poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 18. - kontynuacja.

Stoję 20 minut w korytarzu, przed salą w której jest Ola .
Nie wpuścili mnie, kazali czekać na zewnątrz . Wiem, że jest przytomna ale jeszcze ją badają. Zdążyłem sprawdzić moje wyniki, wszystko jest ok .
W końcu wychodzi pielęgniarka i pozwala mi wejść do środka, gdzie właśnie pobierają Oli krew .
Zupełnie nagle zrobiła się całkiem blada, a jej oczy smutne .
- Potrzymasz mnie za rękę ? - pyta.
- Jasne . - siadam i łapię ją za rękę.
- Mam zostać i poinformować czy woli pani sama ? - pyta lekarz, kiedy pielęgniarka pobrała krew i wyszła .
- Wolę sama . - uśmiecha się Ola .
O czym mnie poinformować ?
- Dobrze, w takim razie za pół godziny wracam i zabieram panią na kolejne badania . I wtedy zobaczymy czy pani zostanie czy wyjdzie . W razie problemów proszę poprosić siostrę to mnie zawoła - uśmiecha się i wychodzi .
Zostajemy sami we wszechstronnej sali z pustymi łóżkami .
-Jak się czujesz?  O czym masz mnie poinformować ?
- Lepiej ... wiesz zakręciło mi się w głowie i nagle ... budze się już na sali .
- Ale wiedzą co się dzieje?  Czy to zwykle omdlenie czy choroba ?
- Wiedzą . Znaczy muszą się upewnić i dlatego za pół godziny mam badania i ...
- Czyli na co jesteś chora ? - boję się o nią .
- Właściwie to ... na nic . - uśmiecha się.
- Ola ... co się dzieje ? - teraz jestem przerażony .
- Kochanie bo ja ... ty ... znaczy my ... kurczę, Wojtek ... jestem w ciąży.- mówi Ola patrząc w ziemię.
Zatkało mnie .
Nie mogłem wydusić z siebie słowa .
- Wojtek ? Wszystko ok ?
- ale jak to w ciazy ?
- Znaczy mam USG za chwilę i no ... tam się okaże . Ale lekarze mówią że ciąża . - Ola jest przestraszona .
Ja ... jestem w szoku . Mam mieć dziecko ? Znaczy ... zawsze chciałem mieć dwoje ale ... już teraz ? Boję się.
- Ale ... Boże no ... nie spodziewałem się. .- mówię .
- Do 3. Miesiąca można pewnie gdzieś usunąć a ja ... możemy jak najszybciej.  - mówi .
Co to, to kurwa nie .
- Głupia jesteś ? Nawet nie ma mowy . Jeżeli jesteś w ciąży to urodzisz to dziecko . - mówię .- Naprawdę chcesz usunąć nasze dziecko ?
- Nie ale myślałam że Ty nie będziesz chciał ... no rozumiesz ... tak wcześnie i ... - zmieszała się .
- I uwaga znowu . Nie jestem bez serca ... nie chciałbym usunąć . Już , spoko . - uśmiecham się .- teraz musimy czekać na lekarza i badania .
20 minut mija w ciszy .
Myślę ciągle o tym, że niedługo mogę zostać ojcem . Teraz konieczne będzie podpisanie kontraktu z Arsenalem i wylot do Londynu . Teraz kiedy są pierwsze miesiące to Ola jeszcze może latać bez ryzyka . Znajdziemy mieszkanie i kiedy ja będę więcej zarabiał w arsenalu to wtedy ...
-Wojtek ? Idziesz ? - pyta Ola i dopiero teraz zauważam lekarza stojącego obok mnie .
- Tak, oczywiście . - wstaję i nadal trzymając Olę za rękę wychodzę z sali .
Kiedy ona leży ( siedzi ? Leży ? ) na tym fotelu ja stoję obok i denerwuję  się .
Przecież ... Boże, dzieci miały być ale jeszcze nie teraz .
Trzymam jej koszulkę, jakaś lekarka nakłada jej żel na brzuch.  Patrzy na mnie i pyta :
- Chce pan wody ?
- Nie . - mówienie sprawia mi dziwną trudność .
- Wojtek ... może usiądź ? Blady jesteś ... - prosi Ola.
Fakt, może sobie usiadę .
Przystawiam krzesełko, spod ściany, obok fotela, żeby dalej być blisko Oli . Widzę że się boi .
Za chwilę wszystko będzie jasne .
Kobieta przesuwa urządzeniem podobnym do masażera po brzuchu i na monitorze widzimy ... wnętrze brzucha?
- Nic tutaj nie widzę ... - stwierdza po kilku minutach . - Doktor Borowicz się pomylił, nie jest pani w ciąży . Omdlenie najprawdopodobniej było wskutek stresu i złego odżywiania się . Musi pani zacząć jeść regularne i odżywcze posiłki .
Ulżyło mi . Naprawdę .
Oli chyba też . Kolory wróciły do jej twarzy, już nie jest blada .
Po kolejnych pół godziny wychodzimy ze szpitala .
- Ale mi ulżyło - mówię .
Ola popatrzyła na mnie dziwnie .
- Mi ... też . - mówi cicho i patrzy w bok .
Jedziemy do mnie czy do Ciebie ?-Pytam .
- Do Ciebie . Dawid narazie nie potrzebuje auta bo mu rodzice zabrali prawko na tydzień i zgodził się mi pożyczyć . - uśmiecha się Ola i wsiadamy do białego audi cabrio .
- Podziękuj mu . - dała mi kluczyki, więc to ja prowadzę .
- Spoko . - uśmiecha się . - Słuchaj ... odwołajmy tą kolację, co ? Nie dam rady, jestem zmęczona a już 17:30 ... nie wyrobimy się .
- Dobra, jak dojedziemy do mnie to zadzwonię .
Droga mija w ciszy . Ona pewnie tak jak ja myśli o tym co się dzisiaj działo. Masakra dzień . Ale znowu cały spędziłem z Olą .
Dojeżdzamy do mieszkania i kiedy jesteśmy już u góry oboje rzucamy się na łóżko wykończeni .
- Jak się czujesz ? - pytam odgarniając jej włosy z czoła .
- Dobrze . Ale trochę głodna jestem.
- W takim razie zapraszam na specjalność szefa kuchni ... spaghetti . - uśmiecham się  i mimo zmęczenia postanawiam zrobić obiado-kolację . Bo Ola nie jest w stanie.
- Mm ... zrobisz ?
- Tak . - wstaje z łóżka .
Po 15 minutach obiad jest gotowy . Siedzimy przy stole i znowu jest cicho .
- Ola ... co jest ? - pytam widząc jej smutną minę .
- Nic skarbie ... - uśmiecha się lekko . Ale po oczach widzę że coś jest nie tak .
- Głupi nie jestem , widzę że coś się dzieje ...
- Bo ... przed szpitalem mówiłeś że Ci ulżyło ... i ... - odkłada widelec - i ... Ty ... nie chcesz mieć ze mną dzieci ?
Przestałem jeść .
- Słuchaj ... to nie tak miało brzmieć . Myślę że to jeszcze nie pora na dzieci.
- Ale ... jakbym była jednak w ciąży to ... co wtedy ?
- Wtedy byśmy je wychowali .
- Ale ... to jeszcze nie pora, sam mówiłeś .
- Tylko, że gdybyśmy wpadli to nie byłoby wyjścia i ... nie pozwoliłbym Ci go usunąć . Kochałbym i wychowywałbym je tak jakby było planowane i wyczekiwane .
- Wiesz ... nie myślałam, że jesteś ... tak odpowiedzialny . - znów zaczyna jeść .
- Jednak nie jestem skończonym debilem, na którego być  może wyglądam .
Czasem mi przykro, że ma mnie za kogoś bez serca ale wiem, że sprawiam takie wrażenie . Czasem.
- Wojtek ... ja się dzisiaj ... nawet cieszyłam kiedy ten lekarz powiedział że to ciąża . - mówi cicho .
- Rozumiem ... jesteś kobietą . Chyba każda ma coś takiego, nie ?
- Chyba tak . - mówi i patrzy w talerz . - Słuchaj bo ...
- no?
- Zróbmy sobie dziecko .
...
- Co ? Teraz ? - pytam w szoku .
- Tak . Dzisiaj . Zajdę w ciążę i będziemy mieli dziecko . - uśmiecha się .
- To zły pomysł na tą chwilę . - mówię powoli .
- Po co wogóle zaczęłam ... - Ola wstaje . - Idę pod prysznic .
- Okej .
Kiedy ona się myje ja myślę o tym co mówiła . Może i chciałbym z nią to dziecko . Ale mamy złą sytuację akurat . Ona musi skończyć szkołę, a ja akurat będę zmieniał drużynę . Po 10 minutach Ola wraca z łazienki a ja mam gotowy plan .
- Chodź kochanie . Musimy poważnie porozmawiać . - siadam na łóżku.
- Ee ... ok . - siada przykryta do pasa  kołdrą .
- Sprawa wygląda tak, że dostałem bardzo dobrą propozycje z Londynu . Od nowego sezonu miałbym grać dla Arsenalu. Dostałbym wysoką wypłatę . Póki co ławka rezerwowych ale uda się na 1. Bramkarza ... na stracie dostane mieszkanie, wynajęte . Ale jak już się uspokają zarobki to wtedy kupię własne . I .... słuchaj chciałbym tam grać ... to spełnienie marzeń i chciałbym też ...żebyś poleciała tam ze mną .
- Ja? Ale ...
- Daj mi skończyć . A skoro Ty chcesz mieć dziecko już teraz to polecisz ze mną. Tam skończysz szkołę i ja będę miał już pozycję . Będziemy dosyć dobrze ustatkowani i ... wtedy będziemy w stanie mieć dziecko . Czyli dokładnie za rok będziesz już w ciąży . To jest moja propozycja. Zależy mi na nas, kochanie . I na Twoim szczęściu najbardziej . - uśmiecham się . - Co ty na to ?
- Mówisz poważnie ?
- Całkowicie .
- To niezły pomysł. - uśmiecha się.-chodź poleżeć ... - łapie mnie za rękę i ciągnie na łóżko .
- Okej . - pozwalam się pociągnąć.
Leżymy w ciszy obok siebie . Ona zakłada mi rękę na brzuch i wtula się w moje ramiona .
- Kocham Cię ... - całuję ją w czoło.
- Ja Ciebie też . - uśmiecha się .
- Ej masz ochotę na jakiś film ? - pytam .
- Chętnie . Jaki proponujesz ?
- Rec3... hostel 2 ?
- A może jakąś komedię romantyczną ?
- Ehh ... w takim razie ... Pożyczony Narzeczony, Kobiety pragną bardziej ... a ze starszych.  to może pretty women, mój chłopak się żeni ... - przeglądam filmy w szufladach .
- Lubię Pretty Women . Weźmy ten.
- Ok . - Włączam DvD, a Ola przynosi butelkę Wina i Jacka Danielsa . Dla siebie kieliszek do wina i szklankę do whiskey dla mnie .
Ola siada na kanapę, a ja kładę poduszkę na jej kolana i tam głowę.
Teraz Ola czule mierzwi mi włosy .
- Stary już ten film ... a nadal go uwielbiam . - uśmiecha się.
- Taak ... ale oglądasz go na 60 calowym, ledowym telewizorze więc nie narzekaj .
- Oh, nie śmiałabym . - pochyla się i całuje mnie .
Oglądamy film i idziemy spać .
Lubię , naprawdę lubię budzić się kiedy wiem, że ona będzie obok mnie . Z tą myślą dosyć szybko zasypiam ...

* tydzień później *

W tym tygodniu widywaliśmy się każdego dnia . Każdy wieczór spędzaliśmy we dwoje, albo ze znajomymi na imprezach . Każdego dnia zakochiwałem się w niej jeszcze mocniej . Jednak jeden wieczór i moi kumple zepsuli wszystko ...
Z soboty na niedzielę Ola nocowała u siebie w domu . Kiedy w niedzielę przyjechałem, bo umówiliśmy się na kolację zobaczyłem coś czego się nie spodziewałem .
Przed jej domem stała karetka i właśnie odjeżdżała .
Szybko wysiadłem z auta i poszedłem do Oli, która stała w progu . Płakała. Jej rodzice wsiedli do samochodu i odjechali za karetką a ona stała w drzwiach z Pawłem.
- Co się stało ? - pytam podbiegając do niej .
- Dobrze wiesz co się stało !
- Co? Nie , właśnie nie wiem .
- Ty i Twoi wspaniali przyjaciele ... jak mogłeś ! Wojtek to mój brat ! Miał Ci dzisiaj dać te pieniądze ! Nie mogłeś poczekać ? Dać mu ten jeden dzień dłużej ?! Musiałeś go pobić ?! - krzyczy nie mogąc złapać oddechu przez łzy .
- Ola o czym ty mówisz ? Dopiero przyjechałem i ... - mówię nie rozumiejąc .
- Tak ? I zupełnie nagle się tu znalazłeś chwilę po tym jak pobito mojego brata ... gdzieś tam ? - pokazuje na kierunek, z którego przyjechałem .
- Ola, kurczę myślisz że bym go aż tak pobił ?! Zawsze Ci się przyznawałem . Naprawdę myślisz, że mógłbym zrobić coś takiego? Przecież dalej czekam na tą kasę, byłem w domu nic nie robiłem ...
- Jak możesz mnie tak okłamywać !
- Ola nie kłamię ... ufasz mi ?
- Jak mam Ci ufać kiedy kolejny raz mnie okłamujesz ?! - ociera łzy . - To koniec Wojtek, odejdź .
- Co ?! Nie ... - mówię w szoku . - Ola kurczę ... jak pojedziesz tam do niego to ... on Ci sam powie, że to nie ja ! Kochanie, proszę, zaufaj mi ...
- Nie Wojtek ... przykro mi, ale to koniec. - mówi . - Nie chcę Cię tu więcej widzieć . - uspokaja oddech.
- Ale ja Cię kocham ... Ola proszę, musisz mi uwierzyć .- błagam ją .
- Nie ... nie pokazuj się tu więcej . Cześć . - z płaczem zamyka drzwi .
 Nie wierzę, nie wierzę w to co tu się teraz stało ... przecież mnie tam naprawdę nie było . Cholera, czyżby West zrobił tą akcję bez mojej wiedzy ?
Kurwa .
Teraz jeszcze Ola mnie zostawiła .
Nie mam czego tu szukać . Spróbuję się z nią skontaktować jak już emocje opadną .
 Wracam do auta i odjeżdżam do domu .

Kolejne 2 tygodnie mijają smutno i powoli. Okazało się, że to jacyś inni ludzie niż West pobili Dawida. West sam miał się dowiedzieć kto to był .
 Milion razy do niej dzwoniłem . Nie odebrała . Byłem u niej w domu . Otwierała mi jej mama mówiąc, że jej nie ma. Pisałem na Facebook'u . Nie odpisywała . Nagrałem miliard żenujących wiadomości z prośbą o rozmowę, cokolwiek . Nic .
 Po trzech tygodniach walki zrezygnowałem . Nie chciała mnie znać, nie ufała mi . To była moja wina, że raz zawiodłem jej zaufanie, pewnie ciężko jej uwierzyć, że mnie tam nie było . Ale jej się przyznawałem do wszystkiego ... Dawid ... ciekawe czy on w ogóle pamięta kto go pobił i jeżeli tak to ... czy powiedział prawdę . Ale o to też pytałem w kilku wiadomościach . Nie oddzwoniła, nie odpisała, nie odezwała się. Nigdzie jej nie spotkałem . To koniec .
Zakończyłem wszystkie sprawy z Westem, z wyścigami . Co prawda kontakt z nim mam, bo to przyjaciel ale gang, wyścigi i handel porzuciłem.
W ciągu tych trzech tygodni podjąłem bardzo trudną decyzję ... podpisałem kontrakt z Arsenalem Londyn .
Jest 25 lipca, godzina 11:34 . Właśnie wchodzę do samolotu, zajmuję miejsce . Ze łzami w oczach i złamanym sercem wylatuję do Anglii .


________________________________________________________________________________

Oh My God ! Co teraz ? 
Spodziewaliście się tego ?
Aż mi szkoda Wojtusia ... tylko czy on jest do końca niewinny ?
czekam na kom :)

Love xx

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 18.

- Dzięki za wieczór . - całuję Olę na pożegnanie . - Do zobaczenia wieczorem . Będę o 18:30.
- Cześć kochanie.- uśmiecha się i wysiada .
Patrzę jak wchodzi do domu i odjeżdżam.
Jest niesamowita, ale strasznie dużo gada, to trochę irytujące.
Wczoraj musiałem na nią nawrzeszczeć żeby była cicho. Nie chciałem ale musiałem ... nic nie poradzę . Kocham ją bardzo mocno. 
Jadę Warszawą bez konkretnych planów na dzisiejszy dzień . Może oprócz tego że po południu muszę się spakować skoro mamy jechać . No i kolacja . Super .
Zwalniam na skrzyżowaniu, bo zauważam radiowóz kiedy nagle ... wjeżdża we mnie czarne audi cabrio . Uderza w bok od strony pasażera i go wgniata . Szyba wylatuje, lusterko odpada . Gwałtownie pochylam się do przodu i gdyby nie pasy uderzyłbym głową w kierownicę .
- Kurwa! - klnę .
Zapalam światła awaryjne i wysiadam z auta . Patrze na dwóch policjantów, którzy idą w naszą stronę.  Są po drugiej stronie ulicy, chwilę im to zajmie .
Oglądam bok samochodu . Gość który we mnie wjechał ma wgiętą maskę i właśnie wysiada . Ja mam wbity bok, brak szyby i lusterka, rozbity przedni reflektor .
Z samochodu wysiada facet w którym rozpoznaje ... Damiana . Czy to kurwa żarty ?
- Ty szmaciarzu! - wysiada .
- Co Ty kurwa gadasz ? Rozjebałeś mi samochód, kurwo . - już jestem wkurwiony .
Podchodzi do mnie i mówi :
- A Ty mi związek . - po czym szybko i niespodziewanie leci na mnie prawy sierpowy.
Dostaję w twarz . Coś mi chrupnęło w nosie.
- Skurwysynu! - krzyczę.
- Fajnie się rucha moją laskę ?! - krzyczy wściekły i uderza tym razem w brzuch .
Nie dam się tak . Policja widziała kto zaczął więc pora na obronę własną.
- Nigdy nie była Twoja, kurwo .
- Kto tu jest kurwą ? Chyba tylko ona ! - krzyczy .
Nie .
Mnie może obrażać ale od Oli niech się odczepi.
Szybko przyciskam go do boku jego samochodu .
- Wyzwij ją jeszcze raz a rozjebię Ci łeb o tą szybę. - mówię powstrzymując się od uderzenia go .
- Suki się nazywa sukami . Już tak ma każda dziwka . - mówi z uśmiechem .
Jak obiecałem tak zrobiłem.
Pociągnąłem go od szyby i uderzyłem jego głową w szkło .
Szyba pękła a on krzyknął z bólu. 
- Proszę się odsunąć ! - słyszę głos policjantów .
Puszczam Damiana, A on kopie mnie w brzuch aż wpadam na mój samochód .
- Proszę go zostawić . Nie dość że spowodował pan wypadek to teraz bójkę . Ten mężczyzna może teraz pana oskarżyć . - mówi policjant do Damiana .
Drugi podchodzi do mnie i pyta czy wszystko w porządku i czy wzywać karetkę . Pojawia się kolejnych dwóch, którzy rozganiają tłum ludzi wokół nas, których dopiero teraz zauważyłem.
- To on zaczął ! To wszystko on ! - krzyczy Damian z furią w oczach .
- Proszę się uspokoić ! Bo będę musiał pana zakuć w kajdanki . Widzieliśmy wypadek, który pan spowodował i mamy świadków i wypadku i bójki więc proszę się uspokoić . - mówi do Damiana drugi .
On się uspokaja a ja i dwóch innych policjantów spisujemy protokół i dzwonię po lawetę . Policja pyta czy chce wniesc oskarżenie o pobicie . Jednak odmawiam, bo okazuje się że Damian był ścigany przez policję za 2 inne pobicia .
Leżącego się nie kopie ... więc dam mu spokój.  Jak coś to załatwimy to sami . Damian został aresztowany i odwieziony na komendę . Wszystko to zajmuje ponad 2 godziny .
Kiedy samochód jest na lawecie, policjanci odwożą mnie do szpitala na badania .
Zakończyliśmy wszystkie potrzebne badania i czekam na ich wyniki .
W poczekalni postanawiam  zadzwonić do Oli .
- Cześć kochanie . - mówię .
- No hej, co tam ?
- Wybacz że zawracam Ci głowę ale ... mam prośbę . - proszę .
- Jaką ? - słyszę jej pogodny głos i przestaje mi przeszkadzać wszystko . Nawet boląca głowa i krew cieknąca z nosa .
- Możesz po mnie przyjechać ? Weź auto od Dawida czy coś ... - mówię .
- A gdzie jesteś ?
- W szpitalu, miałem wypadek i ...
- Boże ale nic Ci nie jest ? Co się stało ? Kochanie, mów szybko . Już idę do Dawida po klucze .
- Spokojnie nic mi nie jest.Trochę poobijany jestem ale to Ci opowiem jak przyjedziesz, ok?  Nie martw się, czuję się dobrze.-uspokajam ją.
-Dobrze,który to szpital? Zaraz będę.
Podaje jej adres szpitala. Który jest w sumie nie daleko od jej domu, bo ja daleko nie odjechałem a policja też długo tu nie jechała .
Ola jest po 20 minutach.
-Wojtek, Boże nic Ci nie jest ?! - wpada kiedy widzi mnie w poczekalni .
-Spokojnie, żyje.
-Boże krew Ci leci. - patrzy na całą zakrwawioną chusteczkę.-I masz rozciętą wargę.
-Hej, spokojnie.  Wszystko w porządku . Nic mnie nie boli, czekam na wyniki.  - uśmiecham się . - Siadaj . Muszę Ci coś powiedzieć.
Opowiadam jej że to był Damian i czemu w ogóle tu jestem .
-To niemożliwe!
-a jednak. Twój były to niezły kozak .
-Przecież on jest jakiś... grrr. Boże, nienawidzę go . - mówi ze złością.- Przykro mi . To taki debil.
-Spokojnie . Złapali go za dwa inne pobicia więc chyba mamy z nim spokój.
-no tak .
Siada i smutno patrzy w ziemię .
-Wszystko ok ?
-Tak, ale martwię się o ciebie .
-Przecież nie ma czym, chyba widzisz, że wszystko w jak najlepszym porządku.-odpowiadam patrząc jej w oczy.
-Niby tak, teraz tylko smarkasz krwią, a dobrze wiesz, że on ci nie odpuści.-odpowiada zakładając nogę na nogę.
-Damian? Pójdzie siedzieć za te inne pobicia. Jak znaleźli przy nim albo w jego aucie narkotyki to dłużej zejdzie. A to, że teraz we mnie wjechał to zwykły przypadek.
-Może i przypadek, ale ma kolejny powód żeby...
-Daj spokój. Będzie co będzie, a jego mam dupie. Masz chusteczki? Ta już się nie nadaje.
-Jasne, trzymaj.-podaje mi paczkę i już nie wraca do tematu.
-Trochę mi się odechciewa tej kolacji wieczorem...może ją przełożymy?-pytam żeby zabić tę krępującą ciszę.
Po szpitalnych korytarzach ciągle ktoś się kręci, pielęgniarki biegają po salach i recepcji, pacjenci siedzą i czekają. Co jakiś czas przechodzi lekarz i za chwilę z powrotem idzie do swojego gabinetu. Pacjenci są wywoływani po wyniki, na wizyty, wchodzą do gabinetów, wychodzą, ciągle ktoś się zmienia ale jakoś nie słychać mojego nazwiska, jestem tym lekko poirytowany.
Osobiście uważam, że po nastawieniu nosa mogli mi dać spokój i wypuścić do domu.
-Chyba żartujesz, idziemy. Obiecałam twojej mamie.
-Ale naprawdę nie mam ochoty, zresztą tak źle się czuję po tym wypadku...-opieram głowę na jej ramieniu i liczę, że to kupi.
-Tak? To chyba poprosimy pielęgniarkę, żeby cię wzięła na inne badania, może powinieneś zostać tu na parę dni na obserwacji, hm?-uśmiecha się z przekorą.
-Dobra, będziesz czegoś chciała.-siadam prosto.
Wtedy z głośnika słyszę moje nazwisko i idę odebrać wyniki badań.
Lekarka tłumaczy, że wszystko jest w porządku i mogę iść do domu.
Czyli siedziałem tu bez powodu. Wracam do Oli.
-Chodź, nie ma po co dłużej tu sterczeć.
-Jak z wynikami?-pyta zatroskana.
-Wszystko dobrze, czekaliśmy na to, żeby usłyszeć, że mogę wyjść. Chodź, bo zostaniesz tu tak długo jak ta pani.-wskazuję na starszą panią, która pochrapywała na krzesełku obok.-Ona czeka tu od 85'.
-Jak możesz!-Ola tłumi śmiech i uderza mnie lekko w ramię.
-Ja prowadzę.-przed szpitalem wyciągam rękę po klucze od audi Dawida.
-Jesteś pewien?
-Tak, dawaj kluczyki.
Wzrusza ramionami i rzuca mi klucze, sama zajmuje siedzenie pasażera.
-Dokąd jedziemy?-pyta, gdy zauważyła, że znajdujemy się przy wyjeździe z Warszawy.
-Do Legionowa.-odpowiadam skręcając z autostrady.
-Po co? Mieliśmy...
-Tak, tak. Jedziemy po samochód, Porsche szybko nie wróci. A szkoda, taki mój pierwszy poważny wydatek, sentyment mam.-uśmiecham się.
-A skąd Ty chcesz w Legionowie samochód wziąć?
-Od Westa.
-A nie pomyślałeś, że ja wcale nie chcę jechać do Westa?
-Dawid nie pożyczyłby mi samochodu, pożycza go Tobie. Ty go pożyczyłaś i Ty go oddasz.-uśmiecham się.-Skarbie, taksą jechałbym tutaj kilka godzin.
-Czyli wracamy osobno?-pyta.
-No tak. Dasz sobie radę za kierownicą?-pytam z ironią.
W odpowiedzi unosi środkowy palec z uśmiechem.
W końcu dojeżdżamy do sporego domu ogrodzonego wysokim murem. Ola przygląda się uważnie okolicy.
-Nie wygląda to na siedzibę gangstera.-mówi.
Uśmiecham się. Dla niej wiele rzeczy jest bardzo stereotypowych.
-West nie jest tylko gangsterem.-podjeżdżamy pod bramę i dzwonię videofonem.
-Wojtek? Co Ty do cholery robisz w tym audi?-pyta West.
-Mój trochę ucierpiał, wpuść nas to chętnie ci opowiem.
-Dobra.
Wjeżdżamy po siwym bruku pod drzwi domu, a właściwie dworku.
Wysiadam z auta, ale widzę, że Ola się nie rusza.
-Będziesz tu siedzieć?-pytam przez otwarte drzwi.
-A długo Ci to zajmie?
-Raczej chwilę. Nie mogę wejść, poprosić o samochód i wyjść, trochę kultury.-puszczam jej oczko.
Przewraca oczami i wysiada.
Rozglądamy się przez moment po podwórku Westa. Przed dużym, białym dworkiem jest spore rondo obsadzone krzakami, po prawej stronie idzie brukowana ścieżka, która prowadzi za dom, do ogrodu. Resztę zasłaniają drzewa.
Po lewej stronie widać duży garaż i bramę prowadzącą na pole. Tam jest trasa, na której jeździ się quadami.
-Kim on jest skoro nie tylko gangsterem? Tego na pewno się nie dorobił na...
-Wyjaśnię w drodze powrotnej. Jest biznesmenem. Więcej powiem jak wrócimy, ok?
-Dobra.-zgadza się.
Wchodzimy do domu.
West czeka na nas w korytarzu. Po wejściu do domu mijamy drewniane, szerokie schody prowadzące na piętro, drzwi do piwnicy i jadalnię. Wchodzimy do dużego salonu z kominkiem, kremowymi skórzanymi kanapami i szklanym stołem. Przy wyjściu na taras stoi dobrze zaopatrzony  barek, kolekcja płyt i kwiaty. Po lewej stronie jest łuk prowadzący do kuchni, skąd czuć zapach parzonej kawy, Widzę szok i pewien podziw malujący się na twarzy Oli.
-Siema! Co się stało nieśmiertelnej cayenn'ie? Siadajcie.-West gestem wskazuje na kanapę.-Zaraz będzie kawa, chyba, że zostajecie na noc?
-Nie, wracamy. Cayenne dziś rozjebał Damian Lesiński.-wzdycham i siadam na kanapie.-Przyjechałem z pytaniem czy pożyczysz mi na jakieś max. 2 tygodnie jakiś wóz.
-Jasne, że tak ale to później pójdziemy coś wziąć. Jak to Lesiński?
-Normalnie, wjebał się we mnie dziś w mieście, przez przypadek.
-Przez przypadek?
-Raczej tak, ale jak zobaczył, że to ja to się rzucił z łapami przy policji, nos mi nastawiali, 2 godziny z życia na miejscu wypadku przesrane i 2 w szpitalu.
Kobieta wyglądająca na pokojówkę lub pomoc domową przynosi dzbanek z kawą, kubkami, cukrem i mlekiem. Druga przynosi ciastka i talerzyki.
Uśmiechają się i wychodzą.
-Świetny dzień widzę.
-Ta, niesamowity. A jeszcze musimy wracać, bo Ola wspaniałomyślnie zgodziła się na rodzinną kolację u mnie w domu.-patrzę na nią, ale ona chyba wcale nas nie słucha. Patrzy przez okno na ogród. Fakt, że robi wrażenie. Dużo kolorowych, masywnych kwiatów, równy trawnik, basen z leżakami, grill i krzesełka, gdzieś dalej altana ze stawkiem.
-No zdarza się, co się nie odzywasz?-pyta ją West.
-Trochę zaskoczył mnie Twój dom. To naprawdę tutaj są te wasze imprezy? Wątpię.-uśmiecha się.
West się śmieje.
-Nie, nie tutaj. Od tego mamy miejscówkę bliżej centrum. Klucze ma każdy od nas i może tam wejść kiedy chce. Tutaj mieszkam ja i Kasandra. Wiedzą o tym tylko zaufani ludzie, reszta nie jest mile widziana. Ochrona ma wszystko pod kontrolą.-tłumaczy jej.
-Ok, spoko.
Jeszcze pół godziny pogadaliśmy i poszliśmy po samochód.
Z 4 obecnych wybrałem czarnego lexusa, który był absolutnie dla mnie. Obok stał jeep, ferrari i mitsubishi. Lexus odpowiadał mi sportowym, ale eleganckim kształtem, mocą i wygodą. Najlepsze wrażenie robił jednak środek-bordowe skóry i wykończenia i czarny kokpit. Stwierdziłem, że też muszę sobie takie cudo sprawić.
-To dzięki, oddam jak tylko będę miał porschaka.-mówię przed domem.
-No spoko, spoko ziomek.
-To narazie!-Ola żegna się z Westem i wsiada do Audi Dawida.
-To jej brat wisi nam hajs tak?-pyta West.
-No tak.
-Chłopak ma czas do jutra, wiesz o tym?
-Wiem, pamiętam. Myślę, że skumał i ma pieniądze.
-Co robimy z Damianem?-pyta West odpalając papierosa. Żeby zyskać na czasie i chwilę porozmawiać z nim sam na sam też biorę fajkę.
-Niby ma siedzieć.
-Wiesz jaki on jest, wywinie się, zrzuci na kogoś, ujdzie mu to wszystko i wyjdzie. A z tego co opowiadałeś jest wkurwiony na ciebie totalnie.
Zerkam w stronę Oli, zniecierpliwiona uderza palcami o kierownicę, ale nic nie mówi i nie wysiada.
-Jest. Dziś stwierdził, że mnie zapierdoli. To, że z nią jestem jeszcze go bardziej podburzyło.
-Jego kumple już pewnie czegoś na ciebie szukają, bo na 100% wiedzą o wszystkim.
-Na pewno. Dawid się z nim zadaje.
-Kim jest Dawid?
-Jej brat.
-Ten typ, który ojebał nas na hajs jest ziomkiem Damiana i jeszcze w dodatku bratem twojej laski?
-A moja laska jego byłą. Bingo.
-Coś mi świta...ale muszę przemyśleć.-zamyślony zaciąga się.
-Trzeba wyciągnąć z chłopaka co wie, nie?
-Tak. Zgrywa odważnego ale jak co do czego to myślę, że wszystko powie. Co z dziewczyną? Nie wydaje mi się, żeby przymknęła na to oko.
-Ją zostaw mnie. Coś wymyślę...chyba.
-Bez chyba. A ja przemyślę co z chłopakiem. Lepiej dla niego jeśli ma dla nas pieniądze. Lepiej dla nas jeśli ich nie ma.
-Wiem.-gaszę niedopałek.-Zdzwonimy się. Dzięki za samochód jeszcze raz, nara.
-Trzymaj się.



środa, 22 maja 2013

Kochani !
W rozdziale 17. Coś się porąbało i są niepokolei fragmenty ... poprawie je jak najszybciej .

Jestem zuaaa coś mi się psuje z tym bloggerem , wybaczcie . :C

Love xx

Końcówka rozdziału 17.

Siedziałam na jego kolanach na krześle . Oglądaliśmy jakieś portale plotkarskie na których były zdjęcia z naszego wypadu do miasta. Podała nam je Kasia, która natychmiast po przeczytaniu napisała mi smsa że jesteśmy na Pudlu i innych portalach .
Napisy i nagłówki to " Nowa zdobycz Szczęsnego ", " Córka dziennikarki spotyka się ze znanym piłkarzem ! " i takie podobne . Ogólnie jesteśmy " słodką parą, ale znając piłkarzy ten związek szybko się skończy ", a ja " szukam okazji do lansowania się " i Chcę " zostać celebrytką ".
- Nawet tego nie czytaj dalej . - Wojtek zamknął laptopa .
- Czemu ?
- Nie chcę żeby to zepsuło nam wieczór ... który od pewnego czasu jest idealny . - mówi Wojtek i czule całuje mnie w kark .
- Tak ? A masz jeszcze jakiś plan na dzisiejszą noc ? - pytam przesuwając dłonią po jego udach.
- Na poczatek chciałbym zdjąć tą folię z tatuażu . - mówi .
- Ok . Daj . - wstałam i powoli zerwałam folię i tasiemki . - wygląda genialnie  - uśmiecham się i wyrzucam folię do kosza .
- Podoba mi się .
- Mi też, ale skóra jest jeszcze podrażniona . - patrzę na ciemny tusz, naokoło którego jest zaczerwieniona skóra .- pójdę po wodę utlenioną i waciki .
Po chwili wracam z buteleczką i delikatnie przemywam tatuaż .
- Przyjemnie . - mówi Wojtek . - Teraz Twój .
Kiedy wszystko skończyliśmy zaproponowałam mu masaż .
- Serio ? Zaczyna się fajnie ... - mówi i kładzie się na brzuchu na łóżku .
- Rozluźnij się trochę, kochanie . - dotykam jego silnych, ramion . I dopiero kiedy je masuje czuję jaki jest umięśniony i silny .
Zaczęło mi się to podobać .
Olejek miał przyjemny kokosowo-brzoskwiniowy zapach .
- Trochę niżej ... mhmyy ... - zamyka oczy i po kilkunastu minutach masażu czuję jak jego mięśnie się rozluźniają a on sam jest spokojny .
Odwraca się na plecy i sadza mnie w pasie.
- Chcesz żebym ja Cię pomasował? - pyta .
- Nie ... ale możesz mnie mocno przytulić. A potem zdjąć tą koszulkę i ...
- I co ? - pyta całując mnie w brodę.
- resztę zostawiam Twojej wyobraźni . - śmieje się . - ale bądź trochę romantyczny.
- Mówiłem że nie jestem rycerzem.- śmieje się i wstaje z łóżka .
- Co robisz ? - pytam zdziwiona.
- Jestem romantyczny albo zboczony  ... - mówi i idzie do szafy . Wyciąga swoje 2 krawaty i wraca do mnie . - usiądź .
- Po co ?
- No usiądź, nie gadaj . - uśmiecha się.
Jestem grzeczna, więc siadam a on za mną. Czarny krawat śledzik zawiązuje mi na oczy .
- Wojtek ... nic nie widzę, ej .
- O to chodzi . - słyszę jego śmiech. - Nie wiesz, że jak masz zamknięte oczy to reszta zmysłów jest bardziej czuła ?
Zaskoczył mnie .
- Nie nie wiedziałam ... myślę że masz z tym jakieś konkretne plany... - mówię . Czuje się dziwnie z zasłoniętymi oczami. Jednak ... podoba mi się tak .
Poczułam że Wojtek zszedł z łóżka.
Jednak o nic nie pytałam i czekałam co zrobi . Intrygowało mnie to . Muzyka zrobiła się trochę głośniejsza, a Wojtek ... chyba był już na łóżku . Nie wiem. Nie mam orientacji ... w tym .
Kiedy niespodziewanie poczułam jego dłonie na mojej talii od razu przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- Zaczyna mi się podobać ... - mówię .
- To dopiero początek ... zdejmij . - ciąganie w górę za koszulkę . - Ty jeszcze masz coś pod spodem myślałem że tylko to ...
Chyba się zawiódł, że musi jeszcze coś porobić ... haha nie, był szczęśliwy .
Szybko pozbył się mojej bielizny i co dziwne ... miał rację . Z zamkniętymi oczami czułam każdy dotyk jego dłoni, ust dużo mocniej .  A on posuwał się do rzeczy, o których na myśl mi nie przyszło że komuś pozwolę coś takiego ze mną robić . Ale to był mój Wojtek, któremu pozwolę na wszystko .
Kiedy skończyliśmy się kochać zdjęłam krawat . On leżał obok i patrzył na mnie z uśmiechem .
- Jesteś zadowolona ?
- Tak ... - szczerzę mówiąc chce więcej .
Uzależnienie ? Nie ... chyba raczej zafascynowanie zdolnościami mojego chłopaka .
- Cieszę się .
- miałeś rację ...
- Wiem . Podobało Ci się z krawatem ? - pyta przygryzając wargę .
- Tak .
- Seksownie wyglądało kiedy taka naga leżałaś z tym na oczach . I jak głośno ... - mówi .
- Oj, rozumiem no . - przerywam mu .
Siadam na łóżku i sięgam po lampkę wina .
Jestem przykryta kołdrą, którą trzymam aż pod szyją .
- Weź to ... - zabiera mi kołdrę i zsuwa ją na dół do pasa . - Jesteś piękna i seksowna, czemu się przede mną chowasz ?
- Ja ? Niee ... - w tym czasie on usiadł za mną i całował mnie po plecach . - przestań ... mhmy ... Wojtek ... starczy już .- mruczę kokieteryjnie .
- Ej ... dopiero ... - patrzy na zegarek . - wpół do drugiej, mamy czas .
- Bardzo wcześnie, naprawdę . - kładę się na niego . - Pojedziemy sobie stąd ? 
- Co ? Teraz ?
- Nie ... mieliśmy jechać pod namiot , w nieznane.  - mówię .
- Ah ... no tak . Spoko ... odwożę Cię rano do domu, pakujesz się, wieczorem wyjeżdżamy .
- ale jutro kolacja u Twoich rodziców .
- No tak ... więc w środę, ok ? - pyta .
- Obiecujesz ?
- Tak . - całuje mnie w czoło .
- To okej . - całuje go w usta i ... po chwili znowu się kochamy i następnie idziemy spać .

__________________________________

Muszę im ograniczyć ten seks haha . Chyba że chcecie go nadal, to piszcie :p
Słodziaki, Słodziaki . :3
Ale Wojtek ... zmiennym jest ;>
Co dalej ... ?

Love xx

P.S. MAMO KUP MI TAKIEGO WOJTUSIA :c

Rozdział 17.

[ Warszawa ] 

{ oczami Oli } 

- Wojtek, nie mogłeś mu tego do cholery odpuścić ?! - krzyczę na niego kiedy wsiadamy do auta ( srebrny nissan ... czyżby Wojtek nie ścigał się swoim Porschakiem? ).
- Słuchaj, zakładasz się - płacisz . Proste.
- Ale to mój brat, Wojtek proszę Cię...
- Ola ! Wtedy nie wiedziałem że to Twój brat . Nie mogę mu odpuścić bo potem będą o tym widzieć, okej ? Więc do cholery jasnej nie mieszaj się w to proszę Cię!
- No Przecież on nikomu nie powie jak mu odpuścisz ...
- Nikomu nie powie, bo mu nie odpuszczę .
Wtedy mi się przypomniało jak wrócił pobity do domu ... wczoraj albo przed wczoraj ...
- Wojtek ... uderzyłeś go ? - pytam.
Jesteśmy już poza Warszawą . Jedziemy drogą między lasami .
Widzę jak Wojtek zaciska usta .
- Tak . Musiałem ...
- Zatrzymaj się . - mówię .
- Co ?
- Słyszałeś . Zatrzymaj się !
- Po Chuj ?
- Zatrzymaj, kurwa ! - mówię .
Posłusznie zatrzymuje samochód .
- I co teraz ? - pyta zaciskając ręce na kierownicy .
- Wysiadam, cześć . - zamknęłam za sobą drzwi .
- I co będziesz tu stać i czekać na ... na co ? - pyta otwierając okno .
- Na kogoś kto mnie podwieźe.
- Ahh ... bo o 21 to sami przyjemni ludzie jeżdżą . Zero zboczeńców i napaleńców . Masz rację, kochanie.
- To tak jakbyś zostawił mojego brata tutaj .
- Pedofile wolą dziewczynki . - rzuca ze złośliwym uśmiechem .
Boże on potrafi być irytujący .
- Co Ci zależy ... jedź . - mówię .
- Okej . Trzymaj się ciepło, koteczku . - zasunął szybę i odjechał . Światła zniknęły za zakrętem .
Boże, on naprawdę odjechał ?
Nie wierzę . Zostawił mnie tu . W lesie. W nocy, samą .Przez pół godziny nic nie przejechało tą drogą, zaczynałam się bać.
Wyciągnęłam telefon i chciałam dzwonić po Dawida . Jak odblokowałam ekran zobaczyłam zdjęcie jak Wojtek całuje mnie w policzek.
Wybrałam jego numer . Odebrał po pierwszym sygnale .
- Haalo ? - słyszę jego złośliwy ton.
- Wrócisz po mnie ... ? - pytam cicho .
- nie słyszę ... - droczy się .
- Wrócisz po mnie ?! - drę się w słuchawkę .
- Zobaczymy ... - słyszę jego śmiech . Rozłączył się .
Kurde, nie wierzę .
Kilka sekund później słyszę warkot silnika i widzę czerwone światła wyłaniające się zza zakrętu i ... nissan Wojtka podjeżdża tyłem i parkuje  obok mnie .
- Wsiadaj . - otwiera okno .
- Dzięki że tak szybko przyjechałeś. - zapinam pasy .
- Byłem za zakrętem, przecież bym Cię tu nie zostawił . Jeszcze by Cię zgwałcili. Czekałem aż zadzwonisz . I tak długo wytrzymałaś . - mówi i odjeżdżamy.
- No ale ... jakby ktoś jechał to bym wsiadła ! - mówię ale gdzieś w środku jest mi miło, że mimo wszystko czekał i się martwił .
- Jakby ktoś jechał to pojechałbym za nim . - uśmiecha się.
- A ... odpuścisz mu ? - pytam przymilnie .
- Ola, kurde. Nie odpuszczę mu! Jeżeli ja to zrobię to on znowu się z kimś założy i wtedy ten ktoś już mu nie podaruje i go pobije albo zabije . Więc pozwól mi robić to co mam. Jasne? - mówi ze złością zaciskając szczękę .- Takie jest życie . Gdybym wiedział że to Twój brat nie zakładałbym się . Ale nie wiedziałem . Trudno .
- Wojtek ale to tylko jeden raz . Błagam Cię ... no proszę. - błagam go ile mogę . - Wojtek ...- Olka kurwa mać uspokój się ! Nie obchodzi mnie że to Twój jebany brat, mógł się w to nie ładować ! Było siedzieć kurwa grzecznie w domu a nie wchodzić w pieprzone biznesy, narkoman jebany . W dupie mam że to Twój brat, jest człowiekiem jak każdy inny i nie będę się z tym pierdolił . Więc daj mi kurwa święty spokój ! - krzyczy .- Wojtek ... proszę ... ja Cię o to proszę .
- Nie wiesz kiedy skończyć ?
- Wojtek ...- Zamknij się ! Zamknij się kurwa mać ! Rozumiesz ?! - przygryza wargi .- tak ... - siedzę już cicho .
Może ma rację ... za dużo o tym gadam . Może Dawid powinien się sam nauczyć ... a może ja poruszę ten temat kiedy indziej . Mam w końcu tydzień . Jedziemy w ciszy a Wojtek nerwowo uderza palcami o kierownicę.
Kasia :
Jak wieczór z Twoim cudownym księciem ? ;*
Nie odpisuję . Myślę o tym jak bardzo zmieniają się jego nastroje ... no może nie zmieniają ale jest bardzo nerwowy .
Na widok zdjęcia w telefonie leci mi łza po policzku . Całkowicie mimowolnie .
Szybkim gestem ją ocieram .
Wojtek to zauważył i mocniej zacisnął dłonie na kierownicy.
- Słuchaj ... nie oddalasz się nigdzie ode mnie, nie szukasz problemów,ok ? Nikt Cię nie podwozi, nie przyjmuj od nikogo picia, jedzenia . Chyba że od kogoś zaufanego ale ... najlepiej się ode mnie nie oddalaj. Jasne ? Bo to co mogą Ci zrobić w klubach to jedno ... ale to Co zrobią Ci tu, to już masakra. - mówi kiedy zjeżdżamy w prawo na drogę prowadząca do ogromnego placu, który zajmują samochody i setki ludzi . W budynku obok ( stary magazyn spalony jakiś ) chyba jest jakaś impreza .
- Rozumiemy się ? - pyta znowu .
- Tak .
- Ok .
Wjeżdżamy naokoło tłumu i parkujemy między czerwonym Ferrari a czarnym Vanem .
Wojtek wysiada bez słowa . Idę w jego ślady.
Staję obok niego, a on wita się z 5 chłopakami jego wzrostu, którzy są całkiem przystojni . Szczególnie jeden brunet, który wysiada z Ferrari z jakąś rudą dziewczyną . On jest wysoki i niezwykle przystojny . Ona naprawdę piękna ... gdybym była chłopakiem, też bym taką chciała . Była ubrana podobnie do mnie tylko jej szorty były kolorowe a na nogach miała lity .
Facet podchodzi do Wojtka i witają się po przyjacielsku.Potem Wojtek przytula dziewczynę i podchodzą do mnie . 
- Cześć, jestem West . Dużo o Tobie słyszałem . - uśmiecha się miło .
Nie no .. przywalcie mi, teraz .
Szef gangu mi mówi że dużo o mnie słyszał.
- Eee ... hej, Ola . - uśmiecham się nieśmiało a on mnie przytula.
To chyba jakiś obyczaj, wtf ?
- A to moja dziewczyna Kasandra . - wskazuje na śliczną rudą dziewczynę . Oboje mają po tak na oko ... 23 lata ?
- Hej, Kasandra . - mówi dziewczyna i też mnie przytula .
- Ola , miło . - uśmiecham się .
- Wojtek, masz może coś do wzięcia ? Czuję, że dzisiaj musi być faza .
- Wiesz co ? Weź wszystko . I tak zamykam biznes . - mówiąc to patrzy na mnie .
- Okej, spoko . -  idą do bagażnika .
- Jesteś tu pierwszy raz ? - pyta Kasandra .
- Tak ... aż tak to po mnie widać ? - pytam .
- Troszkę . Ale i tak jest okej . Widzę, że mamy podobny gust .- uśmiecha się .
- Też zauważyłam .
- Czemu przyjechałaś z nim dopiero teraz ? - pyta .
- Bo dopiero wczoraj się dowiedziałam co robi ... - mówię cicho .
- Przykro mi . Ale Ty o niczym nie wiedziałaś ? - pyta zdziwiona . - Ja West'a poznałam tutaj .
- O niczym . Fajnie ... - ona wygląda na sympatyczną osobę .
- Nie boisz się ? - pyta nagle .
- Nie ... nie mam czego .
- A On ?
- Wojtek ? Nie ... on mi nic nie zrobi . A Ty się czegoś boisz ?
- Ja nie, bo West jest cierpliwy . Nie chcę nic mówić ale ... Wojtek jest ... dosyć bezwzględny w pewnych sprawach .
-Jakich ?
- On nie panuje nad nerwami, widziałam go już parę razy w sytuacji ... w której nie chciałabyś go zobaczyć .
- Myślisz że mógłby mnie uderzyć ?
- A kiedyś próbował ?
- Jesteśmy razem krótko ale ... nie.
- Więc może ... jesteś jego słabym punktem ? - uśmiecha się. - Mówią że każdy taki ma .
- Może i jestem haha . - śmieje się. Potem jeszcze trochę rozmawiamy i wymieniam się z nią numerem telefonu . To fajna dziewczyna .
- Zostańcie tu. Albo gdzieś sobie pochodźcie, a my musimy iść . - mówi West i całuje Kasandrę .- Bądźcie grzeczne.
- pilnujesz samochodu? - pyta Wojtek swojego kolegę ( wspólnika - jak się dowiedziałam . ) o imieniu Kuba, który o ile się nie mylę chodzi z nami do liceum .
- Nie rozrabiaj . - Wojtek chce mnie pocałować ale odpycham go.
- Bo co ?
- Bo znowu Cię wysadzę w środku lasu, ale tym razem nie wrócę . - uśmiecha się i odchodzi .
- Pyskata jesteś . - mówi Kasandra. - Wysadził Cię w lesie ?
- Tak, kłóciliśmy się. Ale czekał za zakrętem ... - uśmiecham się .
- Ciekawe haha. Wiesz studiuje psychologię i mam pracę o trudnej miłości, chyba znalazłam temat. - śmieje się . - Chodź się przejść .
Idziemy placem i Kasandra pokazuje mi większość miejsc i grup jakie tu są . Tu są stoiska z narkotykami jak normalne ryneczki, masakra . I w tym magazynie są imprezy. Jest jedzenie, kebaby, piwo, bary z drinkami . Pełno samochodów i motorów i zakłady bukmacherskie . Sprzedają też nielegalne prawo jazdy i dowody .
Po pół godzinnym obejściu wracamy do naszych samochodów .
Wojtek, West i reszta już wrócili . Właśnie wyciągnęli butelkę wody, Wojtek zmywał z rąk ... krew . Patrzę na to z przerażeniem .
Kiedy umył ręce podszedł do mnie.Jego koledzy coś gadali, nikt nie zwrócił na to większej uwagi . Tylko moje oczy z przerażeniem patrzyły na jego ręce . West też  mył swoje ręce Kasandra do niego podeszła i o czymś rozmawiali
... Wojtek też  podszedł do mnie i poprosił :
- Możemy porozmawiać ? Proszę ...
- Okej ... - mówię i odchodzimy za Vana, w stronę lasu . Wojtek chyba zauważył moje przerażenie .
- Żyje . - powiedział. - odszedł o własnych siłach .
- To czemu ... ? - pytam .
- Bo tak jest ... uderzasz w jedno miejsce i leci krew a w drugim nawet nie poczuje i...
- Nie kończ .
- Chodzi o to, że ... on żyje, ok ?
- okej . - patrzę mu w oczy.
- Wiem, że Ci ciężko ale jeszcze tylko 2 miesiące i koniec z tym . Ufasz mi ?
- Ufam. - odpowiadam krótko .
- Przepraszam... za to w... samochodzie . - mówi patrząc w ziemię . Wyobrażam sobie ile kosztują go przeprosiny. 
- W porządku.  - staram się uśmiechnąć, ale na marne .
- Chodź . Rozerwiesz się trochę . - łapie mnie za rękę .
Daje mu się pociągnąć do samochodu . Dopiero teraz poczułam że zaczyna padać i większość ludzi schowała się pod dachy albo do aut . Niektórzy zaczęli odjeżdżać a w ich ślady szli kolejni . Plac pustoszał.
West podchodzi do nas i Wojtek otwiera drzwi Nissana .
- Dzisiaj się nie pościgasz.  - mówi.
- no nie wyszło . - mówi Wojtek ale chyba nie bardzo się przejmuje .
- Jedziecie do nas ? Domówka .- uśmiecha się do mnie .
- Nie . Muszę ją odstawić . Następnym razem .
- Dzisiaj nie ma domówki. Kochanie . Wieczór we dwoje . - do samochodu podchodzi Kasandra i ciągnie Westa za rękę .
- Ah no tak . Odruchowa propozycja . - on się  śmieje.
- Ej masz te kolorowe race ? Do samochodu ? - uśmiecha się Wojtek .
- Mam . Ile i jakie chcesz ?
- Idę zobaczyć . Zaraz wrócę . - zwraca się do mnie.
Po kilku minutach wraca z garścią kolorowych rurek .
- Jeszcze chwila ... - mówi i znika za samochodem . - Może nie zgasną w tym deszczu .
- Co Ty robisz ? - pytam nie rozumiejąc .
- Zobaczysz . - odpala samochód i rozpędza się .
Wskazówka wędruje do 200 km/h .
- Wojtek ... jest mokro, pada deszcz, zwolnij co ? - przełykam ślinę .
- Zaufaj mi . - mówi i prędkość wzrasta do 230 km/h.
Wojtek zakręca  i zaciąga hamulec ręczny przez co kręcimy się w kółko z prędkością 230 km . Zaczyna mi być niedobrze i piszczę. Obraz staje się rozmazany , a co dziwne widzę kolorowe powietrze za oknem. 
Nadal piszczę .
- Spokojnie - Wojtek się śmieje .
Zwalnia i puszcza hamulec .
Stoimy w miejscu . Szybko oddycham . Dopiero teraz poczułam jak mi gorąco i ... niedobrze .
- Muszę wysiąść ... - mówię i otwieram drzwi .
- Czekaj pomogę Ci jakaś blada jesteś . - wysiada i szybko biegnie z mojej strony . 
Kręci mi się w głowie .
- Ej, jednak usiądź . - mówi . - Oddychaj głęboko .
Robię to co każe i jest mi lepiej .
- Już ?
- Chyba tak ...
- To chodź . - łapie mnie za rękę.  - bo zniknie .
Wychodzę z auta i stajemy obok.  Patrzę na ... kolorowe kłęby ogromnego dymu. Są żółte , zielone, niebieskie, różowe, czerwone .
Światła samochodu trochę psują efekt ale i tak w ciemności dzięki tym światłom cokolwiek widać .
Cały plac jest w tych kolorach . Powoli opadają na ziemię tworząc kolorowe kałuże .
- Normalnie też by tak wyszło ale chciałem żebyś się trochę rozerwała... palenie gumy Ci nie służy . - uśmiecha się delikatnie .
- Ogólnie to jest spoko tylko że są dwa ale . - odpowiadam .
- Jakie ?
- Że jest mi niedobrze . - mówię. .
- I ... ?
- Mam chłopaka kretyna . - uśmiecham się i wsiadam do auta.
- Wredzioch . - pochyla się i całuje mnie . Obejmuję jego plecy całe mokre od deszczu, wszystkie ubrania przemokły . - Jedziemy do mnie ?
- Tak . - uśmiecham się .
- Okej . - zamyka drzwi i wsiada na swoje miejsce .
Całą drogę miło rozmawialiśmy . W sumie trochę szkoda, że nie widziałam jak Wojtek się ściga ale.obiecał że następnym razem na pewno zobaczę, bo ten deszcz wszystko zepsuł .
W domu jesteśmy po 23. Koło północy .
- Przez ten wypad odechciało mi się spać. Ale jestem głodny . - uśmiecha się zamykając drzwi . - Proponuję Ci romantyczną kolację na telefon .
- Okej .. a co zamawiamy ? - pytam siadając na blacie w kuchni.
- A na co masz ochotę ? - pyta stając przede mną .
- Na Ciebie ... - całuję go w szyję i obojczyk .
- Ale to za chwilę, bo na głodnego nie mogę . - śmieje się i pozwala mi przyciągnąć go do siebie nogami .
- Zero romantyzmu . - schodzę na podłogę i zdejmuję buty .
- Przepraszam . - szepce mi do ucha . - Obiecuję, że jak zjemy to jeszcze będziesz miała mnie dość. To chińskie ? Czy pizza ? - pyta .
- Chińskie chcę .
- Ok . - Wojtek szybko zamawia jedzenie. - Będzie za 15 minut .
- Ok . - uśmiecham się . - Idę wziąć prysznic .
Rozpinam spodenki i zrucam je na podłogę . Wojtek opiera się na stole i patrzy na mnie .
- No co ? - pytam zdejmując koszulkę .
W sumie to dobrze wiem co . I o to mi chodziło ...
- Nic ... - podchodzi i delikatnie zsuwa mi jedno z ramiączek od stanika .
 Podobno na głodnego nie możesz ... - odwracam się i wkładam mu dłonie pod koszulkę .
- Poświęcę się dla Ciebie . - całuje mnie i popycha delikatnie na ścianę .
Zdejmuję mu koszulkę, a on przenosi mnie na łóżko . Całuje i gryzie mnie po brzuchu .
Pociągam go na siebie i przewracam tak, że siedzę na nim .
Całuję go po brzuchu jednocześnie patrząc mu w oczy .
Siada i zaczyna mnie pieścić bo brzuchu i piersiach .
Może to odpowiednia pora ...
Masuję jego plecy, pochylam się i cicho proszę :
- Kochanie ... mógłbyś ... dać spokój Dawidowi z tymi pieniędzmi ?
Natychmiast przestał mnie całować. Zepchnął mnie ze swoich kolan i leżałam na łóżku .
Wstał . Był zły .
Zrobiło mi się trochę ( bardzo ) głupio.
- Powiedz mi, że się przesłyszałem . - mówi patrząc na mnie .
Nie odpowiadam tylko nerwowo przełykam ślinę i patrzę w podłogę .
- Nie wierzę, że chciałaś w taki sposób to załatwić... - zakłada koszulkę . - Zostawiam pięć dych na tą chińszczyznę, niedługo powinna być. Idę do sklepu, wrócę za chwilę .
- Wojtek ...

- Może już lepiej nic nie mów, co ? - jest zły i to bardzo . - Nie wykorzystuj tego, że Cię kocham. - trzasnął drzwiami i wyszedł . 
On wyszedł . Zostałam sama na łóżku.
Wstaję i z szafy wyciągam jego koszulkę . Zakładam jedną czarną i podchodzę do kanapy .
Na niej leżą dzisiejsze zakupy . Przeszukuję torby, w których muszą być zapachowe świeczki i kilka olejków do masażu, które dziś kupiliśmy .
Muszą być tutaj, bo specjalnie wrzuciłam je do jego ciuchów ( przecież więcej nocy spędzamy u niego ... )
W końcu je znajduję .
Wyciągam z opakowania i czerwone świeczki rozkładam na podłodze i na ramie od łóżka . Kilka stawiam na szafki nocne i odpalam każdą z nich . Za oknem migoczą kolorowe światła Warszawy . Widok jest niesamowity .
Wracam do kuchni i szukam wina i jakiś lampek . Kiedy je znajduję przenoszę szklaną ławę w róg mieszkania, tuż przy przeszklonej ścianie . Stawiam na niej lampki i wino . Do stereo podłączam mojego Iphone'a i włączam listę z wolnymi piosenkami . Cicho leci romantyczna muzyka, na stole, obok i na łóżku są świeczki .
Dźwięk dzwonka i płacę i odbieram jedzenie .
Kiedy tylko postawiłam je na stół do mieszkania wszedł Wojtek . Z butelką Danielsa i ... śmierdząc papierosami .
- Przywieźli jedzenie ... - mówię.
- Wiem, mijałem dostawcę . - jego obojętny głos mnie ranił .
- Siadasz ? - pokazuję na przygotowany stolik i wino .
- Pewnie . - siada na podłodze, bierze pałeczki do ryżu i zaczyna jeść patrząc przez okno .
Robię to samo, tylko moje spojrzenie jest wbite w niego .
- Co się tak patrzysz ? - pyta nerwowo.
- Przepraszam za to ... nie pomyślałam, że ...
- Też mam uczucia, nie ? To przecież takie dziwne ... - przerywa mi .
- Nie chodzi o to . Przepraszam, naprawdę. - cicho mówię .
- Daj spokój .
- Nie . - odstawiam jedzenie i podchodzę do niego. - Naprawdę nie chciałam ... - siadam obok .
- Dobrze wiedziałaś co robisz . Nie możesz wykorzystywać tego, że Cię kocham, rozumiesz ?
- Wiem, głupia jestem i nie pomyślałam co robię, przepraszam .
- Spoko . - znowu zaczyna jeść .
Widzę, że wcale nie jest spoko . Całuję go w kark i idę do łazienki . 
Nie powinnam tak tego rozgrywać . Chcę go przeprosić, bo mimo wszystkiego co robi ... on też ma uczucia. A najważniejszym z tych uczuć darzy mnie i nie powinnam go tak wykorzystywać.
 Patrzę w lustro, a moje oczy robią się dziwnie wilgotne . 
 Odkręcam kran i nalewam wodę do wanny . Siadam na zamkniętą toaletę i cicho płaczę .
Nie lubię beczeć, ale teraz przynosi mi to sporą ulgę . 
Po jakiejś chwili słyszę pukanie do drzwi .
- Ola ? Wszystko w porządku ? - pyta Wojtek .
- T...tak . - odpowiadam ocierając łzy i uspokajając oddech .Zakręcam kran.
- Otwórz .
- Po co ?
- Otwórz, proszę . 
 Jeszcze raz ocieram łzy i otwieram mu drzwi .
- Ola ... czemu Ty płaczesz ? - pyta zdziwiony.
- Nie płaczę ... - cicho zaprzeczam .
- Makijaż sam się rozmazał, a oczy masz czerwone bo ... ? - mówi sceptycznie . - Widzę przecież, co się dzieje ?
 Zerkam na bok w lustro i ... całkiem zapomniałam, że miałam oczy pomalowane czarnym cieniem ... dopiero teraz widzę, że wszystko się rozmazało i wyglądam jak wściekła panda .
- Nie chcę żebyś był na mnie zły ... - patrzę w ziemię . 
Boże, jaka ja jestem żałosna .
- Chodź tutaj . - ciągnie mnie za rękę i przytula . Dopiero teraz zauważyłam, że jest bez koszulki . - Posłuchaj mnie ... ja rozumiem, że to Twój brat, ale ja nie mogę tego zostawić . Tak już jest i nic tego nie zmieni . A to, że teraz ma problemy, nauczy go, żeby takich rzeczy w przyszłości nie robić. A Ty kochanie, musisz się nauczyć oddzielać nasz związek od tego co robię, ok? Wiem, że to dla Ciebie nowa sytuacja, ale pomęczysz się dwa miesiące i to zniknie. Wszystko . Obiecuję Ci to tu i teraz, tak ? Kocham Cię i mam do Ciebie ogromną słabość ale ... nie wykorzystuj tego . - mówiąc to gładzi mnie po włosach . - Przepraszam, że byłem niemiły ... wtedy w samochodzie też . - całuje mnie w czoło .
- Okej ... też przepraszam, obiecuję, że więcej tego nie zrobię . 
- I nie będziesz już płakać?  
- Nie . 
- Dobrze, bo wolę jak się uśmiechasz . - sięga po waciki i ociera mi twarz . - Dużo lepiej . Chodź, dokończymy jedzenie .  - pociągnął mnie za rękę.

________________________________________________________________________________
Wojtek jest rzeczywiście nerwowy ... myślicie, że Ola powinna z nim zostać ? Czy dla własnego dobra go zostawić?
Jak przebiegła reszta wieczoru, opublikuję po 20. :)

love xx

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 16.

Szliśmy we dwoje przez park w ciszy. 
- Nie chciałem żeby właśnie tak to wyglądało.  - mówi Wojtek .
Łapię go pod rękę i mówię :
- Muszę o tym pomyśleć ... to ciężka sprawa ...
- Wiem i nie chcę żebyś martwiła się moimi problemami.
- Ale to są nasze problemy . - całuje go w policzek .
Podbiega do nas kilkoro chłopców grających w Piłkę. 
- Można autograf ? - mówi jeden z nich i stają naokoło nas . Jest ich 5.
- Eee ... jasne tylko ... nie mam długopisu. Macie ? - Wojtek patrzy na chłopców .
- Ja mam, trzymaj . - wyciągam czarny cienkopis i mu podaję. 
Wojtek składa podpisy na ich koszulkach i piłce. 
- A ja chcę zdjęcie . Zrobisz ? - jeden podaje mi telefon.
- Jasne . - mówię i robię najpierw jedno wszystkim a potem każdemu z osobna . Radość na ich twarzy kiedy stali obok Wojtka była tak wielka jakby spotkali Cristiano Ronaldo, Messiego albo Rooneya .
Chłopcy mają po 12 może 11 lat. 
Po skończeniu zdjęć Robię wszystkim razem  jeszcze jedno moim Iphone'm, chłopcy dziękują i odchodzą na boisko .
- To takie miłe. Nie ? - uśmiecham się kiedy wychodzimy z parku.
- Tak .
 Idziemy ulicą i zatrzymujemy się przed czerwono-czarnym, przeszklonym budynkiem .
- To tu . - mówi Wojtek .
 Bloodpain Studio .
- Wygląda nieźle. - uśmiecham się i wchodzimy do środka .
 Podchodzi do nas dziewczyna, cała wytatuowana z kolczykiem w nosie, uszach, brwi i ustach . Ma fioletowe włosy . Wygląda na niezłą pankówę . Zmierzyła mnie i popatrzyła ironicznie na moje ombre hair i odkryty pępek . Za to jej spojrzenie wędruje po Wojtku i długo trzyma się na jego koszulce, która opina jego mięśnie .
 On chyba nawet widzi to spojrzenie i jest ... zadowolony ?
 Boże, przecież nie będę zazdrosna o jakąś pankówę, lols .
- To może pomóc wybrać?  - proponuje dziewczyna po chwili rozmowy .
- Okej, jasne . - zgadza się Wojtek . - Idziesz ?
 Ooo jak miło,  jego łaska jest bezgraniczna .
- Tak, idę . - mówię oschle .
 Mierzę dziewczynę . Ma na sobie czarne glany do kolan, podarte rajstopy, fioletową mini i czarną koszulkę z ćwiekami . Wszystko wyglądało,jak na pankówę, całkiem nieźle . Była ładna i zgrabna . Na imię miała ... Kamila .
Stoimy przy szklanym stole . Wojtek przegląda albumy z wzorami a ja rozglądam się po studiu . Całe utrzymane w klimacie punku i rocka . Czerwono czarne ściany z plakatami tatuaży i galerią najlepszych dzieł . Fotele i stoły do piercingu i tatuaży stoją po drugiej stronie . Wojtek siedzi na czarnej sofie przy przeszklonym stole. Za mną znajduje się automat z piciem i jedzeniem . Wygląd potwierdza profesjonalność i ekskluzywność studia .
- Co myślisz o tym ? - pyta mnie Wojtek pokazując mi wzory z chińskimi znaczkami .
- To Kanji, nie ? - pytam dziewczynę, która jest nadal zapatrzona w Wojtka .
- Co ? - pyta wyrywając się z zamyślenia .
 Boże jak perfidnie patrzy na jego klatę i mięśnie rąk ...
- To są znaczki Kanji ? - powtarzam pytanie .
- Tak. Znasz się na tym ? - jest wyraźnie zdziwiona.
- Trochę . Znaczy ... rozróżniam je .
 Wojtek patrzy na mnie i pyta czy pomogę mu wybrać . Siadam obok i kładę mu rękę na kolano .
- Niestety nie władam biegle chińskim . - mówi Wojtek.
- Ale chyba czytać po polsku potrafisz ? - pokazuję palcem na małe tłumaczenia znaczków pod napisem .
- To wy sobie wybierajcie,a ja pójdę po Marcina . - mówi dziewczyna i przechodzi przez salon a potem znika za czarnymi drzwiami .
- Te są fajne . - pokazuję na znaczek mówiący Good things come to those whom deserve them . Czyli ' dobre rzeczy przychodzą do tych, którzy na nie zasługują . W Kanjii są wyrażane 4 symbolami .
- Też mi się podobają najbardziej .
- I taki fajny cytat . Ma jakieś znaczenie, a nie jakieś bezsensowne znaczki .
- Wiedziałem, że się dogadamy . - uśmiecha się do mnie .
- Ale jesteś na 100% pewien, że chcesz ten ? Bo to Twój tatuaż . - mówię .
- Tak, jestem pewien . - uśmiecha się .
- Już jesteśmy, wybraliście ? - pyta Kamila, a za nią stoi wysoki, przystojny brunet w dżinsach, podartych trampkach i w czarnej koszulce . Ma może ponad 25 lat. Na jego przedramieniu widać czarnego, chińskiego smoka . Wygląda ... zabójczo.
- Tak . - mówi Wojtek .- Ten .
- Dobra . - Facet bierze album w rękę i zwraca się do Kamili . - Idź przygotuj igły, tusz i fotel . W którym miejscu i komu robimy ? - pyta patrząc na mnie z ogromnym uśmiechem ( perfekcyjnym ... )
 Ludzie tutaj mają okropny nawyk mierzenia innych, bo spojrzenie Marcina, tak jak wcześniej Kamili, wędruje po moim ciele . Teraz jednak czuję się z tym dobrze, bo może to jakoś zadziała na Wojtka i może ... będzie tak troszeeeczkę zazdrosny .  Marcin uśmiecha się patrząc na mój brzuch i nogi.
 Wojtek z kolei unosi brwi i patrzy na mnie z wyrzutem, że mu na to pozwalam .
Uśmiecham się niewinnie i udaję, że nie wiem o co chodzi .
- Mi . Tylko teraz pytanie gdzie . - mówi Wojtek i patrzy na mnie .
- Zdejmij koszulkę . - mówi Kamila wracając z jakimś płynem i wacikami .
- Ja myślę, że może tutaj . - dotykam jego lewego żebra . - Bo w pasie będzie źle wyglądało .
- Mówisz ? - pyta Wojtek ściągając koszulkę .
- A nie lepiej tu ? - Kamila bezczelnie dotyka jego klatki piersiowej.
- Eee ... nie . - mówi Wojtek zanim zdążę wybuchnąć.
- Pani ma rację, lepiej na żebrach, jeden znaczek pod drugim. - mówi Marcin patrząc na Wojtka .
- No to już . - mówi Wojtek .
- Zapraszam na fotel. - Marcin prowadzi nas na jeden z czerwonych foteli . Wojtek siada ( właściwie pół leży ) na fotelu a Kamila wacikiem przemywa cały jego bok, z pożądaniem patrząc na jego mięśnie .  On znów jest z tego szczęśliwy.  Kiedy kończy i odchodzi, żeby odłożyć butelkę do studia wchodzą trzy osoby, więc nie może z nami dłużej zostać. Dziękuję , do widzenia.
- Odwróć się trochę na bok i zaczynamy . - mówi Marcin zakładając rękawiczki. - Pani sobie usiądzie .- podsuwa mi krzesełko barowe po jednej stronie fotela, a sam siada na swoim po drugiej .
 Przez około 40  minut Wojtek nie mógł się ruszać, a Marcin w skupieniu robił dziarę .
 Kiedy skończył wyglądało to imponująco, naprawdę .
- Wow . - powiedziałam kiedy skończył i odłożył igłę .
- Podoba Ci się ? - pyta Wojtek .
- Tak, bardzo . - uśmiecham się . - A Tobie ?
- Zajebisty jest . - uśmiecha się, a Marcin zakleja tatuaż.
- Za 4 godziny możesz zdjąć . - mówi Marcin . - Ale przez tydzień przemywaj wodą utlenioną, ok?
- Jasne . - Wojtek wstaje z fotela i w lustrze ogląda dzieło . - Wygląda zajebiście . - mówi .
- No, fajnie wyszło . - Kamila przechodzi obok nas i rzuca okiem na Wojtka .
 Aktualnie na kanapie znajduje się sporych rozmiarów wydziarany facet i jego ( całkiem przystojny ) szczupły syn  więc ona nie ma takich fajnych widoków jak na Wojtka .
- Jest pan zadowolony ? - pyta Marcin podchodząc .
- Bardzo .
- A mogę zdjęcie i autograf ? Jestem fanem Legii . - mówi Marcin i wyciąga aparat .
- Serio ? Wow, fajnie . Jasne, gdzie się podpisać? - mówi Wojtek .
- Tutaj . - wyciąga kartkę . - Napiszesz dwa ? Jeden dla Michała ? To młodszy brat.
- Jasne . - uśmiecha się Wojtek i zapisuje dwie kartki swoim autografem .
- Kamila zrobisz zdjęcie ? - pyta Marcin ale dziewczyna go nie może, bo właśnie robi kolczyka synowi wielkiego faceta .
- Ja mogę . - uśmiecham się .
- O, dzięki . - podaje mi lustrzankę, którą ze sobą przyniósł .
- Zawsze masz aparat ze sobą ? - pyta zdziwiony Wojtek po zdjęciu .
- Robimy nim zdjęcia kolczyków i wyjątkowych tatuaży. No i niektórym klientom też .- odpowiada z zadowoleniem oglądając zdjęcia ( zrobiłam 3 . Na każdym Wojtek jest bez koszulki hahaha ) . - A pani robi tatuaż ? - pyta mnie kiedy Wojtek zakłada koszulkę .
- A ma pan jakieś, które mnie zainteresują? - mówię .
- A gdzie by pani chciała ? - pyta .
- Tutaj . - pokazuję na brzuchu, tuż nad spodenkami . - Albo na nadgarstku .
- W takim razie chodź . - idziemy do stolika i Marcin zabiera jeden album . - Wybieraj .
- Co macie ? - Wojtek podchodzi i obejmuje mnie w pasie .
- Chcę tatuaż . - mówię z uśmiechem .
- Taaak ? A wczoraj nie chciałaś . - patrzy na mnie ze zdziwieniem .
- Ale już chcę, Pan pomaga mi wybrać. Może ten ? - pokazuję na napis What You need is love . 
- A może ten ? -Wojtek pokazuje na znaczek  forever Young .
 Nie zauważyłam tego wzoru. Jest śliczny . Nie sądziłam, że Wojtek będzie miał tak dobry gust .
- A gdzie byś chciał żebym go miała ? - mówię .
- Pod cyckami . - tymi słowami zepsuł moje poczucie tego, że jest romantyczny.
- Spadaj . - zrzucam jego ręce z mojego pasa . - Tutaj . - mówię do Marcina i dotykam pasa .
- Jesteś pewna ? - pyta Wojtek stojąc z boku .
- Tak, jestem.
- W takim razie najpierw poproszę o pani dowodzik, bo mam pewne wątpliwości czy ja mogę zrobić tatuaż bez zgody rodziców . - mówi Marcin patrząc na mnie .
- O Boże, chyba żartujesz . - śmieję się . - Trzymaj . - wyciągam dowód z torby i podaję mu .
- Okej . Wybacz ale już raz zrobiłem tatuaż nieletniej i potem jej rodzice się procesowali . - uśmiecha się przepraszająco . - Poza tym wyglądasz na 17 ... zapraszam . - gestem wskazuje na fotel, na którym wcześniej siedział Wojtek .
- Kamila jest zajęta więc sam przemyję. Zdejmij koszulkę, żeby się nie pobrudziła . I trochę opuść spodnie, ok ? Nie za dużo, na tyle ile chcesz . Żeby tatuaż dobrze wyglądał . - mówi Marcin i sięga po buteleczkę z wodą utlenioną .
 Posłusznie zdejmuję koszulkę i lekko opuszczam szorty .
 - Potrzymasz ? - podaję koszulkę Wojtkowi .
- Jasne . - stoi z założonymi rękoma i chyba jest zły .
 Nie rozumiem ? Leżę sobie na całkiem ( bardzo ) wygodnym fotelu, w samym staniku i szortach, a jakiś ( przystojny ) facet wacikiem z wodą jeździ po moim pasie . Czy tutaj można być zazdrosnym ( czujesz tą ironię, kochanie ? ) ?
- Będzie trochę bolało . - mówi Marcin a jego oczy wędrują na mój stanik . Trochę krępujące ale mina Wojtka jest bezcenna .
- Eee wie pan ... może jednak na nadgarstku . - mówię kiedy wlewa tusz .
- No ... ale jest pani pewna?
- Tak, przepraszam za to ale ... myślę, że na nadgarstku lepiej . - uśmiecham się .
- Okej, dobrze, że mówi Pani teraz a nie jak zacząłem . - śmieje się .
 Tym razem przemywa mój nadgarstek i po 15 minutach jest on gotowy .
- Podoba Ci się ? - pyta Marcin .
- Tak, jest śliczny . - uśmiecham .
- To dobrze . Mi też się podoba, a Tobie ? - pyta Wojtka i jednocześnie zakleja mój tatuaż .
- Świetny . - uśmiecha się .
- A i to samo co u Wojtka . Możesz zdjąć już za godzinkę a przez tydzień przemywaj , ok ?
- Tak . - uśmiecham się i zakładam koszulkę.
 Wojtek płaci za nas oboje i wychodzimy.
 - Dziękuję . - uśmiecham się kiedy idziemy ulicą .
 Nawet nie trzyma mnie za rękę .  Idzie obok i patrzy w drugą stronę .
- Za co ? - pyta .
- Za mój śliczny tatuaż . - chcę go pocałować w policzek, ale on się uchyla . - Co jest ?
- Nic .
- No jak to ? Wojtek ...
- Idź sobie flirtuj i rozbieraj się przed tatuażystą . - mówi obrażony.
- A może wolę przed Tobą ? - uśmiecham się . - Oj ... zrobiłam to, bo widziałam jak patrzysz na tą Kamilę, a ona na Ciebie . - siadam na ławce .
 On się zatrzymuje i patrzy na mnie .
- Pasztet z niej okropny ale Twoja mina była bezcenna, kochanie . - uśmiecha się . - Chodź. Pójdziemy sobie na ... ciacho, co? - pokazuje cukiernię po drugiej strony ulicy .
- A potem na zakupy ? Za rogiem jest centrum handlowe ... - mówię ze smutną miną .
- Tak . Chodź . - uśmiecha się i wyciąga rękę .
 Do wieczora chodzimy po centrum handlowym .
 Był to bardzo przyjemny wypad i stwierdzam, że mam gdzieś kim on jest i czy się ściga czy nie, ale dla mniej jest najwspanialszym chłopakiem jakiego miałam . Mimo tego, że przeczołgałam go po ponad 50. sklepach on ciągle się uśmiechał, rozmawiał i  nie narzekał . Sam kupił sobie kilka rzeczy . Najwięcej czasu spędziliśmy w ciuchach i w sumie to ... w bieliźnie . Zauważyłam, że na Wojtka naprawdę działają krótkie kiecki i seksowna bielizna . To zabawne, że żeby uszczęśliwić faceta potrzeba mini pod którą będą stringi .
Dla mnie facet musi być inteligentny, zabawny, z dystansem do siebie i ... no musi jakoś wyglądać. Ale nie poszłabym do łóżka z gościem, którego nie znam, bo no np. ma ładny garnitur i seksownie w nim wygląda. A gdybym nie znała Wojtka i w jednej z tych krótkich kiecek zaproponowała mu seks zgodziłby się na miejscu .  Jestem tego pewna na ... 99 % .
Kupiłam sobie ze 3 pary butów, 2 kupił mi Wojtek .  Dostałam też od niego koszulki, i 2 pary szortów, i ze 4 zestawy bielizny, haha . On z kolei dostał 4 koszulki i 2 pary butów . Mamy z milion zdjęć w jakiś śmiesznych czapkach i okularach . Kilka jak się całujemy i  przytulamy. Uwielbiam tego chłopaka .
 Wracamy do domu o 19:30 . Wojtek odwozi mnie do domu i tam się żegnamy .
- Jak Ci się dzisiaj podobało ? - pytam Wojtka .
- Powiem, że było całkiem fajnie . - uśmiecha się delikatnie .
- Jesteś jedynym facetem, który tyle wytrzymał na zakupach . - śmieję się.
- W dobrym towarzystwie da się wytrzymać.
- Awww .
- Wpadnę po Ciebie wpół do dziewiątej . Masz godzinę - mówi . - Pomóc Ci to wnieść ? - głową wskazuje na torby, które leżą na tylnym siedzeniu .
- Dam sobie radę. - uśmiecham się i wysiadam . Otwieram tylne drzwi i wyciągam kilka toreb, kiedy Wojtek staje za mną i mnie obraca .
- Nie pożegnałaś się . - mówi z wyrzutem.
- Za godzinę znowu się widzimy. -śmieję się .
- Tak, ale zdążę zatęsknić. - mówi i zanim zdążę odpowiedzieć wpija się w moje usta .
Całujemy się namiętnie kiedy przerywa nam głos mojej mamy .
- Nie połknijcie się ! - krzyknęła wysiadając z Ferrari .
- Twoja mama chyba już mnie nie lubi. - mówi cicho Wojtek . - Również dzień dobry ! - teraz zwrócił się do mojej mamy na co skutecznie się zamknęła i weszła do domu .
 Śmieję się .
- To do zobaczenia za godzinę. Ubierz się na czarno i załóż czerwoną ... bandamkę ? Jakoś tak . - mówi Wojtek.
- Po co ?
- Żeby nikt Cię nie zaczepiał . Zaufaj mi. - uśmiecha się i daje jeszcze jednego buziaka . - Do zobaczenia .
 Wsiada do Porsche i odjeżdża .
 Zabieram torby i wchodzę do domu z zamiarem szybkiego przemieszczenia się do mojego pokoju, ale niestety to mi nie wychodzi .
- Co to miało być? - pyta mnie mama z wyrzutem kiedy tylko wchodzę do domu .
- Nie rozumiem ? - o co znowu jej chodzi ?
- Ten Twój Wojtek pyskuje na każdym kroku !
- Mamo, moja wina ? Przestań się go czepiać to może przestanie.
- Jesteś po jego stronie ?
- A po czyjej mam być skoro wyzywasz mnie od dziwek ? - mówię .
- Przestań jemu zależy tylko na tym, żeby się z Tobą przespać, a jak już to zrobi to Cię zostawi .- krzyczy.
- Tak ? To widocznie musisz go doskonale znać skoro to wiesz .
- A Ty może znasz go wystarczająco długo, żeby chcieć z nim sypiać ? Dziewczyno, znasz go tydzień . Tu potrzeba czasu żeby komuś zaufać na tyle, żeby z nim sypiać.
- Wiesz co jak już tak o tym rozmawiamy to wyobraź sobie, że już z nim spałam, wiesz ?! I zobacz, dalej się spotykamy, rozmawiamy . Nigdy nie przyszło Ci na myśl, że można się szybko i szczęśliwie zakochać ? A teraz wybacz ale muszę iść, bo przyjedzie po mnie za godzinę. - zabieram torby z ziemi i idę na górę .
- Dokąd znowu z nim łazisz ?! - pyta wkurwiona do granic mama .
- Nie Twoja sprawa, jestem dorosła ! - szybko wchodzę na piętro i zamykam się w pokoju .
 Dzwoni mój Iphone .
- Halo ?
- Cześć laska! Co się nie odzywasz ? - pyta Kasia .
- Wiesz dziś byłam z Wojtkiem i ...
- Ooo a co robiliście ?
- Wyobraź sobie, że mam tatuaż. - śmieję się.
- Co ?! Żartujesz ?!
- Nie, poważnie .
- Ale ... wow, gdzie ?
- Na nadgarstku, a Wojtek na żebrach .
- Jesteście powaleni ! A może wpadniesz dzisiaj na nockę ?
- A mogę jutro ? Albo Wy u mnie . - proponuję .
- A czemu nie dzisiaj ... ?
- Bo dzisiaj śpię u Wojtka .
- Aaa no skoro tak to jasne, możemy jutro . Ale taki babski wieczorek . Zamówimy striptiz itp.
- Głupia jesteś . -śmieję się .
- Ej to się jutro zdzwonimy jeszcze, bo starzy się prują o coś .- mówi .- Baw się dobrze, kochana .
- Dzięki, Wy też, kocham .
 Rozłączamy się .
 Przebieram się w czarną obcisłą koszulkę i mocno wycięte czarne szorty z ćwiekami. Do tego czarne Converse do połowy łydki i ciemna, dżinsowa kurteczka . Srebrny, gruby łańcuszek sięgający do piersi i czerwona bandamka dodawały uroku . Podmalowałam oko ciemnym cieniem i związałam włosy w wysoką kitkę . Byłam gotowa . Do kieszeni włożyłam tylko telefon . Reszta zostaje w domu . Zakupy, nadal w torbach wrzucam do garderoby i postanawiam rozpakować je jutro, bo teraz skoczę coś zjeść. W sumie zjedliśmy z Wojtkiem w KFC ale jestem trochę głodna .
Schodzę do kuchni i , na szczęście, nie spotykam tam mamy, tylko Dawida, który siedział nad kawałkiem ciasta.
- Siema .-wita się
- Cześć.
- Słuchaj ... kiedy wpadnie tu Wojtek ? - pyta niespodziewanie, kiedy wyciągam jogurt .
 Patrzę na zegarek . Jest 20.21 .
- No za jakieś pół godziny, a co ?
- Muszę mu coś dać. - mówi zmieszany . - I powiedzieć.
- Co takiego miałeś mu dać? - to podejrzane .
- Nic, nieważne, ok ?
- Ważne, kurwa . Mów .
- Wiszę mu kasę . - mówi patrząc w ziemię .
 Zamurowało mnie .
- I ... ile ?- pytam .
- 5 tysięcy .
 Boże ... nie wierzę .
- Masz tą kasę chociaż ? - pytam.
- Mam .
- Za co mu wisisz ?
- A Ty wiesz o nim ... wszystko na pewno ? Wiesz z kim się spotykasz ?
- Wiem ... - przełykam ślinę . - Te prochy ... to od niego ? - ściszam głos .
- Tak, ale za nie zapłaciłem od razu . Potem w wyścigach się z nim założyłem o 10 tysięcy i ... zwiałem, bo przegrałem . Ola, zrozum to nie jest odpowiedni chłopak . On jest  ... kimś z kim nie powinnaś być . Zostaw go póki możesz . Jest niebezpieczny, rozumiesz ?
- Ale ... nie dla mnie . Ja wiem w co się pakuję, ale ...
- Nie ma ale, bo wcale kurwa nie wiesz w co się pakujesz . Też nie wiedziałem i żałuję...
- Ale on z tym skończy . Za dwa miesiące koniec z tymi wyścigami, gangami i całą resztą .
- Ty jakaś tępa jesteś ?! Nie skończy z tym . Ufasz mu ?!
- Ufam .
- Bardziej niż mi ?
- Nie porównuj Ciebie do niego . To dwie różne sprawy .
- Nie . Ufasz mi czy jemu ?
- Dalej zadajesz się z Damianem ?
- Po co Ci to wiedzieć ?
- Tak czy nie ?
- Tak .
- W takim razie ja bardziej ufam Wojtkowi . - zadzwonił dzwonek do drzwi. - To on . Idź po tą kasę .
 Wychodzimy z kuchni . Dawid leci na górę, a ja otwieram drzwi.
- Cześć . - całuje mnie .  - Nieźle . - patrzy na mnie .
- Hej, dzięki . U Ciebie też okej .
 Jest ubrany w czarne rurki, koszulkę i Nike. Wszystko czarne. Na ręku widać tylko czerwoną bandamkę .
- Idziemy ? - pyta .
- Poczekaj chwilkę . - mówię kiedy Dawid schodzi po schodach .
- Trzymaj, równo pięć. - mówi mój brat i podaje mu grubą kopertę .
- No nieźle . - uśmiecha się Wojtek i wyciąga z niej kasę .
 Patrzę na niego sceptycznie .
- Muszę, nie patrz tak . - liczy pieniądze, uśmiecha się i chowa z powrotem do koperty. - Dzięki, masz tydzień na kolejne pięć.
- Jak to kolejne ? - pytam . - Przecież jest pięć.
- Tak, ale wisi mi dziesięć.
- Nie możesz mu odpu...
- Nie mogę . - urywa .
- Tydzień tak? -upewnia się Dawid .
- Tak.
- Okej, narka .
Wojtek otwiera drzwi .
- Jedziesz czy zostajesz ? - pyta mnie .
- Jadę , chodźmy .
 Wychodzimy z domu i ruszamy na pierwsze nielegalne wyścigi w moim życiu .

____________________________________________________________________________


Jakiż ten Wojtek zmienny, haha :D 

co może się wydarzyć na wyścigach ? :)

Love xx









poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 15.

[ pokój Oli ]
{ oczami Oli }
Obudziłam się o 12:21 .  Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła mając nadzieję że to wszystko tylko mi się przyśniło . Że mój Wojtek jest nadal moim Wojtkiem i że to całe nielegalne handlowanie, wyścigi... że to nieprawda . I że nadal jestem u niego w domu ...
Ale otwierając oczy widzę mój pokój i czuję ... jego głowę na moim brzuchu. 
Leży na brzuchu, wtulony w moje ciało, cicho pochrapuje .
Zaczynam delikatnie  mierzwić jego włosy, tak żeby go nie obudzić.
Wybaczyłam mu, bo go kocham . Wiem, że nie pchałby się w coś co mogłoby źle się skończyć . Mówił że już prawie nie handluje a wyścigi ... to w sumie nie jest nic złego . Gdyby nie pobicia ...
Ale ufam. Wybaczam . I chce zrozumieć .
Namówiłam go na tatuaż . Fajnie, zawsze mnie kręciły . Takie jak ma David Beckham są meega ale aż tylu niech nie robi .
W sumie to ... każda dziewczyna chce mieć Bad Boy'a, który będzie miły, kochany i słodki tylko dla niej. I ... ja takiego mam . Wydaje mi się, że gdzieś w głębi o takim marzyłam . Więc myślę, że wszystko wróci do normy, ale nasz związek będzie bardzo intensywny. Podoba mi się ta wizja .
- Która godzina ... ? - z przemyśleń wyrywa mnie zaspany głos Wojtka.
- Wpół do pierwszej ... - mówię i uśmiecham się . - Dzień Dobry, kochanie .
- Cześć Skarbie . - zaspany unosi się na łokciu i poprawia włosy . Jest słodko rozczochrany i pół śpiąc przeciera twarz .
- Jak się spało ? - pytam .
- Zajebiście . Wygodne masz to łóżko . - zaspany obraca się na plecy . 
Dzwoni jego telefon. Sięga na szafkę i odbiera .
- Halo ? Nie ... tak kurwa, spałem . Co ? Dzisiaj ? Ile .... no, no ... ok.  Dobra , nara do zobaczenia o 21.- rozłącza się . -  co za frajer .
- Coś się stało ? - pytam mierzwiąc jego włosy .
- Jedziesz ze mną ?
- Dokąd ?
- Na wyścigi ... - mówi i obraca się do mnie przodem .
- Serio ?
- tak .
- W sumie ... okej . - uśmiecham się .
- Fajnie . - całuje mnie w nos .
- Idę po coś do picia, chcesz coś ?- pytam .
- Nie , dzięki . - zamyka oczy i rozkłada się na łóżku.
Przekręcam klucz i wychodzę z pokoju. Szybko idę do kuchni po sok jabłkowy . Po ledwo 3 minutach jestem z powrotem z dużą szklanką napoju.
- Idę się umyć, kotku. - piję trochę soku, odstawiam i idę do łazienki .
Odkręcam wodę i myję zęby .
Kiedy skończyłam wyszłam do pokoju po coś do ubrania .
- Ty masz taki pokój jak pół mojego mieszkania i jeszcze łazienkę i garderobę, kurde . - mówi Wojtek .
- Taa ... zazdrość . - uśmiecham się i wracam do łazienki z kompletem ubrań .
Kiedy mam na sobie bieliznę do pomieszczenia wchodzi Wojtek .
- Kurwa, nieźle urządzone . - podchodzi i obejmuje mnie w pasie . - Może Ci pomóc ?
Łazienkę rzeczywiście mam fajną . Cała jest wyłożona białymi kafelkami i tylko w kilku miejscach przecinają je czarne kafelki z kwiatami . Do tego duży prysznic i wanna z hydromasażem . No i toaleta .
Zamiast zlewu jest duży,czarny blat z dwoma wbudowanymi umywalkami. Lustro jestna ścianie i zajmuje taką samą długość jak blat.
Oczywiście na blacie stoją moje pisma, kosmetyki, żele itp.
- Nie ... nie trzeba mi pomóc . - poprawiam ramiączko od stanika. Widzę jak spojrzenie Wojtka wędruje od czarnych, koronkowych stringów z różową kokardką, przez brzuch ( z kolczykiem, mrah) i zatrzymuje się na piersiach, również w koronkowym staniku z różowymi wstawkami .
Czuję jego ciepłe wargi na mojej szyi .
- Jesteś seksowna ... cholernie seksowna . - mruczy mi do ucha obejmując mnie od tyłu.
- Tak ... ? - mówię z zamkniętymi oczami, rozkoszując się dotykiem jego ust . - Auć ! - pisnęłam kiedy ugryzł mnie w szyję .
Po szyi w górę, po mojej szczęce trafia w usta . Obraca mnie do siebie i jego cudowne usta, kontynuują pieszczotę i jego język doprowadza mnie do szaleństwa . Zaciskam dłonie na jego ciele i mocno drapię go po plecach . Cicho jęczę kiedy on gryzie moją wargę .
Złapał mnie w pasie i posadził na blat .
- Pragnę Cię ... - wyszeptał .
- Więc bierz . - przyciągnęłam go do siebie tak, że kiedy ja siedziałam na blacie, on znajdował się między moimi nogami . Właściwe to jego uda i kawałek brzucha .
Wojtek zaczął całować mnie po piersiach i zaczynał szukać zapinki od stanika .
Mój oddech przyspieszał, a brzuch podnosił się i opadał coraz szybciej .
Jęczałam kiedy jego dłoń ścisnęła mój pośladek a on ugryzł mnie w usta .
Zaczęłam lizać i ssać jego szyję, on wydał z siebie cichy jęk .
- Mocniej, ugryź kochanie . - prosi . Gryzę jego skórę i czuję jako mój stanik ze mnie zlatuje i leci pod prysznic . Teraz jego usta i dłonie pieszczą moje piersi a ja namiętnie mierzwię jego włosy i ciąnę za końce .
Niespodziewanie czuję jak tasiemka od moich stringów puszcza a Wojtek szybko i sprawnie zabiera je z pode mnie . Teraz jedyną przeszkodą są jego bokserki .
Pochylam się do przodu, on mnie namiętnie całuje i gryzie, to po ustach to po szyi . Jego dłoń klepie mnie w pośladek wywołując przyjemny dreszcz , po czym ściska go sprawiając że jęczę w jego usta. Przyciska mnie mocno do siebie trzymając za pośladki . Moje ręce wędrują do.jego bokserek i już wkładam rękę za tylną gumkę od nich, kiedy ...

- Aleksandro, czy ty masz zamiar dzisiaj wyjść z ... - mama nie dokończyła bo stanęła jak wryta przed otawrtymi na oścież drzwiami od łazienki . Tym samum widząc mnie, nago, oplatajacą nogami Wojtka, który stał z otwartymi ustami i nie przestawał mnie przyciskać do siebie .
- Eee.. - to był jednyny dźwięk jaki mogłam z siebie wydać przy moim przyspieszonym oddechu .
- Wyjaśnię ... - mówi Wojtek, nadal zakłopotany i płytko oddychający .
- Boże ... Ola ... ale przecież .. On . - moja mama odwraca wzrok. - Ubierzcie się i ... wtedy ... czekam tutaj . - zamyka drzwi .
Siedzę w szoku . Cholera jasna, zapomniałam zamknąć na klucz .
Jak ona mogła wejść i tak po prostu ... a ja tu z nim, naga .
On pochyla się i mówi :
- Twoja mama jest za drzwiami ... to doda podniecenia .- uszczypnął mnie w pośladek przez co głośno krzyknęłam .
- Głupi jesteś ? - mówię i zaczynam się ubierać . W mniej niż 2 minuty wychodzimy z łazienki . Ja w szortach  i  koszulce do pępka, a Wojtek nadal w boskerkach.
Mama siedzi przy moim biurku i ma minę pod tytułem." Facepalm ".
- Boże co Ty tu robisz wogóle,co ? - zaczęła najeżdzać na Wojtka, który właśnie zakładał dżinsy . Jej wzrokowi nie umknęło dobrze wyrzeźbione ciało mojego chłopaka .
- Jestem tu od wczoraj bo przyszedłem powiedzieć Oli jak bardzo ją kocham . - odpowiedział w sumie zgodnie z prawdą .
- Jakoś Cię nie widziałam jak tu byłam . Wogóle nie powinno Cie tu być ! I Ty pozwalasz mu tu spać ?
- Tak, bo to mój chłopak . - odpowiadam hardo i z uporem. Nie dam się Jej .
- Przestań . W ogóle w tym.wieku wam się seks zechciało uprawiać . W łazience i to rano ... co to za pomysł, Boże .
- Mamo , do cholery jestem dorosła, to mój chłopak i moja łazienka i mam prawo robić co chce . - masakra jak ona się czepia.
- Ma rację . - mówi Wojtek i puszcza mi oczko zakładając koszulkę .
- Tak ? Czyli to że masz skończone 18 lat i chłopaka upoważnia Cię do puszczania się ?! Jak ostatnia dziwka ?! - mówi z wyrzutem .
Wojtek zamarł. Ona też . Chyba dopiero teraz zrozumiała co powiedziała .
- Jak ją pani nazwała.?! - Wojtek się wkurzył . - Trochę przesada, naprawdę .
Do oczu napłynęły mi łzy .Wcale nie chciałam płakać ... i nie będę .
Otarłam łzy .
- Puszczają to się szmaty a nie ja . Chyba Ci się pojęcia pomyliły. Uprawianie seksu z moim chłopakiem to normalna rzecz . A skoro uważasz że jestem dziwką i szmatą, bo będę to robić to już Twój problem . W dupie to mam . Bo to mój chłopak, który mnie kocha i będę się z nim kochać gdzie chce i ile kurwa chcę !
- I chuj pani do tego . - dodał Wojtek uśmiechając się.
- Boże jesteście ... grrrrrr . - mama wyszła ze złością z pokoju .

 Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłoniach .
 Takie słowa z ust własnej mamy ... to boli .
 - Ej ... wszystko ok ? - Wojtek usiadł obok i mnie objął .
- Tak ... - kilka łez spłynęło mi po twarzy .
- Ona tak nie myśli ... musi to przemyśleć i ... wtedy porozmawiacie na spokojnie. Przepraszam.- całuje mnie w czoło .
- Nie masz za co przepraszać ... ale nie chcę jeść śniadania tam w kuchni... ona pewnie tam siedzi .
- Więc pójdziemy na kanapkę na mieście, ok ? Od razu z kawą . - uśmiecha się i wstaje . - Chodź .
- Poczekaj muszę się jeszcze trochę ogarnąć. - wstaję i idę do toaletki .
 Szybki, delikatny make-up i jestem gotowa do wyjścia . Zakładam czarne Converse i wychodzimy z domu .
  -Słuchaj ... pojedziemy jeszcze na chwilę do mnie, okej ? Muszę się przebrać i zabrać  klucze od drugiego samochodu na wieczór . - mówi Wojtek kiedy siedzimy w Porsche .
- Okej, spoko . - uśmiecham się . - Jedziemy ?
- Tak . - rusza z pod mojego domu .
 Włączam muzykę i od razu się rozluźniłam . Głośne dźwięki Borgore roznosiły samochód .  Droga minęła na  luźnych rozmowach, a ja dalej miałam przed oczami moją mamę i to jak wyzwała mnie od dziwek.
Boli .
Wojtek próbował mnie zagadać, zmienić temat i takie różne, ale jednak mu to nie wyszło .
W końcu znaleźliśmy się na ślepej ulicy na której znajdowało się kilka domków rodzinnych z ogródkami .
Zaparkowaliśmy przed jednym z nich i wysiedliśmy .
- Tutaj mieszka moja mama, jej chłopak i ... z tego co widzę jest też mój tata i brat . - mówi Wojtek i mam wrażenie, że posmutniał .
- Co się dzieje ? - pytam .
- Nic, a co ma się dziać? - mówi i uśmiecha się .
- Przecież widzę ...
- No nic się nie dzieje, kotku . - obejmuje mnie i gestem zaprasza do domu .
 Wchodzimy przez drzwi słyszę kobiecy głos .
- Wojtek ? Wróciłeś ? Gdzieś ty do cholery łaził, żeby o północy bez słowa z domu wyjść, przecież ... - do przed pokoju wchodzi niezbyt wysoka, ale szczupła i zgrabna blondynka po 40., koło 50.  Była wyraźnie zdziwiona mną obok Wojtka. - O, dzień dobry .
- Dzień dobry ... - uśmiecham się .
- Cześć mamo . Przepraszam, ale właśnie patrzysz na powód mojego wyjścia .
 Czerwienię się, na pewno. Mógł mi z łaski swojej powiedzieć, że poznam jego mamę to ... może ubrałabym dłuższe spodenki i koszulkę ... lols . W sumie ... wyglądam okej i lubię się tak ubierać, więc po co mam udawać, że chodzę inaczej ? Albo mnie polubi taką, albo wcale .
- Jestem Ola, dziewczyna Wojtka, bardzo miło mi panią poznać. - wyciągam rękę, a kobieta ją ściska z uśmiechem .
- Wojtek mi nawet nie wspomniał, że ma dziewczynę . - patrzy na niego karcąco . - Alicja, również miło poznać.
- Eee ... kochanie poczekasz tutaj ? Ja pójdę się przebrać, okej ? - mówi Wojtek i idzie po schodach na górę .
- Wejdź dalej, zapraszam . - mówi jego mama i wchodzę dalej .
 Widzę duży kuchnio-salon . Barek, elegancka ciemna kuchnia, duży i przestrzenny salon .
 - Napijesz się czegoś ? - proponuje .
- Nie, dziękuję . - uśmiecham się . - Bardzo ładnie tutaj .
 Widzę porozrzucane lalki, dużo pluszaków . Panuje tu przyjemna, domowa atmosfera i przytulny bałagan .
Rozglądam się i od tego domu aż bije rodzinne ciepło .
 U mnie zawsze było na odwrót, wszędzie było sterylnie czysto, sprzątaczki zawsze czyściły dom na błysk . Wszędzie był określony design i nie można było zaburzyć go bałaganem .
 Nie rozumiem czemu Wojtek tak mało mówił o swoim domu ...
- Cześć Ala ! O ... a to kto ? - pyta wysoki, siwy mężczyzna .
 Jego akurat znam. Tata był jego fanem w młodości . Przede mną stoi sam Maciej Szczęsny .
- Dziewczyna Wojtka . - uśmiecha się pani Alicja .
- Dzień dobry, Ola Buchiewicz . - wstaję i wyciągam rękę .
- Maciej Szczęsny, bardzo miło poznać. - po dżentelmeńsku całuje mnie w dłoń.
- Na pewno nic nie chcesz ? Kawy, herbaty, soku ? - znowu proponuje mama Wojtka .
- To może soku . - uśmiecham się .
- A jak długo jesteście razem ? - pyta mama Wojtka . - Wojtek o dziwo nic nam nie mówił .
- Bo właściwie to ... tydzień dopiero .
- Ale mój syn ma gust co do kobiet . - mówi jego tata .
 Czuję się lekko zażenowana tą sytuacją, a do pokoju znowu ktoś wchodzi i ... niestety nie jest to Wojtek .
- Cześć, wróciliśmy ze spaceru . - mówi chłopak uderzająco podobny do Wojtka jednak trochę starszy i z ciemniejszymi włosami . Idzie z dziewczynką, ma może z 6 - 7lat, bląd włosy i  przesłodki uśmiech na twarzy.
- Janek to jest .. dziewczyna Twojego brata . - mówi pan Maciej .
- Cześć, jestem Janek . - uśmiecha się chłopak. Jest niemal tak przystojny jak Wojtek .
- Hej, Ola . - widzę spojrzenie chłopaka, które wędruje od nóg po czubek głowy . Jego mina wskazuje ... zadowolenie ?Uznanie ?
- Cześć Ola, jestem Wiktoria . - po małej widać, że jest wygadana.
- No cześć.-też się uśmiecham .
 Z góry schodzi Wojtek w ciemnych rurkach i białej koszulce z napisem PROSTO . Na nogach ma czarne supry. Wygląda zdecydowanie pociągająco .
- Już wszyscy obejrzeli ? - ironicznie pyta, wchodząc do pokoju .
- Wojtek ! - Wiktoria przytula się do jego nóg ( bo wyżej nie sięga ... ) . - Gdzie byłeś ?
- Cześć mała, byłem u Oli . - bierze ją na ręce i pokazuje na mnie .  - Chcesz śniadanie ? - pyta już mnie .
- Eee no nie wiem .
- A co wy tak bez śniadania? - pani Alicja jest wyraźnie oburzona . - Siadajcie tu, już robię .
- Nie trzeba, ja mogę zrobić. - mówię zakłopotana tą sytuacją . Po cholerę się odzywał .
- Weź się tak nie patrz na moją dziewczynę, co ? - Wojtek szturcha Janka . Wiktoria leci przez taras na podwórko i bawi się lalkami .
- Sorry stary, ale naprawdę ładna . - cicha uwaga Janka ( którą usłyszałam ... ) sprawia, że Wojtek od razu dumnie się uśmiecha .
- Wiem . - Podchodzi i mnie całuje w policzek . - Mamo, daj spokój, zrobię śniadanie .
Ale jest za późno, bo Alicja już smaży naleśniki.
- Daj spokój, co ? - mówi i uśmiecha się do mnie.
- Kochanie, chcesz kawę ? - pyta mnie Wojtek .
- Chcę . - obejmuję go .
- To siadaj, zaraz Ci zrobię .
 Chwilę później dostaję dużą cafe latte i naleśniki .
- Bardzo dziękuję, ale pani naprawdę nie musiała. Zrobiłabym nam to śniadanie .- mówię, bo to dosyć krępująca sytuacja .
- Kochanie nie marudź, jak dają to bierz a jak biją to spierdalaj, proste . - Wojtek siada obok mnie .
- Boże synu, jaki ty romantyczny jesteś . - śmieje się Alicja . - A ty się nie przejmuj, bo lubię gotować, smacznego . - mówi do mnie .
- Dziękuję bardzo .  - naleśniki są naprawdę dobre .
 Szybko jemy śniadanie i mama Wojtka wykłada ciastka, więc zostajemy jeszcze na kawę .
 Poznaję Alicję i Macieja, a oni mnie . Nie jest to jakieś przesłuchanie, tylko miła rozmowa przy kawie . Widać, że oni są rozwiedzeni, ale mają dobry kontakt, to widać po tym jak się odnoszą do siebie.
 Wojtek wygląda jakby cała rozmowa go nie obchodziła, czasem mruknie słowo, rzuci jakąś uwagę . Cały czas siedzę mu na kolanach, on się przytula do mnie.
 Po około godzinie tej miłej ( poważnie, bardzo fajnie mi się z nimi rozmawiało ) rozmowy, Wojtek ją przerywa :
- Kochanie, ale jeżeli mamy iść, to może już,bo wieczorem jesteśmy umówieni . - mówi i wstaje razem ze mną .
- Tak ? No okej . - zbieram kubki i odnoszę do zlewu . - Bardzo dziękuję za kawę i śniadanie .
- A nie ma za co, kochanie . Miło było Cię poznać, wpadniesz jeszcze do nas ? - pyta Alicja .
- Jeżeli ten złośnik mnie zabierze . - śmieję się i pokazuję na Wojtka, który właśnie zabiera telefon i moją torbę.
- Nie obgaduj mnie, kochanie . Chodźmy . - mówi ciągnąc mnie za rękę . - Może jutro wpadnę . - rzuca do mamy i już ma wyjść z domu .
- A może wpadniecie na kolację ? Jutro, co ? - proponuje Alicja . - Poznasz Konrada, Janek przyjdzie z Magdą ... taka miła rodzinna kolacja.
- No nie wiem czy to dobry po... - Wojtek zaczyna się wykręcać .
- Z przyjemnością przyjdziemy . - przerywam mu .
- Wspaniale ! O 19 u nas, dobrze ? - mówi Alicja .
- Kochanie, a nie uważasz, że powinniśmy to ustalić zanim na cokolwiek się zgodzisz ? - Wojtek chyba się obraża .
- Zaraz się zaczniesz wykręcać, wymyślać, a tak spędzimy miły wieczór, hm ? - uśmiecham się . - A potem pojedziemy do Ciebie i dokończymy go we dwoje ... - staję na palcach i daję mu czułego buziaka w usta .
Przymyka oczy i uśmiecha się .
- Jeżeli zrobisz tak trochę dłużej, to się zgodzę . - mówi .
- Ok . - całuję go w usta .
- No to do zobaczenia jutro . - mówi Alicja, kiedy za rękę wychodzę z Wojtkiem z domu .
- Do widzenia . - macham i wsiadamy do Porsche .
 W ciszy wyjeżdżamy z ulicy .
- Wojtek ?
- co ?
- Może zamiast jechać to się przejdziemy ? Mam ochotę na spacer . - mówię patrząc jak słońce przygrzewa za oknem .
- Spoko, zaparkujemy gdzieś w centrum i sobie pochodzimy, okej ?
- Tak . Jesteś zły ? - pytam .
- Nie, cieszę się, że chociaż Ty się z nimi dogadujesz . - mówi .
- A Ty nie ?
- Nie lubię z nimi przebywać .
- Dlaczego?
-  Nieważne .
- Wojtek ... - proszę .
- Mówię, że nieważne, no kurwa . - sięga do schowka i wyciąga paczkę papierosów .
- Zostaw to . - zbieram mu paczkę i wyrzucam do tyłu .
- Ola, kurczę, wydaje mi się, że rozmawialiśmy o tym . - stoimy w korku .
- Wojtek ... ja rozumiem, że może nie chciałbyś o tym rozmawiać ale ... jesteśmy razem, tak ? I twoje problemy to moje problemy . Nasze . I chcę Ci pomóc . Nie zawsze mogę, ale chcę wiedzieć, może ... jakoś to rozwiążemy . Ja wiem, co mi mówiłeś i jaki jesteś, ale spróbuj troszkę się otworzyć . Dla mnie, okej? - kładę mu rękę na kolanie .
- Moi rodzice się rozwiedli jak miałem ... kilkanaście lat . Teraz mama ma Konrada i wszystko jest okej, niby. Bo kiedy przyjeżdża tata, zaczynają udawać jaką to cudowną i wspaniałą rodziną jesteśmy . A tak nie jest . W łaskach zawsze był Janek i teraz Wiktoria. Tata faworyzował mnie, ale rzadko był w domu więc gówno z tym . Ale chodzi o to, że zawsze byłem najgorszy . Nie winię za to Janka a tym bardziej Wiktorii . Jak byłem gówniarzem i miałem przerąbane w podstawówce, kiedy ktoś chciał mi wjebać to Janek z kolegami załatwiał sprawę . I wtedy każdy wiedział, że z młodym Szczęsnym się nie zadziera, bo jest jeszcze starszy . I tak naprawdę to Janek akceptował to jaki jestem. Nikt inny. On wie o wszystkim. Wyścigach, narkotykach ... ale wracając do tej podstawówki to wtedy się zaczęło . Bo kiedy Janek ich pobił nie mieli odwagi, żeby kablować . Ale kiedy sam zacząłem z nimi robić porządek to kablowali. Moja mama miała wielkie pretensje, że nic nie chcę się uczyć tylko piłka i bójki mi w głowie i tak zostało . Nie wie gdzie chodzę w nocy ale od czasu wypadku i tego, że byłem naćpany nie ufa mi . I zawsze kiedy nie chce jej czegoś powiedzieć robi awanturę jakim to strasznym dzieckiem jestem i że nie wdzięczny, że po prostu ... beznadziejny i samolubny. Zawsze robię coś egoistycznie . Może jest też wkurwiona za to, że zawsze miałem dobre gadane i pyskowałem, miałem ją gdzieś . I od kiedy jest Konrad trochę się to uspokoiło, bo on też mnie akceptuje, a ja go szanuję . I wtedy ja hamuję się z gadką, a mama nie robi awantur. Ale parę razy słyszałem jej kłótnię z tatą, kiedy przyjeżdżał . Zawsze rozmawiała z nim pierwszego wieczora, kiedy przyjechał. Wtedy żaliła mu się jaki jestem okropny i że gówniarz bezczelny .. takie teksty że jestem pojebany  i nie szanuję tego, co mam . To jestem w stanie zrozumieć, ale kiedyś, właśnie po tym wypadku,kiedy wróciłem do domu oni rozmawiali . Stałem za drzwiami mojego pokoju, a oni byli w gościnnym, tam gdzie spał tata. Nie zamknęli drzwi, ja moje uchyliłem i wszystko słyszałem ... powiedziała, że żałuje tego, że ja ... istnieję .  Od tamtej pory ... nie lubię z nimi przebywać . Oni nie wiedzą, że ja to słyszałem . I wiem, że może teraz jest ze mnie dumna, może lubi ze mną przebywać, bo czasem uda nam się normalnie pogadać ale ... to zawsze gdzieś we mnie będzie . Od tamtej pory mam kolejne marzenie ... żeby moje dzieci, miały lepsze zdanie o mnie niż ja o moich rodzicach. - mówił spokojnie, ale widać było to, że jest poruszony . - Już wiesz ? Rozumiesz ? Chcesz pomóc ? - uśmiecha się złośliwie .
 Zamurowało mnie .
 Naprawdę. Nie wiedziałam co powiedzieć ...
- Przepraszam ... ja nie chciałam być wścibska i ... nie wiem co mam Ci teraz powiedzieć, ale wiem, że Twoja mama powiedziała to pod wpływem emocji i ... na pewno bardzo Cię kocha . - mówię .
 Spodziewałam się wielu rzeczy, ale nie tego . Współczuję mu. Jego ból musiał być niewyobrażalny .
- Tutaj zaparkujemy . - mówi skręcając na chodnik przy parku . Idealnie wpasował się między dwa samochody . - Nic mi nie musisz mówić, ale ... teraz chyba będziesz mnie rozumieć. Trochę mi lżej jak Ci powiedziałem. - odpina pasy . - Jesteś jedyną osobą, która o tym wie .
 Wysiada z auta i idzie do parkomatu . Ja powoli odpinam pasy, zabieram torbę, którą zarzucam na ramię i wysiadam z Porschaka .
 - Chodźmy. - Wojtek wkłada wydruk za szybę i zamyka samochód . - Niedaleko jest kilka studiów tatuaży.
- Poczekaj . - łapię go za rękę, kiedy on chce już iść w stronę parku . - Wojtek ... może nie umiem Ci pomóc ale ... rozumiem to co przeżyłeś i chcę, żebyś wiedział, że ... kocham Cię i możesz mi mówić absolutnie o wszystkim, ok ?
- Wiem ... ale jeszcze muszę chcieć się otworzyć. Dziękuję, że jesteś ze mną , skarbie.
- Jeżeli chcesz to ... możemy odwołać tą kolację ...
- Nie . Spróbujemy, ok ? - całuje mnie w czoło ujmując moją twarz .- Widzę, że paparazzi nie śpią .
- Co ? - rozglądam się .
- Spokojnie, przyzwyczajaj się, że mogą za nami chodzić. Dzięki Tobie będę miał więcej artykułów w plotkarskich gazetach niż w ciągu całej mojej kariery . - śmieje się . - chodź kochanie .
 _______________________________________________________________________________

Wojtek ... ile Ty chłopie masz tajemnic :o Jak Wam się podoba ?
 Myślicie, że zrobi sobie tatuaż ? Jak będzie się podobało Oli na wyścigach i czy kolacja z jego rodzicami będzie idealna czy wręcz przeciwnie ? :D
 Bawi mnie akcja  z ' nakryciem ' w łazience :)
 Love xx