środa, 22 maja 2013

Kochani !
W rozdziale 17. Coś się porąbało i są niepokolei fragmenty ... poprawie je jak najszybciej .

Jestem zuaaa coś mi się psuje z tym bloggerem , wybaczcie . :C

Love xx

Końcówka rozdziału 17.

Siedziałam na jego kolanach na krześle . Oglądaliśmy jakieś portale plotkarskie na których były zdjęcia z naszego wypadu do miasta. Podała nam je Kasia, która natychmiast po przeczytaniu napisała mi smsa że jesteśmy na Pudlu i innych portalach .
Napisy i nagłówki to " Nowa zdobycz Szczęsnego ", " Córka dziennikarki spotyka się ze znanym piłkarzem ! " i takie podobne . Ogólnie jesteśmy " słodką parą, ale znając piłkarzy ten związek szybko się skończy ", a ja " szukam okazji do lansowania się " i Chcę " zostać celebrytką ".
- Nawet tego nie czytaj dalej . - Wojtek zamknął laptopa .
- Czemu ?
- Nie chcę żeby to zepsuło nam wieczór ... który od pewnego czasu jest idealny . - mówi Wojtek i czule całuje mnie w kark .
- Tak ? A masz jeszcze jakiś plan na dzisiejszą noc ? - pytam przesuwając dłonią po jego udach.
- Na poczatek chciałbym zdjąć tą folię z tatuażu . - mówi .
- Ok . Daj . - wstałam i powoli zerwałam folię i tasiemki . - wygląda genialnie  - uśmiecham się i wyrzucam folię do kosza .
- Podoba mi się .
- Mi też, ale skóra jest jeszcze podrażniona . - patrzę na ciemny tusz, naokoło którego jest zaczerwieniona skóra .- pójdę po wodę utlenioną i waciki .
Po chwili wracam z buteleczką i delikatnie przemywam tatuaż .
- Przyjemnie . - mówi Wojtek . - Teraz Twój .
Kiedy wszystko skończyliśmy zaproponowałam mu masaż .
- Serio ? Zaczyna się fajnie ... - mówi i kładzie się na brzuchu na łóżku .
- Rozluźnij się trochę, kochanie . - dotykam jego silnych, ramion . I dopiero kiedy je masuje czuję jaki jest umięśniony i silny .
Zaczęło mi się to podobać .
Olejek miał przyjemny kokosowo-brzoskwiniowy zapach .
- Trochę niżej ... mhmyy ... - zamyka oczy i po kilkunastu minutach masażu czuję jak jego mięśnie się rozluźniają a on sam jest spokojny .
Odwraca się na plecy i sadza mnie w pasie.
- Chcesz żebym ja Cię pomasował? - pyta .
- Nie ... ale możesz mnie mocno przytulić. A potem zdjąć tą koszulkę i ...
- I co ? - pyta całując mnie w brodę.
- resztę zostawiam Twojej wyobraźni . - śmieje się . - ale bądź trochę romantyczny.
- Mówiłem że nie jestem rycerzem.- śmieje się i wstaje z łóżka .
- Co robisz ? - pytam zdziwiona.
- Jestem romantyczny albo zboczony  ... - mówi i idzie do szafy . Wyciąga swoje 2 krawaty i wraca do mnie . - usiądź .
- Po co ?
- No usiądź, nie gadaj . - uśmiecha się.
Jestem grzeczna, więc siadam a on za mną. Czarny krawat śledzik zawiązuje mi na oczy .
- Wojtek ... nic nie widzę, ej .
- O to chodzi . - słyszę jego śmiech. - Nie wiesz, że jak masz zamknięte oczy to reszta zmysłów jest bardziej czuła ?
Zaskoczył mnie .
- Nie nie wiedziałam ... myślę że masz z tym jakieś konkretne plany... - mówię . Czuje się dziwnie z zasłoniętymi oczami. Jednak ... podoba mi się tak .
Poczułam że Wojtek zszedł z łóżka.
Jednak o nic nie pytałam i czekałam co zrobi . Intrygowało mnie to . Muzyka zrobiła się trochę głośniejsza, a Wojtek ... chyba był już na łóżku . Nie wiem. Nie mam orientacji ... w tym .
Kiedy niespodziewanie poczułam jego dłonie na mojej talii od razu przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- Zaczyna mi się podobać ... - mówię .
- To dopiero początek ... zdejmij . - ciąganie w górę za koszulkę . - Ty jeszcze masz coś pod spodem myślałem że tylko to ...
Chyba się zawiódł, że musi jeszcze coś porobić ... haha nie, był szczęśliwy .
Szybko pozbył się mojej bielizny i co dziwne ... miał rację . Z zamkniętymi oczami czułam każdy dotyk jego dłoni, ust dużo mocniej .  A on posuwał się do rzeczy, o których na myśl mi nie przyszło że komuś pozwolę coś takiego ze mną robić . Ale to był mój Wojtek, któremu pozwolę na wszystko .
Kiedy skończyliśmy się kochać zdjęłam krawat . On leżał obok i patrzył na mnie z uśmiechem .
- Jesteś zadowolona ?
- Tak ... - szczerzę mówiąc chce więcej .
Uzależnienie ? Nie ... chyba raczej zafascynowanie zdolnościami mojego chłopaka .
- Cieszę się .
- miałeś rację ...
- Wiem . Podobało Ci się z krawatem ? - pyta przygryzając wargę .
- Tak .
- Seksownie wyglądało kiedy taka naga leżałaś z tym na oczach . I jak głośno ... - mówi .
- Oj, rozumiem no . - przerywam mu .
Siadam na łóżku i sięgam po lampkę wina .
Jestem przykryta kołdrą, którą trzymam aż pod szyją .
- Weź to ... - zabiera mi kołdrę i zsuwa ją na dół do pasa . - Jesteś piękna i seksowna, czemu się przede mną chowasz ?
- Ja ? Niee ... - w tym czasie on usiadł za mną i całował mnie po plecach . - przestań ... mhmy ... Wojtek ... starczy już .- mruczę kokieteryjnie .
- Ej ... dopiero ... - patrzy na zegarek . - wpół do drugiej, mamy czas .
- Bardzo wcześnie, naprawdę . - kładę się na niego . - Pojedziemy sobie stąd ? 
- Co ? Teraz ?
- Nie ... mieliśmy jechać pod namiot , w nieznane.  - mówię .
- Ah ... no tak . Spoko ... odwożę Cię rano do domu, pakujesz się, wieczorem wyjeżdżamy .
- ale jutro kolacja u Twoich rodziców .
- No tak ... więc w środę, ok ? - pyta .
- Obiecujesz ?
- Tak . - całuje mnie w czoło .
- To okej . - całuje go w usta i ... po chwili znowu się kochamy i następnie idziemy spać .

__________________________________

Muszę im ograniczyć ten seks haha . Chyba że chcecie go nadal, to piszcie :p
Słodziaki, Słodziaki . :3
Ale Wojtek ... zmiennym jest ;>
Co dalej ... ?

Love xx

P.S. MAMO KUP MI TAKIEGO WOJTUSIA :c

Rozdział 17.

[ Warszawa ] 

{ oczami Oli } 

- Wojtek, nie mogłeś mu tego do cholery odpuścić ?! - krzyczę na niego kiedy wsiadamy do auta ( srebrny nissan ... czyżby Wojtek nie ścigał się swoim Porschakiem? ).
- Słuchaj, zakładasz się - płacisz . Proste.
- Ale to mój brat, Wojtek proszę Cię...
- Ola ! Wtedy nie wiedziałem że to Twój brat . Nie mogę mu odpuścić bo potem będą o tym widzieć, okej ? Więc do cholery jasnej nie mieszaj się w to proszę Cię!
- No Przecież on nikomu nie powie jak mu odpuścisz ...
- Nikomu nie powie, bo mu nie odpuszczę .
Wtedy mi się przypomniało jak wrócił pobity do domu ... wczoraj albo przed wczoraj ...
- Wojtek ... uderzyłeś go ? - pytam.
Jesteśmy już poza Warszawą . Jedziemy drogą między lasami .
Widzę jak Wojtek zaciska usta .
- Tak . Musiałem ...
- Zatrzymaj się . - mówię .
- Co ?
- Słyszałeś . Zatrzymaj się !
- Po Chuj ?
- Zatrzymaj, kurwa ! - mówię .
Posłusznie zatrzymuje samochód .
- I co teraz ? - pyta zaciskając ręce na kierownicy .
- Wysiadam, cześć . - zamknęłam za sobą drzwi .
- I co będziesz tu stać i czekać na ... na co ? - pyta otwierając okno .
- Na kogoś kto mnie podwieźe.
- Ahh ... bo o 21 to sami przyjemni ludzie jeżdżą . Zero zboczeńców i napaleńców . Masz rację, kochanie.
- To tak jakbyś zostawił mojego brata tutaj .
- Pedofile wolą dziewczynki . - rzuca ze złośliwym uśmiechem .
Boże on potrafi być irytujący .
- Co Ci zależy ... jedź . - mówię .
- Okej . Trzymaj się ciepło, koteczku . - zasunął szybę i odjechał . Światła zniknęły za zakrętem .
Boże, on naprawdę odjechał ?
Nie wierzę . Zostawił mnie tu . W lesie. W nocy, samą .Przez pół godziny nic nie przejechało tą drogą, zaczynałam się bać.
Wyciągnęłam telefon i chciałam dzwonić po Dawida . Jak odblokowałam ekran zobaczyłam zdjęcie jak Wojtek całuje mnie w policzek.
Wybrałam jego numer . Odebrał po pierwszym sygnale .
- Haalo ? - słyszę jego złośliwy ton.
- Wrócisz po mnie ... ? - pytam cicho .
- nie słyszę ... - droczy się .
- Wrócisz po mnie ?! - drę się w słuchawkę .
- Zobaczymy ... - słyszę jego śmiech . Rozłączył się .
Kurde, nie wierzę .
Kilka sekund później słyszę warkot silnika i widzę czerwone światła wyłaniające się zza zakrętu i ... nissan Wojtka podjeżdża tyłem i parkuje  obok mnie .
- Wsiadaj . - otwiera okno .
- Dzięki że tak szybko przyjechałeś. - zapinam pasy .
- Byłem za zakrętem, przecież bym Cię tu nie zostawił . Jeszcze by Cię zgwałcili. Czekałem aż zadzwonisz . I tak długo wytrzymałaś . - mówi i odjeżdżamy.
- No ale ... jakby ktoś jechał to bym wsiadła ! - mówię ale gdzieś w środku jest mi miło, że mimo wszystko czekał i się martwił .
- Jakby ktoś jechał to pojechałbym za nim . - uśmiecha się.
- A ... odpuścisz mu ? - pytam przymilnie .
- Ola, kurde. Nie odpuszczę mu! Jeżeli ja to zrobię to on znowu się z kimś założy i wtedy ten ktoś już mu nie podaruje i go pobije albo zabije . Więc pozwól mi robić to co mam. Jasne? - mówi ze złością zaciskając szczękę .- Takie jest życie . Gdybym wiedział że to Twój brat nie zakładałbym się . Ale nie wiedziałem . Trudno .
- Wojtek ale to tylko jeden raz . Błagam Cię ... no proszę. - błagam go ile mogę . - Wojtek ...- Olka kurwa mać uspokój się ! Nie obchodzi mnie że to Twój jebany brat, mógł się w to nie ładować ! Było siedzieć kurwa grzecznie w domu a nie wchodzić w pieprzone biznesy, narkoman jebany . W dupie mam że to Twój brat, jest człowiekiem jak każdy inny i nie będę się z tym pierdolił . Więc daj mi kurwa święty spokój ! - krzyczy .- Wojtek ... proszę ... ja Cię o to proszę .
- Nie wiesz kiedy skończyć ?
- Wojtek ...- Zamknij się ! Zamknij się kurwa mać ! Rozumiesz ?! - przygryza wargi .- tak ... - siedzę już cicho .
Może ma rację ... za dużo o tym gadam . Może Dawid powinien się sam nauczyć ... a może ja poruszę ten temat kiedy indziej . Mam w końcu tydzień . Jedziemy w ciszy a Wojtek nerwowo uderza palcami o kierownicę.
Kasia :
Jak wieczór z Twoim cudownym księciem ? ;*
Nie odpisuję . Myślę o tym jak bardzo zmieniają się jego nastroje ... no może nie zmieniają ale jest bardzo nerwowy .
Na widok zdjęcia w telefonie leci mi łza po policzku . Całkowicie mimowolnie .
Szybkim gestem ją ocieram .
Wojtek to zauważył i mocniej zacisnął dłonie na kierownicy.
- Słuchaj ... nie oddalasz się nigdzie ode mnie, nie szukasz problemów,ok ? Nikt Cię nie podwozi, nie przyjmuj od nikogo picia, jedzenia . Chyba że od kogoś zaufanego ale ... najlepiej się ode mnie nie oddalaj. Jasne ? Bo to co mogą Ci zrobić w klubach to jedno ... ale to Co zrobią Ci tu, to już masakra. - mówi kiedy zjeżdżamy w prawo na drogę prowadząca do ogromnego placu, który zajmują samochody i setki ludzi . W budynku obok ( stary magazyn spalony jakiś ) chyba jest jakaś impreza .
- Rozumiemy się ? - pyta znowu .
- Tak .
- Ok .
Wjeżdżamy naokoło tłumu i parkujemy między czerwonym Ferrari a czarnym Vanem .
Wojtek wysiada bez słowa . Idę w jego ślady.
Staję obok niego, a on wita się z 5 chłopakami jego wzrostu, którzy są całkiem przystojni . Szczególnie jeden brunet, który wysiada z Ferrari z jakąś rudą dziewczyną . On jest wysoki i niezwykle przystojny . Ona naprawdę piękna ... gdybym była chłopakiem, też bym taką chciała . Była ubrana podobnie do mnie tylko jej szorty były kolorowe a na nogach miała lity .
Facet podchodzi do Wojtka i witają się po przyjacielsku.Potem Wojtek przytula dziewczynę i podchodzą do mnie . 
- Cześć, jestem West . Dużo o Tobie słyszałem . - uśmiecha się miło .
Nie no .. przywalcie mi, teraz .
Szef gangu mi mówi że dużo o mnie słyszał.
- Eee ... hej, Ola . - uśmiecham się nieśmiało a on mnie przytula.
To chyba jakiś obyczaj, wtf ?
- A to moja dziewczyna Kasandra . - wskazuje na śliczną rudą dziewczynę . Oboje mają po tak na oko ... 23 lata ?
- Hej, Kasandra . - mówi dziewczyna i też mnie przytula .
- Ola , miło . - uśmiecham się .
- Wojtek, masz może coś do wzięcia ? Czuję, że dzisiaj musi być faza .
- Wiesz co ? Weź wszystko . I tak zamykam biznes . - mówiąc to patrzy na mnie .
- Okej, spoko . -  idą do bagażnika .
- Jesteś tu pierwszy raz ? - pyta Kasandra .
- Tak ... aż tak to po mnie widać ? - pytam .
- Troszkę . Ale i tak jest okej . Widzę, że mamy podobny gust .- uśmiecha się .
- Też zauważyłam .
- Czemu przyjechałaś z nim dopiero teraz ? - pyta .
- Bo dopiero wczoraj się dowiedziałam co robi ... - mówię cicho .
- Przykro mi . Ale Ty o niczym nie wiedziałaś ? - pyta zdziwiona . - Ja West'a poznałam tutaj .
- O niczym . Fajnie ... - ona wygląda na sympatyczną osobę .
- Nie boisz się ? - pyta nagle .
- Nie ... nie mam czego .
- A On ?
- Wojtek ? Nie ... on mi nic nie zrobi . A Ty się czegoś boisz ?
- Ja nie, bo West jest cierpliwy . Nie chcę nic mówić ale ... Wojtek jest ... dosyć bezwzględny w pewnych sprawach .
-Jakich ?
- On nie panuje nad nerwami, widziałam go już parę razy w sytuacji ... w której nie chciałabyś go zobaczyć .
- Myślisz że mógłby mnie uderzyć ?
- A kiedyś próbował ?
- Jesteśmy razem krótko ale ... nie.
- Więc może ... jesteś jego słabym punktem ? - uśmiecha się. - Mówią że każdy taki ma .
- Może i jestem haha . - śmieje się. Potem jeszcze trochę rozmawiamy i wymieniam się z nią numerem telefonu . To fajna dziewczyna .
- Zostańcie tu. Albo gdzieś sobie pochodźcie, a my musimy iść . - mówi West i całuje Kasandrę .- Bądźcie grzeczne.
- pilnujesz samochodu? - pyta Wojtek swojego kolegę ( wspólnika - jak się dowiedziałam . ) o imieniu Kuba, który o ile się nie mylę chodzi z nami do liceum .
- Nie rozrabiaj . - Wojtek chce mnie pocałować ale odpycham go.
- Bo co ?
- Bo znowu Cię wysadzę w środku lasu, ale tym razem nie wrócę . - uśmiecha się i odchodzi .
- Pyskata jesteś . - mówi Kasandra. - Wysadził Cię w lesie ?
- Tak, kłóciliśmy się. Ale czekał za zakrętem ... - uśmiecham się .
- Ciekawe haha. Wiesz studiuje psychologię i mam pracę o trudnej miłości, chyba znalazłam temat. - śmieje się . - Chodź się przejść .
Idziemy placem i Kasandra pokazuje mi większość miejsc i grup jakie tu są . Tu są stoiska z narkotykami jak normalne ryneczki, masakra . I w tym magazynie są imprezy. Jest jedzenie, kebaby, piwo, bary z drinkami . Pełno samochodów i motorów i zakłady bukmacherskie . Sprzedają też nielegalne prawo jazdy i dowody .
Po pół godzinnym obejściu wracamy do naszych samochodów .
Wojtek, West i reszta już wrócili . Właśnie wyciągnęli butelkę wody, Wojtek zmywał z rąk ... krew . Patrzę na to z przerażeniem .
Kiedy umył ręce podszedł do mnie.Jego koledzy coś gadali, nikt nie zwrócił na to większej uwagi . Tylko moje oczy z przerażeniem patrzyły na jego ręce . West też  mył swoje ręce Kasandra do niego podeszła i o czymś rozmawiali
... Wojtek też  podszedł do mnie i poprosił :
- Możemy porozmawiać ? Proszę ...
- Okej ... - mówię i odchodzimy za Vana, w stronę lasu . Wojtek chyba zauważył moje przerażenie .
- Żyje . - powiedział. - odszedł o własnych siłach .
- To czemu ... ? - pytam .
- Bo tak jest ... uderzasz w jedno miejsce i leci krew a w drugim nawet nie poczuje i...
- Nie kończ .
- Chodzi o to, że ... on żyje, ok ?
- okej . - patrzę mu w oczy.
- Wiem, że Ci ciężko ale jeszcze tylko 2 miesiące i koniec z tym . Ufasz mi ?
- Ufam. - odpowiadam krótko .
- Przepraszam... za to w... samochodzie . - mówi patrząc w ziemię . Wyobrażam sobie ile kosztują go przeprosiny. 
- W porządku.  - staram się uśmiechnąć, ale na marne .
- Chodź . Rozerwiesz się trochę . - łapie mnie za rękę .
Daje mu się pociągnąć do samochodu . Dopiero teraz poczułam że zaczyna padać i większość ludzi schowała się pod dachy albo do aut . Niektórzy zaczęli odjeżdżać a w ich ślady szli kolejni . Plac pustoszał.
West podchodzi do nas i Wojtek otwiera drzwi Nissana .
- Dzisiaj się nie pościgasz.  - mówi.
- no nie wyszło . - mówi Wojtek ale chyba nie bardzo się przejmuje .
- Jedziecie do nas ? Domówka .- uśmiecha się do mnie .
- Nie . Muszę ją odstawić . Następnym razem .
- Dzisiaj nie ma domówki. Kochanie . Wieczór we dwoje . - do samochodu podchodzi Kasandra i ciągnie Westa za rękę .
- Ah no tak . Odruchowa propozycja . - on się  śmieje.
- Ej masz te kolorowe race ? Do samochodu ? - uśmiecha się Wojtek .
- Mam . Ile i jakie chcesz ?
- Idę zobaczyć . Zaraz wrócę . - zwraca się do mnie.
Po kilku minutach wraca z garścią kolorowych rurek .
- Jeszcze chwila ... - mówi i znika za samochodem . - Może nie zgasną w tym deszczu .
- Co Ty robisz ? - pytam nie rozumiejąc .
- Zobaczysz . - odpala samochód i rozpędza się .
Wskazówka wędruje do 200 km/h .
- Wojtek ... jest mokro, pada deszcz, zwolnij co ? - przełykam ślinę .
- Zaufaj mi . - mówi i prędkość wzrasta do 230 km/h.
Wojtek zakręca  i zaciąga hamulec ręczny przez co kręcimy się w kółko z prędkością 230 km . Zaczyna mi być niedobrze i piszczę. Obraz staje się rozmazany , a co dziwne widzę kolorowe powietrze za oknem. 
Nadal piszczę .
- Spokojnie - Wojtek się śmieje .
Zwalnia i puszcza hamulec .
Stoimy w miejscu . Szybko oddycham . Dopiero teraz poczułam jak mi gorąco i ... niedobrze .
- Muszę wysiąść ... - mówię i otwieram drzwi .
- Czekaj pomogę Ci jakaś blada jesteś . - wysiada i szybko biegnie z mojej strony . 
Kręci mi się w głowie .
- Ej, jednak usiądź . - mówi . - Oddychaj głęboko .
Robię to co każe i jest mi lepiej .
- Już ?
- Chyba tak ...
- To chodź . - łapie mnie za rękę.  - bo zniknie .
Wychodzę z auta i stajemy obok.  Patrzę na ... kolorowe kłęby ogromnego dymu. Są żółte , zielone, niebieskie, różowe, czerwone .
Światła samochodu trochę psują efekt ale i tak w ciemności dzięki tym światłom cokolwiek widać .
Cały plac jest w tych kolorach . Powoli opadają na ziemię tworząc kolorowe kałuże .
- Normalnie też by tak wyszło ale chciałem żebyś się trochę rozerwała... palenie gumy Ci nie służy . - uśmiecha się delikatnie .
- Ogólnie to jest spoko tylko że są dwa ale . - odpowiadam .
- Jakie ?
- Że jest mi niedobrze . - mówię. .
- I ... ?
- Mam chłopaka kretyna . - uśmiecham się i wsiadam do auta.
- Wredzioch . - pochyla się i całuje mnie . Obejmuję jego plecy całe mokre od deszczu, wszystkie ubrania przemokły . - Jedziemy do mnie ?
- Tak . - uśmiecham się .
- Okej . - zamyka drzwi i wsiada na swoje miejsce .
Całą drogę miło rozmawialiśmy . W sumie trochę szkoda, że nie widziałam jak Wojtek się ściga ale.obiecał że następnym razem na pewno zobaczę, bo ten deszcz wszystko zepsuł .
W domu jesteśmy po 23. Koło północy .
- Przez ten wypad odechciało mi się spać. Ale jestem głodny . - uśmiecha się zamykając drzwi . - Proponuję Ci romantyczną kolację na telefon .
- Okej .. a co zamawiamy ? - pytam siadając na blacie w kuchni.
- A na co masz ochotę ? - pyta stając przede mną .
- Na Ciebie ... - całuję go w szyję i obojczyk .
- Ale to za chwilę, bo na głodnego nie mogę . - śmieje się i pozwala mi przyciągnąć go do siebie nogami .
- Zero romantyzmu . - schodzę na podłogę i zdejmuję buty .
- Przepraszam . - szepce mi do ucha . - Obiecuję, że jak zjemy to jeszcze będziesz miała mnie dość. To chińskie ? Czy pizza ? - pyta .
- Chińskie chcę .
- Ok . - Wojtek szybko zamawia jedzenie. - Będzie za 15 minut .
- Ok . - uśmiecham się . - Idę wziąć prysznic .
Rozpinam spodenki i zrucam je na podłogę . Wojtek opiera się na stole i patrzy na mnie .
- No co ? - pytam zdejmując koszulkę .
W sumie to dobrze wiem co . I o to mi chodziło ...
- Nic ... - podchodzi i delikatnie zsuwa mi jedno z ramiączek od stanika .
 Podobno na głodnego nie możesz ... - odwracam się i wkładam mu dłonie pod koszulkę .
- Poświęcę się dla Ciebie . - całuje mnie i popycha delikatnie na ścianę .
Zdejmuję mu koszulkę, a on przenosi mnie na łóżko . Całuje i gryzie mnie po brzuchu .
Pociągam go na siebie i przewracam tak, że siedzę na nim .
Całuję go po brzuchu jednocześnie patrząc mu w oczy .
Siada i zaczyna mnie pieścić bo brzuchu i piersiach .
Może to odpowiednia pora ...
Masuję jego plecy, pochylam się i cicho proszę :
- Kochanie ... mógłbyś ... dać spokój Dawidowi z tymi pieniędzmi ?
Natychmiast przestał mnie całować. Zepchnął mnie ze swoich kolan i leżałam na łóżku .
Wstał . Był zły .
Zrobiło mi się trochę ( bardzo ) głupio.
- Powiedz mi, że się przesłyszałem . - mówi patrząc na mnie .
Nie odpowiadam tylko nerwowo przełykam ślinę i patrzę w podłogę .
- Nie wierzę, że chciałaś w taki sposób to załatwić... - zakłada koszulkę . - Zostawiam pięć dych na tą chińszczyznę, niedługo powinna być. Idę do sklepu, wrócę za chwilę .
- Wojtek ...

- Może już lepiej nic nie mów, co ? - jest zły i to bardzo . - Nie wykorzystuj tego, że Cię kocham. - trzasnął drzwiami i wyszedł . 
On wyszedł . Zostałam sama na łóżku.
Wstaję i z szafy wyciągam jego koszulkę . Zakładam jedną czarną i podchodzę do kanapy .
Na niej leżą dzisiejsze zakupy . Przeszukuję torby, w których muszą być zapachowe świeczki i kilka olejków do masażu, które dziś kupiliśmy .
Muszą być tutaj, bo specjalnie wrzuciłam je do jego ciuchów ( przecież więcej nocy spędzamy u niego ... )
W końcu je znajduję .
Wyciągam z opakowania i czerwone świeczki rozkładam na podłodze i na ramie od łóżka . Kilka stawiam na szafki nocne i odpalam każdą z nich . Za oknem migoczą kolorowe światła Warszawy . Widok jest niesamowity .
Wracam do kuchni i szukam wina i jakiś lampek . Kiedy je znajduję przenoszę szklaną ławę w róg mieszkania, tuż przy przeszklonej ścianie . Stawiam na niej lampki i wino . Do stereo podłączam mojego Iphone'a i włączam listę z wolnymi piosenkami . Cicho leci romantyczna muzyka, na stole, obok i na łóżku są świeczki .
Dźwięk dzwonka i płacę i odbieram jedzenie .
Kiedy tylko postawiłam je na stół do mieszkania wszedł Wojtek . Z butelką Danielsa i ... śmierdząc papierosami .
- Przywieźli jedzenie ... - mówię.
- Wiem, mijałem dostawcę . - jego obojętny głos mnie ranił .
- Siadasz ? - pokazuję na przygotowany stolik i wino .
- Pewnie . - siada na podłodze, bierze pałeczki do ryżu i zaczyna jeść patrząc przez okno .
Robię to samo, tylko moje spojrzenie jest wbite w niego .
- Co się tak patrzysz ? - pyta nerwowo.
- Przepraszam za to ... nie pomyślałam, że ...
- Też mam uczucia, nie ? To przecież takie dziwne ... - przerywa mi .
- Nie chodzi o to . Przepraszam, naprawdę. - cicho mówię .
- Daj spokój .
- Nie . - odstawiam jedzenie i podchodzę do niego. - Naprawdę nie chciałam ... - siadam obok .
- Dobrze wiedziałaś co robisz . Nie możesz wykorzystywać tego, że Cię kocham, rozumiesz ?
- Wiem, głupia jestem i nie pomyślałam co robię, przepraszam .
- Spoko . - znowu zaczyna jeść .
Widzę, że wcale nie jest spoko . Całuję go w kark i idę do łazienki . 
Nie powinnam tak tego rozgrywać . Chcę go przeprosić, bo mimo wszystkiego co robi ... on też ma uczucia. A najważniejszym z tych uczuć darzy mnie i nie powinnam go tak wykorzystywać.
 Patrzę w lustro, a moje oczy robią się dziwnie wilgotne . 
 Odkręcam kran i nalewam wodę do wanny . Siadam na zamkniętą toaletę i cicho płaczę .
Nie lubię beczeć, ale teraz przynosi mi to sporą ulgę . 
Po jakiejś chwili słyszę pukanie do drzwi .
- Ola ? Wszystko w porządku ? - pyta Wojtek .
- T...tak . - odpowiadam ocierając łzy i uspokajając oddech .Zakręcam kran.
- Otwórz .
- Po co ?
- Otwórz, proszę . 
 Jeszcze raz ocieram łzy i otwieram mu drzwi .
- Ola ... czemu Ty płaczesz ? - pyta zdziwiony.
- Nie płaczę ... - cicho zaprzeczam .
- Makijaż sam się rozmazał, a oczy masz czerwone bo ... ? - mówi sceptycznie . - Widzę przecież, co się dzieje ?
 Zerkam na bok w lustro i ... całkiem zapomniałam, że miałam oczy pomalowane czarnym cieniem ... dopiero teraz widzę, że wszystko się rozmazało i wyglądam jak wściekła panda .
- Nie chcę żebyś był na mnie zły ... - patrzę w ziemię . 
Boże, jaka ja jestem żałosna .
- Chodź tutaj . - ciągnie mnie za rękę i przytula . Dopiero teraz zauważyłam, że jest bez koszulki . - Posłuchaj mnie ... ja rozumiem, że to Twój brat, ale ja nie mogę tego zostawić . Tak już jest i nic tego nie zmieni . A to, że teraz ma problemy, nauczy go, żeby takich rzeczy w przyszłości nie robić. A Ty kochanie, musisz się nauczyć oddzielać nasz związek od tego co robię, ok? Wiem, że to dla Ciebie nowa sytuacja, ale pomęczysz się dwa miesiące i to zniknie. Wszystko . Obiecuję Ci to tu i teraz, tak ? Kocham Cię i mam do Ciebie ogromną słabość ale ... nie wykorzystuj tego . - mówiąc to gładzi mnie po włosach . - Przepraszam, że byłem niemiły ... wtedy w samochodzie też . - całuje mnie w czoło .
- Okej ... też przepraszam, obiecuję, że więcej tego nie zrobię . 
- I nie będziesz już płakać?  
- Nie . 
- Dobrze, bo wolę jak się uśmiechasz . - sięga po waciki i ociera mi twarz . - Dużo lepiej . Chodź, dokończymy jedzenie .  - pociągnął mnie za rękę.

________________________________________________________________________________
Wojtek jest rzeczywiście nerwowy ... myślicie, że Ola powinna z nim zostać ? Czy dla własnego dobra go zostawić?
Jak przebiegła reszta wieczoru, opublikuję po 20. :)

love xx