- Spieprzamy. - mówię .
Szybko wybiegamy przez drzwi na podwórko . Jeden policjant rzucił się za nami .
Szybko dobiegaliśmy do końca podwórka więc jedyną drogą ucieczki był skok przez płot .
Jedno wybicie, pociągnięcie i zeskok i znajdowaliśmy się za płotem na ulicy . Szybki sprint do naszych samochodów i odjeżdzamy z miejsca zdarzenia zanim policja zdąży nas złapać .
Kiedy byłem już w centrum Warszawy zadzwonił telefon .
- Stary zajebista akcja .
- wiem, kurwa . Najlepsze jest to że nikt nie ogarnął że to my .
- Proponuję ostry melanż u mnie .
- Nie mogę . Muszę jechać, sprawdzam kolejne oferty transferowe .
- Ok ... tylko wisisz mi jeszcze ze 2 dobre imprezy . Wpadnij z Twoją cizią. Narka
- No narazie .
Niecałe 20 minut później jestem pod domem mojej mamy . Czarny ford taty stoi na podjeździe co oznacza, że on już jest .
Wchodzę do domu już przebrany w normalne ciuchy ( odwiedziny na stacji benzynowej ) . Zastaję Konrada na kanapie, Tatę przy stole z jakimiś papierami i ... nikogo więcej .
- Jestem. Gdzie Janek ? - w pokoju brakuje mojego brata i mamy . No i Wiktorii ale ona pewnie śpi .
- Późno wróciłeś ... - mówi tata patrząc na zegarek który wskazywał 22. Gdzieś zgubiłem poczucie czasu . To co działo się na imprezie zdawało się trwać chwilę .
- Normalnie a nie późno .
- W sumie fajnie że w ogóle wróciłeś . - mówi tata z ironią.
- Gdzie wszyscy ? - ignoruję jego uwagę .
- Janek jest na imprezie, mama się kąpie a Wiktoria śpi . - mówi Konrad .
- Ok .tak myślałem .
Wcale nie .
- Mam dla Ciebie ciekawą propozycję ... - mówi tata pokazując mi jakąś kartkę .
Wyciągam z lodówki jogurt i siadam przy stole .
- Co to?
- Przeczytaj ...
Kartka dotyczy transferu . Czyli tego o czym tak bardzo nie chcę rozmawiać .
To z Anglii .
Arsenal Londyn właśnie zaproponował transfer .
Miałbym grać w Premier League. Z AFC nawet w Champions League .
Zarobki do ustalenia. Póki co grzanie ławy ale na pewno będę tam 1. Bramkarzem .
- Co powiesz o tym ? - pyta tata .
- Zaskoczyli mnie tą ofertą .
- Mnie też. Osobiście rozmawiałem z trenerem Wenger'em . Jest gotów dać całkiem sporo kasy ... tylko nie wiadomo czy Legia chce się Ciebie pozbyć .
- Zacznijmy od tego że nie wiem czy się zgadzam .
- Jak to ? To genialna propozycja. Tam nabierzesz prestiżu , więcej zdolności, nauczysz się czegoś .
-Tak wiem ale ...
- W sumie masz rację to poważna decyzja . Przemyśl wszystko dokładnie . Bo to też nowy kraj, nowe mieszkanie, nowy dom, nowy język ...
- Okej ja pomyśle ale.najpierw muszę pogadać z Olą.
- Olą ?
- Z moją dziewczyną ...
- Aaaaaa . Ale to chyba Twoja decyzja ?
- Decyzja tak . Ale przyszłość jest nasza ... a nie moja .
- Wojtek, to tylko dziewczyna . Są ich setki . Tam może znajdziesz lepszą .
On się słyszy czy mu w uszach pierdoli ?
- Weź się odwal, co ? To moje życie . A ona jest wyjątkowa . - mówię nerwowo . Ta rozmowa zaczyna być nieprzyjemna .
- Wyjątkowa ? Chyba już parę razy to od Ciebie słyszałem i kończyło się to zerwaniem .
- Weź spierdalaj ! - wstaję i po schodach idę do mojego pokoju .
Mój pokój zatrzymał się kiedy miałem 16 lat . Biurko jest pooklejane naklejkami z skejterskimi tekstami, z Vansami, PROSTO i takimi innymi . Jest kilka plakatów Ikera Casillasa, Beckhama, Henry'ego, Pele'go, Ronaldinho i ... Britney Spears ( nieważne ... ) . Na ścianach wiszą też szaliki i koszulki Legii . Kilka półek jest zastawionych książkami . W 6 szufladach znajdują się moje klasyki filmowe, których nikt nie ma prawa dotknąć. Wszędzie mam porozpieprzane ubrania .
Podchodzę do biurka, sięgam do szuflady i wyciągam skrzyneczkę oklejoną PROSTO . Z niej wyciągam szluga i zapalniczkę .
Normalnie nie palę, nawet tego nie popieram .
Ale kiedy jestem wkurwiony, mam problem i muszę pomyśleć to tylko palenie mnie uspokaja .
Zaciągam się i kładę na łóżko .
Kilka razy zaciągam się dymem i z powrotem go wypuszczam . Od razu robię się spokojniejszy .
Czuję wibrację mojego Iphone'a . Mam 3 nieodebrane wiadomości .
Ola.
Kurwa, ciekawe co chce ?
Ola :
Kooochaaanie ? Masz ochotę iść do Kina ? :)x
Ola :
Kochanie ... ?
Ola :
Dobra, już Ci nie przeszkadzam . ;)
Wojtek :
Sorki, nie słyszałem jak przyszły sms-y .
Ola :
Nie no, okej .
Obraziła się ?
Wojtek :
Foch ?
Ola :
Skądże .
Wojtek:
A powiesz za co ?
Po 10 minutach od napisania sms-a, kiedy ona mi nie odpisała, postanowiłem zadzwonić .
Otworzyłem okno, żeby wywietrzyć pokój z dymu i zadzwoniłem .
- Co chcesz ... - słyszę obrażony głos .
- Żebyś mi wyjaśniła, za co się obrażasz .
- Mówię, że się nie obraziłam .
- Nie no, spoko . Mów mi, bo nie jestem w nastroju do tego typu rozmów .
- Aha .
- Mów co się dzieje ! Nie odpisałem Ci na sms-a, bo go kurwa nie słyszałem, okej ?! Bardzo przepraszam .
- Nie wydzieraj się na mnie .
- No bo masz jakieś problemy, kurwa no .
- Mam, bo jestem Twoją dziewczyną .
- Ale zrozum, skarbie, że nie jestem typem rycerza na białym koniu i nie będę na każde Twoje zawołanie !
- Aha ?! Proszę Cię o coś ? Było mi odmówić tego kina a nie teraz pierdolisz .
- Jak ja Ci kurwa mać miałem odmówić albo odpisać, kiedy kurwa nie słyszałem tego pierdolonego sms-a !
- Nie wiem, przestań na mnie wrzeszczeć.
- To przestań pierdolić jak rozwydrzona suka !
Upss ... przegiąłem chyba .
- Co ?
Nie cofnę się .
- Słyszałaś . Przestań pierdolić jak rozwydrzona suka !
- ...
- Dobra, kończmy gadać bo zaraz będzie gorzej . Dobranoc . - rozłączam się i rzucam Iphone'a na łóżko .
Nasza pierwsza poważna kłótnia ? W pierwszym tygodniu związku ? Chyba biję jakiś rekord .
Ale mnie to wkurwia . Albo mówimy jasno o co chodzi, albo nie zaczynamy tematu. Proste . I ona dobrze o tym wie, a w tej chwili przegina . Jestem wkurwiony, może trochę mnie poniosło ale nie mam zamiaru przepraszać dopóki ona też nie przeprosi .
W sumie nie wiem o co nam poszło .
- Wyjebane. - powiedziałem sięgając kolejnego szluga.
Zanim go zapaliłem poszedłem na dół po coś do picia .
- Mamy jeszcze Danielsa ? - pytam Konrada wchodząc do salonu . Mama siedziała na fotelu, tata na drugim a Konrad na kanapie . Wyglądali, szczerze mówiąc, jak banda debili .
- Tak w szafce pod barkiem, z tyłu . Musisz otworzyć nowego . - mówi Konrad .
Za to go szanuję, a może nawet lubię . Nie robi mi wyrzutów, nie pyta czemu chcę pić, nie drze się, że nie powinienem . Mówi jasno, rozumie proste pytania, odpowiada na nie normalnie jak każdy człowiek . Jest spoko .
Do szklanki wrzucam dwie kostki lodu i zalewam Whiskey .
- Zrób mi też , co ? - mówi Konrad .
- Luz .
To samo robię z drugą szklanką i zanoszę mu na kanapę.
- Dzięki .
- Spoko .
Wychodzę z salonu i wracam do pokoju .
Zapalam i kładę się na łóżko . Cisza tego pokoju mnie dobiła .
Przez pół godziny nawet nie tknąłem whiskey, na którą chwilę wcześniej tak bardzo miałem ochotę. Przez pół godziny leżałem, wypalając 4 szlugi . Przez te pół godziny zrozumiałem jak bardzo chcę, żeby teraz ona była obok mnie .
Łapię za komórkę i dzwonię . Nieważne, że już prawie północ . Ma odebrać. Musi odebrać .
Pięć tysięcy razy dzwoniłem w ciągu 4 minut .
Wstałem, wyszedłem z domu i wsiadłem w samochód .
Powiem jej o wszystkim, musi wiedzieć .
Jest jedyną, która jest w stanie to zaakceptować .
Po 20 minutach jazdy jestem pod jej domem . Parkuję na chodniku przed bramą i zastanawiam się jak trudny będzie do przejścia ten mur otaczający jej dom . Bo przez bramę nie wejdę, a przez drzwi po północy, jak zadzwonię nikt mnie nie wpuści . Albo zadzwonią po policję .
W sumie ... mur nie jest aż taki wysoki .
Wysiadam z samochodu i staję naprzeciwko muru . Biorę rozbieg i skaczę w górę . Kiedy w miarę możliwości się trzymam próbuję szybko wciągnąć się na górę . Udaje mi się to za drugim razem . Szybki zeskok i jestem po drugiej stronie w jakiś krzakach .
Mam nadzieję, że nikt mnie nie widział na ulicy .
Ogródkiem idę naokoło domu, domyślając się, który pokój może być jej . Siłą dedukcji, balkonu i różowych zasłon, za którymi świeci się światło wybieram ten .
Obok rośnie spore drzewo, którego jedna, gruba gałąź znajduje się tuż nad balkonem .
Postanawiam wejść po nim .
Po nie wiadomo ilu nieudanych próbach w końcu znajduję się nad balkonem . Powoli schodzę na kafelki i podchodzę do drzwi balkonowych, przez które słychać ciche dźwięki Lany Del Ray przez co nie mam absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że to właściwy pokój . Jest już 00:43 . Tylko ja mogę mieć takie pomysły o tej porze . Piszę do niej sms-a.
Wojtek :
Odsłoń okno .
Nie wiem czy posłucha ale jak nie to zacznę się dobijać .
Po kilku chwilach jedna część okna odsłania się i widzę Olę . Macham jej .
Otwiera szeroko oczy i znika za zasłoną.
Przekręca klamkę i drzwi się otwierają .
- Czego chcesz ? - pyta stając w drzwiach .
Ma na sobie siwą koszulkę na ramiączkach z Plutem i siwe szorty .
Lekko zabawny widok, a z drugiej strony - seksowny .
- Możemy pogadać ?
- Mamy o czym ?
- Wiesz o czym mówię i ... muszę Ci powiedzieć... kilka bardzo ważnych rzeczy.
- Za piętnaście pierwsza stoisz przede mną na balkonie i chcesz pogadać o kilku ważnych rzeczach, po tym jak się kłóciliśmy ? Zaczyna się nieźle . - nadal stoi w drzwiach .
- Proszę, to dla mnie ważne i ... przepraszam za to co powiedziałem ...
Czy ja właśnie kogoś przepraszam ? Tak na poważnie ?
- Eh ... okej, wchodź . - weszła do pokoju i zaczęła zbierać chusteczki z podłogi i łóżka .
Dobra, mięknę . Tylko mi nie mów, że płakałaś .
- Dlaczego płakałaś ? - pytam . Chociaż wcale nie chciałem pytać .
- Bo wiem, że mnie okłamałeś .
- Co ?
O czym ona wie ... ?
- Wiem, że nie spędziłeś wieczoru z rodziną, wiem gdzie jeździsz co robisz i kim jesteś .
Kurwa, ktoś jej powiedział .
- Ale ...
- Nie ma ale . Ukrywałeś to. Że jesteś dilerem, że się ścigasz . Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś?
Oczy zaszły jej łzami .
- Ale nie rozumiesz ... - próbuję się bronić. Kto mógł jej o tym powiedzieć . - Kto Ci to powiedział?
- Nie wiem .
- Jak to ?
- Trzymaj .
Podchodzi do biurka i podaje mi otwartą kopertę zaadresowaną do niej .
Zaglądam do środka i wyciągam plik zdjęć . Idealna jakość, wszystko perfekcyjnie widać .
Na zdjęciach jestem ja na wyścigach, kiedy sprzedaję West'owi skręty . Na następnym jak siedzę w Nissanie na starcie, a potem jak zabieram pieniądze . Dobrze, że nie ma jak chciałem pobić tego kolesia ...
- I to .
Podaje mi właśnie to czego się obawiałem .
Ja i gość, którego prawie pobiłem jak nie chciał zapłacić . Ktoś się bardzo postarał o te zdjęcia . Był gdzieś niedaleko mnie . Tylko kto ?
Na kolejnej kartce są wydrukowane zdania .
' Miałaś rację . Twój chłopak jest idealny .
Dawid też pewnie tak uważa, skoro od niego kupował wszystkie prochy .
To takie piękne, prawda ? '
- Powiedz mi, że to Photoshop, nieprawda, głupi żart i zapomnijmy ... - mówi ze łzami w oczach .
Nie odzywam się tylko przełykam ślinę .
Nie wiem co mam jej powiedzieć ... chciałem dzisiaj powiedzieć jej wszystko tylko w trochę mniej drastyczny sposób. Ale widzę, że ktoś mnie wyprzedził .
- To nie miało tak być ... jestem tu, bo chciałem Ci o wszystkim powiedzieć i ... - przerywa mi pukanie do drzwi .
- Ola ? Mogę wejść ? - Ktoś,najprawdopodobniej mama Oli, naciska nerwowo klamkę . Na szczęście drzwi są zamknięte na klucz .
- Czekaj, już idę ! - mówi Ola głośno . - Do garderoby, już ! - szepce i pokazuje mi drzwi po drugiej stronie pokoju .
- Ok . - ładuję się za nie i jestem ... w drugim, trochę mniejszym pomieszczeniu . Zapalam światło i rozglądam się .Garderoba jest naprawdę duża . Pełna ciuchów i butów . Jest wielkości ... pokoju Wiktorii u nas w domu.
Siadam na podłogę i wzdycham .
Mogłem powiedzieć jej od razu . Tylko, że jak ją poznałem nie myślałem o tym. Liczyło się to, że mnie lubi i chce ze mną przebywać. Bałem się ... w sumie nadal się boję, że przez to już mnie nie będzie chciała .
Ale przecież mogę z tym skończyć. Mogę ? Mogę ...
Pytanie czy chcę .
Oczywiście, że chcę . Ale już teraz ? Miałem poczekać na przypływ gotówki i więcej zarobić na wyścigach . Potem mogę zostawić to w cholerę i skupić się tylko i wyłącznie na piłce .
Ale z drugiej strony ... nie chcę jej stracić . Nasza znajomość jest krótka ale tak bardzo intensywna . Poza tym, Ola podoba mi się już od 1. klasy liceum . Ale przecież wtedy miałem gówno w głowie ( jakbym teraz nie miał ... ) i sporo lasek, które pchały się do łóżka . Nie chciało mi się starać o tą , jak mi się wydawało, trudną i wyniosłą laskę . Wolałem te, które same przychodziły . Teraz jak już ją poznałem to wiem, że to właśnie ona . Niby taka krótka znajomość a nie wiem, jak mogłem żyć bez jej śmiechu i tych ślicznych oczu .
Tylko jak ją teraz zatrzymać i przekonać ?
- Wychodzisz ? Czy będziesz tam siedział na zawsze ? - pyta mnie Ola otwierając drzwi i wyrywając z moich przemyśleń .
- Już idę . - Nawet nie słyszałem o czym rozmawiała z mamą . Wstaję i wychodzę do pokoju . Ola siada na łóżku .
- Posłuchaj ... ja naprawdę nie chciałem żeby to tak wyszło . Chcę Ci powiedzieć jak to było, dlaczego to robię i ... uwierz mi, że naprawdę chcę z tym skończyć .
- Człowieku, z czym Ty chcesz skończyć ?! Z najbardziej znanym i chyba jednocześnie groźnym gangiem w Warszawie ?! Słyszysz się ?!
- Tak się składa, że mam niezły kontakt z szefem i on dobrze wie, że chcę z tym skończyć . On po wakacjach się zwija do Nowego Jorku i ...
- Wojtek, w dupie mam gdzie on się zwija i co robi ! Nie rozumiesz, że skoro ktoś wie co robisz, może Cię wydać ? Pójść z tymi zdjęciami na policję ?
Zabawne .
- W te zdjęcie zrobił mnie ktoś, kto też w tym siedzi . Skoro wie o wszystkim, też tam był . I nie wyda mnie przynajmniej dlatego, że West by go znalazł rozumiesz .
- Boże, Wojtek Ty ... po prostu ... ja pierdole . - Ola wstaje i chodzi nerwowo po pokoju .
- Nigdy w tym nie siedziałaś . Nie wiesz jak to jest. Naoglądałaś się jakiś filmów i teraz masz paranoję . To naprawdę nie jest takie złe na jakie wygląda .
- Tak ? No to dobrze wiedzieć że handel narkotykami i pobicia są dobre . Serio .
- Nikogo bez powodu nie pobiłem .
- Ciekawe jaki był tego powód ?
- Nie zapłacili .
- Serio ? I dlatego to robisz ? Dla pieniędzy ?
- Zasada jest prosta . Zakładasz się - płacisz . Nie ma opcji, że nie .
- A jeżeli nie ?
- ...
- Aha czyli jak Ci nie zapłacą to idziecie mu narąbać tak ? Prymitywne .
- Nie wiem jak mam Ci to wytłumaczyć .
- Bo się nie da, Wojtek .
Z powrotem siada na łóżko i chowa twarz w dłoniach .
Kucam przed nią i zabieram jej ręce z twarzy .
- Nie płacz . - ocieram dłonią łzy i patrzę w jej mokre oczy .
- Jak ja mam nie płakać ? - szlocha .
- Bo Cię kocham . Chodź tu . - Wstaję i ją przytulam.
- Nie dotykaj mnie, słyszysz ?! Puść . - próbuje mnie odepchnąć .
Bije mnie na oślep po klacie i ramionach . Po chwili przestaje i tylko szlocha w moje ramiona .
Po kilku minutach płaczu uspokaja się .
- Przepraszam . - cicho szepcę .
- Co z tego jak teraz ... jesteś jednym z nich . Ty sobie zdajesz sprawę co wyprawiasz?
- Tak i chcę przestać .
- Co Cię tam zaciągnęło ? Skąd Ty się tam wziąłeś ? Dlaczego ... - patrzy mi w oczy z wyrzutem i smutkiem .
Przynajmniej chce posłuchać zanim powie co zamierza ...
- To była zwykła ciekawość . Jak miałem 15 lat pojechałem pierwszy raz na tych wyścigach ... Poszedłem tam za namową Damiana, z którym już jeździliśmy samochodem jego ojca . I on gdzieś usłyszał o tych wyścigach . Pojechaliśmy na przedmieścia Warszawy na stary plac manewrowy i tam staraliśmy się ćwiczyć manewry . Mi to wychodziło dużo lepiej niż jemu .Potem pojechaliśmy na 1. wyścig i facet założył się, że z nim przegramy o 500 zł które wtedy wzięliśmy . Ja prowadziłem, a Damian ustawiał zakłady . Wygrałem z nim i wtedy zarobiliśmy łącznie 2000 zł .
Obaj się wkręciliśmy i pod różnymi pretekstami jeździliśmy na wyścigi . Mojego tat