niedziela, 23 czerwca 2013

NOWY BLOG !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

7.49. P.M.
Londyn .


Jestem już spóźniony . Magda mnie zabije .
Czeka z rodzicami jakieś 20 minut a ja dopiero kończę trening .
Zabije mnie, no cóż .
Wychodzę z hali i wsiadam do Ferrari . Z piskiem ruszam przez miasto .
Magda to moja narzeczona . Znamy się od 5 lat, jesteśmy razem od 3 . Niedawno się jej oświadczyłem , na przyszły rok planujemy ślub.
Właśnie czeka na mnie w domu, z jej rodzicami . Mamy ich oficjalnie poinformować o zaręczynach .
A ja właśnie sobie stoję w korku, okej .
Jest ode mnie starsza o dwa lata . Pracuje w jednej z kancelarii prawnych w Londynie .
Jej rodzice są od początku przeciwko naszemu związkowi . Twierdzą, że jestem szczeniakiem, który tylko piłkę kocha i nic więcej .  Miło być postrzeganym jako bezmózgi gówniarz, naprawdę .
Myśląc o tym jadę przez Soho .
Na pasy weszła jakaś dziewczyna .
Cholera, dopiero teraz widzę, że jadę ponad 100 km/h .
Może ...
Kurwa, ona nie zdąży przejść.
Wciskam hamulce w podłogę . Z piskiem opon delikatnie uderzam przerażoną dziewczynę .
Ja pierdole, zabiłem ją ?!
Wysiadam z auta .
Dziewczyna siada na pasach . Ma na sobie dżinsy, trampki i bluzę . Ciemnobrązowe włosy wystają spod Full Cap'a . Ma 18 lat, nie więcej.
- Nic Ci nie jest ? - mówię po angielsku, do którego już się przyzwyczaiłem .
- Noga mnie boli, poza tym chyba ok ... - mówi .
- Tak strasznie Cię przepraszam ... możesz wstać ? - pytam rozglądając się . Prawdopodobnie nikt tego nie widział, bo wokół nie ma ludzi, wszyscy siedzą w klubach lub pub'ach bo właśnie trwa mecz Manchesteru United i Bayernu Monachium . Wszyscy Anglicy są fanami piłki nożnej, więc na pewno oglądają .
- Chyba tak ... - podnosi się z ziemi, jednak po chwili opada z jękiem .
- Co Cię boli ? - pytam .
- Kostka ... dam sobie radę . - mówi z uśmiechem i znowu próbuje wstać.
Podaję jej rękę i pomagam wstać .
- Niedaleko jest szpital, zawiozę Cię , okej ? - pytam .
Chyba nie chce mi robić sprawy w sądzie ?
- Nie, nie trzeba, dam sobie radę . Skoro tak szybko jedziesz, pewnie Ci się śpieszy więc jedź , nie będę Cię o nic oskarżać .
- Chodź, chodź . - prowadzę ją do samochodu . - Daj mi się odwieść do szpitala, okej ? Może być złamana ..
- Czemu chcesz mnie odwieść? - pyta zszokowana kiedy ruszamy .
- Bo miałbym to na sumieniu .
- A .. każdy inny by odjechał .
- Nie jestem każdy . - uśmiecham się . - Słuchaj, jak już będziesz wiedziała co z nogą, albo jakieś pokrycie kosztów leczenia, to ja dam Ci mój numer, ok? Napiszesz co z nogą, tak ?
- No dobra ...
- Mocno boli ?
- Znośnie .
- Jestem Wojtek, a Ty ? - pytam .
- Alex ... jesteś Woj.... - ma problemy z wymówieniem imienia .
- Wojtek ... kumple mówią Woj albo Tek więc ... wszystko jedno . - śmieję się .
- Tek ...  - ona również się śmieje . - Spróbuję się nauczyć całego . Nie jesteś stąd prawda ?
- Nie .
- A skąd ? Jak mogę wiedzieć ..
- Z Polski .
- A ... to gdzieś ... środkowa Europa ?
- Tak, dokładnie . - uśmiecham się .
Jesteśmy już pod szpitalem . Jest sporo po 8 ... Magda mnie zabije, na pewno .
Prowadzę Alex do przychodni i tam wymieniamy się numerami . Ona obiecuje napisać, a ja jeszcze milion razy ją przepraszam za ten wypadek . W końcu się żegnamy i , już trochę wolniej, jadę do domu .
O 8:43 wchodzę do mieszkania . Słyszę rozmowy i zdenerwowane głosy rodziców Magdy .
- Jestem , przepraszam, że tak długo, ale trening się przeciągnął,a potem małe komplikacje na drodze ... - mówię wchodząc do salonu .
- Tak ? I te Twoje komplikacje trwały ponad godzinę ?! Madziu kochanie z kim ty mieszkasz ... - zaczyna jej mama .
- Również dobry wieczór . - uśmiecham się ironicznie .
Nienawidzę tych ludzi .
- Mama ma rację, gdzie Ty się do cholery pałętasz ? - pyta Magda odsuwając policzek, kiedy chcę ją pocałować .
- Jezu, weź daj mi spokój dziewczyno ... jestem zmęczony . - siadam przy stole i nakładam sobie karkówkę.
Ostatnio coraz częściej się kłócimy, ale nadal kocham ją tak jak wtedy gdy zaczęliśmy ze sobą być. Ale upierdliwa jest okropnie .
- Aha ?! Ty jesteś zmęczony ?! To ja wracam do domu i muszę zrobić kolację !
- A skąd wróciłaś ? Z zakupów z przyjaciółką, bo chyba masz miesiąc wolnego, ogarnij się Magda . - momentalnie odechciewa mi się jeść .
- Coś Ci nie pasuje ? Nie mogę mieć wolnego ? Muszę ciągle harować ?! A jaśniepan pójdzie sobie na 3 godzinny trening i zadowolony ?
- A jaśnie pani to lubi potem sobie pokupować markowe kiecki, kiedy ja sobie 3 godziny potrenuję ?
- Będziesz mi teraz wytykał wydane pieniądze ?!
Ja pierdole, weźcie ją .
- Nie, tylko stwierdzam, że po moich 3 godzinkach możesz sobie kupić buciki za 2 tysiące i kieckę za 5 więc weź się odwal, kurwa !
- Nie krzycz na moją córkę ! - jej ojciec przerywa naszą wymianę zdań .
- Nie krzyczę .
- No nie w ogóle ! Jak Ci tak źle i taki wielce zmęczony jesteś to nie musisz tu z nami siedzieć ! - wydziera się Magda .
- Wiesz co ? - mówię wstając od stołu . - Masz rację, nie będę . Do widzenia !
 Zawsze kiedy tak gadała grzecznie przepraszałem i jakoś to łagodziłem ... nie dzisiaj . Mam dość .
Wyszedłem z mieszkania i zadzwoniłem do Conor'a .
- Ten wypad do klubu dzisiaj aktualny ?
- A nie masz kolacji z teściami ? - pyta zdziwiony .
- Wkurwili mnie . Gdzie idziemy ?
Podaje mi klub, a ja znajduję się tam w mniej niż 20 minut . Dziś w nocy nie wracam do domu, i chuj .
 Klub okazał się klubem ze striptizem, ale w sumie to nawet lepiej . Jest piątek, a w każdy wolny piątek moi kumple zaliczają rajd po fajnych miejscówkach . Dzisiaj do nich dołączam .
Magda zdążyła zadzwonić do mnie 16 razy . Nie odebrałem żadnego połączenia i wyciszyłem telefon .
Alex napisała, że miała mocno naciągnięty mięsień i po masażu w szpitalu już jej przeszło, i że dziękuję za podwiezienie . Odpisałem, że to dobrze i że jeszcze raz przepraszam .
Wchodzę do klubu i szukam chłopaków . Siedzą przy stoliku w rogu sali .
Podchodzę i witam się z Conorem, Jackiem i Alexem .
- Przyszliście do klubu ze striptizem i siedzicie przy stoliku bez dziwki ? - pytam .
- Zaraz przyjdzie, spokojnie . - śmieje się Conor . - Co Ci zrobili teściowie ?
- Bardziej Magda, niż oni . Zaczęła ryja drzeć, że gdzie się szlajam i takie różne. A się spóźniłem, bo potrąciłem taką laskę i musiałem ją do szpitala odwieść...
- Fajna była ? - pyta Jack .
- Co ? 
- No ta laska ... fajna była ?
- No nawet ... ma 18 lat .
- Ee, fajnie . 
- Spieprzaj . 
- A no tak, przecież masz narzeczoną . - śmieje się . - Przez którą siedzisz w klubach .
- Dobra, dobra .
Na stolik wchodzi wysoka brunetka i zaczyna tańczyć .
Widzę jak Conorowi i Alexowi opadają szczęki .
Zaraz zaczną się ślinić ...
Laska jest rzeczywiście ładna i mega seksowna i z każdym włożonym Funtem lepiej tańczy ale ... osobiście wolę ... Magdę .
Po półgodzinnym tańcu i 3 drinkach zmieniamy klub na zwykły .
- Patrzyłeś na nią jakby Ci tak codziennie dupą machała przed twarzą . - Alex jest wyraźnie najebany . 
Chyba zrobię to samo .
- Weź się odwal , kurwa .
Siedzimy w L.A. Beach Club i patrzymy na tańczące dziewczyny . Kilka z nich ma chłopaków, albo jakichś podrywa ale niektóre są wolne i naprawdę niezłe .
Piję już 4 drinka tutaj .
Podchodzi do nas seksowna brunetka w małej czarnej i ... trampkach ?
- Znowu się spotykamy . - uśmiecha się .
- Alex ? - patrzę na nią i poznaję uśmiech . - A Ty nie powinnaś być w domu z tą nogą ?
- Powinnam, ale nie chcę . Poza tym nie mam szpilek, tylko trampki więc jest ok. 
- Ej , kto to ? - pyta Conor .
- Dziewczyna, którą ... potrąciłem .
Alex przedstawia się kolegom i mówi, że z nią są dwie koleżanki ( które przed chwilą Alex i Conor obczajali) i że jak chcą to może je przedstawić .
Dziewczyny przyszły . Jedna miała na imię Lindsay a druga Coleen .
Przysiadły się do nas i w 7 siedzieliśmy przy kwadratowym stoliku . Conor stawiał wszystkim kolejkę .
- Chcesz zatańczyć ? - pyta Alex wstając .
- No nie wiem ... - myślę o Magdzie i piję drinka . 
- Jesteś mi coś winien za to potrącenie i myślę, że jeden taniec to wynagrodzi . Chyba, że jestem taka okropna i nie chcesz ze mną tańczyć, to zrozumiem ... - mówi siadając ze smutną miną .
- No dobra ... chodź . - widzę na sobie zdziwione spojrzenie Jacka .
W klubie akurat leci ' The Sound of San Francisco ' Global Deejays . Kawałek stary, ale nadal idealny na imprezy .
Pijemy szybko jeszcze jedną kolejkę i idziemy tańczyć .
Na początku tańczymy w pewnej odległości od siebie, ale z każdym ruchem Alex była coraz bliżej .
W pewnym momencie na tyle blisko, że jej ciało ocierało się o moje .
- Mogę ? - zakłada mi ręce na szyję .
- Jasne . - w sumie to tak mi się podoba .
Tańczymy przez dobre trzy kawałki a potem po przerwie na 3 drinki idziemy znowu .
Tym razem moja twarz jest na przeciwko niej, jej ciało powoli i seksownie ociera się o moje .
Kiedy moje dłonie schodzą na jej pośladki ona się odwraca i moje ręce wracają do jej talii .
Po kolejnych dwóch tańcach wracamy do stolika.
- Siadaaaaaaaaaaaaaj ... - popycham Alex na moje kolana . - Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy, że ze mną tańczyłaś ... wiesz ? Jesteś najlepszą suką w tym klubie ... - śmieję się .
Co ja gadam ?
Nie wiem, ale jest fajnie, wyjebane .
 Alex i Lindsay idą do toalety .
Piję kolejnego drinka .
- Stary co to było ? - pyta Jack .
-Ale co .. ?
- To co robiliście tam - wskazuje parkiet . - to był prawie seks .
- Szkoda, że prawie ... no nie .. ? - mówię śmiejąc się co drugie słowo .
- Chłopaki zbieramy go, jest tak nawalony, że ledwo stoi .
Conor i Jack biorą mnie za ramiona i wychodzimy z klubu .
Alex został z Coleen .
- Nie ... nie pożegnaliśmy się ....tak jest nie ... nie ładniee ... - śmieję się kiedy wsiadamy do taksówki. - Taaakie laski, a wy nie chcecie ... żyję z kretynami .... hahaha . - śmieję się .
Wiem tylko, że jak mnie odprowadzili do domu to Magda coś krzyczała . Nie wiem co,nie wiem czemu ...
Ja idę spać .


________________________________________________________________________________


Jest to pierwszy rozdział mojego nowego bloga .
Jeśli chcecie będą pojawiały się kolejne rozdziały na nowym adresie .
PISZCIE W KOMENTARZACH CO MYŚLICIE O NOWYM BLOGU :)


NOWY BLOG, NIE OZNACZA, ŻE KOŃCZĘ TEN.
ZAMIERZAM PISAC OBA XX


kocham Was bardzo bardzo i jeszcze dzisiaj pojawi się kolejny rozdział o Wojtku i Oli :)


KOCHAM :*
<3

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 18. - kontynuacja.

Stoję 20 minut w korytarzu, przed salą w której jest Ola .
Nie wpuścili mnie, kazali czekać na zewnątrz . Wiem, że jest przytomna ale jeszcze ją badają. Zdążyłem sprawdzić moje wyniki, wszystko jest ok .
W końcu wychodzi pielęgniarka i pozwala mi wejść do środka, gdzie właśnie pobierają Oli krew .
Zupełnie nagle zrobiła się całkiem blada, a jej oczy smutne .
- Potrzymasz mnie za rękę ? - pyta.
- Jasne . - siadam i łapię ją za rękę.
- Mam zostać i poinformować czy woli pani sama ? - pyta lekarz, kiedy pielęgniarka pobrała krew i wyszła .
- Wolę sama . - uśmiecha się Ola .
O czym mnie poinformować ?
- Dobrze, w takim razie za pół godziny wracam i zabieram panią na kolejne badania . I wtedy zobaczymy czy pani zostanie czy wyjdzie . W razie problemów proszę poprosić siostrę to mnie zawoła - uśmiecha się i wychodzi .
Zostajemy sami we wszechstronnej sali z pustymi łóżkami .
-Jak się czujesz?  O czym masz mnie poinformować ?
- Lepiej ... wiesz zakręciło mi się w głowie i nagle ... budze się już na sali .
- Ale wiedzą co się dzieje?  Czy to zwykle omdlenie czy choroba ?
- Wiedzą . Znaczy muszą się upewnić i dlatego za pół godziny mam badania i ...
- Czyli na co jesteś chora ? - boję się o nią .
- Właściwie to ... na nic . - uśmiecha się.
- Ola ... co się dzieje ? - teraz jestem przerażony .
- Kochanie bo ja ... ty ... znaczy my ... kurczę, Wojtek ... jestem w ciąży.- mówi Ola patrząc w ziemię.
Zatkało mnie .
Nie mogłem wydusić z siebie słowa .
- Wojtek ? Wszystko ok ?
- ale jak to w ciazy ?
- Znaczy mam USG za chwilę i no ... tam się okaże . Ale lekarze mówią że ciąża . - Ola jest przestraszona .
Ja ... jestem w szoku . Mam mieć dziecko ? Znaczy ... zawsze chciałem mieć dwoje ale ... już teraz ? Boję się.
- Ale ... Boże no ... nie spodziewałem się. .- mówię .
- Do 3. Miesiąca można pewnie gdzieś usunąć a ja ... możemy jak najszybciej.  - mówi .
Co to, to kurwa nie .
- Głupia jesteś ? Nawet nie ma mowy . Jeżeli jesteś w ciąży to urodzisz to dziecko . - mówię .- Naprawdę chcesz usunąć nasze dziecko ?
- Nie ale myślałam że Ty nie będziesz chciał ... no rozumiesz ... tak wcześnie i ... - zmieszała się .
- I uwaga znowu . Nie jestem bez serca ... nie chciałbym usunąć . Już , spoko . - uśmiecham się .- teraz musimy czekać na lekarza i badania .
20 minut mija w ciszy .
Myślę ciągle o tym, że niedługo mogę zostać ojcem . Teraz konieczne będzie podpisanie kontraktu z Arsenalem i wylot do Londynu . Teraz kiedy są pierwsze miesiące to Ola jeszcze może latać bez ryzyka . Znajdziemy mieszkanie i kiedy ja będę więcej zarabiał w arsenalu to wtedy ...
-Wojtek ? Idziesz ? - pyta Ola i dopiero teraz zauważam lekarza stojącego obok mnie .
- Tak, oczywiście . - wstaję i nadal trzymając Olę za rękę wychodzę z sali .
Kiedy ona leży ( siedzi ? Leży ? ) na tym fotelu ja stoję obok i denerwuję  się .
Przecież ... Boże, dzieci miały być ale jeszcze nie teraz .
Trzymam jej koszulkę, jakaś lekarka nakłada jej żel na brzuch.  Patrzy na mnie i pyta :
- Chce pan wody ?
- Nie . - mówienie sprawia mi dziwną trudność .
- Wojtek ... może usiądź ? Blady jesteś ... - prosi Ola.
Fakt, może sobie usiadę .
Przystawiam krzesełko, spod ściany, obok fotela, żeby dalej być blisko Oli . Widzę że się boi .
Za chwilę wszystko będzie jasne .
Kobieta przesuwa urządzeniem podobnym do masażera po brzuchu i na monitorze widzimy ... wnętrze brzucha?
- Nic tutaj nie widzę ... - stwierdza po kilku minutach . - Doktor Borowicz się pomylił, nie jest pani w ciąży . Omdlenie najprawdopodobniej było wskutek stresu i złego odżywiania się . Musi pani zacząć jeść regularne i odżywcze posiłki .
Ulżyło mi . Naprawdę .
Oli chyba też . Kolory wróciły do jej twarzy, już nie jest blada .
Po kolejnych pół godziny wychodzimy ze szpitala .
- Ale mi ulżyło - mówię .
Ola popatrzyła na mnie dziwnie .
- Mi ... też . - mówi cicho i patrzy w bok .
Jedziemy do mnie czy do Ciebie ?-Pytam .
- Do Ciebie . Dawid narazie nie potrzebuje auta bo mu rodzice zabrali prawko na tydzień i zgodził się mi pożyczyć . - uśmiecha się Ola i wsiadamy do białego audi cabrio .
- Podziękuj mu . - dała mi kluczyki, więc to ja prowadzę .
- Spoko . - uśmiecha się . - Słuchaj ... odwołajmy tą kolację, co ? Nie dam rady, jestem zmęczona a już 17:30 ... nie wyrobimy się .
- Dobra, jak dojedziemy do mnie to zadzwonię .
Droga mija w ciszy . Ona pewnie tak jak ja myśli o tym co się dzisiaj działo. Masakra dzień . Ale znowu cały spędziłem z Olą .
Dojeżdzamy do mieszkania i kiedy jesteśmy już u góry oboje rzucamy się na łóżko wykończeni .
- Jak się czujesz ? - pytam odgarniając jej włosy z czoła .
- Dobrze . Ale trochę głodna jestem.
- W takim razie zapraszam na specjalność szefa kuchni ... spaghetti . - uśmiecham się  i mimo zmęczenia postanawiam zrobić obiado-kolację . Bo Ola nie jest w stanie.
- Mm ... zrobisz ?
- Tak . - wstaje z łóżka .
Po 15 minutach obiad jest gotowy . Siedzimy przy stole i znowu jest cicho .
- Ola ... co jest ? - pytam widząc jej smutną minę .
- Nic skarbie ... - uśmiecha się lekko . Ale po oczach widzę że coś jest nie tak .
- Głupi nie jestem , widzę że coś się dzieje ...
- Bo ... przed szpitalem mówiłeś że Ci ulżyło ... i ... - odkłada widelec - i ... Ty ... nie chcesz mieć ze mną dzieci ?
Przestałem jeść .
- Słuchaj ... to nie tak miało brzmieć . Myślę że to jeszcze nie pora na dzieci.
- Ale ... jakbym była jednak w ciąży to ... co wtedy ?
- Wtedy byśmy je wychowali .
- Ale ... to jeszcze nie pora, sam mówiłeś .
- Tylko, że gdybyśmy wpadli to nie byłoby wyjścia i ... nie pozwoliłbym Ci go usunąć . Kochałbym i wychowywałbym je tak jakby było planowane i wyczekiwane .
- Wiesz ... nie myślałam, że jesteś ... tak odpowiedzialny . - znów zaczyna jeść .
- Jednak nie jestem skończonym debilem, na którego być  może wyglądam .
Czasem mi przykro, że ma mnie za kogoś bez serca ale wiem, że sprawiam takie wrażenie . Czasem.
- Wojtek ... ja się dzisiaj ... nawet cieszyłam kiedy ten lekarz powiedział że to ciąża . - mówi cicho .
- Rozumiem ... jesteś kobietą . Chyba każda ma coś takiego, nie ?
- Chyba tak . - mówi i patrzy w talerz . - Słuchaj bo ...
- no?
- Zróbmy sobie dziecko .
...
- Co ? Teraz ? - pytam w szoku .
- Tak . Dzisiaj . Zajdę w ciążę i będziemy mieli dziecko . - uśmiecha się .
- To zły pomysł na tą chwilę . - mówię powoli .
- Po co wogóle zaczęłam ... - Ola wstaje . - Idę pod prysznic .
- Okej .
Kiedy ona się myje ja myślę o tym co mówiła . Może i chciałbym z nią to dziecko . Ale mamy złą sytuację akurat . Ona musi skończyć szkołę, a ja akurat będę zmieniał drużynę . Po 10 minutach Ola wraca z łazienki a ja mam gotowy plan .
- Chodź kochanie . Musimy poważnie porozmawiać . - siadam na łóżku.
- Ee ... ok . - siada przykryta do pasa  kołdrą .
- Sprawa wygląda tak, że dostałem bardzo dobrą propozycje z Londynu . Od nowego sezonu miałbym grać dla Arsenalu. Dostałbym wysoką wypłatę . Póki co ławka rezerwowych ale uda się na 1. Bramkarza ... na stracie dostane mieszkanie, wynajęte . Ale jak już się uspokają zarobki to wtedy kupię własne . I .... słuchaj chciałbym tam grać ... to spełnienie marzeń i chciałbym też ...żebyś poleciała tam ze mną .
- Ja? Ale ...
- Daj mi skończyć . A skoro Ty chcesz mieć dziecko już teraz to polecisz ze mną. Tam skończysz szkołę i ja będę miał już pozycję . Będziemy dosyć dobrze ustatkowani i ... wtedy będziemy w stanie mieć dziecko . Czyli dokładnie za rok będziesz już w ciąży . To jest moja propozycja. Zależy mi na nas, kochanie . I na Twoim szczęściu najbardziej . - uśmiecham się . - Co ty na to ?
- Mówisz poważnie ?
- Całkowicie .
- To niezły pomysł. - uśmiecha się.-chodź poleżeć ... - łapie mnie za rękę i ciągnie na łóżko .
- Okej . - pozwalam się pociągnąć.
Leżymy w ciszy obok siebie . Ona zakłada mi rękę na brzuch i wtula się w moje ramiona .
- Kocham Cię ... - całuję ją w czoło.
- Ja Ciebie też . - uśmiecha się .
- Ej masz ochotę na jakiś film ? - pytam .
- Chętnie . Jaki proponujesz ?
- Rec3... hostel 2 ?
- A może jakąś komedię romantyczną ?
- Ehh ... w takim razie ... Pożyczony Narzeczony, Kobiety pragną bardziej ... a ze starszych.  to może pretty women, mój chłopak się żeni ... - przeglądam filmy w szufladach .
- Lubię Pretty Women . Weźmy ten.
- Ok . - Włączam DvD, a Ola przynosi butelkę Wina i Jacka Danielsa . Dla siebie kieliszek do wina i szklankę do whiskey dla mnie .
Ola siada na kanapę, a ja kładę poduszkę na jej kolana i tam głowę.
Teraz Ola czule mierzwi mi włosy .
- Stary już ten film ... a nadal go uwielbiam . - uśmiecha się.
- Taak ... ale oglądasz go na 60 calowym, ledowym telewizorze więc nie narzekaj .
- Oh, nie śmiałabym . - pochyla się i całuje mnie .
Oglądamy film i idziemy spać .
Lubię , naprawdę lubię budzić się kiedy wiem, że ona będzie obok mnie . Z tą myślą dosyć szybko zasypiam ...

* tydzień później *

W tym tygodniu widywaliśmy się każdego dnia . Każdy wieczór spędzaliśmy we dwoje, albo ze znajomymi na imprezach . Każdego dnia zakochiwałem się w niej jeszcze mocniej . Jednak jeden wieczór i moi kumple zepsuli wszystko ...
Z soboty na niedzielę Ola nocowała u siebie w domu . Kiedy w niedzielę przyjechałem, bo umówiliśmy się na kolację zobaczyłem coś czego się nie spodziewałem .
Przed jej domem stała karetka i właśnie odjeżdżała .
Szybko wysiadłem z auta i poszedłem do Oli, która stała w progu . Płakała. Jej rodzice wsiedli do samochodu i odjechali za karetką a ona stała w drzwiach z Pawłem.
- Co się stało ? - pytam podbiegając do niej .
- Dobrze wiesz co się stało !
- Co? Nie , właśnie nie wiem .
- Ty i Twoi wspaniali przyjaciele ... jak mogłeś ! Wojtek to mój brat ! Miał Ci dzisiaj dać te pieniądze ! Nie mogłeś poczekać ? Dać mu ten jeden dzień dłużej ?! Musiałeś go pobić ?! - krzyczy nie mogąc złapać oddechu przez łzy .
- Ola o czym ty mówisz ? Dopiero przyjechałem i ... - mówię nie rozumiejąc .
- Tak ? I zupełnie nagle się tu znalazłeś chwilę po tym jak pobito mojego brata ... gdzieś tam ? - pokazuje na kierunek, z którego przyjechałem .
- Ola, kurczę myślisz że bym go aż tak pobił ?! Zawsze Ci się przyznawałem . Naprawdę myślisz, że mógłbym zrobić coś takiego? Przecież dalej czekam na tą kasę, byłem w domu nic nie robiłem ...
- Jak możesz mnie tak okłamywać !
- Ola nie kłamię ... ufasz mi ?
- Jak mam Ci ufać kiedy kolejny raz mnie okłamujesz ?! - ociera łzy . - To koniec Wojtek, odejdź .
- Co ?! Nie ... - mówię w szoku . - Ola kurczę ... jak pojedziesz tam do niego to ... on Ci sam powie, że to nie ja ! Kochanie, proszę, zaufaj mi ...
- Nie Wojtek ... przykro mi, ale to koniec. - mówi . - Nie chcę Cię tu więcej widzieć . - uspokaja oddech.
- Ale ja Cię kocham ... Ola proszę, musisz mi uwierzyć .- błagam ją .
- Nie ... nie pokazuj się tu więcej . Cześć . - z płaczem zamyka drzwi .
 Nie wierzę, nie wierzę w to co tu się teraz stało ... przecież mnie tam naprawdę nie było . Cholera, czyżby West zrobił tą akcję bez mojej wiedzy ?
Kurwa .
Teraz jeszcze Ola mnie zostawiła .
Nie mam czego tu szukać . Spróbuję się z nią skontaktować jak już emocje opadną .
 Wracam do auta i odjeżdżam do domu .

Kolejne 2 tygodnie mijają smutno i powoli. Okazało się, że to jacyś inni ludzie niż West pobili Dawida. West sam miał się dowiedzieć kto to był .
 Milion razy do niej dzwoniłem . Nie odebrała . Byłem u niej w domu . Otwierała mi jej mama mówiąc, że jej nie ma. Pisałem na Facebook'u . Nie odpisywała . Nagrałem miliard żenujących wiadomości z prośbą o rozmowę, cokolwiek . Nic .
 Po trzech tygodniach walki zrezygnowałem . Nie chciała mnie znać, nie ufała mi . To była moja wina, że raz zawiodłem jej zaufanie, pewnie ciężko jej uwierzyć, że mnie tam nie było . Ale jej się przyznawałem do wszystkiego ... Dawid ... ciekawe czy on w ogóle pamięta kto go pobił i jeżeli tak to ... czy powiedział prawdę . Ale o to też pytałem w kilku wiadomościach . Nie oddzwoniła, nie odpisała, nie odezwała się. Nigdzie jej nie spotkałem . To koniec .
Zakończyłem wszystkie sprawy z Westem, z wyścigami . Co prawda kontakt z nim mam, bo to przyjaciel ale gang, wyścigi i handel porzuciłem.
W ciągu tych trzech tygodni podjąłem bardzo trudną decyzję ... podpisałem kontrakt z Arsenalem Londyn .
Jest 25 lipca, godzina 11:34 . Właśnie wchodzę do samolotu, zajmuję miejsce . Ze łzami w oczach i złamanym sercem wylatuję do Anglii .


________________________________________________________________________________

Oh My God ! Co teraz ? 
Spodziewaliście się tego ?
Aż mi szkoda Wojtusia ... tylko czy on jest do końca niewinny ?
czekam na kom :)

Love xx