Wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy przez Warszawę . Zagadał mnie tak, że nawet nie zauważyłam kiedy wyjechaliśmy za miasto ... minęło dobre pół godziny od wyjścia z mieszkania . Dokąd mnie zabiera ?
- Dokąd my jedziemy ?! - pytam lekko panikując .
- Na wycieczkę .
Pedofilski tekscior .
- Wojtek gdzie Ty mnie zabierasz ... -mówię opanowując się .
- Spokojnie ... jak byłaś w łazience dzwoniła Twoja przyjaciółka i mówiła że wszyscy się spotkają nad jeziorem . Więc luz mała . - uśmiecha się .
Grzebał w moim telefonie ? Sprawdzam spis połączeń i widzę jedno od Kasi dziś rano ... ma rację .
- sprawdzasz mnie ? - pyta urażonym tonem widząc jak sprawdzan spis połączeń
- przepraszam - kładę mu rękę na kolanie .
- no tak teraz to sorry a tak to się nie wierzy Wojtkowi, jasne , zapamiętam to mała . - mówi próbując zachować powagę .
- uwielbiam Cię . - pochylam się i daję mu buziaka w policzek .
- wiesz co ? Za chwilę musimy zatankować więc .... możesz mi się bardziej podlizać na stacji - śmieje się .
Jest piękna pogoda . Na zewnątrz 30°C, słońce nieziemsko grzeje i nie ma wiatru . Właśnie jedziemy jakąś drogą w między lasami. Słońce błyska spomiędzy drzew i mogę się założyć że bezszelestne powietrze i panującą ciszę lekko przebijają śpiewy ptaków . Idealny dzień na idealną randkę ... albo wypad z przyjaciółmi nad jezioro .
W samochodzie gra muzyka, teraz akurat ' Teenage Dream ' Katy Perry .
- o czym myślisz ? - nagle pyta mnie Wojtek .
- jaki będzie dzisiejszy dzień . - uśmiecham się do Wojtka i odrywam wzrok od okna aby na niego spojrzeć .
- i jaki będzie ?
- z Tobą ? Cudowny .
- ależ słodko . - śmieje się ironicznie .
- a spadaj ... romantyzm ... - już mam zamiar się obrazić kiedy przypomina mi się że ... - Wojtek ? Nie mam stroju kąpielowego . Jak mam się kąpać ?
- Bez . - kolejny napad śmiechu . - żartuje . Kasia wzięła też dla Ciebie .
- sprytne ... a Ty ?
- Ja mam swoje kąpielówki . Nie muszę pożyczać od niej .
Dojeżdzamy na stację benzynową .
- Idziesz coś kupić czy czekasz w aucie ? - pyta Wojtek .
- Idę . - chce mi się pić .- Chcesz coś ?
- Weź mi RedBulla .
- Spoczko . - oboje wysiadamy z samochodu .
Idę w stronę budynku . Przy okazji może skoczę do toalety .
Po wejściu do klimatyzowanego sklepu kieruje się od razu do toalety a po wyjściu z niej idę do lodówek po napoje . Zabieram redbulla dla Wojtka i nestea dla mnie. Biorę też snickersa i idę do kasy .
Płace i wychodzę . Po drodze mijam Wojtka .
- Idź do auta kochanie - pokazuje na parking po lewej stronie .- zapłacę i przyjdę . - wziął ode mnie redbulla i wszedł do sklepu .
Idę do samochodu i opieram się o jego maskę plecami . Czuje gorąco od czarnej blachy. Po kilku minutach przychodzi do mnie Wojtek .
- Już . Gotowa? Jedziemy dalej ? - pyta się .
- Eee ... a nie poświęcisz mi chwilki ? - uśmiecham się sugerując mu to, że chcę go teraz blisko .
Jakaś taka nagła potrzeba bliskości mnie opanowała . Chce żeby mnie przytulił, pocałował i chwilę tak przytrzymał .
- A jak miałbym ją spędzić ? - chyba mnie zrozumiał, bo uśmiecha się zawadiacko .
- A jak chcesz ?
Pochyla się do mnie i czuję jego oddech na mojej szyi .
- Jak najlepiej . - teraz czuje jego ciepło na całym ciele .
Zrobiło mi się gorąco . OMG .
Nagle poczułam jego wilgotne, smakujące napojem energetycznym, usta. Całował mnie . Czule, delikatnie ale z pewnym naciskiem dotykał moich ust. Jego język doprowadzał mnie do szaleństwa .
Był to czuły a jednocześnie namiętny pocałunek,
Który po pewnej chwili przestał trwać a ja zostałam z niedosytem uczuć .
Nasze usta się rozłączyły, a Wojtek patrzył na mnie z uśmiechem.
- Coś się stało ? - pyta się, bo.chyba mam smutną bądź zawiedzioną minę . Sama nie wiem jaką minę mam ... ale wiem że chcę go pocałować . Znowu .
Nie odpowiadam tylko zarzucam mu ręce na szyję i staje na palcach żeby go pocałować .
Żeby było mi wygodniej sadza mnie na masce i obejmuje .
- Kocham Cię . - słyszę jego szept i znowu czuje jego usta .
Robi mi się niesamowicie gorąco i to nie od nagrzanej maski samochodu . Czuje ciepło w środku, takie przyjemne " motylki" . To co się ze mną dzieje jest nie do opisania . Pragnę go bardziej i bardziej ... ale tak nagle to wszystko się dzieje . Taka nagła potrzeba jego bliskości ...
Kiedy przerywa pocałunek ja nie chce go kończyć . Moje usta wędrują po policzku na jego szyję .
- Nie ... nie teraz . - słyszę jego zmysłowy głos .
Odrywam usta od jego szyi i patrzę mu w oczy . Uśmiecha się tajemniczo, seksownie .
- Ale co ? - przygryzam wargę i patrzę na jego usta .
Zauważa to .
- Jesteś jak zwierzę . - tajemniczy uśmiech . - chodź ... musimy jechać .
- okej ... - mówię i wsiadam do samochodu .
Jedziemy w ciszy słuchając radia . Myślę o tym dlaczego tak nagle obudziło się we mnie to uczucie ... pragnienie jego ... powiedzmy sobie szczerze : pragnienie jego ciała . Czy to się nie nazywa pożądaniem ?
Kątem oka patrzę na niego . Myśli nad czymś ... jednocześnie skupia się na drodze . Duszą jest gdzie indziej .
Jest bardzo atrakcyjny . Jara mnie nawet to jak oblizuje usta .To takie sexy i ..
- Jesteśmy . - mówi kiedy skręcamy w jakąś leśną drogę . - Właściwie to zaraz będziemy ale już prawie .
- Fajnie .
- Coś się stało ? Jesteś jakaś nieswoja .
- Wszystko w porządku . - uśmiecham się . - daleko jeszcze ? już mam ochotę się kąpać.
- Jeszcze kawałek .
Skręcamy w lewo i nadal leśną drogą dojeżdżamy nad jezioro gdzie stoją już dwa samochody . Jesteśmy w tej części jeziora gdzie nie ma wielu ludzi . Przed nami mała plaża i niebieska tafla jeziora . A naokoło zielony las .
- Ładnie tu . Byłeś już tutaj ? - pytam .
- Tak, zawsze jeżdżę tutaj . Po drugiej stronie, gdybyśmy skręcili w prawo byłby tłum ludzi i ani kawałka wolnego miejsca . A tu luz , słoneczko, mała plaża, dużo miejsca .
Fakt, słońce grzeje niemiłosiernie . A na plaży są już leżaki i Kana, Weronika i Kasia . Obok leżą Marcin z Piotrkiem . Nie widzę tylko Michała . Widocznie nie mógł przyjechać .
Kiedy zobaczyli samochód przestali rozmawiać i wstali .
- Hej ! - powiedziałam wysiadając. Wojtek wysiadł z drugiej strony .
Dziewczyny rzuciły się na mnie przytulając mnie i siebie nawzajem . W tym czasie Wojtek zdążył się przedstawić chłopakom .
- Wojtek ? Ola przyjechała z Tobą ? Przecież miał ją przywieść ...- pyta nagle Kasia .
- Nie no rano rozmawiałaś z Wojtkiem przecież . - przerywam jej .
- Nie. Z Dawidem . - mówi zdziwiona .
- Właściwie ... - mówi Wojtek . - to ze mną . Tylko jak odebrałem myślała, że to Dawid i tyle gadała, że nie dała mi szansy wyjaśnić że to ja . Więc jak poprosiła żebym Cię zawiózł i został z Wami powiedziałem że tak no i jak chciałem wyjaśnić, że to ja a nie Dawid to się rozłączyła .
- O cholera ! Nie poznałam że to Ty . - śmieje się Kasia .
Wszyscy się śmieją .
- Ej ale czekaj ... Ty dzwoniłaś do Olki po 9 ... - mówi Weronika . - Co Ty robiłeś w jej domu tak wcześnie rano ? - pyta zdziwiona .
Zapadła cisza .Dziewczyny patrzą ze zdziwieniem to na mnie, to na Wojtka . Marcin szturcha Piotrka, a ten uśmiecha się porozumiewawczo do Wojtka .... wyobrażają sobie nie wiadomo co .
Wtedy wyjaśniam im, że to ja nocowałam u niego, bo Dawid jest w szpitalu .
Kiedy zadały milion pytań na jego temat w końcu spytały o to czego się tak bałam .
- Jesteś z nim ? - Kana patrzy na Wojtka, który poszedł się przebrać i właśnie wracał w samych czarno białych, krótkich spodenkach kąpielowych . Jego budowa ciała zrobiła na wszystkich laskach wrażenie ... na mnie w sumie też.
- Tak, jesteśmy razem . - odpowiadam .
Seria pisków i tekstów : a nie mówiłam !
Przerywam to zmianą tematu .
- Podobno ktoś ma dla mnie strój ... - patrzę na nie .
- Tak . Ja . - Kasia idzie do samochodu Marcina i wyciąga z torby neonowo żółte bikini .- Trzymaj. - rzuca mi strój .
- Dzięki . - wysyłam jej całusa i idę za Porsche Wojtka żeby się przebrać .
Nagle ktoś mnie łapie w pasie i przysuwa do siebie . Uwielbiam tego chłopaka .
- Wiesz co ? Przywiozłem Cię tu i nawet nie usłyszałem dziękuję .... chyba coś mi się należy . - obejmuje mnie w pasie i przyciska do siebie .
- Może i Ci się należy ale póki co chcę się przebrać . - ze śmiechem próbuję się wyswobodzić z uścisku . Trochę krępuje mnie fakt, że dziewczyny się na nas patrzą i gadają . Ale teraz będę cały czas słyszała : ' a nie mówiłam ?! '. Kocham te laski, serio .
Marcin i Piotrek pojechali do sklepu po picie i jedzenie . Może zrobimy ognisko .
- Mmm ... może należy mi się przebieranie z Tobą ? - śmieje się .
- Niech pomyślę ... nie ! - mówię .
- To nie ! Będziesz coś chciała . - uśmiecha się i mnie puszcza . - To idź szybko, pójdziemy zaraz do wody .
- Okej . - mówię i idę za samochód który stoi tuż przy dużych i gęstych krzakach .
Postanawiam przebrać się za nimi . Wieszam bikini na gałęzi . Samochód i krzaki skutecznie mnie maskują .Szybko zmieniam spodnie na dół od bikini i ściągam koszulkę .
- SIEMA ! - nagle ktoś krzyczy .
Podskakuję wystraszona i upuszczam koszulkę na ziemię . Stoję w samym staniku majtkach od bikini . Rozglądam się na boki szukając tego głosu, który niepokojąco przypominał ten Wojtka .
- U góry . - słyszę śmiech .
Patrzę w górę kawałek nad krzaki . Wojtek siedzi na dachu Porsche i patrzy na mnie uśmiechnięty .
- Weź wyjdź co ? - krzyczę .
- Nie ... mam fajne widoki . - śmieje się .
- spadaj. - ściągam but i rzucam w niego .
Oczywiście nie trafiam . On nadal się śmieje .
Stawiając stopę na ziemie poczułam mocny ból na środku.
- Auaaa! Co to kurde ? - ból jest nie do zniesienia . Mimowolnie zaczynają lecieć mi łzy . Opieram się o najbliższe drzewo i podnoszę stopę.... biała skarpetka jest już we krwi . Chyba coś mi się wbiło .
- Wojtek... ? - patrzę na dach ale go już tam nie ma . Już chciałam krzyczeć żeby przyszedł, a on właśnie wychodził zza krzaka .
- Co się stało kochanie ? - spojrzał na moją podniesioną stopę. - o kurwa . Chodź .
Już chciałam iść ale on wziął mnie na ręce ( tak, jest słodki . ) .
Otworzył bagażnik samochodu i posadził mnie w środku .
- Wyciągnę apteczke, spokojnie . - mówi widząc panikę w.moich oczach . - nie płacz, kotku . Ej pomoże ktoś ? - otarł mi łzy i zawołał do dziewczyn .
Przyszła Kasia .
- Co się stało ? - zapytała patrząc na moje łzy i stopę.
- Nadepnęłam na szkło . - mówię przez łzy .
- Sierota . - Kasia mnie przytula .
Wojtek otwiera schowek i wyciąga z niego apteczkę samochodową .
Przyszły Kana i Weronika .
- Co Ci się stało ? - pytają.
Nie mam ochoty odpowiadać . Boli mnie . Jeszcze bardziej .
- Skarbie nie płacz ... - Wojtek otwiera apteczkę . - Odsuncie się , ok ? Pokaż to . - kuca przede mną i trzyma moją nogę . - potrzymasz ? - podaje Kasi skrzyneczke .
Ściąga mi skarpetkę i patrzy na zakrwawioną stopę .
- Weź może się nie patrz tylko coś z tym zrób ? - proszę płacząc. - boli mnie .
- Wiem . Tylko jak to zrobić żeby jak najmniej bolało ? - przygląda się stopie . - jak najszybciej ...
Łapie za szkło i szybkim ruchem wyciąga odłamek . Czuję mocny, kłujący ból . Wojtek odkłada na bok kawałek szkła .Całkiem spory, cały we krwi .
- Jeszcze boli ... - marudzę .
- Jeszcze trochę będzie ... masz tam wodę utlenioną ? - Wojtek zwraca się do Kasi .
Ona podaje mu buteleczkę, a Wojtek nalewa trochę na moją ranę . Piecze jak cholera .
Krzyczę z bólu .
Jeszcze bardziej płaczę .
- Kochanie, spokojnie ... - wyciąga opatrunek z apteczki . Przykłada mi i zawija stopę bandażem żeby się trzymało . Na koniec zakleja .
- Gotowe . - mówi . - Już ok ?
- Tak ... - ocieram łzy .
- laska ... rozmazałaś się . - rzuca Kana .
- Mamy waciki . - Wojtek wyciąga kilka z apteczki i delikatnie ściera mi rozmazany tusz . - Jesteś śliczna . - mówi kiedy skończył wycierać .
- Jasne . Szczególnie z nogą w bandażu i bez makijażu . Sam seks. - mówię ironicznie .
- Przepraszam to moja wina . Bo chciało mi się popatrzeć . Swoją drogą ... tak, jesteś seksowna . - uśmiecha się .
Jego twarz rozmazuje się i to nie przez łzy . Znowu czuje jego oddech na mnie. Jego dłoń dotyka mojego policzka, moja dotyka jego kolana . Znów czuję smak jego ust . Znowu nie ma nic tylko my . Nic innego nie czuje. Nawet pulsującego bólu w stopie ... No dobra, to czuje .
Słyszę zbiorowe : awwwww .
No tak , my tak zawsze . Tez tak robię jak na przykład Marcin z ...
Ej ! Mam się skupić na Wojtku i jego ciele .. yyy .. ustach .
Jego dłoń teraz dotyka moich pleców .
Powoli odsuwamy się od siebie .
- Nie ... - szepczę .
Naszą chwilę czułości zepsuł przyjazd chłopaków z jedzeniem . W sumie ... jestem głodna .
- idziemy sprawdzić czy mają wszystko. - mówi Weronika . - zostawmy ich samych . - dodaje nieco ciszej.
- Słodko wyglądasz jak się wstydzisz . - całuje mnie w nos .
- oj weź ... - chowam twarz wtulając się w niego .
Dopiero teraz uświadamiam sobie, że jestem w staniku .
- Muszę się przebrać . - siadam i wychodzę z bagażnika .
- Boli ? - Wojtek też wysiada . - Masz Twój but . - podaje .
Już prawie normalnie idąc przebrałam górę i dołączyłam do reszty .
Dzień mija niesamowicie szybko . Pływaliśmy, graliśmy w siatkę, opalaliśmy się . Na koniec zrobiliśmy ognisko . Wszystkiemu towarzyszyły piski, śmiechy i głośne rozmowy .
Koło 18 pożegnaliśmy się ze wszystkimi i wyjechaliśmy do Warszawy. Chcę jeszcze jechać do Dawida do szpitala . Muszę z nim pogadać .
- Jak noga ? - pyta Wojtek . Już kilka razy zmieniał mi opatrunek . Słodko, że się o mnie martwi .
- Nie boli ... no prawie . Dziękuję, że tak się mną zajmujesz .
- Skoro to przeze mnie ... - uśmiecha się . - Czemu jesteś smutna ?
- Myślę o Dawidzie i o tym jak mu pomóc . No i pokłóciłam się z Weroniką .
- O co Wam poszło ?
- No bo ten jej chłopak przypieprza się do każdego o byle co, podrywa inne laski, a ona nic . Jeszcze mi powiedziała, że jestem zazdrosna . Jakby naprawdę było o co .
- No ale w sumie to ich sprawa, nie ? A jak w końcu ją zdradzi to będziesz pierwszą do której przyjdzie .Poza tym nie dacie sobie rady bez siebie i znowu będziecie gaaaadać ...
- Może masz rację, ale i tak źle mi z tym .
- Ja zawsze mam rację, kotku .
- Chyba zaraz po mnie .
- No nie wiem ... - uwielbiam ten uśmiech .
Opieram głowę o okno i przymykam oczy . Chłodne powietrze z klimatyzacji owiewa mi twarz .
- Ola ... hej, obudź się ... - niewyraźny głos wyrywa mnie z drzemki .
- O co chodzi ... - mruczę sennie .
- Jesteśmy już w Warszawie, pod szpitalem . - Wojtek czule dotyka mojego ramienia .
- O ... eeee ... okej . Już wstaję . - poprawiam się na siedzeniu i wyciągam torbę zza siedzenia . - Jak wyglądam ?
- Bardzo dobrze . - powiedział Wojtek wysiadając z samochodu .
Postanowiłam skontrolować wygląd w lusterku ... Uuu powiedział mi to z grzeczności . Wyglądam okropnie, zero makijażu, jakieś spuchnięte oczy ( pewnie od spania ) . Masakra . Ale już nie ma czasu żeby to poprawiać . Wysiadam z samochodu i podchodzę do Wojtka . Na parkingu zauważam cabrio mojej mamy . To znaczy, że nadal tu jest .
Wojtek trzyma mnie za rękę i razem wchodzimy do budynku .
- Szukam Dawida Buchiewicza . Przywieziony wczoraj, przedawkowanie środków odurzających .- podchodzę od razu do pielęgniarki .
- Pani jest kimś z rodziny ? - pyta kobieta .
- Tak, siostrą .
- Można prosić jakiś dowód tożsamości ? - prosi z uśmiechem .
- Oczywiście. - szukam dowodu osobistego w torbie . - proszę bardzo .
- Dziękuję . - kobieta przeczytała i oddała mi dowód . - Już idę sprawdzić, gdzie znajduje się pacjent . Zapraszam .
Podchodzimy do recepcji ( ? ) i kobieta sprawdza karty .
- piętro drugie , sala 205 po wyjściu z windy w lewo .
- Dziękujemy bardzo . - mówię i idziemy w stronę wind .
Czekamy na windę .
- Dobrze się czujesz ? Strasznie zbladłaś . - mówi Wojtek .
- Wszystko ok . Trochę się denerwuję .
- Będzie dobrze . - Chłopak mocniej ściska moją dłoń.
Wsiadamy do windy i w ciszy jedziemy na górę .
Ciekawe jak on się czuje ? Jak wygląda ? Cały dzień nie myślałam o moim bracie, trochę mi za to głupio .
Wysiadamy na drugim piętrze i skręcamy w lewo . Mijają nas pielęgniarki i lekarze . Wzrokiem szukamy sali 205 . W końcu zauważa ją Wojtek. Na samym końcu tuż przy pokoju pielęgniarek znajduje się pomieszczenie, w którym leży Dawid .
Okno jest zasłonięte, nie widać wnętrza sali . Stoimy przed drzwiami .
- Wejdziesz tam ze mną ? - proszę cicho Wojtka .
- Przykro mi kochanie, ale on raczej nie chce mnie tam widzieć . Musisz wejść sama . - całuje mnie we włosy . - Ja poczekam tutaj . - siada na krzesełka przed salą .
Ma rację. Jak będzie Wojtek to Dawid ze mną nie porozmawia normalnie . Mamie też by się to nie spodobało .
- Okej ... trzymaj kciuki . Dziękuję, że jesteś . - daję mu buziaka w policzek i otwieram drzwi .