niedziela, 28 kwietnia 2013

rozdział 10 .

[ Liceum im.Adama Mickiewicza ]
{ Oczami Oli }

 Od pół godziny stoję z dziewczynami i czekamy na rozpoczęcie zakończenia ( WTF . ) .
 Wojtka też jeszcze nie ma . Pewnie zaspał ...
 Już 11.30 a miało się zacząć o 11 . Zaczyna mi być gorąco, mimo to, że mam na sobie tylko czarną mini i koszulę bez rękawów . No i czarne, 8 centymetrowe szpilki . No i torebkę, ale od niej mi nie jest gorąco .
 Stoimy i gadamy o niczym, narzekamy czyli jak zawsze .
- Cześć . - Czuję silne, męskie dłonie w pasie . I znajomy zapach perfum .
- Hej . Trochę późno . - odwracam się i stoję twarzą w twarz z Wojtkiem .
-Przepraszam, ale widzę, że się nie spóźniłem bo nic nie ma jeszcze .
 Patrzę na niego . Jest ubrany w czarne  rurki, białą koszulę i czarny krawat śledzik . Luz i elegancja w jednym . Do tego czarne Converse. Ale coś mi nie pasuje ...
- Masz źle zawiązany krawat, kotku . - rozwiązuję krawat . 
- Oj będziesz mnie teraz ubierać ? - narzeka .
Z tyłu dziewczyny mówią komentarze w stylu " jak stare małżeństwo " , " ale słodko " i śmieją się .
- Tak, widocznie sam nie umiesz . - kilkoma szybkimi ruchami robię mu podwójny węzeł . I poprawiam całość - Gotowe . 
- Dziękuję bardzo .
 Ciągnę go za krawat tak, żeby pochylił głowę i czule go całuję . Czuję jak jego dłonie obejmują mnie coraz mocniej i przyciąga mnie do siebie .
Kilka sekund namiętnego pocałunku i znowu mogę oddychać . 
 Wojtek nadal trzyma głowę opuszczoną tylko jakby jeszcze niżej .
- Co Ty robisz kochanie ? - pytam .
- Wiesz ... zgubiłem się przy kolanach . - śmieje się. - Zapomniałaś kiecki do paska .
- Weź spadaj . - puszczam go i odwracam się plecami .
- A czy ja mówię, że mi to przeszkadza? - obejmuje mnie i całuje w ramię .
- Nie no, spoko. Będę nosiła habit . Będzie lepiej . - droczę się z nim udając obrażoną .
-  Osobiście Ci obetnę ten habit jak będzie trzeba . Uwielbiam Twoje nieziemsko długie  nogi ... - mruczy mi do ucha . 
 Cała szkoła stoi na placu i czeka na dyrektora, który właśnie wchodzi na podium .
- O nie zaczyna się ... - mówi Wojtek i opiera ze znudzeniem głowę na moim ramieniu . 
 Po dwóch godzinach stania na słońcu uroczystość się skończyła, a my mogliśmy iść do domów .
- Ej Ola idziesz z nami na zakupy, nie ? - pyta Kana .
- Jasne. - mówię. - To co ? O której przyjedziesz ? - zwracam się do Wojtka .
- O 19 będę u Ciebie . - całuje mnie w policzek . - Weź szczoteczkę tym razem. 
- Okej . Wezmę.Papa . - jeszcze go obejmuję i idę do dziewczyn a on odjeżdża z parkingu .
 Idziemy z dziewczynami przez miasto wzbudzając sporo ciekawych spojrzeń wśród płci przeciwnej i zazdrosne oczy innych kobiet .
 Siadamy w Starbucksie .
- Ej masz dzisiaj pierwszą randkę z Wojtkiem, nie ? - pyta Kana .
- No można tak powiedzieć ... bo byliśmy w parku zanim ... chodziliśmy . Ale w związku to pierwsza, a co ?
- W co się ubierasz ? 
 No tak o co innego może chodzić Kanie. Chce pomóc mi wybrać ciuchy . 
 W sumie to dobrze, bo nie mam pojęcia co włożyć . 
- Nie wiem ... - odpowiadam wywołując uśmiech na twarzy reszty dziewczyn .
Oprócz Weroniki .
-No jak to ? To takie ważne ... musisz go uwieść, laska . - mówi Kasia .
- Wiecie co? Idę stąd . Mam dość. Cześć . -Weronika wstaje i wychodzi . Nawet nie czeka na kawę.
- Co jej się stało ? - pytam . - Chodzi o Wojtka ?
- Nie ... mówimy jej że Marcin to zły wybór a ona ... nie rozumie tego . Mówi że jesteśmy zazdrosne, ale sama wiesz jaki on jest .
- Wiem ... - przykro mi z jej powodu . Muszę z nią pogadać . 
- Eh ... przejdzie jej ... potem z nią pogadamy .  - Kasia się uśmiecha . - To w co się ubierzesz ?
 Kana poszła odebrać kawy i szybko wróciła . 
- Macie . - postawiła .
- Dzięki ... ej a czemu my tylko o Wojtku i o mnie . Zmieńmy temat, co ? - uśmiecham się.
- Bo jesteście takie słodziaki i tak pasujecie . A poza tym potrzebujesz pomocy z ciuchami . - Kasia pokazuje na Karolinę .
- Kocham Was . - śmieję się.
- Ej ale Wy już coś tego ... jak u niego spałaś ? - Karolina powoli pije kawę .
- No błagam Cię ... nie .
- Czemu nie ? - pyta Kasia . - Ja bym brała ... - śmiech .
- No nie .
- Proszę Cię ... on serio Cie nie podnieca ? - Kana nie wierzy .
- No podnieca ale nie będę mu się do łóżka pchała . Poza tym takie uczucie pojawiło się dopiero wczoraj .
- Co Ty  ? Kiedy dokładniej, chcemy szczegóły ! - śmiech .
- No bo jak jechaliśmy nad jezioro to zatrzymaliśmy się na stacji i tam się obściskiwaliśmy i takie ... no wiecie . Spodobało mi się . - słyszę śmiech . - Podłe. Nic Wam nie powiem .
- Oj sorry ... ale laska. Widać że chcesz się z nim kochać. Już po tym jak na niego patrzysz a co dopiero  jak się całujecie, no co Cię powstrzymuje ?
- Nie wiem czy nie wyjdę na dziwkę ... po 3 dniach związku już będę się z nim kochać . - tego właśnie się obawiam . ( Pominę fakt o klubie bo tego nie pamiętamy . ) - rozumiecie ?
- Dziewczyno, nie wyjdziesz . To normalne, że tego chcesz bo on to niezła dupa . I nie odmówi Ci bo po 1. to facet, a po 2. dzisiaj na zakończeniu rozebrał Cię wzrokiem jedyne milion razy .- wylicza Kana .
- Nie zapomnij o tym jak jeździł oczami po nogach i zatrzymywał się na tyłku . - dodaje Kasia .
- Tak, właśnie . Leci na Ciebie nieźle i pewnie tylko myśli jak Cię zaciągnąć do łóżka .
- No wczoraj coś takiego insynuował na Fejsie . Znaczy w formie żartu, ale zawsze .
- No widzisz . Więc może dzisiaj go uwiedziesz co nie będzie zbyt trudne bo on tylko na to czeka . No i pewnie widział Twoje oczy na jego ciele .. pożarłaś go - śmieje się Kana
- Ja ? Go ? Nie .... - protestuję .
- Widziałyśmy te spojrzenia na jego klatę i na tyłek jak się odwracał ! - Kasia kiwa palcem.
- Zboczuchy ! Zajmijcie się tyłkami swoich chłopaków ! - śmieję się .
 Popołudnie mija na zakupach i plotkowaniu . Znajdujemy ciuchy idealne na dzisiejsze spotkanie ... w sumie znajdujemy też to co pod ciuchami ... myślę, że chyba jednak spróbuję go uwieść . Zobaczymy co dalej .

________________________________________________________________________________

{ oczami Wojtka }

Już 18 a ja dopiero wracam . Zajebiście . Jeszcze muszę wziąć prysznic i dojechać do Oli .
 Popołudnie spędziłem w domu . 
 Rodzina, obiad, cudowne rozmowy. Te klimaty .
 Tata przyjechał na tydzień . Fajnie , spoko, pogadaliśmy o piłce . Ale po co te sztuczne i sztywne rozmowy z mamą ? Udawanie prawdziwej szczęśliwej rodziny kiedy wiemy, że oni oboje się nienawidzą . Janek i ja już się przyzwyczailiśmy .  Mój " ojczym " Konrad nie był obecny na szczęście . Zabrał Wiktorię ( córka mamy z Konradem , moja przyrodnia siostra ) i pojechali gdzieś. 
 Nieważne . Na razie muszę zostawić  " rodzinny obiad " i zająć się Olą . Może się uda zapomnieć o tym koszmarze ...
 Wchodzę do mieszkania, biorę 5 minutowy prysznic, przebieram się w białą koszulkę i czarną koszulę . Do tego ciemne rurki i białe Nike .
Wychodzę z mieszkania i jadę do jej domu .
 Niedługo pewnie zamieszkam w samochodzie, ciągle gdzieś jeżdżę . Chcę odpocząć .
Po 40 minutowej jeździe jestem pod jej domem . Warszawa to zajebiste miasto, ale korki dobijają .
Wychodzę z auta i dzwonię do drzwi . Chatę to ma wyjebaną w kosmos .
- Hej . - otwiera mi i chyba automatycznie opadła mi szczęka .
 Widzę wysokie, czarne szpilki, dwie szczupłe, długie, mega seksowne nogi, białe szorty i ... czarną koronkową bluzkę . Na to narzucona czarna, krótka skóra. Właściwie to widzę tylko czarne wzorki i widoczne pod nimi ciało ... jak się przyjrzę to widać czarny stanik . Rozpuszczone, brązowe włosy zakręcone na końcach były zgrabnie zaczesane na lewo . Delikatny makijaż podkreślał jej piękno a długie czarne rzęsy trzepotały znad ciemnych oczu.
 Ej ... ale spokojnie tam na dole, co ? ( If You know what I mean ... )
- Wyglądasz ... wow kochanie ... jesteś nieziemsko piękna ... nie wiem co Ci powiedzieć . - zabrakło mi słów .
- Dziękuję . - słodko zaróżowiła  się na policzkach . - Ej, wrzucisz to do bagażnika ? - podaje mi małą torbę podróżną .
- Co ? - zabieram i wrzucam do bagażnika .
-Kilka moich rzeczy, skoro mam u Ciebie nocować . - uśmiecha się .
 Wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy .
- Dokąd mnie zabierasz ? - pyta poprawiając szorty .
 Uh, żeby ona wiedziała co się ze mną dzieje jak widzę te nogi ...
- Niespodzianka . - uśmiecham się tajemniczo .
- Hm ... czy tajemniczy gość to jedna z twarzy Wojciecha Szczęsnego ? - pyta .
- A są jakieś inne ?
- Tak, są .
- Jakie ? Olśnij mnie kochanie .
- Więc jest słodki podrywacz, czuły chłopak, kumpel od meczów i ... hm tajemniczy gość .
 Zapomniała o kłamca ... Boże muszę się uspokoić . W końcu jej powiem .
- No to dobrze wiedzieć, a którą lubisz najbardziej ?
- Czułego chłopaka i słodkiego podrywacza .
- Tajemniczy gość Ci nie pasuje ?
- Nie wiem ... zależy jaka niespodzianka będzie tym razem .
- Dzisiaj to mnie zaskakuje długość Twoich nóg .
- Przestań, nie są aż takie długie . - znowu się czerwieni .
 Jak można być tak cholernie seksownym i jeszcze zaprzeczać, wstydzić się . Boże .
- Są , są . Czuję, że zgubiłbym się przy kolanach, znowu . - śmieję się.
 Prawda jest taka, że jakie szyny taka stacja więc ... drogę chyba bym znalazł . Chciałbym być gdzieś tam ...
- Wojtek, patrz na drogę, co ? - śmieje się .
- Może racja ... - ostatnie spojrzenie na długie nóżki .
 Dojeżdżamy do wybrzeża  Wisły gdzie stoi ekskluzywny statek z  wielką restauracją, który wypływa na 2 godzinne rejsy po Wiśle .
 Parkujemy, wysiadamy z samochodu  i chodnikiem idziemy w stronę statku .
Już od wejścia widać drogie wnętrza, których nie powstydziłyby się najbardziej ekskluzywne restauracje w Warszawie .
- Nie mieszkamy nad morzem, niestety, ale zapraszam Cię na kolację na Wiśle . - łapię ją za rękę .
- Kurcze Wojtek ... nie musiałeś aż tak ... to musi być drogie . - widzę radość w jej oczach .
- Daj spokój ... - idziemy do wejścia .
 Pomyliłem się . Gdybym nie wiedział, że to statek powiedziałbym, ze jestem w najlepszej restauracji w Warszawie .
 Wszędzie kryształowe żyrandole, pomalowane na złoto ściany, eleganckie stoły i krzesła . Wygląd typowej, drogiej restauracji . Uroku dodawała przeszklona ściana statku po drugiej stronie . Za  oknem zaczynało zmierzchać więc dodawało to romantyczności . Jeszcze chwila i będzie ciemno, bo  na niebie zbierały się chmury . Zamówiłem nam stolik przy tej ścianie,  więc powinno być okej.
 Po wejściu podchodzi do nas kelner bardziej wyglądający i przypominający konsjerża .
- Dobry wieczór, witam państwa w restauracji Royal Ville . Mieli państwo rezerwację ? - pyta .
- Tak . Godzina 19.30, stolik dla dwojga na nazwisko Szczęsny . - mówię .
 Mężczyzna zapisuje coś na karcie i mówi :
- Mogę przyjąć pani kurtkę ? - pyta . Zabiera jej kurtkę i zanosi do szatni obok . - .Proszę za mną . - uśmiecha się i wchodzi w głąb ogromnej sali .
 Idziemy za nim .   Dochodzimy do stolika przy szklanej ścianie . Na stoliku stoi karteczka z napisem RESERVED . Z drugiej strony widzę moje nazwisko .
- Oto państwa stolik. Zaraz przyniesiemy Menu . Życzę miłego wieczoru . - uśmiecha się i odchodzi . Zauważyłem ukradkowe spojrzenie rzucone na nogi Oli . Super .
 Odsuwam krzesło :
- Madame usiądzie ? - pytam .
- Je vous remercie.  - siada  mówi z francuskim akcentem . - Oh vous gentleman .
- Eeee ... widzę się chodziło na francuski . - Przysuwam jej krzesło i sam siadam na swoim .
 Gdy tylko usiedliśmy przyszedł kelner i podał nam Menu .
- Dziękuję . - powiedziała Ola z uśmiechem .
 Również podziękowałem .
- Za chwilę do państwa przyjdę odebrać zamówienie . - uśmiecha się i odchodzi . Ma może ze 23 lata, nie więcej. I takie śmieszne czarne loki . Ciekawe czy jej się podobał ?
 Dobra, nieważne .
- Tak mówię po francusku, a co ? - uśmiecha się i przegląda kartę . - Ależ to drogie ... wszystko .
- Kochanie nie wziąłem Cię tu nie wiedząc jakie są ceny . Bierz co chcesz, nie krępuj się, co ?
- Okej ... ale ...
- Bez ale skarbie . - uśmiecham się . - Co zamawiasz ?
 W tej chwili przyszedł kelner z notatnikiem .
- Czy już się państwo zdecydowali ? - pyta zerkając na Olę .
- Tak, dla mnie Dorsz a la Sinatra .
- A dla pana ?  - pyta zapisując .
- Polędwicę Argentyńską z Foie Gras .
- Jakieś alkohole ? Coś do picia ? - pyta chłopak .
- No nie wiem ... - mówi Ola .
- Dla Pani Drink Tropical Martini , a dla mnie Wodę .
- Gazowana czy zwykła ? - chłopak szybko notuje w dzienniczku .
- Zwykłą poproszę .
- Jakiś deser ?
- Chcesz jakiś kochanie ?
- Creme Brulee pomarańczowe z orzechami proszę . 
- Dla mnie to samo . 
- Dobrze, dziękuję. Dania zaraz będą podane .
 Kelner odchodzi .
- Nieźle się zrujnujesz... - Ola znowu zaczyna . 
- Daj spokój, co ? - uśmiecham się . - Dla Ciebie mogę .
- Zamówiłeś mi jakiegoś drinka, chcesz mnie upić ? - uśmiecha się .
- No jasne . - puszczam oczko .
 Obraz za oknem zaczął się poruszać co oznaczało, że wypływamy . Chmury nad Warszawą zaczęły się zagęszczać . Zaczynało robić się ciemno .
- Romantycznie to wymyśliłeś, nie spodziewałam się . - Mówi Ola z uśmiechem patrząc na otaczające nas wnętrze .
- No, jednak nie jestem aż taki płytki na jakiego wyglądam . 
- Ja nigdy nie myślałam, że jesteś płytki . - uśmiecha się . 
 Kelner przyniósł mojego drinka i wodę Wojtka . 
- Dania będą gotowe za 15 minut . 
Uśmiecha się i odchodzi .
- Mówisz, że nie myślałaś, że jestem płytki . To co pierwsze przyszło Ci do głowy jak do Ciebie podszedłem ? - pytam .
- Że jesteś przystojny i trochę niegrzeczny, że tak powiem .
- Niegrzeczny ? Czemu ?
- No nie wiem ... ale jakiś taki się wydajesz . - uśmiecha się .
- To źle ? 
- Nie ... przystojny i niegrzeczny to ideał . - mówi .
- Więc jestem przystojny ... a jak mi to powiesz po francusku? 
- vous êtes un homme très beau . - złożyła usta wysyłając mi buziaka
 Podnieca mnie ten francuski akcent. Francuska delikatność do niej pasuje .
- Masz jeszcze jakieś językowe zdolności o których nie wiem? 
- Nie wiem o jakich konkretnie mówisz . - śmieje się . - Ale mówię biegle po francusku, angielsku, włosku i hiszpańsku .
- Oh Men .  Dawaj to samo po hiszpańsku .
- usted es un hombre muy guapo . 
 Wow jeżeli francuski mnie podniecał to hiszpański doprowadza do szaleństwa.  
- A jak powiesz kocham Cię po francusku , hiszpańsku i włosku ?
- Je t'aime , Te amo, ti amo . - śmieje się .
- Mrau, uwielbiam Twój francuski akcent .  Pasuje do Ciebie .
- Tak ? - pyta . - A dlaczego ?
- Bo jesteś taka delikatna, krucha , taka słodka spokojna . Ale dużo ładniejsza od Francuzek . 
- Weź mi tak nie słodź . - rumieni się .
- Prawdę mówię .
- oj ... ej spójrz jak ładnie . - Ola patrzy za okno i uśmiecha się na widok ciemnego nieba i milionów świateł oświetlających Warszawę .
 Światła odbijają się w wodzie i robią niesamowite wrażenie .
 Po kilku minutach rozmowy kelner przynosi nam zamówione dania i odchodzi .
 Jemy rozmawiając o planach na wakacje . Cały czas nie mogę oderwać wzroku od jej ciała .
 Jest idealna, ponętna, seksowna.
 Po półtorej godziny wróciliśmy na brzeg. Kolacja przebiegła w romantycznym, budzącym  lekkie podniecenie nastroju .
 Opuszczając statek zapłaciłem rachunek, który wyniósł mnie 465, 78 zł .
- Wspaniały wieczór, nie ? - Ola patrzy w rozgwieżdżone niebo nad nami . 
- Cudowny . - czule mierzwię jej włosy . 
Opieram się tyłem o maskę Porsche, a Ola opiera się o mnie plecami. Obejmuję ją i oboje patrzymy na rozchmurzone i rozgwieżdżone niebo nad Warszawą .
- Romantycznie ... - dotyka moich dłoni, które okalają jej talię .
- Bardzo ... lubisz takie klimaty ? - mocniej ją do siebie przytulam .
- Tak, a kiedy tu z Tobą stoję czuję się jak w filmie, wiesz ? - jej głowa opiera się o mój bark .
- Tak ? - odwracam ją w swoją stronę . - Więc myślę, że to pora na filmowy pocałunek . 
 Pochylam delikatnie głowę i po niecałej sekundzie czuję jej delikatne usta .
 Czuję zapach jej słodkich perfum zmieszanych z szamponem albo kremem . W każdym razie kokosem i brzoskwinią . Seksowny zapach .
Jej ręce oplatają moją szyję i dotykają pleców . Przesuwam rękoma po jej ciele i przysuwam ją mocniej do siebie . 
- Dobrze, że dzisiaj śpię u Ciebie. - szepce i zanim zdążę się zorientować znowu czuję jej wargi . 
Ta mieszanka jej wyglądu, ubioru, dotyku, zapachu, pocałunków, ciepła, języka doprowadza mnie do obłędu . 
Nigdy nie czułem czegoś takiego . Tych szalonych motylków w brzuchu, tej potrzeby miłości i pragnienia drugiej osoby nie tylko fizycznie . Podoba mi się to uczucie i mam zamiar je w pełni zaspokoić .
 Po szaleństwie jakie jej usta mi przekazują, wiem, że ona czuje to samo . I to co powiedziała też wyjaśnia wiele.   Ona pragnie mnie tak samo jak ja ją .

 Odrywamy się od siebie po serii bardzo namiętnych pocałunków . Nie mogę zaprzeczyć że nieźle mnie to podnieciło .
Ola tylko się uśmiechnęła :
- Jedziemy ?
- Tak, wskakuj . - uśmiecham się i wyjeżdżamy z parkingu .
Po jakiś 20 minutach jesteśmy u mnie . Droga była w miarę przyjemna bo bez większych korków . Do tego Ola skutecznie nam ją umilała śpiewając razem z radiem i komentując nocne, Warszawskie ulice .
Wysiadając z samochodu myślę o kilku sposobach spędzenia dzisiejszego wieczoru i jak ona go zaplanowała  . Wyciągam z bagażnika jej torbę i jedziemy windą  do mieszkania .
- Lubię Twój dom, wiesz ? - mówi gdy wchodzimy do środka .
- Czemu ? - pytam zamykając drzwi .
- Nie wiem, ale ma taki przyjemny klimat . - rozgląda się na boki.
Moje spojrzenie pada najpierw na nią, a potem na łóżko . Szybko wybijam sobie z głowy ten pomysł i postanawiam sprawdzić jak potoczą się wydarzenia ...
- Czuj się jak u siebie, siadaj . - mówię pokazując na kanapę .
- Dzięki .
Idę do kuchni i wyciagam butelkę wina i dwa kieliszki .
- Widzę, że jesteś przygotowany . - uśmiecha się z kanapy .
- Jestem w końcu trochę romantyczny, wieczór we dwoje  obiecałem to jestem przygotowany
Włączam stereo i delikatne dźwięki Jamesa Morrisona wypełniają mieszkanie .
- Lubię tą piosenkę . - Ola zamyka oczy i kładzie głowę na oparciu kanapy . W ręku trzyma kieliszek z winem .
- Mówiłem Ci już że niesamowicie wyglądasz ? - pożeram wzrokiem jej ciało .
- Tak ..  a ja znów zaprzeczę . - znowu siada prosto.
Wypijam trochę wina, a ona przysuwa się do mnie .
- Ten kelner cały czas zaglądał Ci w dekolt ...  - mówię obrażonym tonem.
- Tak ? Nie zauważyłam ... - jej głos z kolei jakby przymilny .
- Tak? Ty też na niego cały czas patrzyłaś ...
- Zazdrosny jesteś ? - obejmuje mnie za szyję.
- Nie, ale mnie to zdenerwowało .
- Słodko że jesteś zazdrosny  . - daje mi buziaka .
- Teraz będziesz się podlizywać żebym zapomniał ? - pytam .
- Tak, właśnie tak zrobię. - pokazuje mi język .
- Ale wolę żebyś obiecała że więcej nie będziesz patrzeć  na napalonych kelnerów . - uśmiecham się .
- No Okej ... jeżeli będziesz szczęśliwy . - całuje mnie w nos .
- Tak, będę . Ale jeszcze trochę podlizywać się możesz, bo chyba jestem zły .
- Okej ... spróbuję . - kolejny namiętny pocałunek, taki jak te pod restauracją .
Objąłem ją w pasie i przycisnąłem do siebie . Ułożyliśmy się tak, że ja leżałem na kanapie a Ola siedziała na mnie .
Moje dłonie wodziły po jej plecach, a jej dotykały mojej klatki piersiowej .
Usiadłem, a ona wtuliła się we mnie . Zacząłem całować jej szyję, odważniej dotykać ciała . Ola mocno mnie obejmowała a ja nadal pieściłem jej kark .
Jej usta zaczęły wodzić po mojej szyi, ja delikatnie gryzłem jej skórę wywołując jej ciche jęki .
- Chcę Cię ... - wyszeptałem jej do ucha .
- Ja też ... - odpowiedziała .
Złapałem ją i przeniosłem na łóżko . Sam położyłem się nad nią i zacząłem ponownie pieścić jej ciało . Tym razem moje usta powędrowały po prześwitującej bluzce aż do brzucha a moje ręce zaczęły ją ściągać . Po kilku sekundach Ola była w staniku . Pomogła mi szybko rozpiąć guziki koszuli i pozbyć się t-shirtu .
Usiadła i zaczęła całować moją klatkę piersiową doprowadzając mnie do szaleństwa . Po kilku minutach czułych pieszczot oboje byliśmy w samej bieliźnie .
Była naga i seksowna .  Moje usta i dłonie wodziły po jej ciele jak szalone . Z jej ust wydobywały się kolejne ciche jęki podniecenia .
Zabawy w okolicach jej stanika skończyły się szybkim pozbyciem tej jakże zbędnej w tej chwili bielizny .
Moje zmysły szalały kiedy ona całowała moje ciało  a ja pozbywałem się ostatniej  części garderoby z jej ciała .
 Po kolejnych  minutach  ja również byłem całkiem nagi .  Cała sytuacja była niesamowita bo nigdy nie byłem tak podniecony jak teraz .  Każda pieszczota, każdy dotyk jej ciała i ust podwyższał temperaturę naszych ciał .W końcu nie wytrzymałem i zaczęliśmy się kochać .
 Po najlepszym w moim życiu seksie oboje zatopiliśmy się w łóżku .
 Ola leżała po szyję pod kołdrą, a ja byłem zakryty jedynie od pasa w dół .
 Jej oddech wciąż był przyspieszony . Nasze ubrania leżały porozrzucane na podłodze wokół łóżka .
  Położyłem się na bok i pocałowałem ją w policzek .
- Gorąco Ci . - zsunąłem z niej kołdrę do połowy . - Dużo lepiej ...
- Dla Ciebie czy dla mnie ? - uśmiecha się i mierzwi moje włosy .
- Dla nas oboje . - całuję ją .
- Wiesz, odkryłam Twoją kolejną twarz . - mówi dotykając mojego policzka .
- Jaką ?
- Namiętnego kochanka . Zaskoczysz mnie czymś jeszcze ? - pyta .
- Na pewno nie raz . - znowu ją całuję
 Oglądamy jeszcze film, którego praktycznie nie pamiętam bo byłem zbyt zajęty Olą i naszymi czułościami .
Koło 1. w nocy poszliśmy spać.

_______________________________________________________________________________

Chciałam powiedzieć, że bardzo ciężko pisało się ten rozdział i liczę na Wasze opinie : )
Na prośbę managera zostało dokładniej opisane to co zaszło między Wojtkiem i Olą :P
jak myślicie , co będzie dalej ?
Wojtek przyzna się do wyścigów czy Ola sama to z niego wyciągnie ?
Odpowiedzi w komentarzach mile widziane :)

Dziękuję, że jesteście 


Piszcie czy spodziewacie się jeszcze jakiś  twarzy Wojtka
i jakie mogą byc ! : )x






piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 9.

[ dom Oli ]
 { oczami Oli }
Fajny dzień . Noga już prawie mnie nie boli .
Siedzę sama w pokoju i myślę o Dawidzie . Jak mógł być taki głupi ?! Jak mógł w ogóle brać to gówno ? A ja mogłam temu zapobiec ... mogłam powiedzieć rodzicom . Ale nie, moja samolubność wzięła górę . Chciałam mieć czym go szantażować, lol . Jestem beznadziejną siostrą .
 Moje przemyślenia przerywa sms :
 ' Kocham Cię :* ' 
Awwww . Wojtek odpisał . Znowu powraca uczucie motylków w brzuchu. To niesamowite uczucie kiedy on jest blisko. W sumie jest to podniecenie ... kiedy mnie całuje, dotyka . Chciałabym, żeby teraz siedział tu ze mną . Nie byłabym może taka smutna . Ale on poza mną ma też swoje życie i swoje sprawy .. nie może siedzieć ze mną 24/7 i nie będę tego od niego oczekiwać . Ale chciałabym żeby teraz mnie przytulił .
Dobra, przestańmy smutać .
Wchodzę na Facebook'a i próbuję zapomnieć o Dawidzie i potrzebie przytulenia przez Wojtka .
Kasia : 
Hej, jak noga ? :)
Kochana dziewczyna . Może jak z nią popiszę to się uda .
Ola : 
Dzięki, lepiej xd 
Kasia :
 No jak Twój słodziak się nią zajął to się nie dziwię . ; ) 
Ola : 
Weź spadaj , co ? 
Kasia : 
A co, może nie? W ogóle słodziaki z Was . ;3 
Ola : 
Haha, jasne xD 
Po godzinnej konwersacji o Wojtku i o tym co się dzieje i co będziemy robić w wakacje postanowiłam iść spać . W końcu już jutro rozpoczną się dwa miesiące, które spędzę z Wojtkiem . 
Biorę prysznic i wskakuję do łóżka . 
______________________________________________________________ ______________
[ Magazyn za Warszawą ]

{ Oczami Wojtka }
- Stary zajebiście ! - Kuba przybiega do mnie od razu po przyjechaniu na metę .- Rozjebałeś go .
 Mój przeciwnik dopiero teraz dojeżdża na metę .
 - Dobra, dobra . Idź po kasę . Śpieszę się .
Kuba poszedł do kolesia w zielonym Subaru .
- No spisałeś się młody ... w zakładach jednak wygrałem więcej 15 tysięcy dzięki Tobie, gnojku . - West klepie mnie po plecach .
 - Ahh, luz . - Ciekawe ile jeszcze my mamy na zakładach ? Ze 2 tysiące chcę widzieć .
 Kuba wraca, a koleś z subaru rozmawia z drugim . Obaj mają może z 18 lat .
 - Nie ma kasy ... - mówi Kuba . On jest ode mnie młodszy o rok .
- Jak to nie ma ? - chyba się przesłyszałem .
- No nie ma ... był pewien że wygra, nie ma kasy . Tylko ze 2 tysiące .
- Chyba go kurwa pojebało . - idę w stronę gościa .
- Wojtek, czekaj ... - Kuba, West i jeszcze kilku jego gości idą za mną .
- Gdzie moja kasa? - pytam kolesia .
- Nie mam ... - mamrocze pod nosem .
- Chyba kurwa śmieszny jesteś . Dawaj moje pieniądze . -zaczyna mnie irytować .
- Skąd mam Ci wytrzasnąć 40 tysięcy teraz ?! - koleś zaczyna się rzucać .
- Słuchaj kurwa . - przyciskam go za barki do samochodu . -Załatwiasz kasę, albo ja załatwiam Twój samochód, jasne ?
- Wojtek, spokojnie . -West mnie odsuwa . I sam staje na przeciwko kolesia . Kurwa szef okolicznego gangu mnie uspokaja, o ironio . - Słuchaj młody. Po pierwsze widać, że jesteś nowy bo nikt kto tu jeździ nie przychodzi bez kasy . Założyłeś się o zbyt wiele kasy, inaczej może byśmy Ci odpuścili . Napadnij na bank, okradaj ludzi , zabieraj Mamie. Nie wiem skąd ale do końca tego tygodnia widzimy kasę . Inaczej Cię znajdziemy i pogadamy inaczej, jasne ? - West mówi spokojnie ale tonem nie znoszącym sprzeciwu .
  Koleś wygląda jakby miał pełne gacie, ale kiwa potakująco głową .
- Fajnie, widzimy się w niedzielę . - West i jego banda odchodzi, gestem pokazując abyśmy szli za nimi . - Wojtek nie rzucaj się tak, z dupy Ci tych pieniędzy nie wyciągnie w jeden dzień . Trzeba dać trochę czasu ... ale podoba mi się Twoja postawa . -podchodzi do swojego czerwonego ferrari . - Masz . - wyciąga z bocznej kieszeni czerwoną bandamkę .
- Po co mi to ? - pytam nie rozumiejąc .
 - Każdy z nas taką ma ... a skoro ścigasz się tak jakby dla mnie to i jesteś ze mną . - uśmiecha się . Jego dziewczyna już siedzi w wozie . - Noś ją , to będzie szacun . A teraz spieprzam na domówkę u mnie . Jedziesz ?
- Dzięki za bandamę, stary . Eeee nie, nie jadę . Sorry . -zawiązuję ' prezent ' na nadgarstku .
 - Czemu nie ? Zawsze byłeś chętny .
 - Wiesz jutro mam koniec roku i moja dziewczyna będzie czekać, pewnie się wkurwi jak będę na kacu ...
- O proszę . Starym kumplom się już nawet nie pochwalisz, że dupeczkę wyrwałeś ?
- Jest od wczoraj więc ciężko było Ci powiedzieć.
 - Spoko . To następnym razem ją tu przyprowadź, co ? - podaje mi rękę .
- Zobaczymy .
- No dobra, nara młody i zostaw tego gówniarza, będziesz miał kasę . - wsiada do Ferrari i odjeżdża .
Idę do Kuby, który stoi obok samochodu .
- Sorry stary, ale myślałem, ze on ma kasę. Pierwszy raz widzę takie gówno . - chyba jest wkurzony .
- Spoko, kasa będzie . - mówię.
- Idziemy gdzieś na domówkę ? - pyta Kuba .
- Chcesz to idź, ja nie . Mogę Cię podrzucić .
 - Nie, bez Ciebie nie idę . No bo tak dupnie bez dobrego towarzystwa .
- No, u West'a najlepiej , w tej jego willi haha. - śmieję się na samo wspomnienie ( skrawki wspomnień ... ) z imprez .
  Wtedy słychać głos policyjnych syren, które przebijają się przez dudniącą muzykę, krzyki i warkot samochodów . Ktoś zaczął się drzeć, że jedzie policja . Kilka radiowozów wjechało na miejsce startu wyścigów .
- O kurwa, spieprzamy. Wsiadaj . - mówię i szybko wsiadamy do Nissana .
Z piskiem opon przejeżdżamy obok radiowozów i jedziemy trasą wyścigową . W tych 3 wsiach, przez które przebiega trasa ludzie nauczyli się nie wychodzić po 21 z domów. Znaczy, nie przechodzić przez ulicę, bo mogą zostać potrąceni. Jedziemy 180 km/h a za nami jeden radiowóz na sygnałach .
- Kurwa stary ... - Kuba zaczyna panikować .
- Uspokój się, co ?!
Ścinamy kilka zakrętów i wyjeżdżamy na główną drogę prowadzącą do Warszawy . Ruszamy w drugą stronę, z powrotem na stary magazyn .
 - Pojebało Cię ?! Warszawa w drugą !
- Stul ryja, wiem co robię . - warknąłem .
Zamknął się . Tak jak myślałem policja jedzie za nami .
 Zmniejszyłem prędkość do 120 km/h .
 - Wojtek ku ... - zaczyna Kuba oglądając się w tył na policję .
 - Zamknij się w końcu, kurwa ! - przerywam mu .
Na tej mało uczęszczanej drodze nie ma nikogo, jeszcze jesteśmy za daleko od magazynu, żeby były tu samochody . Przyspieszam do 150 km/h i na prostym odcinku drogi zawracam na ręcznym i po szybkim obrocie znajdujemy się na drugim pasie drogi, prowadzącym do Warszawy . Rozpędzona policja nie spodziewała się tego i z prędkością też pewnie ok. 120 km/h jedzie prosto .
- Chwilę im zajmie zawrócenie, dalej są same zakręty , zdążymy odjechać gdzieś na główną, może nawet na autostradę .- mówię spokojnie . I przyspieszam do 180 km/h .
 - Ja pierdole ... jesteś geniuszem . - mówi Kuba . - Ale adrenalina skoczyła . Lol , mogłeś mówić o takich numerach, myślałem, że się zabijemy . - zaczyna się śmiać.
- Nie było czasu na mówienie .
 Droga do Warszawy mija nam bez problemów . Jedziemy używając naszego nowego wzmacniacza i zestawu głośników w bagażniku . Łeb rozsadza od muzyki . I tak ma być .
- Masz ciuchy w garażu czy w domu ? - pytam jak wjeżdżamy do Warszawy .
- W domu, a co ?
- To Cię od razu odstawię . - skręcam w stronę domu Kuby .
- Ok , ale na początek ulicy, żeby starzy nie widzieli czym podjeżdżam, bo się czegoś zaczną domyślać . - śmieje się .
- Spoko .
- A Twoi wiedzą ? - pyta się .
 - Nie no co Ty ... ja wtedy im mówię że śpię u siebie w mieszkaniu czy coś ...
- A Twoja dziewczyna ?
- Nie ... ale muszę jej powiedzieć.
 - Pojebało Cie ? Nie mów jej .
- Czemu niby ?
- No bo laska się może wygadać czy coś .
 - Przestań , nie wygada się .
- Nigdy nie wiadomo ... Damian też miał być lojalny .
- Słuchaj, nie porównuj Oli do Damiana, jasne ? - wkurwia mnie ta rozmowa . - W sumie moje życie, zrobię co będę chciał .
- Dobra spoko ...
Dojeżdżam na ulicę na której mieszka .
- No dobra, dzięki za dzisiaj . - mówię .
- Serio sorry za tego typa ... - mówi otwierając drzwi .
 - Spoko, kasa będzie . Bez spiny . Do jutra . - mówię .
 - No narka ... - wysiada i idzie do domu .
Odjeżdżam na garaże. Po zamianie samochodów wracam do domu . Wchodząc do mieszkania od razu zrzucam ubrania i idę pod prysznic .
 Zmywam z siebie cały syf tych wyścigów .
 Kiedy krople ciepłej wody na mnie spływają czuję odprężenie .
Moje myśli bezwiednie krążą wokół Oli . Jej uśmiechów, pocałunków i bardzo seksownego ciała w bikini .
 Chciałbym żeby była tu ze mną, tylko może już bez bikini .
 Ooo tak, to musi być fajne .
Wow . Stop . Bo się zapędzę za daleko a lubię niespodzianki ... szczególnie kiedy są tak seksowne jak ta ... ciekawe czy ona chciałaby się ze mną kochać ? Może za wcześnie ...
Stop . Zakręcam wodę.
Wracam już zrelaksowany do salonu i w samym ręczniku włączam laptopa, szukając jakichkolwiek bokserek .
 Kiedy jestem w miarę ubrany , wchodzę na Facebook'a .
  Przeglądam strony, po kilku minutach mam dość i już chcę iść spać kiedy ... :
Ola : 
Idź spać a nie na Fejsie . ;) 
Wojtek :
sama idź spać . ;p
Ola :
Jasne ... chętnie ale nie mogę zasnąć ;c
Wojtek : 
*hug* lepiej ? ; )
Ola :
Jasne ...
Wojtek :
Co jest ?
Ola : 
Chcę Cię obok ...
 Pójdziemy gdzieś razem jutro wieczorem ? Tylko we dwoje ?
Wojtek :
Prosto do mojego łóżka :* 
A tak na poważnie to dokąd chcesz ?
Ola : 
Może właśnie do Twojego łóżka ? 
    Boże, kochanie , gdzieś Ty była całe moje życie ?
Wojtek :
Fuck Yea . :3 
Ola : 
 Wiesz, przypomniało mi się, że robisz striptiz . ;o
Wojtek : 
Oh dla Ciebie tu i teraz ... pod warunkiem, że później Ty . 
Ola : 
Nie, nie . To ja jednak wolę jakieś kino albo spacer ... :p
Wojtek : 
:c 
Okay :c
Ola :
A potem możemy jechać do Ciebie ... :*
Wojtek :
... Dobra :3
Ej tylko tak jakoś koło 19. będę mógł bo Tata przyjechał i muszę się z nim spotkać.
Ola : 
No okej, mi pasuje . :)
Wojtek : 
A zostaniesz na noc ? :))
Ola :
Może ... :)))
Wojtek : 
Przekonam Cię :)))) 
Ola :
Ok . To lecę spać,ej bo jutro muszę wstać o 9 FUCK MY LIFE . 
Dobranoc :*
Wojtek : 
Ok. Dobranoc :*

Zamykam laptop i również postanawiam iść spać, bo jutro zapowiada się długi i przyjemny wieczór ...
 __________________________________________________________________________

Wojciechu jakiś Ty ... brutalny ? ;3

czwartek, 25 kwietnia 2013

rozdział 8.

 [ Szpital ] 

{ oczami Wojtka }

Siedzi tam już ponad godzinę . Ale co się dziwić to jej brat . 
 Tak to jest jak się nie wie co się kupuje i ile się bierze ... równie dobrze możemy tu teraz siedzieć do 1 w nocy bo koleś będzie pół nocy wymyślał wymówki że nic nie brał a jak brał to sprawdzone i w dobrych ilościach . Pierdolenie . 
 Mógłbym z nią zostać tylko, że dzisiaj o 23 muszę już być na placu . Chodzi o niezłą kasę . Ola nie może wiedzieć . Mam nadzieję, że ten frajer jej o niczym nie powie . 
 Damian dobrze wie o co chodzi . Liczę, że ona nie będzie chciała z nim rozmawiać . 
- Wojtek ? - z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Oli . - Odwieziesz mnie do domu ? Mama zostaje z Dawidem ... 
- Jasne, że tak - wstaję z ławki i wyrzucam kubeczek po kawie . 
- Ok . Tylko wezmę torbę . - weszła z powrotem do sali. - Trzymaj się . Pa mamo - usłyszałem .
 Wyszła i zamknęła drzwi .
- Jak się czuje ? - pytam.
- Jest dobrze ... ale nienawidzę go za to co zrobił . - smutno opuściła głowę . - Przytulisz mnie ?
- Jasne ... - czuję jej dłonie na plecach . Mocno przytula się do mnie . Obejmuję ją w pasie . - Będzie dobrze, zobaczysz . A teraz chodźmy . - Złapałem ją za rękę i poprowadziłem do windy . 
 Całą drogę do samochodu nie odezwała się ani słowem . W aucie to samo ... była smutna i cicha jak nie ona . Ten chłopak musiał ją mega dobić . 
- Ej ... uśmiechniesz się do mnie ? - powiedziałem do niej kiedy staliśmy na światłach . - Nie bądź smutas, błagam .
- Przepraszam, jestem trochę zmęczona . - uśmiechnęła się delikatnie . 
- Spoko ... aż takie męczące to pływanie ? - śmieję się . - brak kondycji, skarbie .
- Sam nie masz kondycji mądralo ! - teraz już się śmieje .
- No jasne, jestem tylko piłkarzem ... ja nie wiem co to kondycja .
- Ja jestem tylko siatkarką i tancerką ... też przecież nie wiem . 
 Jesteśmy już pod jej domem . 
- Bardzo Ci dziękuję za wczoraj i dzisiaj . Z Tobą zapowiadają się cudowne wakacje . - pochyla się i przeciągle całuje mnie w policzek. - Może chcesz wejść ? - proponuje .
 Nawet nie wiesz jak bardzo ... ale nie mogę .
- Chętnie ale masz napiętą sytuację z powodu Dawida, nie będę jej jeszcze bardziej komplikował . Może następnym razem ? - uśmiecham się .
- No okej ... jutro spotkamy się na zakończeniu, nie ? 
- Jasne .
- Okej . To pa . - wysiada .
Wysiadam za nią i kiedy już stoi pod drzwiami ją wołam 
- Tak ? - pyta odwracając się .
- Chcę trochę dłuższe pożegnanie . - całuję ją czule w usta . 
Jej delikatne wargi doprowadzają mnie do szaleństwa . Muszę skończyć bo jeszcze będę chciał zostać .
- Dobranoc, kochanie . - szepczę i wracam do samochodu . 
- Dobranoc . - uśmiecha się lekko czerwieniąc . 
 Macham jej i włączam silnik. Ona wchodzi do domu .
 Kiedy jadę Warszawą dzwoni telefon .
- Halo ?
- Gdzie Ty kurwa jesteś ? Mamy tylko 2 i pół godziny na ogarnięcie ! - Kuba drze ryja .
- Już jadę, weź się nie spinaj co ? - fakt, że trochę późno .
- Stary to jest za dużo kasy, żeby przejebać . - spoważniał .
-Wiem kurwa, jadę już . Zaraz będę na garażach . - przyśpieszam . 
- Dobra czekam. - rozłączył się . 
  Ja pierdole . Światła wszędzie są czerwone . 
 Znowu dzwoni telefon.
- Halo ? - kto to znowu ?
- jak już przyjechałem do Warszawy to Mógłbyś kiedyś wrócić do domu ? - jasne, któż by to inny .
- Cześć tato . Będę jutro po zakończeniu ...
- Nie znajdziesz dla mnie czasu dzisiaj ? - pyta swoim surowym tonem.
- Mogłeś się zapowiedzieć . Kiedy wyjeżdżasz ? - pytam .
- Dopiero przyjechałem a już mam jechać ? Nie, tak szybko się mnie nie pozbędziesz- śmieje się .
- No to będziemy mieli czas żeby się zobaczyć .
- Wojtek gdzie Ty jesteś ? - z powrotem surowy, ojcowski ton.
- Jadę do ...  po moją dziewczynę . - szybka wymówka .
- A ... nie no skoro tak ... to kiedy się zobaczymy ? - pyta .
- Jutro .. jakoś po południu się zdzwonimy, okej ?
- Okej ... tylko bezpiecznie mi tam! - znowu się śmieje .
- Dobra, dobra. Zadbam o to . - też się śmieje i rozłączamy się .
 Dojeżdżam pod garaże . Przed jednym z nich czeka na mnie  Kuba .
- Siema . Łap ! - rzuca mi torbę .
- Co to ? - pytam nie rozumiejąc .
- Stary jesteśmy teamem, a to są ciuchy . Bo znając Ciebie nic nie wziąłeś .
- No fakt, że nie mam .
  W torbie są czarne spodnie, czarne Supry, biała koszulka i skórzana kurtka .
- O stary na Supry się szarpnąłeś . Wiesz mam takie same i ...
- Ej wziąłem je z Twojego domu. Co ty ćpiesz ? Twój brat mi dał .
- A . Eeee ... okej . Nieważne . - czemu nie zauważyłem, że są moje ?
- Stary ... możesz wrócić na ziemię . Chodzi o 30 tysięcy ... tyle drogą nie chodzi, jasne ? Mamy jedną szansę, nie możesz tego spieprzyć .
- Zawiodłem kiedyś ? - pytam . Wkurwiają mnie takie rzeczy .
- Jeździmy dopiero 4 lata razem ... ale nie .
- No właśnie . I nie mam zamiaru ... poza tym nieźle się wzbogaciłeś przez te 4 lata .
- Dobra, sorry . Po prostu napięcie rozpierdala .
 Kuba otwiera garaż i wyjeżdża srebrnym Nissanem Skyline .  Przemalowany i  podrasowany przez nas samochód wygląda zajebiście . Na miejsce Nissana wjeżdżam Porschakiem i przebieram się .
 - Dobra, jedziemy . - wsiadam na siedzenie kierowcy Nissana i z piskiem opon wyjeżdżamy z garaży kierując się na wyjazd z Warszawy .
Całą drogę Kuba pruje się o to jak mam jechać . W dupie to mam . Zawsze jadę jak chcę, jestem tylko ja i mój samochód, mój tor . On wie, że serdecznie mnie jebie to co on gada w tej chwili . Musi się wygadać, żeby mu ulżyło . Stresuje się, mimo, że nie on jedzie tylko ja .
 On umawia i przyjmuje zakłady i wyścigi . Ja jadę i wygrywam . Jesteśmy teamem .
 Jeszcze nie czuję tej adrenaliny w żyłach, jeszcze potrzebuję chwili żeby poczuć ten samochód .
Moje myśli krążą wokół Oli i jej życia ... w sumie bardziej ciała ale to szczegół . Niesamowite jak blisko staliśmy się w tak krótkim czasie .
 Ej, dobra starczy tego . Teraz muszę się skupić .
 Chodzi o 30 tysięcy . Dzielimy się fifty-fifty. 15 tysięcy mi się przyda .
 Wciskam mocniej pedał gazu . W pełni kontroluję mój samochód, to się liczy . Wskazówka prędkościomierza skacze do 240 km/h . Podrasowanie Nissa się opłacało .
Słyszę ten niesamowity dźwięk silnika, czuję jak adrenalina przepływa przez całe moje ciało . To jest TO . Uczucie, trans który mnie ogarnia jest zawsze tak samo zajebisty .
 W końcu dojeżdżamy do opuszczonego magazynu starej firmy budowlanej . Jest to praktycznie jeden budynek . Reszta spłonęła odsłaniając ogromny plac prowadzący na niezbyt często uczęszczaną drogę w zaskakująco dobrym stanie. Droga prowadzi od magazynu przez 3 wsie . Następnie zawraca i autostradą prowadzi z powrotem pod magazyn.
Tutaj najczęściej odbywają się wyścigi . Jest ich kilka , każdy o inną stawkę . Zbiera się tu mnóstwo ludzi, okoliczne gangi i takie podobne . Są bukmacherzy, kierowcy, pasjonaci wyścigami, którzy przychodzą oglądać. Ludzie chcący się zakładać, dealerzy, groupies szukające frajera i okazji .  Różni ludzie .
 Wjeżdżamy na wolne miejsce i wysiadamy z auta .
Od razu podchodzi kilku zainteresowanych i oglądają samochód . Kuba staje w zakłady i gada o dzisiejszych wyścigach.
 Wyjebane, idziemy dalej szukać czegoś godnego uwagi .
Ociera się o mnie jakaś laska ... liczy, że za nią pójdę chyba. Twoje niedoczekanie, suko .
Dzisiaj nie czuję tego klimatu takich imprez .Szczerze mówiąc wolałbym siedzieć w domu . Ale muszę się skupić . Za te 15 kawałków mogę jechać na niezłe wakacje, dopracować Nissę,  kupić parę rzeczy .
 Nic tu kurwa nie ma dzisiaj . Wracam przez pół placu do mojego wozu . Jest już 22.20 . Niedługo wyścig .
Jeżeli przejebię to samochód idzie w dupę ... WTF ? Nie przegram .
Czuję wibrację Iphone'a w kieszeni. Dostałem sms'a . Kto kurwa o tej porze ?
 ' Dziękuję za dzisiaj. Dobranoc Kotku ♥ ' .
Uśmiecham się na widok tej wiadomości, a szczególnie serduszka na końcu .
' Kocham Cię :* ' .
Eeee ... muszę się ogarnąć na wyścig. Nie mogę teraz o niej myśleć .
Za niecałe 30 minut zaczyna się jak najważniejszy do tej pory .
Jestem zmęczony, potrzebuję kofeiny . Wsiadam do Nissy i ze schowka wyciągam butelkę Tiger'a .
- Jak forma, mistrzu ? - pyta Kuba zaglądając do auta .
- Spoko . Trochę kofeinki i będę jak nowy . - nadal piję z butelki.,Dobrze, że mamy dwie .
- Na pewno ?
- Tak, kurwa . Mówię, że dam radę to dam.
- Właśnie młody, słuchaj go . - znajomy głos włącza się do rozmowy . - Postawiłem na Ciebie dzisiaj 4 tysiące, nie pozwól mi ich stracić .
 Przede mną stoi sam West. ' Głowa ' najbardziej znanego Gangu wyścigowego w okolicach Warszawy .
- Siema West. Widzę, że nadal inwestujesz .
Obok 24 letniego bruneta mojego wzrostu stoi szczupła,seksowna i nieźle roznegliżowana laska. Wyjątkowo brunetka . Jego numerek na tą noc .
- Jasne, ale tylko w zaufanych ludzi. Nie spierdol tego młody.
- Nie mam zamiaru. Spoko damy radę .
- Dobrze . Chcesz ? - wyciągnął skręta i włożył do ust . Jego dziewczyna mu go odpaliła. Drugiego wyciągnął dla mnie .
- Nie, dzięki .
- Aaaa dopiero po zwycięstwie, co ? - śmieje się . Laska mu wtóruje . Ciekawe, czy cizia czai o co chodzi w ogóle . Przez różowe ciuszki wygląda na mało inteligentną w dodatku nieźle nawaloną, bo ledwo stoi na tych swoich szpilach .Ale w sumie takie najprościej wyrwać . - Pójdziemy się najebać i może od razu coś złowimy, hm ? - po tych słowach klepnął swoją ' zdobycz ' w tyłek .
- Nie dzięki, dzisiaj raczej nie .
- Ej no ej . Wojtek, Ty tu mi się przypadkiem nie rób poprawny obywatel, bo na kim będę zarabiać jak nie będzie na kogo obstawiać ? - śmieje się . W sumie go lubię, spoko koleś . W dodatku nieźle pojechany, a z takimi lepiej się dogaduję.
- Pojebało Cię ? Nie mam zamiaru . Dzięki komu miałbym większe stawki ? - już prawie skończyłem pić półtoralitrową butelkę Energetyka .
- Masz coś przy sobie ? Jakieś skręty coś ? mi się kończą, a nie mogę nikogo znaleźć . - West trochę ścisza głos .
- Coś się znajdzie, chodź . - wstaję i podchodzę do bagażnika, który otwieram .
Mam tam torbę z ciuchami, moją i Kuby . Zgrzewkę wody, skrzynkę z narzędziami do samochodu i ... czarną walizkę.
Otwieram ją .
- Co chcesz ? - pokazuję mu otwartą walizkę .- mało mam muszę sprowadzić.
- Daj to ... - wyciąga 4 skręty. Ostatnie zresztą .
- Okej. Ostrożnie stary te są mocne .- ostrzegam .
- Okej, Okej... ile chcesz ? - pyta wyciągając portfel .
- Po znajomości 200 .
- Aż tyle ? Drogo trochę . - śmieje się podając banknot .
- Import, stary . - chowam kasę do kieszeni .
- O kurwa, zaszalałeś . - odchodzi razem z dziewczyną . - Powodzenia i pamiętaj o moich 4 kawałkach !
- Jasne .
 Zamykam bagażnik i idę do maski samochodu . Przeglądam ostatnie potrzebne rzeczy, po czym wsiadam do auta i przychodzi Kuba .
- Jedź na start za chwilę wyścig.
- Ale przecież dopiero za 15 jedenasta .
- Przesunęli do przodu chwilę. Jedź stary. Powodzenia .- przybił mi żółwika i poszedł do ludzi przyjmować zakłady .
Odpaliłem silnik, zamknąłem drzwi i ruszyłem na start .
________________________________________________________


Ktoś z Was spodziewał się tego, że Wojtek jednak nie jest taki słodki jaki się wydawał?
jak myślicie co będzie dalej ?
Proszę o komentarze, to dla mnie ważne, chciałabym wiedzieć czy mam dla kogo to pisać . :)
co myślicie o tym opowiadaniu ? ; >

-


środa, 24 kwietnia 2013

Siema podglądacze ! 

Odblokowałam komentarze i liczę na Wasze pytania i opinie na temat opowiadania ! 
Przepraszam za bardzo rzadkie dodawanie postów i liczę na wybaczenie  ; )
postaram się dodawać je częściej mniej więcej co 2 - 3 dni ; >
Jeżeli chcecie możecie w komentarzach pisać swoje pomysły i odczucia co do bohaterów :)
można też opieprzyć autorkę o to że rzadko dodaje posty . ; )

Dziękuję, że jesteście ! xx


rozdział 7 .

Wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy przez Warszawę . Zagadał mnie tak, że nawet nie zauważyłam kiedy wyjechaliśmy za miasto ... minęło dobre pół godziny od wyjścia z mieszkania . Dokąd mnie zabiera ?
- Dokąd my jedziemy ?! - pytam lekko panikując .
- Na wycieczkę .
Pedofilski tekscior .
- Wojtek gdzie Ty mnie zabierasz ... -mówię opanowując się .
- Spokojnie ... jak byłaś w łazience dzwoniła Twoja przyjaciółka i mówiła że wszyscy się spotkają nad jeziorem . Więc luz mała . - uśmiecha się .
Grzebał w moim telefonie ? Sprawdzam spis połączeń i widzę jedno od Kasi dziś rano ... ma rację .
- sprawdzasz mnie ? - pyta urażonym tonem widząc jak sprawdzan spis połączeń
- przepraszam - kładę mu rękę na kolanie .
- no tak teraz to sorry a tak to się nie wierzy Wojtkowi, jasne , zapamiętam to mała . - mówi próbując zachować powagę .
- uwielbiam Cię . - pochylam się i daję mu buziaka w policzek .
- wiesz co ? Za chwilę musimy zatankować więc .... możesz mi się bardziej podlizać na stacji  - śmieje się .
Jest piękna pogoda . Na zewnątrz 30°C, słońce nieziemsko grzeje i nie ma wiatru . Właśnie jedziemy jakąś drogą w między lasami. Słońce błyska spomiędzy drzew i mogę się założyć że bezszelestne powietrze i panującą ciszę lekko przebijają śpiewy ptaków . Idealny dzień na idealną randkę ... albo wypad z przyjaciółmi nad jezioro .
W samochodzie gra muzyka, teraz akurat ' Teenage Dream ' Katy Perry .
- o czym myślisz ? - nagle pyta mnie Wojtek .
- jaki będzie dzisiejszy dzień . - uśmiecham się do Wojtka  i odrywam wzrok od okna aby na niego spojrzeć .
- i jaki będzie ?
- z Tobą ? Cudowny .
- ależ słodko . - śmieje się ironicznie .
- a spadaj ... romantyzm ... - już mam zamiar się obrazić kiedy przypomina mi się że ... - Wojtek ? Nie mam stroju kąpielowego . Jak mam się kąpać ?
- Bez . - kolejny napad śmiechu . - żartuje . Kasia wzięła też dla Ciebie .
- sprytne ... a Ty ?
- Ja mam swoje kąpielówki . Nie muszę pożyczać od niej .
Dojeżdzamy na stację benzynową .
- Idziesz coś kupić czy czekasz w aucie ? - pyta Wojtek .
- Idę . - chce mi się pić .- Chcesz coś ?
- Weź mi RedBulla .
- Spoczko . - oboje wysiadamy z samochodu .
Idę w stronę budynku . Przy okazji może skoczę do toalety .
Po wejściu do klimatyzowanego sklepu kieruje się od razu do toalety a po wyjściu z niej idę do lodówek po napoje . Zabieram redbulla dla Wojtka i nestea dla mnie. Biorę też snickersa i idę do kasy .
  Płace i wychodzę . Po drodze mijam Wojtka .
- Idź do auta kochanie - pokazuje na parking po lewej stronie .- zapłacę i przyjdę . - wziął ode mnie redbulla i wszedł do sklepu .
Idę do samochodu i opieram się o jego maskę plecami . Czuje gorąco od czarnej blachy. Po kilku minutach przychodzi do mnie Wojtek .
- Już . Gotowa? Jedziemy dalej ? - pyta się .
- Eee ... a nie poświęcisz mi chwilki ? - uśmiecham się sugerując mu to, że chcę go teraz blisko .
Jakaś taka nagła potrzeba bliskości mnie opanowała . Chce żeby mnie przytulił, pocałował i chwilę tak przytrzymał .
- A jak miałbym ją spędzić ? - chyba mnie zrozumiał, bo uśmiecha się zawadiacko .
- A jak chcesz ?
Pochyla się do mnie i czuję  jego oddech na mojej szyi .
- Jak najlepiej . - teraz czuje jego ciepło na całym ciele . 
Zrobiło mi się gorąco . OMG .
Nagle poczułam jego wilgotne, smakujące napojem energetycznym, usta. Całował mnie . Czule, delikatnie ale z pewnym naciskiem  dotykał moich ust.  Jego język doprowadzał mnie do szaleństwa .
Był to czuły a jednocześnie namiętny pocałunek,
Który po pewnej chwili przestał trwać a ja zostałam z niedosytem uczuć .
Nasze usta się rozłączyły, a Wojtek patrzył na mnie z uśmiechem.
- Coś się stało ? - pyta się, bo.chyba mam smutną bądź zawiedzioną minę . Sama nie wiem jaką minę mam ... ale wiem że chcę go pocałować . Znowu .
Nie odpowiadam tylko zarzucam mu ręce na szyję i staje na palcach żeby go pocałować .
Żeby było mi wygodniej sadza mnie na masce i obejmuje .
- Kocham Cię . - słyszę jego szept i znowu czuje jego usta .
Robi mi się niesamowicie gorąco i to nie od nagrzanej maski samochodu . Czuje ciepło w środku, takie przyjemne " motylki" . To co się ze mną dzieje jest nie do opisania . Pragnę go bardziej i bardziej ... ale tak nagle to wszystko się dzieje . Taka nagła potrzeba jego bliskości ...
Kiedy przerywa pocałunek ja nie chce go kończyć . Moje usta wędrują po policzku na jego szyję .
 - Nie ... nie teraz . - słyszę jego zmysłowy głos .
Odrywam usta od jego szyi i patrzę mu w oczy . Uśmiecha się tajemniczo, seksownie .
- Ale co ? - przygryzam wargę i patrzę na jego usta .
Zauważa to .
- Jesteś jak zwierzę . - tajemniczy uśmiech . - chodź ... musimy jechać .
- okej ... - mówię i wsiadam do samochodu .
 Jedziemy w ciszy słuchając radia . Myślę o tym dlaczego tak nagle obudziło się we mnie to uczucie ... pragnienie jego ... powiedzmy sobie szczerze : pragnienie jego ciała . Czy to się nie nazywa pożądaniem ?
 Kątem oka patrzę na niego .  Myśli nad czymś ... jednocześnie skupia się na drodze . Duszą jest gdzie indziej .
 Jest bardzo atrakcyjny . Jara mnie nawet to jak oblizuje usta .To takie sexy i ..
- Jesteśmy . - mówi kiedy skręcamy  w jakąś leśną drogę . - Właściwie to zaraz będziemy ale już prawie .
- Fajnie .
- Coś się stało ? Jesteś jakaś nieswoja .
- Wszystko w porządku . - uśmiecham się . - daleko jeszcze ? już mam ochotę się kąpać.
- Jeszcze kawałek  .
 Skręcamy w lewo i nadal leśną drogą dojeżdżamy nad jezioro gdzie stoją już dwa samochody . Jesteśmy w tej części jeziora gdzie nie ma wielu ludzi . Przed nami mała plaża i niebieska tafla jeziora . A naokoło zielony las .
- Ładnie tu . Byłeś już tutaj ? - pytam .
- Tak, zawsze jeżdżę tutaj . Po drugiej stronie, gdybyśmy skręcili w prawo byłby tłum ludzi i ani kawałka wolnego miejsca . A tu luz , słoneczko, mała plaża, dużo miejsca .
 Fakt, słońce grzeje niemiłosiernie . A na plaży są już leżaki i  Kana, Weronika i Kasia . Obok leżą Marcin z Piotrkiem . Nie widzę tylko Michała . Widocznie nie mógł przyjechać .
 Kiedy zobaczyli samochód przestali rozmawiać i wstali .
- Hej ! - powiedziałam wysiadając. Wojtek wysiadł z drugiej strony .
 Dziewczyny rzuciły się na mnie przytulając mnie i siebie nawzajem . W tym czasie Wojtek zdążył się przedstawić chłopakom .
- Wojtek ? Ola przyjechała z Tobą  ? Przecież miał ją przywieść ...- pyta nagle Kasia .
- Nie no rano rozmawiałaś z Wojtkiem przecież . - przerywam jej .
- Nie. Z Dawidem . - mówi zdziwiona .
- Właściwie ... - mówi Wojtek . - to ze mną . Tylko jak odebrałem myślała, że to Dawid i tyle gadała, że nie dała mi szansy wyjaśnić że to ja . Więc jak poprosiła żebym Cię zawiózł i został z Wami powiedziałem że tak no i jak chciałem wyjaśnić, że to ja a nie Dawid to się rozłączyła .
- O cholera ! Nie poznałam że to Ty . - śmieje się Kasia .
 Wszyscy się śmieją .
- Ej ale czekaj ... Ty dzwoniłaś do Olki  po 9 ... - mówi Weronika . - Co Ty robiłeś w jej domu tak wcześnie rano ? - pyta zdziwiona .
 Zapadła cisza .Dziewczyny patrzą ze zdziwieniem to na mnie, to na Wojtka . Marcin szturcha Piotrka, a ten uśmiecha się porozumiewawczo do Wojtka .... wyobrażają sobie nie wiadomo co .
 Wtedy wyjaśniam im, że to ja nocowałam u niego, bo Dawid jest w szpitalu .
 Kiedy zadały milion pytań na jego temat w końcu spytały o to czego się tak bałam .
- Jesteś z nim ? - Kana patrzy na Wojtka, który poszedł się przebrać i właśnie wracał w  samych czarno białych, krótkich spodenkach kąpielowych . Jego budowa ciała zrobiła na wszystkich laskach wrażenie ... na mnie w sumie też.
- Tak, jesteśmy razem . - odpowiadam .
 Seria pisków i tekstów : a nie mówiłam !
 Przerywam to zmianą tematu .
- Podobno ktoś ma dla mnie strój ... - patrzę na nie .
- Tak . Ja . - Kasia idzie do samochodu Marcina i wyciąga z torby neonowo żółte bikini .- Trzymaj. - rzuca mi strój .
- Dzięki . - wysyłam jej całusa i idę za Porsche Wojtka żeby się przebrać .
 Nagle ktoś mnie łapie w pasie i przysuwa do siebie . Uwielbiam tego chłopaka .
- Wiesz co ? Przywiozłem Cię tu i nawet nie usłyszałem dziękuję .... chyba coś mi się należy . - obejmuje mnie w pasie i przyciska do siebie .
- Może i Ci się należy ale póki co chcę się przebrać . - ze śmiechem próbuję się wyswobodzić z uścisku . Trochę krępuje mnie fakt, że dziewczyny się na nas patrzą i gadają . Ale teraz będę cały czas słyszała : ' a nie mówiłam ?! '. Kocham te laski, serio .
Marcin i Piotrek pojechali do sklepu po picie i jedzenie . Może zrobimy ognisko .
- Mmm ... może należy mi się przebieranie z Tobą ? - śmieje się .
- Niech pomyślę ... nie ! - mówię .
- To nie ! Będziesz coś chciała . - uśmiecha się i mnie puszcza . - To idź szybko, pójdziemy zaraz do wody . - Okej . - mówię i idę za samochód który stoi tuż przy dużych i gęstych krzakach .
Postanawiam przebrać się za nimi .  Wieszam bikini na gałęzi . Samochód i krzaki skutecznie mnie maskują  .Szybko zmieniam spodnie na dół od bikini i ściągam koszulkę .
- SIEMA ! - nagle ktoś krzyczy .
Podskakuję wystraszona i upuszczam koszulkę na ziemię . Stoję w samym staniku majtkach od bikini . Rozglądam się na boki szukając tego głosu, który niepokojąco przypominał ten Wojtka .
- U góry . - słyszę śmiech .
Patrzę w górę kawałek nad krzaki . Wojtek siedzi na dachu Porsche i patrzy na mnie uśmiechnięty .
- Weź wyjdź co ? - krzyczę .
- Nie ... mam fajne widoki . - śmieje się .
- spadaj. - ściągam but i rzucam w niego .
Oczywiście nie trafiam . On nadal się śmieje .
Stawiając stopę na ziemie poczułam mocny ból na środku.
- Auaaa! Co to kurde ? - ból jest nie do zniesienia . Mimowolnie zaczynają lecieć mi łzy . Opieram się o najbliższe drzewo i podnoszę stopę.... biała skarpetka jest już we krwi . Chyba coś mi się wbiło .
- Wojtek... ? - patrzę na dach ale go już tam nie ma . Już chciałam krzyczeć żeby przyszedł, a on właśnie wychodził zza krzaka .
- Co się stało kochanie ? - spojrzał na moją podniesioną stopę. - o kurwa . Chodź .
  Już chciałam iść ale on wziął mnie na ręce ( tak, jest słodki . ) .
Otworzył bagażnik samochodu i posadził mnie w środku .
- Wyciągnę apteczke, spokojnie . - mówi widząc panikę w.moich oczach . - nie płacz, kotku . Ej pomoże ktoś ? - otarł mi łzy i zawołał do dziewczyn .
  Przyszła Kasia .
- Co się stało ? - zapytała patrząc na moje łzy i stopę.
- Nadepnęłam na szkło . - mówię przez łzy .
- Sierota . - Kasia mnie przytula .
Wojtek otwiera schowek i wyciąga z niego apteczkę samochodową .
Przyszły Kana i Weronika .
- Co Ci się stało ? - pytają.
Nie mam ochoty odpowiadać . Boli mnie . Jeszcze bardziej .
- Skarbie nie płacz ... - Wojtek otwiera apteczkę . - Odsuncie się , ok ? Pokaż to . - kuca przede mną i trzyma moją nogę . - potrzymasz ? - podaje Kasi skrzyneczke .
Ściąga mi skarpetkę i patrzy na zakrwawioną stopę .
- Weź może się nie patrz tylko coś z tym zrób ? - proszę płacząc. - boli mnie .
- Wiem . Tylko jak to zrobić żeby jak najmniej bolało ? - przygląda się stopie . - jak najszybciej ...
Łapie za szkło i szybkim ruchem wyciąga odłamek . Czuję mocny, kłujący ból . Wojtek odkłada na bok kawałek szkła .Całkiem spory, cały we krwi .
- Jeszcze boli ... - marudzę .
- Jeszcze trochę będzie ... masz tam wodę utlenioną ? - Wojtek zwraca się do Kasi .
Ona podaje mu buteleczkę, a Wojtek nalewa trochę na moją ranę . Piecze jak cholera .
Krzyczę z bólu .
Jeszcze bardziej płaczę .
- Kochanie, spokojnie ... - wyciąga opatrunek z apteczki . Przykłada mi i zawija stopę bandażem żeby się trzymało . Na koniec zakleja .
- Gotowe . - mówi . - Już ok ?
- Tak ... - ocieram łzy .
- laska ... rozmazałaś się . - rzuca Kana .
- Mamy waciki . - Wojtek wyciąga kilka z apteczki i delikatnie ściera mi rozmazany tusz . - Jesteś śliczna . - mówi kiedy skończył wycierać .
- Jasne . Szczególnie z nogą w bandażu i bez makijażu . Sam seks. - mówię ironicznie .
- Przepraszam to moja wina . Bo chciało mi się popatrzeć . Swoją drogą ... tak, jesteś seksowna . - uśmiecha się .
Jego twarz rozmazuje się i to nie przez łzy . Znowu czuje jego oddech na mnie.  Jego dłoń dotyka mojego policzka, moja dotyka jego kolana . Znów czuję smak jego ust . Znowu nie ma nic tylko my . Nic innego nie czuje.   Nawet pulsującego bólu w stopie ... No dobra, to czuje .
Słyszę zbiorowe : awwwww .
No tak , my tak zawsze . Tez tak robię jak na przykład Marcin z ...
Ej !  Mam się skupić na Wojtku i jego ciele .. yyy .. ustach .
Jego dłoń teraz dotyka moich pleców .
Powoli odsuwamy się  od siebie .
- Nie ... - szepczę .
Naszą  chwilę czułości zepsuł przyjazd chłopaków z jedzeniem . W sumie ... jestem głodna .
- idziemy sprawdzić czy mają wszystko.  - mówi Weronika . - zostawmy ich samych . - dodaje nieco ciszej.
- Słodko wyglądasz jak się wstydzisz . - całuje mnie w nos .
- oj weź ... - chowam twarz wtulając się w niego .
Dopiero teraz uświadamiam sobie, że jestem w staniku .
- Muszę się przebrać . - siadam i wychodzę z bagażnika .
- Boli ? - Wojtek też wysiada . - Masz Twój but . - podaje .
Już prawie normalnie idąc przebrałam górę i dołączyłam do reszty .
 Dzień mija niesamowicie szybko . Pływaliśmy, graliśmy w siatkę, opalaliśmy się . Na koniec zrobiliśmy ognisko .  Wszystkiemu towarzyszyły piski, śmiechy i głośne rozmowy .
 Koło 18 pożegnaliśmy się ze wszystkimi i wyjechaliśmy do Warszawy. Chcę jeszcze jechać do Dawida do szpitala . Muszę z nim pogadać .
- Jak noga ? -  pyta Wojtek . Już kilka razy zmieniał mi opatrunek . Słodko, że się o mnie martwi .
- Nie boli ... no prawie . Dziękuję, że tak się mną zajmujesz .
- Skoro to przeze mnie ... - uśmiecha się . - Czemu jesteś smutna ?
- Myślę o Dawidzie i o tym jak mu pomóc .  No i pokłóciłam się z Weroniką .
- O co Wam poszło ?
- No bo ten jej chłopak przypieprza się do każdego o byle co, podrywa inne laski, a ona nic . Jeszcze mi powiedziała, że jestem zazdrosna . Jakby naprawdę było o co .
- No ale w sumie to ich sprawa, nie ? A jak w końcu ją zdradzi  to będziesz pierwszą do której przyjdzie .Poza tym nie dacie sobie rady bez siebie i znowu będziecie gaaaadać ...
- Może masz rację, ale i tak źle mi z tym .
- Ja zawsze mam rację, kotku .
- Chyba zaraz po mnie .
- No nie wiem ... - uwielbiam ten uśmiech .
 Opieram głowę o okno i przymykam oczy . Chłodne powietrze z klimatyzacji owiewa mi twarz .
- Ola ... hej, obudź się ... - niewyraźny głos wyrywa mnie z drzemki .
- O co chodzi ... - mruczę sennie .
- Jesteśmy już w Warszawie, pod szpitalem . - Wojtek czule dotyka mojego ramienia .
- O ... eeee ... okej . Już wstaję .  -  poprawiam się na siedzeniu i wyciągam torbę zza siedzenia . - Jak wyglądam ?
- Bardzo dobrze . - powiedział Wojtek wysiadając z samochodu .
 Postanowiłam skontrolować wygląd w lusterku ... Uuu powiedział mi to z grzeczności . Wyglądam okropnie, zero makijażu, jakieś spuchnięte oczy ( pewnie od spania ) . Masakra . Ale już nie ma czasu żeby to poprawiać . Wysiadam z samochodu i podchodzę do Wojtka . Na parkingu zauważam cabrio mojej mamy . To znaczy, że nadal tu jest .
 Wojtek trzyma mnie za rękę i razem wchodzimy do budynku .
- Szukam Dawida Buchiewicza . Przywieziony wczoraj, przedawkowanie środków odurzających .- podchodzę od razu do pielęgniarki .
- Pani jest kimś z rodziny ? - pyta kobieta .
- Tak, siostrą  .
- Można prosić jakiś dowód tożsamości ? - prosi z uśmiechem .
- Oczywiście. - szukam dowodu osobistego w torbie . - proszę bardzo .
- Dziękuję . - kobieta przeczytała i oddała mi dowód . - Już idę sprawdzić, gdzie znajduje się pacjent . Zapraszam .
 Podchodzimy do recepcji ( ? ) i kobieta sprawdza karty .
- piętro drugie , sala 205  po wyjściu z windy w lewo .
- Dziękujemy bardzo . - mówię i idziemy w stronę wind .
 Czekamy na windę .
- Dobrze się czujesz ? Strasznie zbladłaś . - mówi Wojtek .
- Wszystko ok . Trochę się denerwuję .
- Będzie dobrze . - Chłopak mocniej ściska moją dłoń.
 Wsiadamy do windy i w ciszy jedziemy na górę .
Ciekawe jak on się czuje ? Jak wygląda ? Cały dzień nie myślałam o moim bracie, trochę mi za to głupio .
 Wysiadamy na drugim piętrze i skręcamy w lewo . Mijają nas pielęgniarki i lekarze . Wzrokiem szukamy sali 205 . W końcu zauważa ją Wojtek. Na samym końcu tuż przy pokoju pielęgniarek znajduje się pomieszczenie, w którym leży Dawid .
 Okno jest zasłonięte, nie widać wnętrza sali . Stoimy przed drzwiami .
- Wejdziesz tam ze mną ? - proszę cicho Wojtka .
- Przykro mi kochanie, ale on raczej nie chce mnie tam widzieć . Musisz wejść sama . - całuje mnie we włosy . - Ja poczekam tutaj . - siada na krzesełka przed salą .
 Ma rację. Jak będzie Wojtek to Dawid ze mną nie porozmawia normalnie  . Mamie też by się to nie spodobało .
- Okej ... trzymaj kciuki . Dziękuję, że jesteś . - daję mu buziaka w policzek i otwieram drzwi .