czwartek, 28 marca 2013
rozdział 6 .
czwartek, 14 marca 2013
Rozdział 5.
- Wow . Mieszkasz w apartamentowcu ? - pyta Ola, gdy podjeżdżamy pod moje mieszkanie .
Duży, wysoki i przeszklony budynek rzeczywiście robi wrażenie . Jest to jeden z najlepszych apartamentowców w Warszawie .
- Tak, konkretnie na dwudziestym piętrze .
- Ooo no widzisz. Nieźle . Chętnie obejrzę .
- Tylko wiesz, że mam mały bałagan, przepraszam . Spróbuję to ogarnąć.
- Spokojnie, pomogę Ci .
- Nie, daj spokój . Chodźmy .
Wysiadamy z samochodu i wchodzimy do budynku, następnie jedziemy windą na 20 piętro .
Wchodzimy do mojego mieszkania w którym panuje ... totalny rozpierdol .
- Kurcze ... strasznie Cię przepraszam . - głupio mi ... powaga .
- Nie no okej ... - mówi ogarniając wzrokiem chaos panujący w mieszkaniu .
Na podłodze walają się moje ciuchy ( których nie posprzątałem ). Na blacie mam pełno porozrzucanych pudełek, kartoników . Zasłonięte okna .
Mimo to mieszkanie prezentuje się całkiem dobrze . Po wejściu widzimy duże podwójne łóżko za którym jest przeszklona ściana, która zajmuje całą długość mieszkania . Naprzeciwko łóżka jest salon czyli kanapa, dwa fotele i telewizor . Do tego komoda i kilka szafek i duża szafa z ubraniami . Po lewej stronie znajduje się kuchnia, która jest odgrodzona od reszty mieszkania barkiem . Drzwi do łazienki są tuż obok . Od strony ulicy całe mieszkanie jest przeszklone, co daje piękny widok na Warszawę .
- Kurczę, ale tu ładnie ! - mówi Ola podchodząc do " ściany " z widokiem na Warszawę .
Powoli zapadał zmrok, więc niedługo miasto będzie mieniło się milionami świateł .
- Prawda ? - uśmiecham się patrząc jak stoi przy szybie i ogląda .
- Mieszkasz sam ? - pyta mnie .
- Właściwie to nie . To mieszkanie jest moje ale ogólnie nadal jestem zarejestrowany u rodziców . Tutaj mieszkam jak chcę być sam ... no i ostatnio coraz częściej więc myślę, że się tu przeprowadzę .
- Jest super . Chciałabym mieć taki widok z okna .
- Jak zostaniesz dłużej to zobaczysz jak pięknie jest nocą . - mówię i podchodzę bliżej .
- Chętnie zostanę ... To może dzwonimy po pizzę ? - proponuje .
- Tak, dzwonimy. A jaką chcesz ?
- Wszystko jedno, dzisiaj zdam się na Ciebie .
- Może po prostu Margaritę ?
- Okej .
Więc zamawiam jedzenie, będzie za 20 min . Szybko zbieram ubrania z podłogi, śmieci z blatu i stołu. Mieszkanie już czyste. W miarę możliwości ...
Wyciągam colę i sprite z lodówki .
- Czego się napijesz ? - pytam .
Wtedy czuję jej ręce na moich plecach .
- Zostaw. Na razie chodź .
- Nie napijesz się niczego ?
- Na razie nie. Poczekam na jedzenie . Chodź.
Ciągnie mnie za rękę na kanapę .
- Mów co się dzieje . - mówi i siada .
- To nie takie proste ...
- A co się stało ?
- Nie wiem od czego zacząć ... - muszę jej powiedzieć .
- Najlepiej od początku. - mówi .- Mi możesz powiedzieć wszystko, wiesz ?
- Wiem, ale to dotyczy też Ciebie ...
- Jak to ?
- Obiecaj mi coś.
- Ale co ?
- Obiecaj, że jak to usłyszysz to nie wyjdziesz stąd, nie pobijesz, nie nakrzyczysz i nie uciekniesz. Obiecaj, że porozmawiamy jak dorośli ludzie. Błagam, to ważne . - mówię już naprawdę błagając . Ściska mi żołądek w panice, że to może być nasze ostatnie spotkanie . Nie chcę jej za nic na świecie stracić.
- No ... no dobrze . Obiecuję . - widzę, że przez chwilę wahała się nad odpowiedzią .
- Więc ... dzisiaj rozmawiałem z Robertem . On mało wczoraj wypił i dobrze pamięta co się działo . Dokładnie cały wieczór .
- Noo ...
- I mówił, co robiliśmy cały wieczór ...
- Noo ...
- I podobno ... właściwie to już wiesz, że się całowaliśmy i ...
- Tak, to wiem ... - mówiąc to zaczerwieniła się na twarzy . Jest taka ładna .
- Tylko, że właściwie stało się coś więcej ... znaczy między nami .
- Co ale jak to ?!
Wtedy mówię jej dokładnie to samo co mi Robert ... o naszych czułościach i ... o tym, że się kochaliśmy . Miejsce jest nie ważne, aż wstyd się przyznać. Tak w ogóle to głupio do czegokolwiek się przyznać. W takim miejscu i w takim stanie ? To wcale nie miało tak być. Dobrze, że oboje tego nie pamiętamy ... chociaż w sumie nie wiem, czy tak dobrze .
Widzę smutek i frustrację na jej twarzy.
- Jest mi strasznie głupio, że tak wyszło . Nie powinienem tyle pić ... gdyby nie to do niczego by nie doszło . Bardzo Cię za to przepraszam i mam nadzieję, ze mi wybaczysz . Wiesz, że ja też tego nie pamiętam ... przepraszam ...
- Nie ... jest ... eee... nie jest dobrze w sumie . Ale masz rację, powinniśmy porozmawiać.
- Dziękuję .
- Nie masz za co ... i co teraz ... ?
- No właśnie mam propozycję, ale ... nie wiem czy będziesz umiała ...
- Ja proponuję zapomnieć ...
- Chciałem to samo . A będziesz umiała zapomnieć o tym, że Ci to powiedziałem ? Bo samego wydarzenia... no nie pamiętamy..
- Tak . I myślę, że nam to pomoże . Wiesz, może Robert nas wkręca ... w każdym razie ... zapomnijmy o tym, hm ? Będzie lepiej jak nie będziemy o tym rozmawiać, mam nadzieję, że to nie zepsuje naszego kontaktu .
- Też tak myślę .Wow zniosłaś to naprawdę dobrze ...
- Może dlatego, że rano myślałam, że mogliśmy coś takiego zrobić. Ale skoro tego nie pamiętamy do damy radę . No i nie mówmy o tym nikomu ... mam nadzieję, że Rob też nie powie ?
- Nie no co Ty .
- To dobrze .
- Jesteś niesamowita wiesz ? - mówię patrząc na nią z podziwem .
- Nie, to po prostu dlatego, że Cię lubię . - uśmiecha się do mnie . - Na każdego innego bym się pewnie obraziła .
- No to miło ... - tym razem chyba ja się zrobiłem czerwony. Pieprzone uczucie motylków w brzuchu .
- Mam do Ciebie pytanie ...
- Słucham ?
- Czemu mówisz mi o tym dopiero teraz ? Miałeś na to cały dzień .
- Tak, ale chciałem spędzić z Tobą miłe popołudnie ... i nie chciałem go psuć .
- I udało się to popołudnie ?
- Bardzo . No i nie chciałem żebyś mi uciekła albo żebyśmy o takich rzeczach rozmawiali publicznie .
- I tym się przejmowałeś cały czas ?
- Tak ...
- Uwielbiam Cię , wiesz ? - mówiąc to obejmuje mnie za szyję .
- Masz farta, bo nie wiem czemu ale też Cię uwielbiam .
- No to się cieszę .
Odsunęła się kawałek tak, że jej twarz była teraz idealnie naprzeciwko mojej .
Nagle ona była jeszcze piękniejsza niż zwykle . Patrzyła prosto w moje oczy.
Coś mnie tknęło i pochyliłem się w jej stronę i kiedy jej twarz była tuż przy mojej zadzwonił jej telefon .
Automatycznie się cofnąłem.
- Przepraszam, muszę odebrać . Wiesz, mama . - uśmiecha się przepraszająco i odbiera .
- Okej .
Opieram się o górę kanapy ...
Mogło być ciekawie, mogłem ją pocałować. W tej jednej chwili byłaby tylko moja ...
Słyszę, że jest zdenerwowana . Prawie krzycząc, pyta mamę co się stało i w jakim ktoś jest stanie .
Co mogło się stać?
Rozłącza się i wraca z kuchni .
Jest zdenerwowana, trzęsą jej się ręce, po policzku lecą jej łzy .
Podrywam się z kanapy .
- Co się stało ?
- Mój brat ... jest .. w szpitalu . - mówi między szlochami .
- Ale co mu się stało ?
- Przedawkował ... jeszcze nie wiadomo co ... - teraz to Ola już płacze .
- No to chodź, jedziemy tam . - mówię i idę w stronę drzwi .
- Nie mogę . Nie wpuszczają nikogo poza rodzicami . Paweł został u kolegi, a ja powiedziałam mamie, że nocuję u Weroniki ... - mówi powoli, próbując się opanować .
- Aha ... ale ja Cię stąd nie wypuszczę w takim stanie . Zostajesz u mnie . - mówię .
- Nie, nie mogę ... spędziłeś ze mną cały dzień, więc pewnie masz dość .
- Nie mam Cię dość, zostajesz i koniec ! - mówię .
Łzy lecą jej po policzku i znowu zaczyna szlochać.
- Dziękuję . - szepce i przytula się do mnie .
Obejmuję ją i stoimy chwilę w ciszy .
Wtedy słychać dzwonek do drzwi.
- To pizza, poczekaj otworzę . - wstaję z kanapy i idę do drzwi .
Po chwili wracam z dużą Margaritą i siadam obok Oli .
- Skoczę po ketchup i coś do picia, hm ?
- Okej . - ton jej głosu jest smutny .
Widać, że jest załamana .
- Co brał ? - pytam siadając .
- Nie wiem ... na razie starają się go uratować.
- Przepraszam , nie powinienem pytać . - trochę się peszę jej łzami .
- Nie, jest okej. Wiem, że chcę pomóc .
- Bierz kawałek . - pokazuję na pudełko . I sam biorę jeden ...
- Nie dzięki, przeszedł mi apetyt. - podciąga kolana pod brodę .
- Musisz coś zjeść. - sam podaję jej kawałek . - Wiem, że źle się czujesz, ale jesteś głodna i proszę to zjeść albo sam Ci to wcisnę, jasne ?
- No dobrze ... - zabiera kawałek i je .
Posiłek mija w ciszy . Tej krępującej i pełnej bólu .
Włączam telewizor i oglądamy jakieś wiadomości.
Wiem, że ona się na nich nie skupia . Ja też nie bardzo ...
Tylko co tu dalej zrobić ?
Nie wiem jak zacząć temat, co powiedzieć . Jak powiem coś innego pomyśli, że mi nie zależy . Jak powiem o nim to się rozklei .
- Wojtek ... - sama zaczyna rozmowę .
- Tak ?
- Może pójdę wziąć prysznic czy coś ... pomoże mi, hm ?
- Dobry pomysł . Dam Ci jakąś koszulkę do spania.
- Jak możesz ... chyba, że pojedziemy do mnie i zabierzemy moje rzeczy.
- Eee nie. Jak tam pojedziemy będzie Ci gorzej ... Chodź . Znajdziemy jakąś .
Otwieram szafę i Ola wybiera sobie koszulkę .
Wzięła czerwoną z obrazkiem i napisem Playboy .
Daję jej jeszcze ręcznik i Ola zajmuje łazienkę .
Słyszę szum wody i przypominam sobie o pandzie, która została w samochodzie .
Pójdę po nią ... może Oli będzie jakoś lepiej ... czy coś .
Zajęło mi to około 15 minut, bo jeszcze musiałem wracać, żeby zamknąć samochód .
Kiedy wszedłem do mieszkania, Ola siedziała w kącie przy oknie i oglądała już prawie całkiem ciemną Warszawę .
- Proszę . - posadziłem pandę obok, a ona ją objęła . - Pomożesz mi nie zapomnieć o tym wszystkim ?
- Jasne, że tak . - siadam obok .
- Ten reporter wtedy w klubie ... pytał Cię o kluby, że niby masz się przenieść. To prawda ? Czy po prostu dyplomatycznie go okłamałeś ? - wygląda na to, że desperacko szuka tematu.
- Tak, pojawiły się przypuszczenia o tym, że będzie transfer .
- Dokąd byś chciał ?
- Nie wiem ... chętnie zostałbym tu w Legii . Ale wiesz ... inny klub to nowe doświadczenia, więcej pracy i nowe umiejętności . Tylko, że nie chcę iść do jakiegoś klubu tylko po to żeby mi dużo płacili za siedzenie na ławce . Potrzebny taki klub z klasą, z historią ... wiem, że nie ma co marzyć o Realu albo Barcelonie . Ale może coś ... co nie jest na szczycie, a potrzebuje dobrego bramkarza, żeby mógł wrócić na szczyt albo w końcu do niego dojść . Taki klub w którym byłbym potrzebny .
- To wspaniałe, wiesz ? Że nie lecisz na pieniądze .
- A Ty gdzie mnie widzisz w najbliższej przyszłości ?
- Nie wiem ... może gdzieś w Niemczech ? Bundesliga na wysokim poziomie . Może w Bayernie Monachium ? Może w Leverkusen ... albo jako czwarty Polak w Borussi Dortmund ? - uśmiecha się do mnie .
- Może . To całkiem niezły pomysł bo byłbym blisko Polski i mógłbym często przyjeżdżać .
- Właśnie.
Ma mokre włosy i siedzi z kolanami pod brodą, jej proste włosy się zakręciły, teraz na końcówkach ma loki. Wygląda cudownie na tle Warszawy błyskającej milionami światełek .
- Jesteś piękna, wiesz ? - sam nie wiem dlaczego to powiedziałem .
Popatrzyła na mnie chyba lekko zdziwiona .
- Dziękuję to ... przemiłe . - dotyka dłonią mojego policzka . - Tylko co mi po tym, skoro mój brat walczy o życie w szpitalu .
Szybko cofa rękę .
- Brał już kiedyś ? - pytam rzeczowo .
- Tak ... już dosyć długo . Palił i brał ...
- Zależy co wziął teraz . Jeżeli już kiedyś tak brał ma spore szanse na przeżycie . - mówię i przysuwam się do niej tak, że siedzimy ramię w ramię .
- A ja o tym wiedziałam i nic nie powiedziałam ani Mamie, ani Tacie ... to moja wina . Gdyby oni wiedzieli daliby mu jakiś szlaban, żeby nie wychodził z domu, zapisali na odwyk ... cokolwiek ! A tak ? Leży w szpitalu i nie wiadomo czy wyjdzie żywy .
- Po pierwsze to nie Twoja wina . Nie mówiłaś rodzicom bo broniłaś brata, to normalne . On też by Cię bronił w takiej sytuacji . Po drugie odwyk nie zawsze pomaga . A po trzecie Twój brat nie był aż tak bardzo uzależniony skoro rodzice nie zauważyli, że bierze narkotyki . To jeszcze bardziej zwiększa jego szanse na przeżycie .
- Na pewno ? - znów łzy ciekną jej po policzku .
- Tak . Dam Ci chusteczkę . - poszedłem do szafki i wyciągnąłem paczkę chusteczek .- Trzymaj . Nie mogę patrzeć na łzy Kobiety . - podaję jej paczkę i dłonią ocieram kilka łez z jej ciepłego policzka .
- Dziękuję, że jesteś . - wtula się w moją rękę . - Nadal masz duże dłonie . - uśmiecha się przez łzy .
- Raczej się nie zmniejszą . - też się uśmiecham i znowu siadam obok niej .
- Wiem, ale to dobrze . Czuję się w nich bezpieczna ... - przytula się do mnie .
- To dobrze . - obejmuję ją ramieniem . - Wiesz co ? Teraz ja wezmę prysznic i zaraz wrócę, okej ? Będę już tylko do Twojej dyspozycji .
- Spoko . Ja poczekam . - uśmiecha się .
Idę do łazienki i od razu wchodzę pod prysznic .
Ciepła woda spływa po moim ciele,a myśli krążą wokół Oli i jej życia .
Ma tyle spraw na głowie . Do tego trochę problemów . Znajdzie się tam miejsce dla mnie ?
I czy ona w ogóle chce znaleźć dla mnie miejsce ... Chociaż mówi, że mnie lubi to czemu miałaby nie pokochać ?
Nie lubię tego uczucia . Niepewność to najgorsze co może mnie spotkać. Zwykle jestem pewny siebie i nie tracę czasu na zastanawianie się nad moją pozycją w czyimś życiu .
Ale teraz to co innego .
Ciekawe jak to było się z nią całować? Trochę szkoda, że tego nie pamiętam ... no jest mi głupio że wyszło tak, a nie inaczej ale nic z tym nie zrobię .
Chciałbym ją pocałować.
Damian jest jebanym farciarzem . Byli ze sobą długo, miał ją tylko dla siebie . Ciekawe czy z nią ...
Nie no, starczy tego . Za daleko pojechałem z tymi myślami .
Ale teraz jego czas się skończył i może w końcu ona będzie z kimś kto jej to szczęście da ( czytaj : ze mną ).
Wychodzę spod prysznica i zakładam same bokserki .
Dobra ... może jednak dorzucę koszulkę .
Wychodzę z łazienki, a Ola siedzi i ogląda ... Spondgeboba ?
- Co Ty kreskówki oglądasz ? - śmieję się i siadam obok .
- Zawsze mnie odprężają . Zaraz się kończy.
- Spoko, oglądajmy .
- Wygodna kanapa, myślę, że będzie mi się dobrze spało . - mówi przełączając kanał .- co włączyć ?
- Nie wiem w telewizji nie ma nic ciekawego na razie . I nie będziesz spała na kanapie .
- Będę .
- No nie, ja śpię na kanapie, a Ty na łóżku .
- Nie ! Ja śpię na kanapie, kurde, no .
- Jesteś pewna, że chcesz się dalej kłócić ?
- Taaaak ? No bo przecież nie będziesz mnie trzymać do góry nogami za oknem, co ? - patrzy na mnie z uśmiechem . - Nie będziesz ... prawda ? - dodaje mniej pewnie .
- Nieee ... skąd ten pomysł ? - ale za to mam inny ... plan .
- Może z parku i tego jak wisiałam nad stawkiem ?
- Myślę, że skoro tak Ci się nie podobało ... - powoli wstaję z kanapy . - To jednak nie chcesz się więcej ze mną kłócić .
- A jeżeli chcę ? - uśmiecha się wyzywająco .
- To możesz się bać ...
- Czego ?
- Tego ! - łapię ją w pasie i przenoszę na łóżko . - Śpisz tu i koniec .
- Bo co ?
- Bo to .
Zaczynam ją łaskotać po brzuchu i plecach.
- Ała! Ała , Ała ! Weź już starczy noo ... !!! - krzyczy między spazmami śmiechu .
- Nie , jeszcze chwilę . - nadal ją łaskoczę .
Po jeszcze kilku seriach łaskotek, daję jej spokój .
Ola leży na łóżku i próbuje opanować oddech .
- I co ? Śpisz na łóżku ? - pytam leżąc obok .
- Pod warunkiem, że przestaniesz się nade mną znęcać to tak . - mówi między szybkimi oddechami .
- Ja zawsze będę z Tobą wygrywał ! - śmieję się patrząc jak leży na plecach i już prawie uspokoiła oddech . - Chcesz się napić?
- Nie !
Wchodzi na mnie i siada mi na brzuchu .
- Chociaż raz ja się poznęcam . - śmieje się i próbuje znaleźć miejsce, w którym mam łaskotki .
Ciekawe czy jej się uda ?
- O kurwa ... nie , nie , nie nie ! - znalazła .
Przez kolejne 2 minuty to ja jestem brutalnie maltretowany łaskotkami .
- Nie, aua ! Starczy tego ! Hahahahahahahahahaha , oj no weź już przestań no . - błagam ją między próbami złapania powietrza .
- No dobra, ale się nie chwal, że zawsze wygrywasz . - Na moją prośbę Ola przestaje i w końcu normalnie oddycham .
Ona chyba też się zmęczyła, ale uśmiech nie schodzi jej z twarzy .
- Pff, jeszcze zobaczymy . - uśmiecham się i siadam .
Ola nie zeszła ze mnie więc siedzi mi na kolanach. I chyba nie zamierza schodzić. A ja w sumie nie mam zamiaru ją o to prosić.
- Masz ładne oczy ... - mówi Ola i obejmuje mnie za szyję, tak, że jedna jej ręka mierzwi moje włosy, a druga oplata mój kark . - Takie ... głębokie .
Ooo no dobra, teraz nie ma już odwrotu. Chcę ją pocałować, muszę ją pocałować i tak, zrobię to właśnie teraz .
- A Ty jesteś niesamowicie piękna . - to jedyne co zdążyłem powiedzieć, zanim jej usta zetknęły się z moimi.
Czuję jej delikatne wargi na moich ustach.
Obejmuję ją w pasie i przyciskam mocniej do siebie.
W tej jednej chwili jest tylko moja .
Jest cudowna, wspaniale całuje, nie chcę jej wypuszczać .
Jednak po chwili nasze usta się odrywają i cudowna pieszczota kończy się .
- Możesz tak cudownie, jeszcze raz ? - pyta mnie nie otwierając oczu .
- Ile tylko zechcesz ... - tym razem to moje dłonie mierzwią jej zakręcone włosy .
- Chcę jeszcze troszkę ... troszkę tylko . - powieki nadal ma przymknięte i pochyla się w moją stronę .
Tym razem trwa to dłużej .
Jest czuła, naładowana emocjami .
Teraz jej dłonie są na moich plecach i mocno mnie obejmują .
Czuję jej potrzebę bycia kochanym, jej smutek i ból .
Każde dotknięcie ust jest naładowane czułością ... tylko czy miłością też ?
Nigdy nie mam z tym problemu, zwykle jak całuję się z laską nie myślę o tym, czy kocha mnie tak bardzo jak ja ją ( w sumie najczęściej ich nie kochałem ... ), tylko na tym, że jest fajną laską i się ze mną całuje .
W tej sytuacji to ja ją kocham i nie jestem pewien, czy ona czuje to samo .
Ale nie wygląda na dziewczynę, która całuje się z byle kim i z byle powodu . Nie jest taka jak inne z którymi się spotykałem . Starczy tego ...
Teraz pora skupić na pocałunku i na Oli .
Chociaż raz na kimś innym niż na mnie .
Powoli zaczyna brakować nam tchu ... ale nie chcę tego przerwać, ona też .
Jeszcze kilka czułych buziaków i pocałunek się kończy .
Patrzę na nią.
Niczego więcej w tej chwili nie potrzebuję ... nagle tuż za oknem rozbłysło, aż w całym mieszkaniu zrobiło się jasno . Niecałą sekundę później zaczęło grzmieć.
Urokiem mieszkania na 20 piętrze podczas burzy są niestety bardziej słyszalne grzmoty... ale nieźle wyglądają błyskawice, które przecinają niebo .
Gdy zaczęło grzmieć Ola jakoś pobladła .
- Coś się stało ? - pytam .
- Nie, nie . Nic . - mówi i bierze telefon. - Mama napisała . Dawid żyje. Stan jest stabilny . - uśmiecha się z ulgą .
- To wspaniale. Mówiłem, że tak będzie ? - też czuję sporą ulgę . - Słuchaj, rozłożę sobie kanapę, co ? Widzę, że Tobie też chce się spać .
- Taaak ... kac jeszcze trochę trzyma . - kładzie się na łóżku . Na kolejny grzmot aż podskakuje i znowu siada .
- Boisz się burzy ? - pytam .
- Nie ? Po prostu ... tak nagle zagrzmiało, że ... się zdziwiłam . - mówi zacinając się .
- Jesteś pewna ?
- Tak ... - odpowiada mało pewnie .
- Jak coś to możesz spać ze mną ... - proponuję .
- Nie ... dam sobie radę, dziękuję . - uśmiecha się .
Chyba się boi i wciska mi kit ... zobaczymy co będzie jak pójdziemy spać.
Rozkładam swoją kanapę i kładę się spać.
- Dobranoc Wojtek . - uśmiecha się i sama wchodzi pod kołdrę .
- Dobranoc Olu . - gdy moja głowa dotyka poduszki już prawie śpię .
Jest 22 . dopiero teraz czuję zmęczenie .
Po 5 minutach już zasypiam . W tle słyszę grzmoty i pioruny .
- Wojtek ... - ktoś stoi nad łóżkiem i mnie woła ... właściwie szeptem . - Wojtek ...
Ola ?
- Co ? Która godzina ? - pytam sennie . Jeszcze nie do końca wiem, co się dzieje .
- 1 w nocy . Mogę spać z Tobą ? - pyta Ola stojąc nade mną .
- Wskakuj. - mówię z zamkniętymi oczami, podnosząc kołdrę .
- Dzięki . - czuję jej zimne ciało obok mnie .
- Już lepiej ? Czy nadal nie boisz się burzy ? - pytam .
- Trochę lepiej ale jeszcze trochę się jej boję . - mówi leżąc obok .
- Masz jakiś uraz do burzy ? Czy to pretekst żeby mi wskoczyć do łóżka ? - układam się na boku i podpieram głowę na ręce .
- Bardzo zabawne, wiesz ? Mam fobię przed burzą ... nie wiem jak to się nazywa ale jest straszne . A tutaj jeszcze głośniej wszystko słychać. - mówi i patrzy na mnie .
Pioruny co chwilę rozświetlają całe mieszkanie .
Po jednym naprawdę wielkim grzmocie wysadziło korki . Telewizor na czuwaniu zgasł, a za oknem cała dzielnica zniknęła w mroku .
Na dźwięk tego grzmotu, Ola przysunęła się do mnie .
Całkiem miło, nie powiem, że nie .
- Chyba serio się boisz ...
- No nie mów ? - odpowiada przysuwając się. Niemal mnie dotyka .
- No to chodź . - obejmuję ją i przysuwam całkiem do siebie . - Lepiej ?
- Czy ja wiem ... - poczułem jej ręce na moich plecach . - Może i tak . Spróbuję zasnąć, a jak mi się uda to znaczy, że jest lepiej .
Miłe uczucie jak przestraszona dziewczyna się do mnie przytula ...
Co się ze mną dzieje ?
Zwykle byłem cyniczny i raczej nie przywiązywałem się do dziewczyn .
Ona mnie zmienia i chyba się tego boję . Zachowajmy resztki ... zimna ?
- Rozbudziłaś mnie. Teraz przez jakiś czas ja nie zasnę ... i co teraz ? - pytam mając już pomysł .
- No nie wiem ...
- Ja wiem . - w ciemnościach szukam jej ust .
- Poczekaj, pomogę Ci . - ujmuje moją twarz w obie ręce i bez problemu znajduje moje usta .
Znowu jestem gdzieś, nie wiadomo gdzie . Ale czuję, jakbym się unosił .
Na każdy dźwięk burzy, Ola drży na całym ciele .
Przekładam się tak, że w tej chwili jestem nad nią .
W takiej pozycji moglibyśmy spokojnie się ...
Wow . Stop . Znowu za daleko pojechałem .
Jebane hormony .
Chwilę później ona przerywa pocałunek .
- Starczy tego dobrego. - szepce mi do ucha . - Wiesz, że jutro musisz mnie podwieźć do szkoły ?
- Serio chcesz jutro iść do szkoły ? - pytam nie wierząc. I opanowując swoje hormony ... - Przecież to ostatni dzień, no błagam .
- Tak, ale jutro sobie uciekamy . Tak jak co roku ... idziesz z nami ? - pyta i głaszcze mnie po policzku .
- Chętnie, ale nie chcę być jedynym facetem wśród was . - mówię i kładę się obok niej .
- Ale nie będziesz ! Weronika bierze Marcina, Karolina Michała , a Kasia Pitera . - kładzie głowę na mojej klacie . - No proszeeeee . - całuje mnie w policzek .
No nie . Zaczynam ulegać ... wiedziałem, że kiedyś , któraś laska znajdzie na mnie sposób . Ale żeby tak szybko ?
- No nie wiem ... nie będę przeszkadzać?
- Nie . I spędzimy kolejny dzień razem . - kolejny buziak .
Broń się Wojtek, nie daj się .
- No serio nie wiem ...
- Proszę . Proszę . Proszę . Proszę . Proszę . - przytula się i mierzwi mi włosy .
Dobra, dłużej się nie obronię ...
- No niech Ci będzie ... - uśmiecham się . Ale nie bezinteresownie . - Pod warunkiem, że jeszcze trochę mnie pocałujesz, hm ? Bo nadal mam wątpliwości ...
- Sprytne, Wojciechu . Ale niech Ci będzie . - wchodzi na mnie i całuje w usta .
Pocałunek trwa ponad minutę i jest wspaniały . Czuję jej ciepło i teraz jestem pewien, że też coś do mnie czuje .
- Ale myślę, że jak chcemy wstać rano, to powinniśmy iść spać . - mówi i układa się obok mnie .
- Ale ja nie chcę ... - mówię jej na przekór . Ale fakt, że czuję zmęczenie .
- Pff ... i tak wstaniesz .
- Ciekawe jak ?
- Zmuszę Cię . - Odwraca się twarzą do mnie i wtula w moje ramiona .
- Ola ... poczekaj . Muszę Cię o coś spytać...
Teraz albo nigdy. Nie będę żył w niepewności .
- No słucham .
- Chcesz spróbować ... no wiesz ... być razem ? - pytam i o dziwo się jąkam .
Super .
- Proponujesz mi chodzenie ? - upewnia się .
- Tak ... właściwie to tak . - tu już jestem pewien siebie .
- Chcę . - dostałem buziaka . - Dobranoc, chłopaku .
- Dobranoc, dziewczyno . - też ją całuję . W czoło ...
Grzmot .
- Przytulisz mnie mocniej ... kochanie ? - słyszę jej cieniutki i przestraszony głos .
- Jasne .
Niecałe 10 minut później Ola śpi .
Ja leżę dłużej i myślę o tym, co się dzisiaj stało .
Dowiedziałem się, że się z nią całowałem i przespałem .
A teraz , kilka godzin później , całuję się z nią w nocy, w moim domu, na mojej kanapie . śpimy w jednym łóżku i ... i jesteśmy parą .
Za dobrze się układa ... ciekawe co spieprzę ?
Na razie w dupę z tym ... chyba jestem szczęśliwy .
Aaa no i ... ona mnie rozmiękcza . Staję się ciepły i kochany to straszne .
Chyba pora się przyzwyczaić .
Dla niej jestem w stanie być miłym i ... kochanym ?
Tak . Dokładnie .
Zaczynam wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia . Całkowicie w nią wierzę ... od kiedy spotkałem ją na treningu .
W końcu to zrobiłem ... w końcu się zakochałem .
środa, 13 marca 2013
Rozdział 4 .
Rano obudziła mnie mama .
- Wstawaj . Już po 9. - mówi strasznie głośno .
Boli mnie głowa, całe ciało ... ale nie jest mi niedobrze, co dziwne .
- Nie krzycz tak mamo ... - mówię ledwo słyszalnym głosem .
- Mówię normalnie, to teraz twoje picie i wracanie w pół do czwartej wychodzi .
- Nie wypiłam aż tak dużo, nie przesadzaj, co ? - denerwuje mnie .
- Jasne. Pewnie . Idź się myj , śniadanie czeka . Do szkoły .
- Nie mogę zostać ?
- Kara musi być . Dawid Cię podrzuci .
- Dzięki .
- Za 10, góra 20 minut widzę Cię na dole gotową .
- Jasne. Jasne ...
Mama wychodzi z pokoju .
Zostaję sama . Podnoszę się z łóżka z bólem i staram się sobie przypomnieć powrót do domu ...
Kurde .
Moja pamięć sięga gdzieś między 11 drinkiem a 14 tańcem i gdzieś tam się gubi . Cholera ! Jak ja wróciłam do domu ?! Pamięcią sięgam gdzieś do ... północy ... potem już nie . Kurde ! Co ja tam tak długo robiłam ? Co jak zrobiłam coś głupiego ?
Niee ... Wojtek mnie pilnował .
Co ?
On sam był mało trzeźwy.
No cóż ... kiedyś wyjdzie co robiłam ... teraz muszę się umyć i ubrać normalnie. Bo nadal jestem w sukience i lekko ( bardzo ) rozmazanym makijażu .
Prysznic, ubranie się i make up zajmują mi 15 min . Potem się pakuje i idę do kuchni .
Jestem trochę głodna . Czekają na mnie płatki.
- Ooo idzie moja siostra pijaczka.- Dawid teraz będzie gadał cały czas o tym .
- Odwal się, co ?
- Ile razy wczoraj to z nim zrobiłaś ? Pamiętasz ? Czy może masz zaniki ? - śmieje się . Ta hiena . Niech nie przegina . Wiem o dragach i Skrętach .
- Wcale ? Stul mordę i jedz te płatki .
- Może milej dla brata? - Mama po jego stronie .
- Może niech przestanie pieprzyć ?
- Wyrażaj się .
- Sorry . - tak mi przykro, że aż wcale .
- Lolz mówisz że z nim tego nie robiłaś a pod domem lizaliście się jakbyście mieli ...
- Starczy, Dawid . - Mama kończy jego wywód . - ale ma rację, to pożegnanie mogliście sobie darować .
- Przestań mamo ...
Muszę udawać że wszystko pamiętam ... zaraz ? Ale czy oni mnie nie wkręcają ? Całowałam się z Wojtkiem ? Nie możliwe ...
Kończę jeść płatki w ciszy, myśląc o tym co mogło się wczoraj stać ... i o tym co się stało .
- Chodź młoda, jedziemy . - Dawid wstaje .
- Idę . Pa , mamuś . - uśmiecham się i wychodzimy .
W drodze do szkoły Dawid pyta się mnie już spokojnie, jak brat co się wczoraj działo i czy na pewno wszystko pamiętam.
- Wiesz, że jak któryś Cię tknął bez Twojej zgody, albo dał Ci pigułę to go znajdę i zabiję ?
- Przestań, nic mi nie jest . Po prostu się upiłam . I tyle ... - uśmiecham się .
- Dobra, ale jakby co to mów . Słyszałem, że on nie jest taki świetny jak Ci się wydaje . - mówi Dawid .
Czasami potrafi być troskliwym bratem .
- Nie mam zamiaru z nim być ... tylko się przyjaźnimy. - znowu zostaje przy swoim .
- Ej, w nocy pod drzwiami się obściskiwaliście jakbyście mieli tam seks uprawiać .
Takie kulturalne słowa z ust mojego brata? Może go zamienili ...
- Ehhh pijana byłam to dlatego . On o tym wie, też trzeźwy nie był ... może też nie pamięta ...
- Pamięta więcej niż Ty . Często bywa na takich imprezach ...
Jesteśmy już pod szkołą więc wysiadam ...
- Dzięki za podwiezienie ... i rady . Przemyśle. Narka .
- Cześć - odpowiada.
Zamykam drzwi i idę w stronę naszej ławki na której czekają Karolina, Weronika i Kasia .
- Ouuuu idzie nasza imprezowiczka ! - krzyczy Kana na mój widok .
- Ej laska aż tak słabo było, że stoisz na nogach i jeszcze do budy idziesz? - pyta Kasia .
- Dobrze wiecie jak było ... - śmieje się Weronika .
Łeb mi pęka .
- Hej ... nie krzyczcie tak ... głowa mi pęka . - mówię.
- No i jak ? - pyta Kana ...
- No impreza spoko ...
- to akurat wiemy . - przerywa mi Weronika .
- Co ? - Nie rozumiem . - Mam cholernego kaca, nie mówicie szyfrem jakimś tylko walcie o co chodzi .
- No przecież widziałyśmy zdjęcia na fejsie i Instagramie ... - wyjaśnia Kasia .
JAKIE KURDE ZDJĘCIA ?!
- Pokazuj mi je ... teraz .
Weronika wyciąga telefon i wchodzi na instagram Kamila ...
Na zdjęciach widać Jego i Martę jak tańczą i się całują Potem ... mnie i Wojtka jak się CAŁUJEMY ... potem jeszcze kilka . Robert i Monika , Ja i Marta , Marta i Kamil i tak cały czas ... jest jeszcze kilka tych, które pamiętam ... i kilka przytulanych z Wojtkiem. Nie mogę ich sobie przypomnieć .
- O kurwa ... nie pamiętam tego ...
- Co ? Loooool laska ale zapiłaś ... serio ... nic a nic ?
Wtedy opowiedziałam im tyle co zapamiętałam ...
- Ejj ... to fajnie było ... ale kto wie co jeszcze z nim robiłaś . - Kasia patrz na mnie poważnie .
- Nie, nie . Na pewno nic z nim nie robiłam, nic poza całowaniem . On to dopiero był nawalony ... widziałyście go może?
- Laska... on nie przyjdzie . Kaca też pewnie ma ... jeszcze większego niż Ty.
- Kurwa ... zadzwonie do niego za godzinę czy coś ... - wyciągam wodę i piję . Ojjj suszy mnie ...
- Ciekawe czy fajnie całuje, nie ? - odzywa się Kana .
- Jeszcze podobno pod domem się ... no tego ... super po prostu . Mam nadzieję że on też nie pamięta .
- A może właśnie pamięta wszystko . - śmieje się Kasia.
Odwiedzamy jeszcze Instagram Wojtka, na którym też są fotki dodane w nocy ... ale nie z lizaniem się . Normalne, cała paczka i my tańczący . No i Marta i ja jak tańczymy na stoliku .
Słyszę dzwonek na lekcje . Głowa mi pęka, wszystko boli i nieznośnie suszy .
Na lekcji przysypiałam podczas filmu .
Ciągle piłam wodę i już mi się kończyła ... na przerwie koniecznie muszę iść po drugą .
Siedzę z dziewczynami gdzieś z tyłu, żebyśmy mogły gadać do woli i nikomu nie przeszkadzać . ( chociaż każdy olewał film i siedział na fejsie albo innych portalach . Niektórzy spali ... co dziwne było nas dzisiaj aż 13 osób .
Siedziałam i przysypiałam ... aż poczułam wibracje Iphone'a .
Wiadomość . Facebook . Wojtek ... zapomniałam wyłączyć internet ... no nieważne . Co napisał ?
Wojtek : Już nie śpisz ?
Ola : Jestem w szkole . :/
Wojtek : o kurwa . Po co ? :p
Ola : za karę . Za picie ... wiesz kac w szkole boliii ...
Wojtek : Wiem, dlatego mnie nie ma . Nawet z łóżka nie dam rady wstać >.<
Ola : Dobrze Ci tak . Byłeś nawalony, że masakra .
Wojtek : więcej z wami nie pije . Nie no pamiętam prawie wszystko tylko nie wiem jak do domu wróciłem.
Ola : Ja pamiętam tylko do północy ... :/
Nauczyciel zasnął i chrapie . Nie ma to jak biologia ...
Dziewczyny patrzą na mnie i na telefon . Moje spojrzenie mówi wszystko : TAK TO ON . NIE PRZESZKADZAĆ .
Znów patrzę w ekran .
Wojtek : Ouuu ... pijana w trzy dupy widzę .
Ola : -.- widziałeś swój Instagram ?
Wojtek : nie ? A co ?
Ola : Polecam ... ten Kamila też . >.<
Wojtek : czekaj ...
Posłusznie czekam, zatem .
Wojtek : O kurwaaaaa ... źle wyszedłem na zdjeciach :((
Ola : Nie, no . Powaga ... tylko to Cię obchodzi ? .___.
Wojtek : Wiem o czym mówisz ... widzę . głupio wyszło . Trzeba Kamila poprosić żeby usunął to .
Ola : Wiem ...
Wojtek : Przepraszam .
Ola : Za ... ?
Wojtek : głupio to całowanie wyszło ... byliśmy pijani i ... kurde sorki ... zapomnimy o tym fakcie ?
Ola : I tak nie pamiętamy tego więc ... chyba że Ty tak .
Wojtek : No właśnie nie :o myślałem że tylko powrotu nie pamiętam ... a tu szok:o bardzo Cię przepraszam .
Ola : Nic się nie stało, luzik . :)
Wojtek : Jak bardzo niestosowne będzie zaproponowanie Ci spotkania po południu ? :))
Ola : wcale ... :p
Wojtek : o której kończysz ?
Ola : o 15.00 ... ale mogę wcześniej jak chcesz ... :p
Wojtek : Nie, bo Twoi rodzice pomyślą, że To ja Cię tak demoralizuje ... xd
Ola : A kto mnie na imprezy wyciągia ? :D
Wojtek : ... nie wiem :o ale pewnie jest fajny ten ktoś :3 to będę po Ciebie po 15. Pod szkołą :))
Ola : no fajny, fajny ... a może mi powiesz dokąd się wybieramy? :p
Wojtek : słodka tajemnica ... a teraz idę się wygrzebać z łóżka ... do 15 muszę zdążyć ... see Ya, laska :*
Ola : Powodzenia :*
Chowam telefon do kieszeni i napotykam ciekawe spojrzenia dziewczyn .
- Spotykamy się dziś po lekcjach ... - uśmiecham się i chyba czerwienie.
- Awww Słodziaki . - Weronika jest szczęśliwa .
Klaudia i Iga są już na wakacjach .. fajnie mają . Siedzą na Majorce . Świadectwa odbiorą po powrocie .
- Jasne, pewnie . Już mnie przeprosił za to całowanie ... i idziemy ... gdzieś ... - uśmiecham się na myśl o jego ciepłym spojrzeniu .
- Ouuuu i Ty chcesz mi wmówić , że Ci się nie podoba nasz Wojtuś .
Tak leci cały dzień aż do 15 ...
_________________________________________________________________________________
[ Dom Wojtka , w tym samym czasie . ]
Nigdy nie mam z tym problemów, teraz jednak są pewne wyrzuty . TO dotyczy też jej, a właściwie głównie jej ... ale powiem jej później, żeby jeszcze chwilkę nacieszyć się przebywaniem z nią .
- Ale jak coś będzie nie tak to wiesz, że możesz mi powiedzieć ?
- Wiem, dziękuję .
Ona naprawdę się martwi ...
Poczucie winy to nie częste uczucie w moim życiu.
- A co z wakacjami ? - pytam . - Dalej chcesz ze mną jechać pod namiot ?
- No wiesz myślałam o tym i chyba chcę .
- Chyba? Co Cię powstrzymuje ?
- No właśnie nie jestem pewna i nie wiem czemu .
- Masz mocne argumenty, wiesz ?No to dobrze to przemyśl . Może być naprawdę super .
W radiu leci " Trying Not To Love You " Nickelback .
- Lubię to . Super zespół .
- Wiem, byłem na koncercie . Zajebiści są .
- Zawszę płaczę jak słyszę " Lullaby " .
- Co Ty ? Poważnie ?
- Noo, wiem że głupie ale już tak mam .
- Nieee no czemu ? Słodko .
Chcę więcej ... informacji o niej, oczywiście .
Jesteśmy już pod parkiem. Zajmujemy miejsce parkingowe niedaleko od wejścia do parku .
- To co , kawa ? - pytam i wysiadam z samochodu . Ola robi to samo tylko jeszcze zostawia torbę z portfelem i telefonem w samochodzie, bo ją o to poprosiłem .
- Ja płacę za wszystko dzisiaj .
- Jak miło .Widzę tam mrożone koktajle, może to lepsze od kawy ? - mówi, gdy wchodzimy przez bramę do parku i idziemy w stronę kafejki .
- Ja wolę kawę . Więc dla Ciebie koktajl ?
- Jak można to tak . - łapie mnie pod rękę .
- Okej . Ale najpierw bardzo ładnie błagam o kawę .
- No niech Ci będzie .
Biorę dużą białą z małym cukrem . Najlepsze na obudzenie ... nieważne że po 15 to obudzenie, ale może będę mógł ogarnąć myśli i powiedzieć jej o wszystkim .
Kiedy dostaję kawę idziemy w stronę faceta z koktajlami .
W parkach zawsze stoją uliczni sprzedawcy . Lodów, koktajli, hot dogów . Czasem nawet kwiaciarze . Nie brakuje też ludzi wciskających dzieciom balony i zabawki .
Kupujemy duży malinowy koktajl i idziemy w stronę stawu ( prawie jeziora ... ) .
Siadamy na ławce naprzeciwko barierek oddzielających drogę od wody .
- Dawno tu nie byłam ...
- Ja też ale strasznie lubię tu przychodzić. Tam grałem w piłkę jak byłem mały. - pokazuję na pustą, ale bardzo wydeptaną trawę między czterema drzewami . - Miejsce między dwoma drzewami to bramka . Akurat tu jest fajnie bo są cztery no i można grać jak na boisku .
- Fajnie . Znaczy z piłką od małego ?
- No tak . Inaczej być przecież nie mogło .
- Bycie synem słynnego bramkarza do czegoś zobowiązuje .
- Czy ja wiem ? Chciałem grać w ataku, ale byłem tak fatalny, że od razu zdjęli mnie na bramkę . Tam dawałem radę, a potem już zapieprzałem .
- Ja na przykład też nie umiem grać w piłkę .
- Ale Ty jesteś baba, to możesz nie umieć. - śmieję się .
- Jasne ? Bo co ? Bo baba ? Są takie piłkarki, które wrąbały by Ci takie bramki, że byś się nie pozbierał !
- Ale Ty nie jesteś żadną z nich . - teraz już śmieję się na maxa .
- Jak możesz ! Męski szowinista . I też taki dobry wcale nie jesteś .
Wtedy na trawę między drzewami weszła grupka chłopaków z piłką . Mieli 11-12 lat .
- Oni by Ci bramkę wbili . - mówi obrażona Ola .
- Pewnie, w takich chłopcach są ukryte największe talenty . Drugi Messi albo Ronaldo ... Ibra ewentualnie .
- Przestań się nabijać. Jak jesteś taki mądry to idź z nimi pograj .
- Weź mam 19 lat, gdzie będę się do dzieci pchał żeby w piłkę pograć.
- Peniasz ?
- Nie ? Na mnie takie numery nie działają . - spokojnie piję dalej kawę, a chłopcy zaczynają grać.
- Ouuuu ! Boisz się ! Ten oto facet boi się zagrać z małymi chłopcami ! - wydziera się Ola .
- Dobra nie rób siary . Zagram z nimi, zadowolona? Tylko skończę kawę .
- Okej ... ale pamiętaj " na Ciebie to nie działa . " - śmieje się .
- Jasne, że nie . Tylko jak się tak wydzierasz to co mam robić ?
- Może być mężczyzną ?
- A konkretniej ?
- Domyśl się ... Ale wiesz, że będziesz cały uwalony w trawie i piachu ?
- Wiem, na szczęście jestem prawie na czarno ?
- Na czarnym widać piasek ...
- To Ty chciałaś i to Ty jesteś ze mną na randce, więc jak ja się tego nie wstydzę tego to Ty też nie, co ?
- No niby .. jak coś to przetrzemy wodą .
- Tak, mamo . - kończę kawę i wstaję z ławki . - No to chodź .
Idziemy w stronę chłopców . Widzę uśmiech na twarzy Oli i jej ciekawość.
- Siema chłopaki ! - wołam podchodząc do " lini " boiska .
Zatrzymali się i patrzą na nas .
Kilku ma koszulkę Legii i chyba mnie poznali ...
- Co chcesz ? - pyta jeden .
- Moja .... koleżanka twierdzi, że nie umiem grać i chce żebym z Wami chwilę zagrał . Mogę ?
- Ona jest głupia ... przecież Ty grasz w Legii ! - odzywa się inny w koszulce z (L) .
- Nie no głupia nie jest . Ale mi nie wierzy . To mogę ? - pytam i ledwo powstrzymuję śmiech .
- Spoko ale jesteś w naszej drużynie .
- Nie ! W naszej !
- SPADAJ LAMUSIE !
- Ej chłopaki, trochę będę w tej , trochę w drugiej, okej ? - śmieję się z nich .
- No dobra .
- Ej , ona jest ładna . - słyszę od któregoś z nich .
- Wiem, niezła laska, nie ?
- Noo - zbiorowe .
- Dobra, to najpierw będę tu . Trzymaj . - Daje Oli telefon, portfel i kluczyki, które wyciągnąłem z kieszeni . I idę na lewą bramkę .
Gramy 20 min . Wpuszczam 1 bramkę w jednej i drugiej drużynie . Żeby potem nie było, że jednym pomogłem drugim nie .
Schodzę z boiska , dziękuję chłopakom i kilku prosi o podpisy na koszulkach . Podpisuję i odchodzę razem z Olą .
- I co ? - uśmiecham się otrzepując spodnie z piachu .
- Noo nawet nawet jesteś ... - oddaje mi moje rzeczy .
- Nawet , nawet ? Żartujesz ? Dla Ciebie ja się rzucam w trawę i piasek jak pojebany i jestem nawet nawet ? - pytam .
- Tak .
- No nie ! - gdy jesteśmy już na drodze znów obok stawu . - Pożałujesz tego co powiedziałaś . - Śmieję się .
Do głowy przyszedł mi genialny pomysł .
Złapałem ją w pasie i szybko przerzuciłem sobie przez ramię, po czym podszedłem do barierki nad stawkiem .
- Nadal jestem nawet nawet ?- pytam .
- TAK ! Weź mnie postaw co ? - piszczy na moim ramieniu .
- NIE ! Kara musi być !
Przerzucam ją w drugą stronę i teraz jest połową ciała ( od bioder w górę ) za barierką i wisi nad wodą .
- aaaaaaaa ! Głupku ! Puszczaj mnie !!
- Serio mam Cię teraz puścić ? - Mówię trzymając ją za nogi .
- No to mnie wciągnij z powrotem no !!! Kurde Wojtek !
Końcówki włosów miała już w wodzie .
- To jaki jestem ? - pytam znowu .
- Dobry no ! - odpowiada .
- Jaaaki ? - opuszczam ją trochę niżej .
- Wspaniały, najlepszy ! Wciągnij mnie już noo ! - krzyczy .
- No już lepiej .
Wciągam ją z powrotem . Stawiam na ziemi i się śmieję . Wiedziałem, że się wkurzy .
- Debilu !!! Wiesz jak się bałam ?! - krzyczy na mnie . Nadal się śmieję ... - Weź się nie śmiej co ?! Jaki Ty głupi jesteś !!
- Oj tam oj tam . Przecież bym Cię nie puścił .
- Ale ... no kurde Wojtek ! Kto normalny rzuca ludzi przez barierkę !
- Bo nie doceniłaś co dla Ciebie zrobiłem to teraz masz . - powoli opanowuję śmiech . - No powiedz, że nie było zabawnie .
- Nie, nie było . Może jakbyś prawie był głową w wodzie to byś zrozumiał ! - odwraca się i idzie na ławkę . Siada i zakłada ręce . Obraziła się .
Idzie kwiaciarz z wózkiem pełnym róż, tulipanów i takich innych kwiatów, których nazw nie znam .
- Proszę 5 róż . - mówię i płacę za nie .
Biorę kwiatki i idę w stronę obrażonej Oli, która była zajęta swoimi włosami więc raczej na mnie nie patrzyła .
Siadam obok na ławce .
- Idź sobie, nie chce mi się z Tobą gadać . - odwraca się do mnie plecami .
- Na pewno ? W moim samochodzie masz swoje rzeczy ... - mówię z przekorą .
- Daj mi spokój . - chyba naprawdę się obraziła .
Przekładam rękę, w której trzymam róże i obejmuję nią Olę tak, że moja dłoń jest na jej brzuchu .
- Dla Ciebie ... w ramach przeprosin . - drugą pokazuję jej kwiaty, a głowę opieram na jej ramieniu .
- Myślisz, że to wystarczy ? - mówi . Ale ton jej głosu jest cieplejszy i nie zrzuca mojej ręki .
- No nie wiem ... a co jeszcze mam zrobić? - pytam nie bardzo wiedząc co dalej .
- Tutaj . - dotyka palcem policzka .
- Okej ... - uśmiecham się i całuję ją w policzek .
- Co tak krótko ? Jeszcze trochę się focham ... - protestuje i patrzy na mnie .
Poważnie ?
- Hm ... no dobra .
Tym razem pochylam się i moje usta dotykają jej policzka zdecydowanie dłużej .
Używa ładnych perfum . I jest niesamowicie pociągająca .
- Mhm ... dziękuję . - Mówi, więc ( z ogromną niechęcią ) odrywam usta od jej skóry .
- Proszę bardzo . A czy zostało mi wybaczone ? - Pytam .
- Tak ... - odchyla się do tyłu i opiera o moją klatkę piersiową . - I wiesz masz rację, to było całkiem zabawne . - teraz się do mnie uśmiecha i wącha róże . - śliczne są .
Teraz to jej usta wędrują do mojego policzka .
- To dobrze . Lubisz róże ?
- Tak. Uwielbiam .
- Cieszę się . - obejmuję ją ramieniem .
- Idziemy gdzieś jeszcze ? - pyta mnie .
- No tak ... dokąd tylko zechcesz .
- No to chodź, poszukamy czegoś ciekawego . - wstała z ławki i wyciągnęła rękę .
- Dobrze . - również wstaję i łapię ją za rękę .
Idziemy przez cały park rozmawiając, śmiejąc się i ... nadal trzymając za ręce . Jej dłoń w mojej wydawała się malutka i drobna .
Wyszliśmy z drugiej strony parku, na przeciwko było wesołe miasteczko .
- Chcesz iść ? - pytam się jej .
- A wygrasz mi coś ? - uśmiecha się zaczepnie .
- No jak chcesz ...
- Chcę .
- Więc chodźmy .
Przechodzimy przez ulicę i wchodzimy przez bramkę do Wesołego Miasteczka .
Na wejściu mamy karuzele i strefę dla małych dzieci .
Idziemy dalej, gdzie zaczynają się trochę trudniejsze zabawy i konkurencje oraz duże rollercoaster'y .
- Chodź tutaj ! - mówię pokazując na wielki młot . Wsiada się na siedzenia, zapina pasy i leci w górę, a potem " młot " obraca się w koło i do góry nogami . Po czym opada na dół .
- Żartujesz ? Boję się ! - mówi .
- Daj spokój ... będziesz ze mną ... - mocniej ściskam jej dłoń .
- Eeee ... no nie wiem ...
- Nie marudź, chodź .
Właśnie zostały zajęte wszystkie miejsca, więc musieliśmy czekać na następną kolejkę ...
Ola patrzy na to co się dzieje z " młotem " i na reakcje ludzi . Boi się chyba . Kupujemy bilety.
Z nami czeka jeszcze 18 osób co oznacza, że mamy już pełny komplet ludzi na młota .
- Boję się ... może jednak stąd chodźmy . - mówi Ola .
- Ej, spokojnie . Jesteś ze mną tak ? Więc wszystko będzie dobrze . - przytulam ją do siebie . Czuję jej dotyk na moich plecach . - Róże zostaw tam w depozycie .
Idziemy razem do depozytu .Starsza pani z obsługi uśmiecha się do nas :
- Dzień dobry !
- Dzień dobry w czym pomóc ? - pyta się kobieta . Ma około 60-65 lat .
- Chcielibyśmy zostawić kilka rzeczy ... - mówię .
- Dobrze. 3 złote za godzinę . Płatne przy odbiorze . - nadal się uśmiecha .
- A czy można by włożyć kwiaty do wody ? Możemy dopłacić, a nie chcę żeby się zniszczyły . - mówi Ola .
- Oczywiście, że można . Nie trzeba dopłacać . Jakie śliczne róże . To od Niego ?
- Tak, od niego . - Ola też się uśmiecha i patrzy na mnie .
- Bardzo ładne . Śliczna z Was para . - kobieta bierze kwiaty i wstawia je do wazonu, do którego nalewa wody . Potem wstawia do szafki w której są nasze rzeczy .
- Dziękujemy bardzo . Do widzenia . - Uśmiecham się i odchodzę .
Oj chyba nie powiedziałem, że my tą parą nie jesteśmy ... ale Ola też nie zaprzeczyła więc ... co się będę upominać .
Gdy wracamy pod młot, on już schodzi na ziemię . Ludzie powoli wysiadają i wsiadają następni .
Daję bileterowi nasze bilety i zajmujemy miejsca .
- Ej, mam prośbę ... - Ola mówi niepewnie kiedy ostatni ludzie zajmują siedzenia .
- Tak ?
- Trzymaj mnie za rękę i obiecaj, że nie puścisz do samego końca . - prosi .
- Dobrze . - trzymam jej dłoń .
Wszyscy zajęli już miejsca . Stratujemy .
Bardzo szybko młot podnosi się w górę i lecimy . Potem szybkie obroty . Nie widać nic poza rozmazanymi plamami . Słychać tylko piski jadących dziewczyn i niektóre płaczą . Gdy byliśmy do góry nogami ktoś puścił pawia ... współczuję tym na dole .
Wracamy już z mniejszą prędkością na sam dół .
- O Boże ! Dziękuję, że przeżyłam . - Ola siedzi lekko ( bardzo ) wystraszona .
- Zajebiście było, może jeszcze raz ?
Mi się podobało .
- A teraz może chodźmy na coś ... spokojniejszego .
- Dobrze, chodźmy . - Pomagam jej wstać bo kręci jej się w głowie .
Idziemy dalej i widzimy stoisko do ... sprawdzenia siły . Jeżeli dobijemy młotem aż na sam szczyt i usłyszmy brzdęknięcie dzwonka zgarniamy największą maskotkę . Poziomy są wyznaczone co kilka kresek . Im wyższy poziom tym większa maskotka . Poziomów jest 10 .
- Ej, spróbujesz ? - pyta mnie Ola .
- A chcesz ?
- Chcę . - uśmiecha się i idziemy do stoiska .
Płacę za uderzenie i staję przed maszyną .
- No zobaczymy jaki jesteś silny ... - mówi Ola zaczepnie .
- Zobaczymy .
Łapię dosyć ( nie spodziewałem się, że aż tak bardzo ) ciężki młot, biorę rozmach i uderzam z całej siły w podstawkę . Kreska wędruje na samą górę i słyszmy głośny brzdęk .
Łooo nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze .
- Wow ! Niesamowite ! - Ola jest chyba pod wrażeniem . - Dobry jesteś .
- Brawo dla Pana! Wygrywa pan największą maskotkę , proszę wybrać. - mówi facet od urządzenia .
- Chodź. Wybierzesz sobie, którąś . - mówię i idziemy wybierać pluszaka .
Mamy do wyboru Tygrysa, Słonia, Pandę, Niedźwiedzia i Królika . Panda i Królik trzymają w ręku duże czerwone serduszka .
- Chcę pandę . Może być ?
- Tak, panda jest extra .
- W takim razie proszę pandę dla ślicznej pani ! Dziękuję i zapraszam !
Odchodzimy od stoiska .
- Dziękuję . - Ola się uśmiecha i tuli do siebie zwierzaka .
- Ona jest prawie taka jak Ty . - śmieję się .
- Oj tam Oj tam . Cudowna jest .
- Gdzie chcesz teraz ?
- Szczerze ? Jestem głodna, może skoczymy coś zjeść ?
- Wiesz, że to dobry pomysł . - też jestem głodny .
Wtedy przypominam sobie, że musimy porozmawiać o ... bardzo ważnej sprawie, więc ...
- Pojedziemy do mnie ? Mam niedaleko dobrą pizzerię .
- Do ciebie ? Eeee ... okej, czemu nie ? - uśmiecha się . - W sumie trochę zmęczona jestem, więc chętnie posiedzę na kanapie i poobżeram się niezdrowym żarciem .
- Dobra, to po nasze rzeczy i do auta .
Idziemy do depozytu i odbieramy nasze rzeczy .
- Ooo widzę, że miłość kwitnie, pani z kolejnym prezentem . - miła kobieta nadal o nas ...
- Można tak powiedzieć. - mówię uśmiechając się .
Zabieramy kwiaty i moje rzeczy .
- Do widzenia .
- Do widzenia, do widzenia .
Odchodzimy do wyjścia z miasteczka .
- Bardzo miły dzień, wiesz ? Dawno się tak dobrze nie bawiłam . - Ola idzie i nadal wącha róże .
- To dobrze .
- A Ty ? Podobało Ci się ze mną ?
- Tak, muszę przyznać, że bardzo fajnie wyglądasz jak wisisz do góry nogami . I w tej pozycji jesteś meeeega pociągająca ! - śmieję się .
- Zboczuch . - też się śmieje . - Ale ja się poważnie pytam ...
- Wiesz jest bardzo fajnie, ale pamiętaj, że dzień jeszcze się nie skończył .
- Sugerujesz, że coś się może popsuć ?
- Nie, no skąd .
Chyba widać, że nadal gryzie mnie ta sytuacja ... chociaż jakby nie patrzeć to prawie o niej zapomniałem dzięki spotkaniu z Olą .
- Stój . - powiedziała, kiedy byliśmy już w połowie drogi do samochodu . Właśnie szliśmy przy stawku .
- Co ? - pytam, wiedząc jakie pytanie zaraz padnie .
- Mów co się dzieje . Na początku byłeś nieobecny, potem jakby Ci przeszło, a teraz znów się martwisz .
- Niczym się nie martwię, chodźmy już do samochodu . - mówię i ruszam drogą .
Ola została w miejscu z założonymi rękoma .
Wracam po nią i mówię coś po czym będę musiał się tłumaczyć jak już będziemy u mnie .
- Chodź, obiecuję, że wszystko Ci wyjaśnię jak już będziemy w domu . Okej ?
- Dobrze, ale ja będę o tym pamiętać .
- Okej . Chodźmy . - Łapię ją za rękę i idziemy dalej .
Po przyjemnym spacerze dochodzimy do samochodu .
- Wsiadaj mała . - mówię .
- Już, już, nie śpiesz się tak .
Wsiadamy do samochodu . Ola sprawdza komórkę .
- Odwieziesz mnie wieczorem do domu ?
- Pewnie, że tak.
- Okej, napiszę mamie, że będę późno, żeby się nie denerwowała czy coś ...
- Spoko . - mówię i odpalam silnik .
- Kurczę już po 18, szybko poszło,nie ?
- No strasznie .
Resztę drogi do domu spędzamy słuchając muzyki i podśpiewując ( fałszując, dokładniej ) razem .
środa, 6 marca 2013
Zakończenie rozdziału 3.
Po szybkim buziaku jego butelka trafia na Monikę . Jej na mnie .
Moja na ... Wojtka ...
Kolejny dzisiaj czuły buziak trwający dłużej niż inne .
Reszta kwituje to długim ' uuuuu ' .
Wojtek to ignoruje i kręci butelką która wypada na ... mnie .
O kurwaaa ...
- Ooo staryyyy... pierwszy będziesz lizał . - Kamil bije brawo, pijąc whiskey .
Twarz Wojtka zbliża się , w końcu staje się rozmazana i czuje jego usta na swoich . Czuły pocałunek .
Cudowneee uczucie . Wiem, że to tylko gra i on pewnie z miłości całuje jeszcze lepiej ale ... i tak czuje te 'motylki' w brzuchu od jego ciepłych warg . Mogę tak już zawsze? Proszę ...
Niestety po chwili pocalunek się kończy . Patrzymy na innych a Robert jest zajęty Monika , Kamil i Marta się całują .
Gra zakończyła się na nas .
Poszliśmy tańczyć , wypiliśmy jeszcze ze 3 drinki ... koło 3.30 byłam w domu , limuzyna nas odwiozła ... pod domem znowu mnie pocałował i podziękował za imprezę. Potem Pojechał do domu . A ja poszłam po cichu do sypialni i położyłam się spać . Była 3.46 . Do pokoju weszła mama i powiedziała, że się zawiodła i nie ma nawet opcji żebym nie szła do szkoły . Budzi mnie o 9.20 i idę do szkoły . Za karę za picie... niech mnie kac męczy .
Odpowiedziałam mało zrozumiałym bełkotem i poszłam spać . W głowie mi szumiało, wszystko mnie bolało .
Gdy tylko moja głowa dotknęła poduszki odpłynęłam w słodki sen ...
II Kontynuacja rozdziału 3 .
- Kamil Wyrecki, Polsat Play . Jest z nami bramkarz Legii Warszawa, który aktualnie znajduje się na wypożyczeniu w Agrykoli - Wojciech Szczęsny ze swoją piękną towarzyszką. - mówi do kamery facet w garniturze z plakietką polsatu play ...
Aaa to jest na żywo . Uśmiech . Uśmiechać się .
- Wojtku jak podoba Ci się Agrykola ? Po ostatnim meczu z Widzewem wzmocniliście swoją pozycję . Mówi się, że dzięki Tobie nie przegraliście i Twoje akcje są godne podziwu . Legia podobno po wakacjach może mieć problemy z utrzymaniem Cię u nich . Masz zamiar przedłużyć kontrakt czy może szukasz czegoś nowego ? - facet zadaje dużo pytań.
- Myślę że Agrykola utrzyma swoją pozycję beze mnie . Pod koniec tego miesiąca moje wypożyczenie kończy się, a ja wracam do Legii . Moja przyszłość wiąże się narazie z tym klubem . - dyplomatycznie ( nadal z uśmiechem ) odpowiada Wojtek .
- Mówisz, że narazie Legia. Ale czy możliwe jest że będziesz chciał przejść do innego klubu ? Może do Widzewa jak Tata ? - Reporter nadal wypluwa pytania ...
- Nie . Widzew nie wchodzi w grę . Nie muszę popełniać tych samych błędów co Ojciec . Nie jestem nim . - tutaj Wojtek spoważniał .
- Masz rację, nie jesteś Maciejem tylko jego synem . Nie lubisz być porównywany do Ojca ? A końcu to po nim masz talent do piłki .
- Talent to jedno . Nim świata nie zwojuję . Potrzebna jest harówka . Tata przyczynił się do mojej pasji piłką, miłością do niej pałam też przez niego . Talent to również jego działka. Jednak wciąż pracuję nad sobą i nad swoimi osiągnięciami . Staram się naprawiać błędy i ich nie powtarzać . Uczyć się nowych rzeczy .
Wojtek wypowiada się bardzo profesjonalnie. A ja wciąż się szczerzę .
- Praca podstawą . Czy to prawda, że interesują się Tobą zagraniczne kluby ? Na liście jest podobno kilka ciekawych ... wśród nich Bayern Leverkusen , Arsenal Londyn, PSG .
Czy to prawda ? Który z nich najbardziej przypadł Ci do gustu ?
- Nic mi nie wiadomo na temat tej listy . Okienko transferowe dopiero się zacznie więc mam jeszcze czas pomyśleć .
- Ale na tą chwilę który klub ? PSG , Leverkusen czy Arsenal ?
- Myślę, że Arsenal.
- Ten chłopak proszę państwa ma tylko 19 lat a jego problemem jest wybieranie między światowymi klubami. Mówcie dalej, że u nas nie ma światowych ludzi, tylko najpierw poszukajcie . - Kamil zwraca się do kamery . - A kim Wojtku jest Twoja towarzyszka ? Dziewczyna ? To może teraz zamiast na życiu zawodowym skupiasz się bardziej na prywatnym ? - dociekliwy reporter znów patrzy na Wojtka . Tym razem również na mnie .
- To moja przyjaciółka. Ola . - przyciska mnie mocniej do siebie .- śliczna, prawda ?
Musiał ? Poważnie . Musiał to powiedzieć ?
- Bardzo ładna . Modelka ? - pyta Wyrecki . Chyba mnie ...
- Nie, nie modelka. - słyszę swój głos.
- Jednak jakbym skądś Cię znał. Może nazwisko ? - drąży dalej .
- Aleksandra Buchiewicz. - odpowiadam z jakże niewinnym uśmiechem .
- Czyżby córka Anny Buchiewicz ?
- Dokładnie .
- Widzę, że obyta w tym świecie. Życzę Wam udanej zabawy ! Zapraszamy dalej . - Kamil się uśmiecha, ściska rękę Wojtka i moją . W końcu stamtąd odchodzimy .
- Dobrze Ci poszło. - Wojtek mnie chwali .
- Tak . Wypowiedziałam tyle głębokich zdań, że masakra.
- Ważne, że wogóle coś powiedziałaś . Teraz będzie lepiej . Gdzieś tu są ukryci.reporterzy żeby podglądać ale raczej nie zwracaj na to uwagi . Baw się dobrze .
Wchodzimy do ogromnej sali z wielkim, kręcącym się barem, wieloma stolikami, profesjonlnym parkietem. Światła i lasery migają, tłum ludzi tańczy do rytmu muzyki . Jest to typowy klub. Tyle że w tej chwili bawią się w nim głównie celebryci, no i niektórzy szczęśliwcy, którzy wygrali lub kupili bilety .
Wojtek idzie w kierunku stolika zajętego przez dwóch sporych facetów z jakimiś dwoma laskami . Obie są blondynkami .
- Sieeema ! - słyszę jak mówią faceci . Dziewczyny mierzą mnie od góry do dołu i chyba nie wyglądają na szczęśliwe .
- No siema . - Wojtek też się odzywa .Wtedy oni okazują się naszymi kolagami ze szkoły ( w tym świetle ciężko było rozpoznać z daleka ) no i grali z Wojtkiem . Jedna z blondynek ( ta, która wygląda sympatyczniej ) to Marta ta druga to Paulina . Marta wita się ze mną i sprawia wrażenie miłej. Paulina za to rzuca tekst że też była z Wojtkiem i że nic wielkiego nie dokonałam .Na szczęście tylko ja to słyszę .
- Cześć Wojtek . Widzę że już znalazłeś sobie nową laskę . - rzuca patrząc na niego z pogardą .Jego spojrzenie mówi samo za siebie. Widzę, że też chciałby zaszpanować .
- Tak . Masz ze mną jakiś problem blondi ? - rzucam również ją mierząc .
Jest szczupłą blondynką . Ma może ze 20 lat. Jak nie 19 jak my .
Jest ubrana w małą czarną i szpilki. Twarz ma ładną, ale .ie wyróżniającą się z tłumu . Niby nic wielkiego jednak jej dekolt, makijaż i ogólnie całe pierwsze wrażenie powala .
Moim zdaniem Marta jest ładniejsza . Wygląda jak Top Modelka, ma klasę . Ubrana w obcisłą kremową mini z błyszczącymi dodatkami. Koturny z jasnego materiału dopełniają image . Jej makijaż jest delikatny, jedyne co mocno widać to sztuczne rzęsy . Jest śliczna .
Ja nie mam zamiaru czuć się od nich gorsza. A już na pewno nie pozwolę żeby ta laska jechała po Wojtku .
- Skarbie nie skacz tak . - mówi Paulina odgarniając włosy . - Wojtek lubi często zmieniać dziewczyny .
- Tak ? A może to Ty lubisz sypiać z różnymi facetami? - rzuca Wojtek .
- Tak , bo teraz to moja wina, co ? Weź zabierz stąd tą swoją dziunię bo tylko ludzi wkurwia . - Nigdy nie zrozumiem blondynek.
- Wkurwiam Cię ? Kotku jedyne co nas tu wkurza to Twoje wypchane cycki i krzywy ryj . Więc z łaski swojej weź się zamknij albo spieprzaj . - Kamil i Robert skwitowali to przyciągłym " ouuuu " . - Prawda, skarbie ? - całuję Wojtka w policzek .
On potwierdza a Paulina odchodzi w niesławie .
Siadamy z Wojtkiem przy stoliku . On zamawia nam drinki, a ja zaczynam rozmawiać z Martą, która okazuje się nową dziewczyną Kamila . Robert przyszedł sam . Paulina dosiadła się do nich i nie udało im się jej spławić .
- A Ty chodzisz z Wojtkiem, tak ? - pyta Marta .
- Ja ? Nie . Przyjaźnimy się ...
- Taaak, Wojtek byle jakich lasek nie zabiera ze sobą . Musi coś być .- uśmiecha się do mnie .
Co ich tak wzieło ? Wszyscy myślą, że z nim jestem .
- Daj spokój nic między nami nie ma ... - mówię popijając drinka .
- Hm ... jeszcze się przekonamy . Widzę to po nim, jak zerka .
Mam nadzieję że Wojtek tego nie słyszy ... muzyka za głośna, na pewno nic nie słyszy. Ja sama ledwo słyszę Martę .
Słyszę dźwięki " Let Me Love You " Ne-Yo, parkietu schodzą single, a zostają same pary . Marta wyciąga Kamila i znikają w tłumie ... Wojtek wstał z miejsca, powiedział coś do Roberta i podszedł do mnie.
- Zatańczysz ? - słyszę jego głos .
- Pewnie . - zgadzam się bez zawahania.
Łapie mnie za rękę i idziemy w stronę parkietu . Obejmuje mnie w pasie i czuję jego ciało przy moim .
Wtulam głowę w jego ramiona, on wtula się we mnie . Jesteśmy na maxa blisko, czuje bicie jego serca, jego oddech . Jest przyjemnie . Meeega przyjemnie .
- Strasznie przepraszam Cię za Paulinę ...
Czar delikatnie stracił na wartosci ale nadal jest przyjemnie .
- Nic się nie stało . - uśmiecham się .
- Nie no tak wyskoczyła ... strasznie mi głupio . A i dzięki za pomoc .
- Nie ma za co . Zapomnij o niej, o tej sytuacji . Wyluzuj się . Teraz jesteśmy Ty i ja.
Czy to nie zabrzmiało zbyt ... jakbyśmy byli parą ? Ehh nieważne ... ważne żeby go pocieszyć .
- Masz rację . Już się zamykam . - patrzę na niego i widzę śliczny uśmiech .
Resztę piosenki tańczymy w ciszy. Nie tej krępującej albo złej ciszy, tylko w ciszy przyjemności, szczęścia i jak dla mnie bezpieczeństwa . W jego objęciach czułam się tak jakby już nic złego nie mogło mnie spotkać .
Kiedy Ne-Yo dobiega końca leci Will I Am i Britney Spears . Zostajemy na parkiecie i tańczymy jeszcze 2 kawałki .
Wracamy do naszego stolika i Wojtek zamawia kolejkę . Dla każdego ... upiją mnie ? Okej ... może się odstresuję jeszcze bardziej ... ale z drugiej strony mogę zrobić coś głupiego ... ehhh nie ważne , jest impreza!
Marta i Kamil też przychodzą, ona wyciąga telefon i robi nam grupowe zdjęcie . Fotka szybko ląduje na Instagramie . Wymieniamy się followami i impreza trwa dalej . Po 3 drinkach rozmowa trwa już na dobre . Leci Arash i Sean Paul - She Makes Me Go . Martą wciąga mnie na stół i obie tańczymy. Chłopaki są chyba szczęśliwi . Robert wyciagnął telefon i filmuje nas . Kit z tym , jest impreza nieważne nic innego .
Najwyżej mnie obgadają w necie .
Następna kolejka ląduje na stole . Tym razem mój drink jest żółty. Poprzednie były niebieskie .
Wojtek i Kamil wzięli po prostu butelkę whiskey i sami sobie leją . Robert kulturką pije piwo ...
Tak nam mija czas do 1:24 . Trochę tańczymy, pijemy , smiejemy się . Normalna impreza . Robert wyrwał jakąś Monikę
- Ej mamy butelkę . Bawmy się ... - proponuje Kamil na ostrej fazie.
- Pojebało Cię ? Tak w klubie ? - Wojtek też nie należy do trzeźwych.
Właściwie jedyny trzeźwy to Robert .
- Staary na lizanie, a nie na rozbierane , zboczuchu .- Kamil się śmieje i całuje Martę.
- To wchodzę . A Wy ? - mówiąc to oczy Wojtka patrzą na mnie .
- Jasne . - wypijam kolejnego drinka do dna i zaczynamy grę .
Jutro będzie ostry kac ...
Pierwszy kręci Robert i jego butelka wskazała Martę . To nie spodobało sie Kamilowi ale takie są zasady ... najpierw buziaki w policzek, potem już na maxa.
Jeżeli pierwszy raz trafiasz na jakąś osobę to w policzek, jak drugi to już namiętnie .
Potem Marta wylosowała mnie .
- Ej czekajcie , pofocimy . - Kamil wyciąga Iphone'a .
W tym czasie również zamówiliśmy kolejne trunki .
Gdy Marta dawała mi buuziaka Kamil robił zdjęcia .
Moja butelka wskazała na niego właśnie . Wtedy Wojtek przejął telefon . Kamil wskazał na ... Roberta . Nie byli zachwyceni ale dokonali tego . Robert trafił na Wojtka, telefon wrócił do Kamila.
- Wy jacyś zniewieściali jesteście . - Wojtek też nie jest zachwycony .
Reszta wybucha śmiechem .