piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 9.

[ dom Oli ]
 { oczami Oli }
Fajny dzień . Noga już prawie mnie nie boli .
Siedzę sama w pokoju i myślę o Dawidzie . Jak mógł być taki głupi ?! Jak mógł w ogóle brać to gówno ? A ja mogłam temu zapobiec ... mogłam powiedzieć rodzicom . Ale nie, moja samolubność wzięła górę . Chciałam mieć czym go szantażować, lol . Jestem beznadziejną siostrą .
 Moje przemyślenia przerywa sms :
 ' Kocham Cię :* ' 
Awwww . Wojtek odpisał . Znowu powraca uczucie motylków w brzuchu. To niesamowite uczucie kiedy on jest blisko. W sumie jest to podniecenie ... kiedy mnie całuje, dotyka . Chciałabym, żeby teraz siedział tu ze mną . Nie byłabym może taka smutna . Ale on poza mną ma też swoje życie i swoje sprawy .. nie może siedzieć ze mną 24/7 i nie będę tego od niego oczekiwać . Ale chciałabym żeby teraz mnie przytulił .
Dobra, przestańmy smutać .
Wchodzę na Facebook'a i próbuję zapomnieć o Dawidzie i potrzebie przytulenia przez Wojtka .
Kasia : 
Hej, jak noga ? :)
Kochana dziewczyna . Może jak z nią popiszę to się uda .
Ola : 
Dzięki, lepiej xd 
Kasia :
 No jak Twój słodziak się nią zajął to się nie dziwię . ; ) 
Ola : 
Weź spadaj , co ? 
Kasia : 
A co, może nie? W ogóle słodziaki z Was . ;3 
Ola : 
Haha, jasne xD 
Po godzinnej konwersacji o Wojtku i o tym co się dzieje i co będziemy robić w wakacje postanowiłam iść spać . W końcu już jutro rozpoczną się dwa miesiące, które spędzę z Wojtkiem . 
Biorę prysznic i wskakuję do łóżka . 
______________________________________________________________ ______________
[ Magazyn za Warszawą ]

{ Oczami Wojtka }
- Stary zajebiście ! - Kuba przybiega do mnie od razu po przyjechaniu na metę .- Rozjebałeś go .
 Mój przeciwnik dopiero teraz dojeżdża na metę .
 - Dobra, dobra . Idź po kasę . Śpieszę się .
Kuba poszedł do kolesia w zielonym Subaru .
- No spisałeś się młody ... w zakładach jednak wygrałem więcej 15 tysięcy dzięki Tobie, gnojku . - West klepie mnie po plecach .
 - Ahh, luz . - Ciekawe ile jeszcze my mamy na zakładach ? Ze 2 tysiące chcę widzieć .
 Kuba wraca, a koleś z subaru rozmawia z drugim . Obaj mają może z 18 lat .
 - Nie ma kasy ... - mówi Kuba . On jest ode mnie młodszy o rok .
- Jak to nie ma ? - chyba się przesłyszałem .
- No nie ma ... był pewien że wygra, nie ma kasy . Tylko ze 2 tysiące .
- Chyba go kurwa pojebało . - idę w stronę gościa .
- Wojtek, czekaj ... - Kuba, West i jeszcze kilku jego gości idą za mną .
- Gdzie moja kasa? - pytam kolesia .
- Nie mam ... - mamrocze pod nosem .
- Chyba kurwa śmieszny jesteś . Dawaj moje pieniądze . -zaczyna mnie irytować .
- Skąd mam Ci wytrzasnąć 40 tysięcy teraz ?! - koleś zaczyna się rzucać .
- Słuchaj kurwa . - przyciskam go za barki do samochodu . -Załatwiasz kasę, albo ja załatwiam Twój samochód, jasne ?
- Wojtek, spokojnie . -West mnie odsuwa . I sam staje na przeciwko kolesia . Kurwa szef okolicznego gangu mnie uspokaja, o ironio . - Słuchaj młody. Po pierwsze widać, że jesteś nowy bo nikt kto tu jeździ nie przychodzi bez kasy . Założyłeś się o zbyt wiele kasy, inaczej może byśmy Ci odpuścili . Napadnij na bank, okradaj ludzi , zabieraj Mamie. Nie wiem skąd ale do końca tego tygodnia widzimy kasę . Inaczej Cię znajdziemy i pogadamy inaczej, jasne ? - West mówi spokojnie ale tonem nie znoszącym sprzeciwu .
  Koleś wygląda jakby miał pełne gacie, ale kiwa potakująco głową .
- Fajnie, widzimy się w niedzielę . - West i jego banda odchodzi, gestem pokazując abyśmy szli za nimi . - Wojtek nie rzucaj się tak, z dupy Ci tych pieniędzy nie wyciągnie w jeden dzień . Trzeba dać trochę czasu ... ale podoba mi się Twoja postawa . -podchodzi do swojego czerwonego ferrari . - Masz . - wyciąga z bocznej kieszeni czerwoną bandamkę .
- Po co mi to ? - pytam nie rozumiejąc .
 - Każdy z nas taką ma ... a skoro ścigasz się tak jakby dla mnie to i jesteś ze mną . - uśmiecha się . Jego dziewczyna już siedzi w wozie . - Noś ją , to będzie szacun . A teraz spieprzam na domówkę u mnie . Jedziesz ?
- Dzięki za bandamę, stary . Eeee nie, nie jadę . Sorry . -zawiązuję ' prezent ' na nadgarstku .
 - Czemu nie ? Zawsze byłeś chętny .
 - Wiesz jutro mam koniec roku i moja dziewczyna będzie czekać, pewnie się wkurwi jak będę na kacu ...
- O proszę . Starym kumplom się już nawet nie pochwalisz, że dupeczkę wyrwałeś ?
- Jest od wczoraj więc ciężko było Ci powiedzieć.
 - Spoko . To następnym razem ją tu przyprowadź, co ? - podaje mi rękę .
- Zobaczymy .
- No dobra, nara młody i zostaw tego gówniarza, będziesz miał kasę . - wsiada do Ferrari i odjeżdża .
Idę do Kuby, który stoi obok samochodu .
- Sorry stary, ale myślałem, ze on ma kasę. Pierwszy raz widzę takie gówno . - chyba jest wkurzony .
- Spoko, kasa będzie . - mówię.
- Idziemy gdzieś na domówkę ? - pyta Kuba .
- Chcesz to idź, ja nie . Mogę Cię podrzucić .
 - Nie, bez Ciebie nie idę . No bo tak dupnie bez dobrego towarzystwa .
- No, u West'a najlepiej , w tej jego willi haha. - śmieję się na samo wspomnienie ( skrawki wspomnień ... ) z imprez .
  Wtedy słychać głos policyjnych syren, które przebijają się przez dudniącą muzykę, krzyki i warkot samochodów . Ktoś zaczął się drzeć, że jedzie policja . Kilka radiowozów wjechało na miejsce startu wyścigów .
- O kurwa, spieprzamy. Wsiadaj . - mówię i szybko wsiadamy do Nissana .
Z piskiem opon przejeżdżamy obok radiowozów i jedziemy trasą wyścigową . W tych 3 wsiach, przez które przebiega trasa ludzie nauczyli się nie wychodzić po 21 z domów. Znaczy, nie przechodzić przez ulicę, bo mogą zostać potrąceni. Jedziemy 180 km/h a za nami jeden radiowóz na sygnałach .
- Kurwa stary ... - Kuba zaczyna panikować .
- Uspokój się, co ?!
Ścinamy kilka zakrętów i wyjeżdżamy na główną drogę prowadzącą do Warszawy . Ruszamy w drugą stronę, z powrotem na stary magazyn .
 - Pojebało Cię ?! Warszawa w drugą !
- Stul ryja, wiem co robię . - warknąłem .
Zamknął się . Tak jak myślałem policja jedzie za nami .
 Zmniejszyłem prędkość do 120 km/h .
 - Wojtek ku ... - zaczyna Kuba oglądając się w tył na policję .
 - Zamknij się w końcu, kurwa ! - przerywam mu .
Na tej mało uczęszczanej drodze nie ma nikogo, jeszcze jesteśmy za daleko od magazynu, żeby były tu samochody . Przyspieszam do 150 km/h i na prostym odcinku drogi zawracam na ręcznym i po szybkim obrocie znajdujemy się na drugim pasie drogi, prowadzącym do Warszawy . Rozpędzona policja nie spodziewała się tego i z prędkością też pewnie ok. 120 km/h jedzie prosto .
- Chwilę im zajmie zawrócenie, dalej są same zakręty , zdążymy odjechać gdzieś na główną, może nawet na autostradę .- mówię spokojnie . I przyspieszam do 180 km/h .
 - Ja pierdole ... jesteś geniuszem . - mówi Kuba . - Ale adrenalina skoczyła . Lol , mogłeś mówić o takich numerach, myślałem, że się zabijemy . - zaczyna się śmiać.
- Nie było czasu na mówienie .
 Droga do Warszawy mija nam bez problemów . Jedziemy używając naszego nowego wzmacniacza i zestawu głośników w bagażniku . Łeb rozsadza od muzyki . I tak ma być .
- Masz ciuchy w garażu czy w domu ? - pytam jak wjeżdżamy do Warszawy .
- W domu, a co ?
- To Cię od razu odstawię . - skręcam w stronę domu Kuby .
- Ok , ale na początek ulicy, żeby starzy nie widzieli czym podjeżdżam, bo się czegoś zaczną domyślać . - śmieje się .
- Spoko .
- A Twoi wiedzą ? - pyta się .
 - Nie no co Ty ... ja wtedy im mówię że śpię u siebie w mieszkaniu czy coś ...
- A Twoja dziewczyna ?
- Nie ... ale muszę jej powiedzieć.
 - Pojebało Cie ? Nie mów jej .
- Czemu niby ?
- No bo laska się może wygadać czy coś .
 - Przestań , nie wygada się .
- Nigdy nie wiadomo ... Damian też miał być lojalny .
- Słuchaj, nie porównuj Oli do Damiana, jasne ? - wkurwia mnie ta rozmowa . - W sumie moje życie, zrobię co będę chciał .
- Dobra spoko ...
Dojeżdżam na ulicę na której mieszka .
- No dobra, dzięki za dzisiaj . - mówię .
- Serio sorry za tego typa ... - mówi otwierając drzwi .
 - Spoko, kasa będzie . Bez spiny . Do jutra . - mówię .
 - No narka ... - wysiada i idzie do domu .
Odjeżdżam na garaże. Po zamianie samochodów wracam do domu . Wchodząc do mieszkania od razu zrzucam ubrania i idę pod prysznic .
 Zmywam z siebie cały syf tych wyścigów .
 Kiedy krople ciepłej wody na mnie spływają czuję odprężenie .
Moje myśli bezwiednie krążą wokół Oli . Jej uśmiechów, pocałunków i bardzo seksownego ciała w bikini .
 Chciałbym żeby była tu ze mną, tylko może już bez bikini .
 Ooo tak, to musi być fajne .
Wow . Stop . Bo się zapędzę za daleko a lubię niespodzianki ... szczególnie kiedy są tak seksowne jak ta ... ciekawe czy ona chciałaby się ze mną kochać ? Może za wcześnie ...
Stop . Zakręcam wodę.
Wracam już zrelaksowany do salonu i w samym ręczniku włączam laptopa, szukając jakichkolwiek bokserek .
 Kiedy jestem w miarę ubrany , wchodzę na Facebook'a .
  Przeglądam strony, po kilku minutach mam dość i już chcę iść spać kiedy ... :
Ola : 
Idź spać a nie na Fejsie . ;) 
Wojtek :
sama idź spać . ;p
Ola :
Jasne ... chętnie ale nie mogę zasnąć ;c
Wojtek : 
*hug* lepiej ? ; )
Ola :
Jasne ...
Wojtek :
Co jest ?
Ola : 
Chcę Cię obok ...
 Pójdziemy gdzieś razem jutro wieczorem ? Tylko we dwoje ?
Wojtek :
Prosto do mojego łóżka :* 
A tak na poważnie to dokąd chcesz ?
Ola : 
Może właśnie do Twojego łóżka ? 
    Boże, kochanie , gdzieś Ty była całe moje życie ?
Wojtek :
Fuck Yea . :3 
Ola : 
 Wiesz, przypomniało mi się, że robisz striptiz . ;o
Wojtek : 
Oh dla Ciebie tu i teraz ... pod warunkiem, że później Ty . 
Ola : 
Nie, nie . To ja jednak wolę jakieś kino albo spacer ... :p
Wojtek : 
:c 
Okay :c
Ola :
A potem możemy jechać do Ciebie ... :*
Wojtek :
... Dobra :3
Ej tylko tak jakoś koło 19. będę mógł bo Tata przyjechał i muszę się z nim spotkać.
Ola : 
No okej, mi pasuje . :)
Wojtek : 
A zostaniesz na noc ? :))
Ola :
Może ... :)))
Wojtek : 
Przekonam Cię :)))) 
Ola :
Ok . To lecę spać,ej bo jutro muszę wstać o 9 FUCK MY LIFE . 
Dobranoc :*
Wojtek : 
Ok. Dobranoc :*

Zamykam laptop i również postanawiam iść spać, bo jutro zapowiada się długi i przyjemny wieczór ...
 __________________________________________________________________________

Wojciechu jakiś Ty ... brutalny ? ;3