niedziela, 24 lutego 2013

Kontynuacja rozdziału 3.

Noc spędzamy na plotkach, ochach i achach nad Wojtkiem . Jedzeniu nutelli, lodów i innych rzeczy . Spać poszłyśmy koło 3 rano . Uwielbiam te dziewczyny, no .
Po śniadaniu byłyśmy w szkole koło 9.30 lekko niewyspane, ale co tam . Stwierdziłyśmy że idziemy dopiero na 3 albo 4 lekcję .
Bardzo liczyłam na spotkanie Wojtka, jednak jedyną osobą jaką spotykałyśmy był Damian .
Stał pod szkołą i czekał na kumpli . Kiedy nas zobaczył chciał pogadać  ...
- Ola ! Ej poczekaj ... - wydzierał się, gdy my poszłyśmy w stronę parku .
- Czego chcesz ? - pytam z jakże stoickim spokojem .
- Możemy pogadać ? Myślę, że wczoraj nas poniosło ...
- Yyy ... nie. Dobrze przemyślałam to co Ci mówiłam i wiem, że zrobiłam dobrze . To już koniec Damian .
- Ale czemu nie dasz mi szansy ? - chyba się zdenerwował ...
- Bo na nią nie zasługujesz . Nie ufam Ci i tyle .
- Ola ...
- Nie , nie Ola . Zostaw mnie . Cześć .
Odchodzę z.dziewczynami na ławkę przy której Wojtek proponował mi wczoraj wyjście do klubu .
- Loool ten Koleś myśli, że ma szanse . - Kana go wyśmiała .
- Frajer . - Weronika wybucha śmiechem razem z nią .
Ja zachowuję powagę, bo Damian stoi przy drzwiach szkoły, z której właśnie wyszedł Wojtek. 
Damian go mierzy i idzie za nim, gdy Wojtek schodzi po schodach .
Dziewczyny są zajęte rozmową, jednak nie wiem o czym mówią, za bardzo interesuje mnie to co się dzieje z Damianem.
Wojtek nas zauważył i zmierza w naszą stronę, a Damian idzie za nim i ... rzuca się na niego . Wojtek chyba się tego spodziewał, bo szybkim ruchem zrzuca go z siebie.
Patrzę na nich jak chwilę się popychają, po czym Damian uderza Wojtka w twarz, a on  powala go na ziemię .
Damian wstaje, otrzepuje się i krzyczy na na niego . Wyzywają się po czym po jeszcze kilku popchnięciach mój były  odchodzi, a Wojtek idzie w naszą stronę .
Nawet nie wiem kiedy, ale wstałam z ławki, a dziewczyny przestały gadać i też patrzą na chłopaka .
- Boże nic Ci nie jest ? - podchodzę do Wojtka .
- Również dzień dobry.  Niee jest Okej ...  - uśmiecha się .
- Na pewno ?
- Nooo ... najwyżej będę miał podbite oko .
- O co mu chodziło ? - Pyta Viki .
- Nie wiesz o co ? Zazdrosny jest.- Karolina jest zafascynowana .
- Tak, mniej więcej . Pieprzył, że rozwaliłem wasz związek . - Wojtek się niczym nie przejmuje .
-  Trzeba Ci coś przyłożyć do oka . Siadaj . - popycham go na ławkę i szukam w torbie mojego spirte'a, którego kupiłyśmy po drodze w sklepie . Dobrze, że jechałyśmy z Kaną, bo Dawid nigdy by się nie zatrzymał .
- Nic mi nie trzeba, uspokój się . - protestuje jak przykładam mu do oka , na szczęście wciąż zimną, butelkę picia .
- Zamknij się i pozwól działać . Jak nie chcesz mieć siniaka na oku, bo idziemy do klubu to trzymaj tą butelkę .
- Okej.  Chodź . Nie stój tak . - klepie się po kolanach w zachęcającym geście .
W sumie czemu ...
- Łoooooł ! - pociągnął mnie i posadził sobie na kolanach .-Głupku, on dalej się na nas patrzy .
Tak. Damian nadal siedzi na schodach i nadal się na nas gapi .
- No i co ? Niech zazdrości . - jego śmiech zabija.
Też nie mogę powstrzymać śmiechu .
We czwórkę rozmawiamy o zakończeniu roku, o ocenach, planach na wakacje i dzisiejszej imprezie .
Dzień w szkole mija szybko, na rozmowach, planach, śmiechu . Cały dzień spędziłam z Wojtkiem. Jest niesamowicie inteligentny i zabawny. A przy tym taki typowy facet, który ma jakieś lekko zboczone uwagi, gesty i to jest fajne.  Chyba mnie pociąga ... chyba na pewno .
W domu byłam o 17. Wojtek miał przyjechać po mnie o 19.30. I potem mieliśmy jechać na imprezę . Miałam więc całkiem sporo czasu dla siebie, na przygotowanie się . 
  Włączyłam muzykę, akurat leciał Borgore - Decisions . Jeden z moich ulubionych kawałków .
Poszłam do łazienki i wzięłam gorącą, półgodzinną kąpiel .
Gdy wyszłam zaczęłam suszyć włosy i zakręciłam je na końcach . W samym ręczniku poszłam do komody i zaczęłam szukać bielizny . Czarno-biały zestaw, w którym był stanik bez ramiączek wydawał się idealny . W końcu sukienka bez ramiączek to i stanik bez .  Podeszłam do toaletki i zrobiłam Make up . Oczy na smoke eyes i lekko różowe usta, plus delikatny podkład .
Paznokcie zrobiła mi nasza masażystka Joanna, która jest także kosmetyczką . Elegancki french .  Była już 19. Kiedy zakładałam sukienkę, szpilki i dodatki, stwierdziłam że całkiem dobrze wyglądam . Nawet moje krzywe nogi jakoś się prezentowały . Może nie będzie siary ... Do podręcznej kopertówki włożyłam telefon, błyszczyk, podkład i 200 zł . Nie wiem czy on będzie za mnie płacił . Gdy pakowałam rzeczy do pokoju weszła mama.
- Masz zamiar tak iść ? - zapytała siadając na łóżku .
- Tak.  Bardzo źle ?
- Ślicznie kochanie.  Ale bardzo seksownie .
- To chyba dobrze ...
- No niewiem . Masz tylko 19 lat ... ledwo go znasz ... nie podoba mi się to .
- Mamo daj spokój . Mam aż 19 lat, poznałam go i chyba ufasz mi na tyle, żeby wiedzieć że ja bym nie szła z kimś niebezpiecznym .
- On Ci się podoba ? - pyta.
- Yyy ... no sama nie wiem . Jest fajny, przystojny ... chyba tak .
Dzwonek do drzwi . To na pewno Wojtek .
- Muszę iść . Będę późno . Nie wiem jak fajnie będzie ale jak okej to będę  ... nad ranem jakoś ...
- Dobrze. To chociaż pójdę go zobaczyć, co ? Mogę chyba ? - Mama się uśmiecha i przytula mnie. 
- Jasne . - też się uśmiecham .
Schodzimy na dół i idziemy do drzwi . Otwieram je i widzę czarne Vansy, nogi w ciemnych rurkach, białą koszulkę , krawat śledzik i czarną marynarkę . No i na samej górze uśmiechniętą twarz Wojtka .
W ręku trzymał bukiet czerwonych róż.
- Wow . Wyglądasz ... łał . Ej, nieziemsko laska. Jesteś śliczna.- potem chyba zauważył moją mamę . - Dzień do ... bry wieczór .
- Dobry wieczór . - Mama uśmiecha się patrząc na niego .
- To ... emmm ... dla Ciebie . Pomyślałem, że będzie tak jakoś ... miło, nie ? - mam urojenia, czy on naprawdę się wstydzi ?
- Dzięki . Jest śliczny. Mamo weźmiesz do domu ? Musimy już  jechać ... - naprawdę śliczny ten bukiet .
- Jasne. Bawcie się dobrze . - Jej chyba też się spodobał ... i bukiet i Wojtek .
- Dzięki, pa . - daje jej buziaka w policzek .
- Dobranoc ... - mówi Wojtek i obejmuje mnie w pasie .
Prowadzi przez podjazd prosto do ... długiej, czarnej limuzyny . Wow, pocisnął luksusem . Otwiera mi drzwi i najpierw wsiadam ja, a potem wchodzi on .
- Ty sam się ubierasz ? - pytam kiedy wyjeżdżamy .
- No, a co mama ma mnie odziać ? Aż tak źle jest  ?
- Nie . Właśnie dobrze ... - uśmiecham się .
- No to dobrze . Ale dziewczyno, przeginasz .
- Ja ? Że niby z czym ? - nie rozumiem .
- Wyglądasz dzisiaj niesamowicie ...
- Oj daj spokój .
- Miałaś rację, mówiąc, że będę szczęśliwy .
- Tak, dokładnie . - przysuwam się bliżej niego .
- Co my tu mamy ? - otwiera barek ... - Whisky, szampan, wino ... czego pani sobie życzy ?
- Szampana jeśli można .
- Ależ proszę madmoiselle . - francuski akcent sprawia, że wybucham śmiechem . - Czy coś Ci nie pasuje ? - pyta sam rozbawiony .
- Ależ nic .
Podaje mi kieliszek z szampanem, a sobie nalewa whisky .
- Nie widać już Twojego siniaka . - mówię patrząc na jego policzek i oko .
- Wiem, ale i tak mam nałożone trochę ... yyy ... jak to tam się nazywa?
-   Fluid ?
- Dokładnie, fluid . Czuje się lekko zniewieściały przez to, ale co poradzisz .
- No tak . Dobrze się ubierasz, używasz fluidu i ... mam obawy, że wolisz facetów .
- Wal się, co ? Musiałem,bo przecież Twój były mi przywalił,tak?
- Ojojoj nie denerwuj się tak .
- Ale to Twoja wina . - Czyżby  Foch ?
- Jasne, że moja . Jak Ci to wynagrodzić ?
- Tu . - dotyka się palcem w policzek .
Ale, że buziak ? Zwolnij ... jeszcze nawet nie dojechaliśmy .
- No nie wiem czy aż tak mi Cię szkoda .
- No wiesz co ? Pobili mnie przez.Ciebie a Ty jeszcze masz wątpliwości ? Nie chce miliona odszkodowania, tylko buziaka .
- Niech Ci będzie, tylko już nie jęcz.- pochylam się i całuję go w policzek.
Czuje jego ciepło i zapach jego ciała i jakiś męskich perfum . Ładne ...
- Mhmy ... od razu lepiej . - Na jego twarzy znów gości ten piękny uśmiech . - Damian stracił wszystko, wiesz?
- Jestem tylko jedną z wielu dziewczyn .
- Ale niewiele jest tak wyjątkowych jak Ty .
Czerwienię się. Na pewno . Fatalnie .
- Ohh daj już spokój,co ? - sztucham go łokciem .
- Jesteśmy już . Gotowa ?
- Co ? Już ?
- Tak . Pamiętaj, spokojnie i jak kamery to od prawej do lewej . Nie w drugą . Okej?
- Yyy jasne ?
I tak za Chiny nie wiem o co mu chodzi .
- Nie martw się . - chyba zauważył moją przestraszoną  minę . - Weź mnie pod rękę i chodźmy . - powiedział.
Otwiera drzwi i wysiada . Podaje mi rękę i ja również wychodzę .
Czerwony dywan ( to otwarcie klubów czy gali Oscarowej, do cholery ? ) , bramki, ochroniarze, fotoreporterzy, kamery i dużo innych ludzi .
Idziemy pod rękę prosto na ' ściankę ', gdzie będą robić nam jeszcze więcej zdjęć . Najprawdopodobniej oślepnę od tych fleszy .
- Spokojnie ... jest dobrze.  Teraz idź pewniej . Bądź pewna siebie i się uśmiechaj . Jesteś ze mną . To tylko zabawa. Nie bój się . Poczuj  się jak gwiazda . Wczuj się w to . - szepce mi Wojtek. - albo jak modelka . Jak wolisz .
- Okej .
Szybko dostosowuję się do jego wskazówek . Stwiam kroki pewniej, staram się uśmiechać i przyzwyczaić do błysków fleszy.
Nawet chyba mi to wychodzi .
Ze ścianki właśnie zeszła ... Doda, która przeszla na inną, na której pozuje jakaś prezenterka ... nie wiem z której stacji ale jakaś znana ... widzę jeszcze kilka gwiazd. Muzyki, filmu, serialu, sportu, dziennikarstwa .
W końcu jakaś para ( piłkarz i modelka . Koleś z Agrykoli ... ale nie wiem jak się nazywa . Wojtek mi później powie . ) schodzi ze ścianki i wchodzimy my .
- Wojtek tu ! Tutaj !  W naszą stronę ! - Krzyczą fotoreporterzy .
A my powoli uśmiechamy się w każdą stronę i pozujemy do zdjęć . Nawet to zabawne . To tak jakby być sławnym . Podoba mi się. Po kilku minutach zdjęć przechodzimy dalej, przez szklane  drzwi do klubu . Tam czeka nas kolejna ścianka, tym razem mniej fotoreporterów ale widzę kamerę ... czy oni chcą rozmawiać ? Fail . Ja się nie odzywam ...

poniedziałek, 18 lutego 2013

rozdział 3 .

 Jest już prawie 19. jestem pod parkiem . Wchodzę przez bramę i idę w stronę fontanny, gdzie mieliśmy się spotkać . Słyszę kroki, to  na pewno Damian .
Tak to on . Idzie w moją stronę jak zawsze idealny .  Jego brązowe włosy są znowu idealnie nieogarnięte, jego koszulka idealnie czerwona, dżinsy idealnie poszarpane,a martensy do połowy łydki idealnie rozwiązane ( Nie jest mu gorąco ? Chyba ze 25 stopni jest w tej chwili . )
- Hej ! - uśmiecham się mimo chęci wywalenia mu w twarz .
- Cześć . - mówi oschle .
- Musimy pogadać ... - nie wiem jak to zacząć .
- Dokładnie . Co Ty odwalasz ?
 Przesłyszałam się . Na pewno ...
- Co ?
- Co Ty odwalasz ? Od kiedy się ze Szczęsnym obściskujesz przed szkołą ?! - Jest zdenerwowany...
- Nie obściskuję się ! Przytulił mnie . Skąd wiesz ? Łazisz za mną ?
- Nie . Mam kolegów w szkole, szkoła ma okna . - Szyderczy uśmiech.- No ale się z nim przytulasz .
- Tak, przytulił mnie. Masz jakiś problem ?
- Tak . Nienawidzę sukinsyna ... i nie chcę żebyś Ty się z nim zadawała, a już na pewno nie przytulała .
- Ale czemu ? Przecież to nic takiego .
 Jest przewaga tego, że on nie wie, że ja wiem o Magdzie .
- Bo jesteś moją i dziewczyną i chyba kurwa nie powinnaś się przytulać z innym. Jeszcze akurat z tym, którego nienawidzę ?
- Tak ? A może jest jakaś zasada, która to określa ? Czy może uznajesz to za zdradę ?
- Tak. Myślę, że mogłabyś mnie z nim zdradzić . - Siada na brzegu fontanny .
- O widzisz .
- Ale wiem, że tego nie zrobisz . Bo mnie kochasz i  ja kocham Ciebie .
- I Ty też mnie nie zdradzisz ? - pytam .
- Oczywiście, że nie . - wstaje, uśmiecha się  i chce mnie pocałować. Już się nawet pochyla ...
- Ciekawe ... wiesz ? - odsuwam się .
- Ale co jest ciekawe ? - znowu siada na fontannę .
- To, że mówisz, że mnie kochasz i nie zdradzisz po tym jak dzień wcześniej obściskiwałeś się w klubie z Magdą ! - krzyczę na niego ... pierwszy raz od dawna .
- Nie, nie to nie tak jak myślisz ... - widzę zdziwienie i szok na jego twarzy .
 Skarbie, to co mówisz to tekst z kiepskiego romansidła ...
- Też mam swoich ludzi w klubie . I co ? Nie zdradzasz mnie taaak ? Kochasz taaak ? To po cholerę się z nią obściskujesz w jakimś kurwa klubie ?!
- Ale Ola to naprawdę nie tak ... byłem pijany i ...
- Nie obchodzi mnie to . Skąd ja mam wiedzieć co Ty jeszcze z nią robiłeś ? Czy może ona nie była jedyną z jaką się obściskiwałeś za moimi plecami ? Może jeszcze kilka stuknąłeś bo byłeś pijany ?
- Kochanie daj spokój ... przepraszam ... nic więcej z nikim nie było i nie będzie obiecuję !
- W dupę sobie wsadź te Twoje zasrane obietnice ! Wiesz wszyscy mieli rację mówiąc, że nie powinnam z Tobą być . Skoro mnie nie kochałeś i nie kochasz to mogłeś mi to powiedzieć, a nie zdradzać z kim leci ...
- Ale ja Cię kocham, nie rozumiesz tego ?!
- Kto kocha i zdradza ? Chyba Ci odbija od tego zioła .
- Przestań . Jestem z Tobą bo Cię kocham ...
 Wyjątkowo się nie wydziera i nie wkurza ... może to dlatego, że ja na niego najechałam a nie on na mnie ? I może dlatego, że rzadko kiedy umie na mnie krzyczeć .
 Coś przyszło mi do głowy ...
- Tak ? Kochasz mnie ? Czy może tylko chciałeś mnie przelecieć ?
 Tak . Zrobiłam to z nim . Pierwszy raz ... niedawno nawet ... i wtedy to wszystko zaczęło się między nami psuć . Po tym jak się kochaliśmy ... zaczęły się kłótnie, sprzeczki, gorszy kontakt ... A no i fakt, że on chciał wcześniej ale ja zgodziłam się dopiero wtedy ...
- Nie, nie naprawdę, nie . Daj mi szansę to wyjaśnić .
- Nie Damian, nie dostaniesz szansy . Czuję się wykorzystana, zdradzona i ... nie kochana . Chyba przestałam czuć do Ciebie to co było . Przykro mi ale to koniec.
- Zrywasz ze mną ?
- Tak .
- Kurwa no nie .
- Tak, idę, cześć .
- Co ? Bo Szczęsny przylazł tak ? I co ? On Ci nagadał na mnie ? Masz mnie dość tak ? Okej . Idź  bzykaj się z nim .
- Okej zapamiętam jak skończymy od razu Ci napiszę czy było fajnie . Pa .
- Wrócisz, zobaczysz . Poznasz go i od razu wrócisz do mnie ! Zobaczysz ! Teraz masz ostatnią szansę . Później już nie będzie !
- Nie podniecaj się tak . Idę cześć . Pozdrów Magdę .
 Odchodzę stamtąd i wsiadam do taksówki, która na mnie czeka .
 Ruszamy przez miasto .
 Myślę o Damianie, o tym jak bardzo zdenerwował go fakt, że  przytulam się i rozmawiam z Wojtkiem . Potem o tym, jak zdziwiło go, że wiem o Magdzie . Bezcenne ..
 Nie jest mi źle, nie chcę płakać . Szkoda mi tylko i wyłącznie tego, czego już nie odzyskam .
Mojej niewinności, dziewictwa . Dziewczyny nie wiedzą o tym ... muszę im powiedzieć, koniecznie . Z tym mi jest najgorzej. Zrobiłam to z nim, bo myślałam, że jesteśmy na tyle zakochani i dorośli, że mogę z nim ... Ale teraz się okazuje, że się myliłam . Ja nie mogłam patrzeć następnego dnia w lustro . Nie mogłam patrzeć na siebie. Wiedziałam, że to już nie było tylko moje ciało . Że ktoś inny ...
 Straszne .
  I jeszcze to, że nie było tak jak myślałam . On był już dawno po pierwszym razie . Ja się bałam . On mnie uspokajał i okej było ... tylko, że sam seks nie był przyjemny . Wiem, że pierwsze razy nie są , ale spodziewałam się czegoś troszkę lepszego ... Mnie bolało i było nie fajnie i narazie podziękuję tego . Nie chcę póki co tego powtarzać. Chociaż po pierwszym razie już niby jest fajnie i  w ogóle ... ale się boję i nie chcę tego narazie powtarzać .
 Zapomnijmy .
 Czuję wibracje Iphone'a w kieszeni . Wyciągam go i odblokowuję .
Jak to Damian to się wkurzę ... jeszcze bardziej .
 Widzę cyferki, nie mam numeru tej osoby .
Kto to ?
" Mam nadzieję, że serio idziesz ze mną na tą imprezę, i że nie żartowałaś . :) "
 Wojtek ... ooo mam ochotę z nim pogadać ... ale nie będę dzwonić . Odpiszę, zobaczymy co dalej.
" Jasne, że idę . Nawet mam już kieckę :) "
Czekam na odpowiedz i ... zaskakująco szybko jest .
" Ooo widzisz . Będę szczęśliwy ? "
" Myślę, że tak . :)) "
" To dobrze ... chociaż nie ma się o co martwic, bo zawsze jesteś piękna . :) "
Oooooo jak słodko kłamie.
...
Zaczynam gadać jak moje przyjaciółki .
" nie jestem O.o "
" Nie pierdol . Każdy chciałby taką dziewczynę  mieć.  ;] "
" taką znaczy jaką ? ;> "
" Zabawną, inteligentną , ładną ... mimo, że czasem ma niewyparzony język :p "
" Fak ju . :* "
Czy ja mu napisałam buziaczka ? Cholera, już poszło .
"  A co mi powiesz o mnie.? ;> " 
Czy ja z nim flirtuję ?  Jestem singielką. Mogę już kręcić z kim chcę . A z nim chce ... znaczy ... chyba .
Dzwonię do niego, gdy taksówką stoi w wielkim sznurku samochodów . Już prawie 20. ...
- Coo pisać się nie chciało ? - słyszę jego głos w słuchawce .
- Nie. Nie chciało się, a właśnie do domu wracam i chętnie z Tobą pogadam.
- Okej . Więc co mi o mnie powiesz?
- Że jesteś zabawny, miły, sympatyczny, masz cudownyy uśmiech i jesteś strasznie przystojny .
- No, no, no . Wiedzę, że całkiem fajny ze mnie gość .
- W dodatku piłkarz . Nic dodać nic ująć .
- Dokładnie.  Jestem tak Zaajebisty, że to rzeźnia. 
- Ej mam prośbę ...
- Tak ?
- Obiecaj, że jutro w klubie będziesz cały czas ze mną ...
- Okej spoko .
- Chce spędzić z Tobą czas.
Słyszę śmiech.
- Jasne, też chętnie go spędzę z Tobą .
- To dobrze.
Chwilowa cisza.
- ej ...
- no ?
- Stało się coś ?
- Zerwałam z Damianem ...
- Ahh. Przykro mi .
- Wiem, że nie.  - śmieję  się.
- Cicho . Lepsza będziesz bez niego .
- Mówisz.?
- Tak . Jesteś świetna serio . A on na Ciebie nie zasłużył .
- A kto zasłużył ?
- Ktoś tak wyjątkowy jak Ty .
- Aha . No skoro tak mówisz ... a Ty masz dziewczynę ?
- Nie . Nie dawno zerwaliśmy, bo była straszną suką .
- Łoooo ! A czemu ?
- Nie wiedziała czego chce i spała z innymi .
- Ojej . Przykro mi.
- Wiem, że wcale nie.  - znowu jego śmiech .
- Spadaj. 
- Jakieś plany na wakacje ?
- Miałam jechać z rodziną ale nie chcę.  Wolę się gdzieś ruszyć ze znajomymi . Jakiś większy wyjazd, wylot . Rozumiesz ?
-  No tak . Chillout z przyjaciółmi. 
- A co z Twoimi planami ?
- Jeszcze nie wiem ale raczej też jakiś wyjazd .
- A dokąd ?
- W nieznane .
- Co ? Jak to ?
- Nie określam miejsca w które jadę, tylko pakuję się i jadę przed siebie . Po drodze skręcam tam, gdzie mi pasuje no i dojeżdzam w jakieś miejsca .
- Ale czad ! A co bierzesz ze sobą?
- No to co potrzebne. Ubrania, kasę, namiot .
- Śpisz pod namiotem ?
- No zależy gdzie jestem.  Jak na przykład nad jeziorem, albo nad morzem i są miejsca na namioty to tak . Ale w hotelach też. Chociaż wolę namioty szczerze mówiąc .
- Nigdy nie spałam pod namiotem więc się nie wypowiem ... ale brzmi fajnie .
- Nie byłaś nigdy na campingu ? Pod namiotem albo w przyczepie ?
- Nie . Never .
- Żałuj dziewczyno, żałuj. Super sprawa.  Można poznać nowych ludzi, no i sama perspektywa spania w namiocie jest ekstra.
- W takim razie musisz mnie kiedyś zabrać ...
- Chętnie . Zgadamy się jakoś w wakacje i jedziemy .
- Żartujesz ?
- Nie.
Ledwo go znam, a już uwielbiam .
- Chcesz zabrać dziewczynę, którą ledwo znasz, na wakacje pod namiot ?
- Lepsze pytanie brzmi czy Ty chcesz jechać pod namiot z chłopakiem, którego ledwo znasz ?
-  Jestem odważna więc przemyślę to i wtedy pogadamy.
- Okej .
Rozmawiamy tak aż do mojego domu . O wszystkim, poznajemy się . Strasznie fajny jest .  Niestety muszę się rozłączyć i iść ogarnąć pokoj, no i poinformować mamę o nocce .
- Niestety muszę kończyć ...
- Okej spoko . Już w domu ?
- Tak, właśnie wchodzę . Czekam na dziewczyny i babska nocka.
- To mam wpaść i zrzucać ciuszki?
- O mryy, a umiesz tak profesjonalnie ?
- Jasne .
- Pytam poważnie. 
- Ja Ci odpowiadam poważnie. 
- Ooo to już się boję jechać pod namiot. 
- Ale wiesz, nie robię tego sam z siebie . Trzeba ładnie poprosić więc nie masz się o co martwić.
- No dobra . Jakbym potrzebowała striptizu to zadzwonie od razu do Ciebie.
- Dobra. To ja Ci nie przeszkadzam i miłej nocki . Cześć .
- Dzięki . Hej .
Rozłączamy się .
Fajny jest.  Lubię go i coś czuję, że serio pojadę z nim pod ten namiot.  Potrzebuję rozrywki i czegoś nowego, mocnych wrażeń . A wyjazd z nim może mi dać te mocne wrażenia .
Swoją drogą to strasznie romantyczne ... jechać w nieznane.
Ekstra pomysł .
 

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 2.


W domu byłam po 18. Korki, korki, korki . Głupia Warszawa .
 Całą drogę myślałam o Wojtku, o tym, że nie powinnam go tak traktować . Trudno ... było minęło ... Mam nadzieję, że się nie obraził . Przeproszę go jutro .
  Zaprzątał mi głowę przez cały wieczór . Jak jadłam kolację, jak czekałam na powrót Dawida . Jak dostałam sms-a od Damiana, że nic się nie stało, że możemy się spotkać jutro bo wyjazd mu przełożyli na za tydzień .
 Powiedzieć mu, że poznałam Wojtka ?
Nieee, mogę tylko pogorszyć sytuację między nimi ... Ciekawe o co im poszło ? Tylko o tych zdebilonych kolegów Damiana ?  Nie wiem nie wiem ...
 Wieczorem po 22 zamknęłam się w pokoju i zalogowałam na skype . Pilnie potrzebowałam rozmowy z ... kimkolwiek . Najlepiej z moją przyjaciółką ... wszystko jedno którą ! Każda jest najlepsza . Tylko ja taka niedorobiona ...
 Lubię mój pokój . Jest duży, wszechstronny w kształcie prostokąta .
 Po wejściu przez drzwi widzimy duże 3 osobowe łóżko ( ciekawe czemu 3 osobowe ? Chciałam duże to fakt ... ale czemu robią je na 3 osoby ... dziwne .... ) z baldachimem ( jak księżniczki ... nieważne . ) Obok stoją dwie nocne szafki, na nich lampki i  jakieś porozrzucane rzeczy .
 Ścianę na przeciwko wejścia tworzą szyby z widokiem na balkon i ogród ( pokój jest na piętrze, btw . ) oraz szklane drzwi na balkon.
 Przy kilku z okien stoi  brązowe biurko z miliardem rozrzuconych karteczek, papierków, zeszytów itp. itd. Oraz krzesełko z setkami ubrań .
Następnie widzimy dwa stopnie, które prowadzą na podwyższenie ( nie wiem jak to inaczej nazwać ) i tam znajduje się moja toaletka, garderoba i wejście do łazienki .
Ściany są różowe ... na niektórych mam ponaklejane plakaty, naklejki jakieś ... a i ściana naprzeciwko okien jest ozdobiona ( ? ) ogromną fototapetą z Nowym Jorkiem . Przy niej stoją komody z różnymi pierdołami i ... moimi butami .
Podłogę w całym pokoju pokrywa przyjemna, biała, futrzata  wykładzina/dywan .
 Jest milusio i w ogóle . Wszędzie mam porozrzucane ubrania itp. Muszę to koniecznie posprzątać przed wakacjami ... albo poproszę Milenę ( jedną ze sprzątaczek ), żeby posprzątała ... za drobną dopłatą myślę, że posprząta bo ogólnie Dawid, Paweł i ja mamy sami sprzątać pokoje ... ale komu by się chciało ?
Gdzieniegdzie jeszcze stoją roślinki ... mini palmy, kwiatki jakieś itp .
  Rzucam się na łóżko i otwieram laptopa . Rozmowa potrzebna od zaraz .
 Loguję się na skype i sprawdzam kto jest .
 Viki !
 Od razu wciskam połącz . Nie wiem nawet co chce jej powiedzieć, ale okej .
- Siemanko ! A Ty co tak nagle ? - uśmiech na jej ślicznej buźce od razu mnie rozbawia .
- Poznałam super chłopaka .
- Ohohohohhohohohoho Viki słucha .
 Opowiadam jej więc o Wojtku, o tym jaki był miły , jak ja go potraktowałam i jak mi przykro .
- O kurwa . Ej laska, on Ci się podoba ? Co z Damianem ?
- Nie nie nie  . On mi się  nie  podoba ... znaczy wiesz, jest miły i przystojny i zabawny ale ...
- ŻAL . On Ci się podoba ... Wiesz, że to fajnie, bo ja nie lubię Damiana, nie ?
- Wiem, że go nie lubisz, ale to wcale nie jest fajne .
- Czyli on Ci się jednak podoba !
- Fuck You . On mi się ... nie podoba ale jest bardzo fajny . Lubię Go bardzo bardzo . Znaczy no ... znam go od kilku godzin ale on może być super przyjacielem ... i szkoda, że się na niego wydarłam jak kretynka po tym jak on mi powiedział , że mam śliczny uśmiech ...
- Ooooo mówił Ci tak ? Słodko, spodobałaś mu się . - Weronika jest wyraźnie zachwycona .
- Weź ... ale co ja mam zrobić ? Jak go przeproszę, to pomyśli, że mi zależy a jak nie ... to ... to ja nie będę mogła znowu z nim rozmawiać . A chcę ... go poznać ...
-  A mówił Ci jeszcze coś miłego ? - Ona jest zachwycona wręcz .
- Że mam niewiarygodnie długie nogi .
 Seria pisków, ochów i achów Viki ...
- Ej no to super ! Chłopak ewidentnie na Ciebie leci ... A jest niezły, wiem który to . Powiem Ci, że  nie wiem jak mogłaś takiej dupci na korytarzu nie widzieć .
- Też nie wiem ... Ale jest strasznie fajny ... i ma w oku taki błysk ... coś szalonego ...
- Olka ... kogo oszukujesz ? On Ci się podoba !
- Nie nie, nie ... on mnie pociąga i ... interesuje a to coś innego .
 Co ja gadam ? To jest ewidentnie podobanie ...
- Słyszysz się ?
- Tak wiem .
- Lecisz ...
- Na Wojtka ... taaa znam go kilka godzin .
- Ale z wyglądu Ci się podoba i ... chcesz go poznać a to coś .
- No bo wydaje się fajny ...
- Nie tłumacz się tylko pisz do niego .
- Jak ja nie mam jego numeru tylko on ma mój ...
- Fejs .
- Nie mam go w znajomych ?
- Masz, debilko .
- Tak ? ... ale ...
 Szybko włączam Facebooka i sprawdzam czy on jest dostępny . Ale ...
- Eeeeeeeej ?
- Co ?
- Jak on ma na nazwisko ... ?
- Ja pierdole .
- Łooo nieźle . Podoba mi się .
- Szczęsny kretynko .
- Okeeee .
- Głupia jesteś, powinnaś do niego rwać jak nie wiem ...
- Mam chłopaka, Weronika .
 Taka inteligentna rozmowa zajęła mi cały wieczór aż do 23. kiedy postanowiłam iść spać ... Nie napisałam do Wojtka mimo, że był dostępny ... za to nagapiłam się na jego zdjęcia . Odkryłam, że albo ma niezłego Photoshopa albo jest fotogeniczny . Obstawiam to 2. ... skąd ten wniosek ? Wszystkie zdjęcia ma z jakiś imprez, spotkań z kolegami i takie tam ... wątpię by je poprawiali i ...
 Ja nie wiem co się ze mną dzieje .
 Wojtka złapię jutro . Pogadam z nim, przeproszę go i będzie okej ... mam nadzieję .
 Potem poszłam pod prysznic nadal myśląc o tym przystojnym bramkarzu, cholera .
  Jak poszłam spać też myślałam tylko o nim a nie o Damianie, jak codziennie .

____________________________________________________________________________

 Rano obudziłam się pełna optymizmu jak zawsze . Lekcje zaczynałam dopiero o 10.25 więc mogłam pospać do 9.00 . Teraz wyszłam z łazienki, zaczynam czesać włosy, żeby jakoś je ogarnąć ... mimo, że są proste i nie za długie, nie chcą się układać . Żenada .
 - Sis, widziałaś gdzieś mój telefon , joł ? - Dawid wpieprza mi się do pokoju .
- Nie , nie widziałam. To, że zawsze mówisz joł na końcu wyrazu nie sprawi, że laski będą na Ciebie lecieć, że Twoje życie stanie się lepsze, Ty fajniejszy  a rodzice nie dowiedzą się o ziółku. A teraz won z mojego pokoju bo jak Ci przypieprzę to już żadnego "  cool " słowa nie wypowiesz .
- Dobra, dobra . Nara , joł .
 Ależ on mnie wkurza . Samym istnieniem ... myśli, że jak jest skejtem to jak gada joł i joł i pis to jakiś fajny jest . Fakt, że często zmienia dziewczyny, ale to jakieś cizie puste są ...
 Włosy dzisiaj związałam w wysoką kitkę, bez grzywki . Dzień zapowiada się ciepło, patrzę na termometr, a tam już 19 stopni .
 W garderobie szukam jakiś krótkich spodenek i wybieram proste, krótkie, dżinsowe  szorty . Do tego zwykła, biała koszulka na ramiączkach, jakiś wisiorek ... Czarne Converse   i może jakaś bluza ...  fioletową mam akurat pod ręką .
 Maluję liner'em cienką, czarną kreskę na powiekach, tuszuję rzęsy i zabieram ze sobą błyszczyk .
  Przy wychodzeniu z pokoju łapię iPhone'a, torbę i wychodzę .
 Wędruję na śniadanie do jadalni, gdzie czeka Mama, Dawid i Paweł . No i Emilia - nasza kucharka.
 Tata jak zwykle, w tygodniu, zjadł wcześniej i wyszedł do pracy. Życie .
 - Wystawili wam już oceny ? - Mama bez makijażu i w szlafroku ... rzadki widok . Tylko wtedy gdy ma wolne, wygląda tak rano . Zwykle full make-up, nienaganne uczesanie i eleganckie ubranie.
Osobiście wolę ją taką jak teraz ; bez makijażu, w lekko poczochranych włosach i pudrowo różowym szlafroku .
- Tak. Mam średnią powyżej 4.75 , będzie pasek . - Uśmiecham się do niej i siadam do stołu . Dzisiaj naleśniki ... mmmmmm, uwielbiam jedzenie Emilii .
- To dobrze. O której masz zakończenie ? - Mama też się uśmiecha . Uwielbiam tę kobietę . Ona mnie ratuje od tych ... chłopaków z mojej rodziny . Jest ich zdecydowanie więcej niż dziewczyn... kobiet . Ale z każdej strony , wszędzie synowie . Epidemia jakaś ?
 - Jakoś koło 12. Ale wiesz ... znając moją szkołę zacznie się o 12.30.
 - Okej . I widziałaś się wczoraj z Damianem ? - Mama jak zawsze na luzie podchodzi do mojego związku .
- Nie . Ona wczoraj kręciła z Wojtkiem ! - Paweł się odezwał ... Ja z nim nie kręciłam !
- Wiesz ja z nim nie kręciłam, tylko rozmawiałam a to 2 różne sprawy !
- Dałaś mu numer , potem rozmawialiście o całowaniu i ...
- Zamkniesz się już ?! Nie kręcę z Wojtkiem .
- To czemu się tak wkurzasz jak o tym mówię ?
- Sp ... adaj !
- Dobra, swoje wiem . - Nareszcie zapycha twarz naleśnikiem .
- Kim jest Wojtek ? - Mama się uśmiecha na naszą poranną kłótnię .
- Kolegą ... poznałam go wczoraj na tym treningu i już zdążyłam się z nim pokłócić . Chodzi do mojej szkoły .  
- Aha . I jest przystojny taaak ?
- No nawet ... - kończę naleśniki równo z Dawidem . - Podrzucisz mnie do szkoły ?
- Ja ? Czemu niby ? I co tak wcześnie ? - Czyżby Dawid na końcu nie użył " joł  " ?
- Muszę coś załatwić . Możesz ... braciszku ? -  uśmiecham się przesadnie słodko .
- Spoko, joł . - Dobra, bez joł byłoby zbyt pięknie .
- No to chodźmy .
- Oke .
 Wychodzę z nim z jadalni, żegnając się z mamą i idziemy do jego sportowego Audi .
Tata nie chce mi kupić samochodu, mimo tego, że mam  prawko . Bezsensu ...
 Droga do szkoły mija nam w ciszy i na słuchaniu jakiegoś ulicznego rapu ...
 Kiedy w końcu dojeżdżamy pod budynek postanawiam mu podziękować .
- Dzięki bardzo, joł. - Nie mogłam się powstrzymać ...
- Luzik. Narka, joł .
- Cześć .
 Wysiadam, a Dawid z piskiem opon odjeżdża spod szkoły . Wariat .
 Idę w stronę wejścia, a na schodach czeka na mnie Weronika . Kochana ... przyszła tu wcześniej specjalnie dla mnie, bo tu się umówiłyśmy . Wczoraj sprawdziła plan lekcji Wojtka ( 3 c tak w ogóle ) i czekamy na niego bo lekcje powinien mieć tak jak my, a Weronika widziała, że on często przyjeżdża wcześniej .
- Cześć Śliczna ! - witam się z nią i się przytulamy, a potem siadam obok niej na schodach.
- Cześć świrusko !
Rozmawiamy krótką chwilę i na parking wjeżdża czarne Porsche . Parkuje na miejscu przy parku szkolnym . Z niego wysiada Wojtek, ubrany w czarne dżinsy i czarną koszulkę ( po co mu to ? Jest przecież gorąco, a czarny przyciąga słońce czy coś ... ) , która ( cudownie ) opina jego mięśnie (teraz widać je lepiej niż wczoraj pod tymi luźnymi ciuchami . ) i czarne nike . Ma założone przeciwsłoneczne nerdy, na ramię zarzucony plecak i w ręku trzyma puszkę pepsi, którą otwiera . Zamyka samochód i idzie w stronę szkoły . W naszą stronę ...
 Dochodzi do schodów, a Weronika trąca mnie łokciem .
On stanął w miejscu ( chyba go zaskoczył mój widok ) ale potem ruszył w górę do wejścia omijając nas .
- No rusz się ! - szepce Viki .
- Wojtek ! Poczekaj ! - mówię, kiedy on już trzyma klamkę od wejścia .
- Co chcesz ? - jego niemiły ton mnie lekko zaskakuje, ale mogłam się tego spodziewać.
- Możemy pogadać ? - nieśmiały ton w moim głosie również mnie zaskakuje .
- A to nie będzie zbytnie wtrącanie się w Twoje życie, bo ledwo się znamy ? - sarkazm. Brak uśmiechu . Zabolało ...
- Nie, nie będzie . Proszę Cię, pogadajmy . - błagalny ton mojego głosu chyba go przekonał, bo puszcza klamkę i schodzi po schodach nie odwracając się .
- Idziesz czy już Ci się odechciało ? - ojojoj nie pakuj w to tyle nienawiści, błagam .
- Idę , idę . - schodząc puszczam oko do Weroniki, która się uśmiecha .
 Schodzę za nim, a on idzie w stronę parku i siada na jednej z ławek .
- Słucham .
- Przepraszam za wczoraj . Ja nie chciałam tego wszystkiego powiedzieć ... wiesz no . Strasznie smutno mi się zrobiło, bo dawno nie słyszałam tylu miłych rzeczy, które Ty mi mówiłeś. Damian nie mówił mi tego od dawna i było mi przykro ... i niestety wyładowałam się na Tobie, a przecież tylko się martwiłeś i nie powinnam i ... i bardzo mi za to wszystko głupio ... przepraszam ...
- Nie no, nie powinienem się wtrącać - wyrzuca puszkę do śmieci .
- Okej . Mogłeś się przecież spytać, wiem, że chciałeś dobrze . - siadam obok niego .
- Luzik . Już się przyzwyczaiłem . - Smutny tonie jego głosu ... spadaj !
- Nieee Wojtek noooo ... proszę Cię . Weź ... chcę Cię lepiej poznać, a to, że jestem głupia i niedorobiona i gadam co mi do głowy wpadnie to nie moja wina no ! - czy ja go właśnie błagam o przebaczenie ?
- Spoko . - ten ton głosu nie wskazuje na to, że jest spoko .
- Widzę, że nie jest spoko . Oj ja Cię tak ładnie proszę no ...
- Pomyślę .
- Nie rób mi tego ... proszę no . Daj mi szansę pokazać, że nie jestem podłą zołzą . - Moja dłoń wędruje na jego udo . Automatycznie . Szybko ją stamtąd zabieram .
- No dobrze, no . Spróbuję wybaczyć Ci tą podłość . - Wstaje z ławki .
- Dziękuję ! - uśmiecham się i też wstaję .
 Ale on dziś ładnie wygląda . Jest przystojny, dzisiaj jakoś wyjątkowo .
 Pochylam się w jego stronę żeby go przytulić i ... stop ! Co ja wyrabiam ? Odsuwam się skrępowana jednak jest za późno bo on mnie obejmuje i czuję jego dłonie na mojej talii i ciepło jego ciała . Też go obejmuję, a co . Skoro już go tak przepraszam ... stoimy chwilę w tym uścisku i ... ja nie chcę przestawać ale wiem, że muszę . On chyba też nie ma ochoty przestać, bo nie puszcza mnie . Jednak wiem, że muszę przerwać tę chwilę przyjemności .  Powoli zdejmuję dłonie z jego pleców i odsuwam się  z niechęcią . On chyba też  nie chce, ale wie, że musimy .
- Wiesz, teraz mi dużo lepiej . - Ooooo znowu się szczerzy .
- To dobrze, powiem Ci, że mi też lepiej .
- A powiesz mi co robisz tak wcześnie w szkole ? Wcześniej chyba Cię o tej porze nie było .
- Nie . Przyjechałam wcześniej, żeby z Tobą porozmawiać . Zabrałam się z bratem . To ogromne poświęcenie .
- Mam się czuć zaszczycony ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo .
- Więc jestem zaszczycony .
 Idziemy w stronę Weroniki, której japa cieszy się, chyba bardziej niż mi .
- Ej w ogóle zobacz, my rzeczywiście do jednej szkoły chodzimy . - rzucam i się śmieję .
- Faktycznie, że ja wcześniej nie widziałem .
- No widzisz. Jesteś jakiś mało inteligentny .
 Dochodzimy do schodów, gdzie siedzi Weronika .
- Wiesz co? Ja was zostawię same, bo muszę iść na chwilę do biolożki . Kobieta wisi mi czwórkę na koniec roku . Znajdę Cię na przerwie i pogadamy . Cześć .
 Uśmiecha się i wchodzi do szkoły .
- DZIEWCZYNO! - wydziera się Weronika . - ALE WY SŁODKO WYGLĄDACIE .
- Spadaj, co ? - odpowiadam ale się uśmiecham .
- Przestań . Było po was widać, że jesteście szczęśliwi . I przytulił Cię ! Awwwww ... słodko, słodko . Damian ma konkurencję, co ?
- Haha nie wiem nie wiem . Dzisiaj idę się z nim spotkać ...
- Powiesz mu ?
- O czym konkretniej ? Że przytulam się z jego starym kumplem przed szkołą, dzień po tym jak go poznałam ?
- No mniej więcej ...
- Nie . Liczę, że nikt mu tego nie powie ... Nie chcę, żeby Wojtek miał problemy .
- Ja też mam nadzieję ... Ej a w ogóle czy ja źle widziałam ... czy Ty zaczęłaś go obmacywać ? - mówi ze śmiechem .
 Chodzi jej o tą moją rękę, która ... dobry ma wzrok ta Viki ...
- Nie wiem o czym mówisz ?
- O tym, że macałaś go po udzie .
- Czy Ty masz tu lornetkę ... ? - Rozglądam się dookoła .
 Fakt, że park zaczyna się tuż przed parkingiem, więc doskonale ze szkoły widać co się tam dzieje . A że my siedzieliśmy na pierwszej z brzegu ławce, to nic dziwnego, że widziała .
- Nie zmieniaj tematu ! - Weronika się śmieje .
- Oj sama nie wiem czemu ... jakoś tak .
- Taaaa ... pewnie .
- A co u Marcina ?
 Marcin to jej chłopak . Przeuroczy student prawa .
 Weronika opowiada mi o nim, a w tym czasie wbijamy do szkoły i szukamy klasy od Polskiego .
Potem kulturalnie spotykamy  się z laskami i Weronika opowiada im o Wojtku i tak, tak . One wszystkie mówią mi, że on jest lepszy niż Damian ...
 Nie wiem ... Damian mnie ostatnio olewa . Woli spotykać się z kumplami ( w tym z moim bratem . Nie wierzę, że on się zadaje z Dawidem . ), na fejsie widziałam zdjęcia z różnych imprez na które chodził ... Dziewczyny mówiły mi, że nie chcą, żeby on mnie zranił , ale ja myślę,  że mnie nie zdradził ... Sama już nie wiem, nasz związek się rozpada, coraz rzadziej się widujemy, mniej rozmawiamy ... to chyba niedługo będzie koniec . Ale ja chyba tego nie chcę . Chcę żeby on nadal był moim Damianem, który był zawsze kiedy go potrzebowałam, a nie wtedy kiedy znalazł czas . Tęsknię za nim bo wiem, że się zmienia . Życie, no ... co zrobię .
- Myślisz, że Damian by mu coś zrobił , jakby się dowiedział ? - Iga jest zafascynowana .
- Myślę, że ... nie wiem . Damianowi już chyba nie zależy . Dzisiaj się spotkamy i zobaczymy co dalej ...
 Bo ja jeszcze nikomu nie mówiłam, że chcę się spytać Damiana czy jeszcze w ogóle coś do mnie czuje ... bo ja najprawdopodobniej już tego nie czuję ... od jakiś kilku tygodni jest między nami konflikt, pustka i to uczucie chyba się wypaliło . Ale nie żałuję, że go poznałam, chciałabym nadal utrzymywać z nim kontakt. Jednak do związków on się nie nadaje ... przynajmniej do tych na dłuższą metę . Kocham go, ale skoro on nie umie tego docenić ja zapomnę . Może warto powiedzieć dziewczynom ? One powinny wiedzieć ...
- Chcę dziś z nim zerwać ... jeżeli tego nie naprawimy to ten związek nie ma szans .
- Co Ty gadasz ? - Kana nie wierzy .
- No tak, ile można czekać aż on zmądrzeje ...
- Dobrze gada, polać jej . - Iga się uśmiecha .
- Jak coś to wieczorem Cię wesprzemy na Skajpaju .
- Okej, dzięki . A Wy nigdzie nie idziecie ?
Weronika chodzi jak już mówiłam z Marcinem, Iga z Adamem, Kana z Michałem, a Kasia z Piotrkiem . Teraz ja zostanę sama .
- Ja idę z Adamem ale wieczorem będę . Znaczy no ... po 22. może koło 23.
- Oks. A wy ?
- My nic . Ale jak chcesz to możemy wpaść na nockę, żeby Cię powspierać .
-Okej . Zgadamy się wieczorem . A Ty dołączysz Iga ?
- Nie . Ona to nockę z Adamem zaliczy . - Wypala Kana po czym wszyscy wybuchają śmiechem .
 Dołącza do nas Kasia, która zdążyła ( na szczęście ) przed dzwonkiem .
- Ej laski co jest ? - pyta widząc nasze uśmiechy .
- Aaaaa nocka u mnie . Wbijasz ? - proponuję .
- Jasne. O której ?
- Wieczorem się zgadamy .
- Oks . Coś jeszcze mnie ominęło przez te nasze wspaniałe autobusy ?
 Streszczamy jej newsy, jeszcze obgadujemy naszych facetów, śmiejemy się planujemy nockę i ... dzwoni dzwonek i idziemy na polski .
 Właściwie teraz to już prawie nic nie robimy tylko oglądamy jakieś filmy, połowy klasy nie ma bo wagary czy coś ... też trzeba zaplanować jakąś ucieczkę . Co to za koniec roku bez przynajmniej jednych wagarów ?
 Lekcja mija nam na pogaduchach o wakacjach, facetach, szkole . I o niczym  w sumie . Każda pierdoła nagle stała się interesująca .
 Po dzwonku wychodzimy na dwór do parku . W naszym liceum fajne jest to, że przed wakacjami w ostatni tydzień przerwy mają nie 10 a 15 minut . Zawsze coś .  Lekcje trwają wtedy tylko 40 min . i jest gites .
 W naszą stronę idzie 3 wysokich chłopaków . Dwaj przechodzą obok, a jeden zatrzymuje się przed nami .
- Mam do Ciebie mały romans . - rzuca Wojtek . - Eeee hej laski ! - wita się z resztą .
- Siemka ! - rzucają zgodnie ( radośnie jakby nie wiem co się stało ) i patrzą na siebie porozumiewawczo .
- No to słucham . - uśmiecham się do niego .
- Masz plany na jutro ?
- Nie chyba nie, a co ?
- No bo w śródmieściu otwierają nowy klub . I Agrykola została jednym ze sponsorów, więc my jako gracze musimy się pojawić na otwarciu ...
- Noooo zaczyna się ciekawie, słucham dalej ...
- Więc muszę iść. No i wiesz, wejściówki mam dwie i nie mam z kim iść. Pomyślałem, że może chciałabyś się rozerwać . Poza tym spoko sprawa jak mnie sfotografują z fajną laską, nie ?
 Na imprezę chętnie pójdę, dawno nie byłam .  Ale ...
- Mam być dodatkiem ? - udaję focha .
- Nie no skąd . Masz być obiektem szpanu przed kumplami .
- Spadaj . - kopię go .
- Oj  no weź . Klub ma być zajebisty podobno . Masz darmową rozrywkę, poznasz kilku fajnych ludzi, zrobią Ci kilka fotek na ściance ...
- No nie wiem ...
- Oj Olka, marudzisz . - Odzywa się Kana ... mam się bać ? - Pójdziesz, strzelą Ci fotki i jeszcze się pobawisz .
- Właśnie . Ruszaj dupę, a nie . - Iga , Kasia i Viki wyraźnie ją popierają .
- Dobrze gadają . - Wojtek się szczerzy .
- No dobra . O której ta impreza ? - zgadzam się . Może być fajnie .
- Będę po Ciebie o 21. Tylko zapisz adres. - Podaje mi  iPhone'a .
- Okej . - zapisuję mu mój adres . - Ej, a mniej więcej w jakich gazetach mam potem szukać moich zdjęć ?
- Na jakiś plotkarskich, bo nie tylko piłkarze od nas będą . No i może w jakiś sportowych . Z bramkarzem Legii się sfotografujesz a co . - zabójczy ma ten smajl .
- A nie Agrykoli przypadkiem ?
- No teraz tak ale ja jestem na wypożyczeniu złotko .
- Fajnie, w jakich godzinach pracujesz ? Też Cię wypożyczymy na babski wieczór ... - pokazuję mu język .
- Fuck You . Zboczona babo . - wszyscy się śmieją .
- Znaczy nie zrzucasz ciuszków na zamówienie ?
- Pod warunkiem, że Ty zdejmiesz pierwsza . -  pokazuje mi język, odwraca się i mówi - to się jeszcze zdzwonimy . - i odchodzi do kumpli .
- On jest nienormalny . - mówię patrząc jak odchodzi .
- Oj przestań . Słodki jest .
- Dajcie spokój przez was wrobiłam się w imprezę .
- A może powiesz, że nie chciałaś ? - Matko ! Z nimi nie wygrasz .
- Dobra no . Odwalcie się .
 Reszta dnia w szkole schodzi nam na plotkowaniu, śmiechu i powracającym temacie imprezy i nocki .
 Razem z Kaną postanowiłyśmy skoczyć do galerii po jakąś kieckę na imprezę . Iga i Viki nie mogły bo miały podwójną randkę z Boyfriendami . A Kasi po prostu umówiła się z kuzynką i razem szły do kina . Potem razem nocka  u mnie . Super .
 Po 15. skończyłyśmy lekcje i pojechałyśmy autobusem do galerii . Wybrałyśmy centrum, tam będzie milion sklepów to pewnie coś znajdziemy . Znając nas i tak będzie to w Złotych Tarasach . Zawsze kończymy tam .
- Ej Ty ! Co Ci jest ? - Pyta Kana .
- Nic , a co ma być ?
- Rwiesz super ciacho i się nie cieszysz ?
- Nikogo nie rwę, Karola .
- A ten Wojtek z 3 c ?
- Ja go nie podrywam . Przyjaźnimy się .
- Po przyjacielsku zaprasza Cię do klubu, a ty rzucasz tekstami o ściąganiu ciuszków. I mi może powiesz, że to nie jest flirt ?
- No wiesz ...
- No nie wiem właśnie .  Damian nie jest Ciebie wart zapomnij o nim ...
- A skąd wiesz ? Przecież żadna z was nie dała mu szansy .
- Dałyśmy . Na początku myślałyśmy, że jest spoko, ale potem co on odwalał . Przecież on na haju często jest no dziewczyno . On chodzi do klubów bez Ciebie . A po co ? Na dupy .
- Chodzi, ale jestem pewna, że mnie nie zdradził .
- Chyba ślepa, nie pewna . On tam pijany był, że nie wiedział jak się nazywa . Na pewno kilka stuknął. A te zdjęcia na fejsie jak przytula dwie laski ? Proszę Cię, już dawno powinnaś to skończyć .
- Ehhh ... no przestań . Jakby chciał inną to by ze mną nie był, nie ? - doszukuję się jakiś pozytywów .
- On ... całował się z Magdą ...
- Co ?! - nie nie nie . Nie wierzę w to co słyszę .
- Z tą z 3 c .
- Skąd wiesz ?
- Bo byli w jednym klubie i on był pijany ... nie wiem co więcej zaszło i czy cokolwiek bo wyszłam stamtąd z Michałem od razu ...
- Kiedy to było ?
- Wczoraj ... chciałam zostać z Tobą sama, żeby Ci o tym powiedzieć ... przykro mi ale ja się tego spodziewałam ...
 Ouuuaaa zabolało mnie . Zdrada chłopaka boli jednak ...
- Wiem, dzięki, że mi powiedziałaś . Teraz już wiem, że to się dzisiaj skończy . Chciałam z nim zerwać, bo chyba już nie czuję tego jak bardzo go kochałam .
 Ten pierwszy szok minął szybko, może dlatego, że moje przyjaciółki mnie przed tym ostrzegały i byłam na to tak troszkę gotowa ... ale teraz jestem na niego zła i jestem pewna że związek się zakończy jeszcze dzisiaj .
- Ej ale nie załamiesz się czy coś ?
- Pojechało Cię ? Nie mam zamiaru ...
- Kocham Cię .
- Wiem ! Ja Cię też .
 Doszłyśmy do pierwszej galerii i zaczęłyśmy szukać sklepu godnego naszej uwagi . Lepiej niż z Kanusią nie mogło być . Ona z nas zna się najlepiej na ciuchach . Kocha modę, chce być projektantką albo modelką . Nadaje się na oba więc decyzja należy tylko do niej .
 Przeszłyśmy 4 galerie, 28 sklepów ( jeżeli dobrze liczę ) i w żadnym nic nie znalazłyśmy. Z sukienek oczywiście .Bo Kana wyszła z 3 koszulkami, a ja ze spodniami i wisiorkami .
 W końcu dotarłyśmy do Złotych Tarasów .
 Wchodzimy do H&M .  Kierujemy się na wieszaki, gdzie są sukienki i zaczynamy przeglądać rzeczy . W poprzednich galeriach też przymierzałam dużo sukienek, ale żadna jakoś mi nie przypadła do gustu . Albo źle w nich wyglądałam, albo źle się czułam, albo Kanie się nie podobało .  A jak jej się nie podoba, to znaczy, że jest źle.
 W H&M znalazłyśmy śliczną turkusową kieckę . Była krótka, ledwo do połowy uda. Obcisła, a u dołu lekko rozszerzana. Bez ramiączek . I tak jakby powiększa mi mój mały biust ... nie to, że mi zależy, żeby powiększała, ale fajnie, że powiększa .
- Jesteś śliczna . Do tego te cudne szpileczki na platformie z ćwiekami i czarna kopertówka ... Boska będziesz, ej .
- Na pewno ?
- Wiesz, że bym Ci powiedziała jakby było źle .
- Wiem . Idziemy z tym do kasy, na coś do żarcia i muszę spadać bo mam zaplanowane zerwanie Damianem ...
- Okej ... a tak w ogóle nie wiem czy Wojtek się opanuje na tej imprezie, patrząc na Ciebie .
- Haha okej . Na pewno . A i mam prośbę ...
- No mów .
- Mogłabyś zabrać te rzeczy ze sobą i oddać mi je dopiero jak do mnie na noc wbijesz ? Bo wiesz trochę nam zeszło na tym shoppingu i nie chce się do Damiana pchać z tymi torbami ...
- Spoko .
 Płacę kartą i wychodzimy kierując się do KFC, które jest na samej górze Centrum .
- Wiesz masz szczęście .
- Dlaczego ?
- Bo kiedy chcesz zerwać z chłopakiem pojawia się jakieś mega ciacho i rwie do Ciebie .
- Wojtek do mnie nie rwie ... zapomnijcie o nim, no .
 Nie dają mi spokoju ...
- Ale dziewczyno . On jest fajny, kiedyś z nim kręciłam i ... to spoko chłopak . Lekko szalony ale jest fajny .
- W takim razie czemu z nim nie byłaś ?
- Bo poznałam Michała .
- Okej ...
 Zamawiamy jedzenie, czekamy w ciszy, płacimy zabieramy i idziemy do stolika .
- Olka ... czemu nie chcesz z nim pokręcić?
- A czemu wy tak chcecie żebym kręciła  ?
-  Bo z nim możesz być szczęśliwa . Dopełniacie się ...
- A skąd wy go tak znacie ?
- Ja znam . A reszta widzi, że on leci i to nieźle .
- Eh ... Może i tak .
- Może ? Laska on oczu nie może oderwać .
- Więc leci na to jak wyglądam ?
- No narazie tak ale jak się lepiej poznacie to wiesz ...
- Wiem, Kana, wiem .
- Daj mu szansę, fajny facet. Lekko szalony, ale fajny .
- Wiesz jak mnie dzisiaj przytulił to miałam takie miłe dreszcze i nie chciałam żeby puszczał .
- Awwwww jak słodko . I przyznaj, że niezła dupcia .
- Oj tak . - śmieję się .
- Fajnie byście razem wyglądali ... myślisz, że jutro coś zajdzie ?
- Nie wiem ... chyba za wcześnie, żeby mówić o takich rzeczach ... Muszę zerwać z Damianem, ale ja go kocham ... chyba jeszcze troszkę go kocham ...
- Dziewczyno, on nie jest wart .
- Wiem, tak dużo mi o tym mówiłyście, że chyba jestem gotowa na to zerwanie .
- Moja dziewczynka . Nie mogę się nacieszyć tym, że poznałaś Wojtka .
- Jak każda z Was . A przecież to nic takiego ... poznałam to poznałam .
- Oj sama się tak zachowujesz jak my kogoś poznajemy więc siedź cicho .
  Zaczęłam się zbierać na spotkanie z Damianem ...
- Nie wiem ile mi zejdzie więc może bądźcie u mnie po 21. Jakby mnie nie było to Konrad was wpuści . Ale powinnam być więc luzik .
 Konrad to kamerdyner .
 Jest 18.30 . Mam się spotkać z Damianem w naszym parku niedaleko Wilanowa  o 19... tam się pierwszy raz całowaliśmy, więc to " nasz " park .
- Okej . Leć . Powodzenia i do zobaczenia .
- Dzięki, pa .
 Przytulamy się i wychodzę  . Łapię taksówkę i ruszam na spotkanie ... zerwanie, właściwie .

 _____________________________________________________________________________

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 1.


- Serio ? Muszę ? - Ola wychodzi z budynku liceum im. Adama Mickiewicza w Warszawie i kieruje się na parking, gdzie czeka na nią taksówka . - Mamo ... nie chcę iść z Pawłem na trening ... wiem, że nie możesz ale ... Dobrze no . Pójdę i posiedzę z nim, a potem wrócimy . Tak , tak . Wiem, też Cię kocham .
 Rozłączam się i wsiadam do samochodu . Informuję kierowcę o adresie szkoły brata, po czym ruszamy w drogę . Po drodze mijamy chłopaka, który w pośpiechu wsiada do czarnego, matowego Porsche Cayenne i rusza z miejsca tuż przed nami , o mało co nie doprowadzając do wypadku .
 Taksówkarz klnie na chłopaka, wyjeżdżając ze szkolnego parkingu i wjeżdżając na ulicę .
Nie zwracam na niego większej uwagi . Moje myśli zajmuje to, że znowu będę musiała odmówić spotkania z Damianem . On teraz wyjeżdża na miesiąc na kadrę ( jest w reprezentacji województwa w koszykówce ) , do Rosji . Potem jedzie na obóz ... nie znajdziemy czasu dla siebie . A przecież za tydzień zaczynają się wakacje . Ostatnia okazja by go zobaczyć przed prawie dwumiesięczną rozłąką jest właśnie dzisiaj . A ja właśnie dziś muszę jechać z Pawłem na trening, bo mamie nie dali wyjść z pracy . Jakby sam nie mógł pojechać, naprawdę no .
 Nie byliśmy z Damianem na żadnej randce już od dwóch tygodni . W ogóle oddalamy się od siebie, mam wrażenie, że on  woli swoich kumpli . Zresztą nieważne ...
 Dojeżdżamy do szkoły Pawła, na szczęście jest niedaleko. Idiota ( tak, mój brat ) stoi przed wejściem do budynku szkolnego i gdy zauważa samochód podchodzi i wsiada .
- Cześć ! Mama nie może iść ? - pyta i zapina pasy .
- No, nie wypuścili jej z pracy . Nie mówiła Ci ? - pytam .
- Nie . Mówiła tylko, że przyjedziesz po mnie taksówką, pójdziemy na trening a w drodze do domu , skoczymy do McDonald'a .
- Nie przesadzaj, obejdzie się bez MC. - uśmiecham się na tę próbę zaciągnięcia mnie do fast food'u.
 Przez resztę drogi wysłuchuję jakże fascynujących historii z 4 klasy . Podczas słuchania piszę sms-a  do Damiana, że nie możemy się spotkać . Nie chce mi się gadać z nim, pewnie jeszcze będzie krzyczał, pokłócimy się ... sms jest bezpieczniejszy niż telefon .
 Dojechaliśmy do ośrodka, gdzie trenuje Paweł . Płacę i wysiadamy z taksówki . Idziemy w stronę budynku .
- Dzisiaj będę trenował z bramkarzem pierwszej drużyny . Kuzynem Przemka ... wiesz ?
- No teraz już wiem . To super, nie ? Może w końcu Cię czegoś nauczą . - odpowiadam z przekorą.
- A wal się .  Ale no może będę umiał więcej .
- Może ! - śmieję się .
  Po wejściu do środka, Paweł kieruje się w stronę szatni, a ja idę na trybuny w międzyczasie przedstawiając się recepcjonistce w hallu . Zostałam wylegitymowana ... zupełnie jakbym miała porwać jakiegoś małego piłkarza z tego treningu czy coś ... No ale dbają o bezpieczeństwo ... próbują przynajmniej .
 Wchodzę na trybuny i szukam jakiegoś miejsca, prawie wszystkie są wolne, ale ... jakaś matka z małym dzieckiem, które dłubie w nosie tak, że mu palec okiem prawie wychodzi obrzydza mnie tak , że udaję się na sam dół trybun, najbliżej boiska, niedaleko bramki żeby oglądać Pawła . Siadam sobie kilka siedzonek od jakiejś blondynki, która trzyma za rękę swojego chłopaka . Oboje mają może ... z 28 - 29 lat .
 Z głośników na boisku leci akurat moja ulubiona, ostatnio, piosenka : Shaggy feat. Eve - Girls Just Wanna Have Fun. Mocno przy niej imprezujemy z dziewczynami .
  Jest gorąco, ze 29 stopni chyba . Ciężko chłopakom będzie trenować w tym słońcu, ale oni podobno tak lubią . No i na świeżym powietrzu jest lepiej ... czerwiec jest czerwiec, to i gorąco jest.
 Na boisku pojawili się już trenerzy i jakiś wysoki chłopak . To pewnie z nim będzie trenował Paweł, wnioskując po bramkarskich rękawicach, które on trzyma w dłoni . Chłopak zabawnie rusza biodrami w rytm piosenki i wygląda na wyluzowanego . Rozmawia z trenerem Pawła, stojąc obok bramki .
Po chwili na murawę wbiegają juniorzy . Paweł wzrostem i umiejętnościami spokojnie dorównuje swoim kolegom, którzy mają po 13-14 lat .
  Zaczyna się rozgrzewka . Paweł wita się z wysokim chłopakiem ( 190 cm ? 2 m ma ? nie wiem ...  ale dużo . ) i zaczynają się rozgrzewać .
 Mam wrażenie jakbym już skądś go znała ... tylko skąd ja mogę go znać ? Ale ta twarz ( całkiem przystojna, nie zaprzeczę . ) jest mi znana ... nie chodzę na mecze Agrykoli, więc go nie widziałam chyba nigdy wcześniej .
 Damian nie odpisuje na wiadomość, nawet nie dzwoni . Obraził się pewnie ... zadzwonię do niego wieczorem .
 Pół godzinna rozgrzewka dobiega końca .  Bramkarze zostają  na jednej połowie, a reszta przechodzi na drugą, gdzie będą trenować atak i obronę .
 Na tej części zostaje 3 młodych chłopców bramkarzy, wielki chłopak i trener bramkarzy .
Chłopcy siadają przed bramką, trener odchodzi na bok a chłopak rozmawia z młodymi . Potem wszyscy wstają i Paweł zgłasza się po coś, chłopak kiwa głową i mój braciszek staje na bramce . Potem przychodzi inny, też pewnie z pierwszej drużyny, chłopak i staje przed bramką . Ma chyba ze 22 lata . Mój Paweł ma to obronić ? Może i da radę ... zobaczymy .
 Chłopak mocno uderza w piłkę , a Paweł ... obronił ! Rzucił się w dobrym momencie, w dobrym kierunku .  Jestem dumna .
 Potem każdy z chłopców próbował bronić, jeżeli komuś coś nie wychodziło duży chłopak im pomagał, poprawiał, dawał wskazówki . Następnie chłopaki zaczynali wybierać się do drużyn i  zaczynali grać mecz między sobą .
W tym czasie bramkarz pierwszej drużyny zszedł z boiska, pogadał chwilę z trenerem, a potem niebezpiecznie szybko zbliżał się w moją stronę . Może szedł do kogoś innego, ale ... nie, nie . Patrzy się na mnie i idzie w moim kierunku ... czego chce ?
 - Olka Buchiewicz ? Co ty robisz na treningu Agrykoli ? - pyta się z uśmiechem i jakbyśmy byli przyjaciółmi od zawsze, siada obok .
- Skąd wiesz jak się nazywam ? Paweł Ci powiedział ? - Pytam zaskoczona .
- Paweł ? To Twój brat, tak ? Niezły jest, myślę, że wyrośnie na dobrego bramkarza . - Nadal się uśmiecha .
- Wiem . Powiesz mi skąd mnie znasz, skoro to nie on Ci powiedział ? - pytam lekko poirytowana .
 On wybucha śmiechem .
- Nie wiem, jak bardzo Cię tym zaskoczę ale chodzimy do jednej szkoły . - śmieje się .
- Żartujesz ?
- Nawet ten sam rocznik . - nadal się śmieje. - Widzę, że mnie nie znasz ... jestem Wojtek . - wyciąga rękę .
- Ola ... ale Ty już wiesz . - tym razem ja też się uśmiecham . - Jak to możliwe, że Cię nie znam skoro ta sama szkoła i rocznik ...
- Wiesz Damian nie pała sympatią do mnie ... a Ty wszędzie chodzisz z Twoimi BFF . Mogliśmy się minąć .
- Możliwe . Duży jesteś, nie wiem czemu Cię nie widziałam ... musiałam przecież, gdzieś Cię spotkać i w ogóle, nie ? - Jestem w szoku ... jak ja go nie widziałam ? Ale może dlatego wydawało mi się, że go skądś znam .
- Hahahaha no jestem duży nic nie poradzę . - uśmiech nie schodzi mu z twarzy . Tymczasem drużyna w której jest mój brat wygrywa 1 : 0 .
- A czy ja mówię, że to źle ? - uśmiech jest zaraźliwy .
- Czy to znaczy, że to dobrze ?
- Hm ... chyba tak .
 Zaraz, zaraz. Czy to jest flirt ?
- Mówiłeś, że Damian nie pała sympatią ... skąd go w ogóle znasz, przecież nie chodzi do nas ? - pytam się nie bardzo rozumiejąc fakty.
- No wiesz mieszka obok . Ciężko go nie znać . Kiedyś się kumplowaliśmy, ale było minęło .  - Szczękościsk ma, że się tak szczerzy cały czas ? - On wolał swoich pijąco-palących koleżków . Ale jakoś za bardzo nie tęsknię .
- Nigdy mi nie mówił o Tobie . - dziwne ale okej .
- Zdziwiłbym się jakby Ci opowiadał . Powyzywaliśmy się, pobiliśmy i koniec . - Szczękościsk chyba go opuszcza, bo uśmiech jakby mniejszy . - Jakby teraz zobaczył, że rozmawiamy to zabiłby albo Ciebie albo mnie .
- No cóż, osobiście myślę, że ucierpiałbyś ty . - Ooooo nie . Zaczynam go lubić .
- Jesteś podła . - BOŻE CZY ON MOŻE PRZESTAĆ SIĘ SZCZERZYĆ ?! - Możesz mi to wynagrodzić .
 W jaki sposób on sobie to wyobraża ?
- Jak ?
- Dasz mi swój numer ?
 Czemu nie ?
- Jasne .
 Wyciągam z mojej torby piórnik, z niego długopis i wyjmuję pierwszy lepszy zeszyt . Wyrywam kawałek kartki i zapisuję mu numer .
- Dzięks . - Jeszcze trochę i mi się ten uśmiech zacznie podobać . - Twój brat jest dobry, bardzo dobry . Później możecie zapisać go do innego klubu. - mówi patrząc na to jak Paweł broni karnego.
- Jest podstawowym bramkarzem w drużynie . Też myślę, że jest niezły. Musi tylko jeszcze podciągnąć kilka rzeczy, ale pracuje nad tym na treningach i w domu . - Patrzę na niego i uważnie go oglądam .
 Umięśnione nogi w zielonych, drużynowych getrach i krótkich piłkarskich spodenkach, luźna również zielona koszulka. Spore, także dobrze umięśnione barki i ręce . Duże dłonie ... ogromne wręcz.
- Kurde . - wymyka mi się .
- Co ? - pyta zdezorientowany ( przestał się szczerzyć nareszcie ... a może i szkoda ? ).
- Masz strasznie duże dłonie . - chyba się zaczerwieniłam mówiąc to . Co za pech .
 Znowu się szczerzy .
- Mam to uznać za komplement ? Czy też może właśnie się okazało, że mnie oglądasz i mierzysz ?
- Boże no. Ja nie chciałam tego powiedzieć ... znaczy wiesz no ... serio, duże są . - Sama zaczęłam się śmiać . - Przepraszam .
- Nie, no . Spoko . Wiesz w graniu się przydają . Nie zdziw się jak Twój brat też będzie takie miał . Już jest większy od nich wszystkich .
- Wiem . - uśmiech za uśmiechem uśmiech pogania .
- Ej, czekaj ja też Cię zmierzę i może znajdę coś ciekawego .
- Chyba żartujesz . - śmieję się bez opamiętania .
- Nie .
 Faktycznie, jego wzrok wędruje od moich różowych nike'ów , przez nogi w jasnych rurkach, po brzuchu w czarnej koszulce z napisem BOY . No i dochodzi  do moich oczu .
- Znalazłeś coś ?
- Masz niewiarygodnie długie nogi .
-  Nieeee ? Normalne są .
- Nie  . Są ładne i zgrabne ... są . - OMG . Czy ten oto chłopak poczerwieniał na twarzy, chwaląc me odnóża ?
- Wal się. Swoje wiem . - uderzam go pięścią w ramię .
  Gwizdek trenera kończy mecz i trening .
- Spadam do szatni, dzięki za numer .cześć . - macha mi i wychodzi z trybun do szatni .
 Fajny był . Może być niezłym kolegą .
Jak ja mogłam go nie zauważyć ?
 Szybko zbieram moją torbę i wchodzę do hallu ośrodka .
 Siadam na ławce i czekam na Pawła. Wychodzi z szatni dosyć szybko i idzie gadając ... z Wojtkiem . No tak, jakże inaczej . Z nimi idzie Przemek ... najlepszy kolega Pawła .
- Mogę jechać do Przemka ? - Brat  z miną bezdomnego pieska - bezcenne .
- Nie ? Musisz odrobić lekcje ... - Staram się jakoś go powstrzymać .
- Nie bądź sztywna . Podrzucę ich do Mc Donalda, potem pojadą do Przemka . Sam osobiście ich zawiozę . - Wojtek patrzy na mnie i wciąż się szczerzy ... Ma nawroty szczękościsku .
- No to tym bardziej nie . - Szczękościsk jest zaraźliwy ?
- Daj spokój . Jedziesz z nami ?
 Przepraszam ... propozycja spotkania ?
- Emmm ...
- No chodź. - popchnął mnie w stronę drzwi .
- No nie wiem ...
- Za późno ... idziemy .
 Dotyk jego dłoni, jak mnie popchnął, sprawił, że przeszedł mnie przyjemny dreszczyk . Źle, źle , źle ...
 Idziemy parkingiem do ... czarnego Cayenne ... no tak . To on był przed szkołą . Po jego wyczynie tam chyba boję się z nim jechać .
- Wsiadaj. - Po dżentelmeńsku otworzył mi drzwi . Szalony .
- Dzięki . - Wsiadam na miejsce pasażera .
 Wojtek się przebrał ... teraz był w dżinsach, nike'ach i niebieskiej koszulce . W ręku trzymał siwą bluzę i torbę treningową .
 Otworzył bagażnik i wrzucił tam bagaż swój i chłopaków.  Oni wsiedli do tyłu, a Wojtek obok mnie na siedzenie kierowcy .
 Też mam prawko ale tata nie chce mi dać samochodu ... boi się . No cóż, życie .
- To dokąd ? - pyta Wojtek .
- Do domu . - odpowiadam z ironicznym uśmiechem .
- Do McDonalda świrusko . - mówi Paweł .
- Stul twarz .
 Wybuch śmiechu chłopców z tyłu . Wojtek też się uśmiecha kątem ust . Ironia ? Chociaż raz, nie wyszczerz .
 Chłopaki z tyłu nawijają jak jakieś stare plotkary. O piłce . Też lubię , ale ile można o tym gadać . No widocznie w nieskończoność. Peszek .
 Włączam radio ... może za bardzo się poczuwam w jego samochodzie, ale ta cisza między nami mnie krępowała .
 Katy Perry - I kissed a girl .
- A Ty całowałaś kiedyś dziewczynę ? - pyta niespodziewanie chłopak .
- Yyyyy ... nie ? - szok .
 Pojechało go czy jak ?!
- Nie ? Na żadnej imprezie ? Nic ? - uśmiecha się .
- Nie . Na żadnej imprezie ... przynajmniej nie pamiętam i nikt mnie o tym nie informował . A ty ?
 Odpaliłam głupie pytanie. Przecież to jasne, że całował dziewczynę . Mogłam sprecyzować, że chodziło o to czy całował chłopaka ... ale jak chciałam to powiedzieć, wtedy on ...
- A czy ja Ci wyglądam na geja ?  - zdążył wypowiedzieć między napadami śmiechu .
- No wiesz ... z tego co widzę nieźle się ubierasz, a to już może czynić Cię podejrzanym ... chociaż ja nic do gejów nie mam . Nawet mam kolegę i on jest spoko, strasznie go lubię . - STOP ! Gadam jak nakręcona . Powaliło mnie ? Denerwuję się tym co powiem, mówię , jak on zareaguje ... LOL . A on się śmieje ...
- Okej . W takim razie wyjaśnijmy sobie. Nie jestem gejem, co oznacza, że całowałem się z dziewczyną . I również nie mam nic do gejów . Do lesbijek też dla ścisłości .
- W ogóle ... skąd takie pytanie ? Zboczony jesteś jakiś ... czy coś ?
- Wiesz, jestem zboczony jak każdy inny 19-latek, a pytanie stąd, że siedzisz cicho i się nie odzywasz, a jakoś musiałem rozluźnić atmosferę .
- Aha . Okej . - odwracam się i patrzę w okno na mijające samochody .
 Akurat stanęliśmy w korku. Uroki mieszkania w Warszawie . Ciekawe co odpali teraz ...
- Barca czy Real ?
 W miarę normalne pytanie ... okej .
- Barca . A ty ?
- Barca, joł .
- No to w jednym się zgadzamy . - teraz to ja się uśmiecham .
- Masz ładny uśmiech .
 Co ? What ? Was ? WTF ?
- Eeee  ... dziękuję .
- Ouuu Wojtek podrywaaaaaa Twoją siostrę . - Śmiech Przemka ratuje mnie z dalszej konwersacji ... przynajmniej tak mi się zdawało .
- A coś Ci nie pasuje ? - Wojtek się nie zestresował .
 Nie to co ja . On nie zaprzeczył . BOJĘ SIĘ GO .
- Nie spoko jest . - Przemek szybko  kończy temat  . I wraca do rozmowy, która zeszła na temat Cristiano Ronaldo.
 Żeby on tylko nie wracał do tego tematu. Krępuje mnie to . Strasznie . Bardzo . Chcę wysiąść . Teraz .
 Na szczęście dojeżdżamy już do fast food'u, zwanego McDonaldem .
 - Chodźmy . - Wojtek parkuje i wysiada z samochodu .
 Wszyscy po kolei za nim . Ja ostatnia .
- Coś się stało ?
 Kiedy młodzi pobiegli do środka, Wojtek zatrzymał się i poczekał na mnie . Coś mu chyba nie pasuje w mojej minie . Jak ja wyglądam ? Chyba jestem smutna ? Może ... Damian dawno nie powiedział mi czegoś w stylu " Masz ładny uśmiech ", tak jak Wojtek zrobił to przed chwilą . Do tej pory mi nie przeszkadzało . Dopóki on tego nie powiedział ... nieważne . Nie można się nad sobą rozczulać . Kocham Damiana, a on mnie . Koniec .
- Wszystko okej ...
- No chyba nie . Nie kłam . Nie wolno . - zatrzymał mnie przytrzymując za ramiona .
- Nieważne, no Wojtek .
- Ej ...
- Nie ! Nie ej ! Znamy się od półtorej godziny, a ja jakoś nie mam ochoty zwierzać się komuś, kogo ledwo znam .  Także wyluzuj i się odwal ! Wybacz. Idę do toalety. Niech Paweł zje, ja zapłacę, zamówię taksówkę i jedziemy do domu .
 Chyba go zaskoczyłam . Wkurzyłam ... to lepsze określenie .
- Mogę was odwieść ...
 Ostatnia próba ?
- Nie dziękuję . - Odmówiłam najspokojniej w świecie i poszłam do MC, kierując się prosto do damskiej toalety, nie oglądając się za siebie .
 Może nie powinnam się tak na niego wydzierać ... nie nie . Nie powinien tak na mnie naciskać ... ale chciał dobrze ...
 Nie . Nie . Zbieram się i idziemy .
Wychodzę z toalety, do której weszłam tylko po to by pogapić się na moje nędzne odbicie i zadzwonić po taksę  .
Wzrokiem szukam stolika, przy którym siedzą Paweł i Przemek oraz Wojtek .  Są tuż obok wejścia .
 Wojtek uśmiecha się do chłopców . Jest przystojny ... i taki radosny . Idąc w stronę stolika czuję, że powinnam go przeprosić, widzę jego uśmiech, który nie jest już taki szczery i radosny oraz te smutne oczy . Nie nie nie  . Ma smutne oczy, przeze mnie . No cóż ... życie .
- Paweł . Taksówka już jest . Idziemy . - mówię oschle .
- A nie wracamy z ...
- Nie .
- Daj mi zostać ... tata mnie wieczorem odbierze od Przemka .
 Wojtek milczy, ze wzrokiem wbitym  w stolik .
- Jeżeli to nie będzie problem dla ... Wojtka to okej . - też wbijam wzrok w ten nagle bardzo fascynujący stolik.
- Spoko . Nie ma problemu . - Smutny ton jego głosu mnie dobija .
- Dziękuję . To ja idę, bądź grzeczny czy co tam zwykle mama  mówi i tego ... bawcie się dobrze . Cześć chłopaki . - Kieruję się  do wyjścia, do taksówki .
- No cześć . - odpowiedział mi tylko Wojtek . Najsmutniejszym głosem ever .

____________________________________________________________________________

wtorek, 12 lutego 2013

Prolog .


  Nazywam się Aleksandra Buchiewicz .
 Mam 19 lat chodzę do 3. Liceum . Mieszkam w Warszawie na Wilanowie . Mój Tata jest producentem filmowym . Mama dziennikarką  . Mam młodszego, 11 - letniego brata, Pawła i starszego - Dawida ( 20 l. )  . Mój chłopak ma na imię Damian. Jesteśmy ze sobą od ponad roku .
Bracia są zakochani w piłce nożnej, dzięki nim również poznałam uroki tego sportu .
 Sama interesuję się muzyką, gram w siatkówkę, chodzę na kurs hiszpańskiego, należę do grupy tanecznej Hard Stylez ; specjalizujemy się w hip-hopie . Gram na pianinie i gitarze, amatorsko śpiewam . Muzyka i taniec są  moim życiem .
 Jestem strasznie uparta, nie lubię gdy ktoś mnie ignoruje. Niektórzy mówią, że jestem rozpuszczona,  wredna i pusta . Może to i prawda ? No, z wyjątkiem pusta . Mówcie, co chcecie, ale pusta nie jestem !
 Wiem, że umiem się odezwać. Mam niewyparzony język . Lubię mieć czasem przerąbane .
Wiem, kiedy zachować powagę . Daję radę ... ale nie zawsze umiem pogodzić się z porażką .
  Mierzę 175 cm . Ważę 65 kg.
 Mam dosyć długie nogi, ciemnobrązowe włosy trochę za ramiona i również  brązowe oczy .
 Nie lubię mówić o swoim wyglądzie, więc nie będę go bardziej szczegółowo opisywać .

  Mój brat Paweł gra w drużynie juniorów Agrykoli Warszawa . Nie wiem czemu, ale ze wszystkich klubów w Warszawie wybrał akurat ten . No ale co poradzę ... Jest bramkarzem, nieźle mu idzie . Myślę że wyrośnie z niego dobry piłkarz . Ponadto lubi grać na PlayStation, oglądać filmy o zombie . Ma fretkę imieniem Zenon . Jest więc normalnym, młodszym bratem .
 Dawid ma 20 lat . Jest pro skate . Przynajmniej tak mu się wydaje ... Jeździ na desce, słucha hip hopu i rapu . Nosi te skejtowskie ciuchy, bluzy . Okeeeej .  Ma blond włosy jako jedyny z nas ... po mamie . Lubi palić zioło z " ziomkami na streecie "  jak sam mówi ... ziomki ? street ? Straszne to ale co poradzę . Jest tak wyluzowany, wychillowany, zjarany, spoko i w ogóle, że aż się niedobrze robi . Swoją drogą ciekawe jakim cudem tak długo ukrywa to jaranie ziółka przed rodzicami ? Może dlatego, że jeszcze go nie wydałam .
 Mieszkamy w willi na Wilanowie . Dom jest duży, ogród ogromny. W skrócie ? Mamy basen, ogromne ogrody kwiatowe, jeden warzywny, altankę, stawek i zaciszne miejsca z hamakami i drzewami . Do tego trampolina Pawła, na której są niezłe wyczyny z " ziomkami " .  Dom ma 8 sypialni , kuchnię, salon, hall, siłownię, 3 pokoje dla pracowników, spiżarnię, winiarnię, 5 łazienek i balkon, kryty basen i domowe mini-spa .  No i jest piętrowy .

  Moje najlepsze przyjaciółki to Kana, Kasia, Iga i Weronika . Razem tworzymy niezrównaną paczkę ! Z Kaną i Werą tańczę w zespole, a z Igą i Kasią gram w siatkę . Wszystkie chodzimy do jednej szkoły, a nawet klasy . Forever Togheter.
 Mój chłopak Damian jest koszykarzem . Ma 189 cm wzrostu, jest szatynem z lekko rockowym stylem . Lubię jego gęste włosy, umięśnione ręce . Jego głos ... ogólnie jest cudowny . Jednak czasem z jego kumplami mają takie odpały, że to katastrofa . No cóż ... każdy jakieś ma . Nie oni jedyni ... nie lubię jego kolegów, ale co poradzę . Nie zabronię mu, przecież .
 Mama  ma na imię Anna jest dziennikarką sportową, pracuje w telewizji . Tata ma na imię Tomasz  i jest producentem ... ich oboje często nie ma w domu . Jednak na moje pokazy taneczne, mecze Pawła i zawody na desce Dawida zawsze znajdą czas . Tata zabiera nas na mecze piłki nożnej różnych drużyn, piłka to jego pasja. Tak jak i mamy ... chociaż ona czasem bardziej kocha siatkówkę i tenis .  Jesteśmy dla nich najważniejsi i pomimo wielu obowiązków znajdują dla nas czas . Kontrolują oceny, dają kary, nagradzają ... normalni rodzice . Z trochę grubszym portfelem ... ale fakt, że czasami możemy trochę więcej niż inni ... nie za dużo, ale jednak .  Z takimi rodzicami można się bawić w luksusy . Nie zawsze to dobre, ale co tam . Ma wiele plusów ale i minusy .

 Życie było proste i przyjemne dopóki ... dopóki nie spotkałam go . On zmienił je troszkę ... zmienił mój punkt widzenia na pewne sprawy ... kim jest ? Przekonajmy się co dalej z nami będzie ...