[ pokój Oli ]
{ oczami Oli }
Obudziłam się o 12:21 . Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła mając nadzieję że to wszystko tylko mi się przyśniło . Że mój Wojtek jest nadal moim Wojtkiem i że to całe nielegalne handlowanie, wyścigi... że to nieprawda . I że nadal jestem u niego w domu ... Ale otwierając oczy widzę mój pokój i czuję ... jego głowę na moim brzuchu.
Leży na brzuchu, wtulony w moje ciało, cicho pochrapuje .
Zaczynam delikatnie mierzwić jego włosy, tak żeby go nie obudzić.
Wybaczyłam mu, bo go kocham . Wiem, że nie pchałby się w coś co mogłoby źle się skończyć . Mówił że już prawie nie handluje a wyścigi ... to w sumie nie jest nic złego . Gdyby nie pobicia ...
Ale ufam. Wybaczam . I chce zrozumieć .
Namówiłam go na tatuaż . Fajnie, zawsze mnie kręciły . Takie jak ma David Beckham są meega ale aż tylu niech nie robi .
W sumie to ... każda dziewczyna chce mieć Bad Boy'a, który będzie miły, kochany i słodki tylko dla niej. I ... ja takiego mam . Wydaje mi się, że gdzieś w głębi o takim marzyłam . Więc myślę, że wszystko wróci do normy, ale nasz związek będzie bardzo intensywny. Podoba mi się ta wizja .
- Która godzina ... ? - z przemyśleń wyrywa mnie zaspany głos Wojtka.
- Wpół do pierwszej ... - mówię i uśmiecham się . - Dzień Dobry, kochanie .
- Cześć Skarbie . - zaspany unosi się na łokciu i poprawia włosy . Jest słodko rozczochrany i pół śpiąc przeciera twarz .
- Jak się spało ? - pytam .
- Zajebiście . Wygodne masz to łóżko . - zaspany obraca się na plecy .
Dzwoni jego telefon. Sięga na szafkę i odbiera .
- Halo ? Nie ... tak kurwa, spałem . Co ? Dzisiaj ? Ile .... no, no ... ok. Dobra , nara do zobaczenia o 21.- rozłącza się . - co za frajer .
- Coś się stało ? - pytam mierzwiąc jego włosy .
- Jedziesz ze mną ?
- Dokąd ?
- Na wyścigi ... - mówi i obraca się do mnie przodem .
- Serio ?
- tak .
- W sumie ... okej . - uśmiecham się .
- Fajnie . - całuje mnie w nos .
- Idę po coś do picia, chcesz coś ?- pytam .
- Nie , dzięki . - zamyka oczy i rozkłada się na łóżku.
Przekręcam klucz i wychodzę z pokoju. Szybko idę do kuchni po sok jabłkowy . Po ledwo 3 minutach jestem z powrotem z dużą szklanką napoju.
- Idę się umyć, kotku. - piję trochę soku, odstawiam i idę do łazienki .
Odkręcam wodę i myję zęby .
Kiedy skończyłam wyszłam do pokoju po coś do ubrania .
- Ty masz taki pokój jak pół mojego mieszkania i jeszcze łazienkę i garderobę, kurde . - mówi Wojtek .
- Taa ... zazdrość . - uśmiecham się i wracam do łazienki z kompletem ubrań .
Kiedy mam na sobie bieliznę do pomieszczenia wchodzi Wojtek .
- Kurwa, nieźle urządzone . - podchodzi i obejmuje mnie w pasie . - Może Ci pomóc ?
Łazienkę rzeczywiście mam fajną . Cała jest wyłożona białymi kafelkami i tylko w kilku miejscach przecinają je czarne kafelki z kwiatami . Do tego duży prysznic i wanna z hydromasażem . No i toaleta .
Zamiast zlewu jest duży,czarny blat z dwoma wbudowanymi umywalkami. Lustro jestna ścianie i zajmuje taką samą długość jak blat.
Oczywiście na blacie stoją moje pisma, kosmetyki, żele itp.
- Nie ... nie trzeba mi pomóc . - poprawiam ramiączko od stanika. Widzę jak spojrzenie Wojtka wędruje od czarnych, koronkowych stringów z różową kokardką, przez brzuch ( z kolczykiem, mrah) i zatrzymuje się na piersiach, również w koronkowym staniku z różowymi wstawkami .
Czuję jego ciepłe wargi na mojej szyi .
- Jesteś seksowna ... cholernie seksowna . - mruczy mi do ucha obejmując mnie od tyłu.
- Tak ... ? - mówię z zamkniętymi oczami, rozkoszując się dotykiem jego ust . - Auć ! - pisnęłam kiedy ugryzł mnie w szyję .
Po szyi w górę, po mojej szczęce trafia w usta . Obraca mnie do siebie i jego cudowne usta, kontynuują pieszczotę i jego język doprowadza mnie do szaleństwa . Zaciskam dłonie na jego ciele i mocno drapię go po plecach . Cicho jęczę kiedy on gryzie moją wargę .
Złapał mnie w pasie i posadził na blat .
- Pragnę Cię ... - wyszeptał .
- Więc bierz . - przyciągnęłam go do siebie tak, że kiedy ja siedziałam na blacie, on znajdował się między moimi nogami . Właściwe to jego uda i kawałek brzucha .
Wojtek zaczął całować mnie po piersiach i zaczynał szukać zapinki od stanika .
Mój oddech przyspieszał, a brzuch podnosił się i opadał coraz szybciej .
Jęczałam kiedy jego dłoń ścisnęła mój pośladek a on ugryzł mnie w usta .
Zaczęłam lizać i ssać jego szyję, on wydał z siebie cichy jęk .
- Mocniej, ugryź kochanie . - prosi . Gryzę jego skórę i czuję jako mój stanik ze mnie zlatuje i leci pod prysznic . Teraz jego usta i dłonie pieszczą moje piersi a ja namiętnie mierzwię jego włosy i ciąnę za końce .
Niespodziewanie czuję jak tasiemka od moich stringów puszcza a Wojtek szybko i sprawnie zabiera je z pode mnie . Teraz jedyną przeszkodą są jego bokserki .
Pochylam się do przodu, on mnie namiętnie całuje i gryzie, to po ustach to po szyi . Jego dłoń klepie mnie w pośladek wywołując przyjemny dreszcz , po czym ściska go sprawiając że jęczę w jego usta. Przyciska mnie mocno do siebie trzymając za pośladki . Moje ręce wędrują do.jego bokserek i już wkładam rękę za tylną gumkę od nich, kiedy ...
- Aleksandro, czy ty masz zamiar dzisiaj wyjść z ... - mama nie dokończyła bo stanęła jak wryta przed otawrtymi na oścież drzwiami od łazienki . Tym samum widząc mnie, nago, oplatajacą nogami Wojtka, który stał z otwartymi ustami i nie przestawał mnie przyciskać do siebie .
- Eee.. - to był jednyny dźwięk jaki mogłam z siebie wydać przy moim przyspieszonym oddechu .
- Wyjaśnię ... - mówi Wojtek, nadal zakłopotany i płytko oddychający .
- Boże ... Ola ... ale przecież .. On . - moja mama odwraca wzrok. - Ubierzcie się i ... wtedy ... czekam tutaj . - zamyka drzwi .
Siedzę w szoku . Cholera jasna, zapomniałam zamknąć na klucz .
Jak ona mogła wejść i tak po prostu ... a ja tu z nim, naga .
On pochyla się i mówi :
- Twoja mama jest za drzwiami ... to doda podniecenia .- uszczypnął mnie w pośladek przez co głośno krzyknęłam .
- Głupi jesteś ? - mówię i zaczynam się ubierać . W mniej niż 2 minuty wychodzimy z łazienki . Ja w szortach i koszulce do pępka, a Wojtek nadal w boskerkach.
Mama siedzi przy moim biurku i ma minę pod tytułem." Facepalm ".
- Boże co Ty tu robisz wogóle,co ? - zaczęła najeżdzać na Wojtka, który właśnie zakładał dżinsy . Jej wzrokowi nie umknęło dobrze wyrzeźbione ciało mojego chłopaka .
- Jestem tu od wczoraj bo przyszedłem powiedzieć Oli jak bardzo ją kocham . - odpowiedział w sumie zgodnie z prawdą .
- Jakoś Cię nie widziałam jak tu byłam . Wogóle nie powinno Cie tu być ! I Ty pozwalasz mu tu spać ?
- Tak, bo to mój chłopak . - odpowiadam hardo i z uporem. Nie dam się Jej .
- Przestań . W ogóle w tym.wieku wam się seks zechciało uprawiać . W łazience i to rano ... co to za pomysł, Boże .
- Mamo , do cholery jestem dorosła, to mój chłopak i moja łazienka i mam prawo robić co chce . - masakra jak ona się czepia.
- Ma rację . - mówi Wojtek i puszcza mi oczko zakładając koszulkę .
- Tak ? Czyli to że masz skończone 18 lat i chłopaka upoważnia Cię do puszczania się ?! Jak ostatnia dziwka ?! - mówi z wyrzutem .
Wojtek zamarł. Ona też . Chyba dopiero teraz zrozumiała co powiedziała .
- Jak ją pani nazwała.?! - Wojtek się wkurzył . - Trochę przesada, naprawdę .
Do oczu napłynęły mi łzy .Wcale nie chciałam płakać ... i nie będę .
Otarłam łzy .
- Puszczają to się szmaty a nie ja . Chyba Ci się pojęcia pomyliły. Uprawianie seksu z moim chłopakiem to normalna rzecz . A skoro uważasz że jestem dziwką i szmatą, bo będę to robić to już Twój problem . W dupie to mam . Bo to mój chłopak, który mnie kocha i będę się z nim kochać gdzie chce i ile kurwa chcę !
- I chuj pani do tego . - dodał Wojtek uśmiechając się.
- Boże jesteście ... grrrrrr . - mama wyszła ze złością z pokoju .
Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłoniach .
Takie słowa z ust własnej mamy ... to boli .
- Ej ... wszystko ok ? - Wojtek usiadł obok i mnie objął .
- Tak ... - kilka łez spłynęło mi po twarzy .
- Ona tak nie myśli ... musi to przemyśleć i ... wtedy porozmawiacie na spokojnie. Przepraszam.- całuje mnie w czoło .
- Nie masz za co przepraszać ... ale nie chcę jeść śniadania tam w kuchni... ona pewnie tam siedzi .
- Więc pójdziemy na kanapkę na mieście, ok ? Od razu z kawą . - uśmiecha się i wstaje . - Chodź .
- Poczekaj muszę się jeszcze trochę ogarnąć. - wstaję i idę do toaletki .
Szybki, delikatny make-up i jestem gotowa do wyjścia . Zakładam czarne Converse i wychodzimy z domu .
-Słuchaj ... pojedziemy jeszcze na chwilę do mnie, okej ? Muszę się przebrać i zabrać klucze od drugiego samochodu na wieczór . - mówi Wojtek kiedy siedzimy w Porsche .
- Okej, spoko . - uśmiecham się . - Jedziemy ?
- Tak . - rusza z pod mojego domu .
Włączam muzykę i od razu się rozluźniłam . Głośne dźwięki Borgore roznosiły samochód . Droga minęła na luźnych rozmowach, a ja dalej miałam przed oczami moją mamę i to jak wyzwała mnie od dziwek.
Boli .
Wojtek próbował mnie zagadać, zmienić temat i takie różne, ale jednak mu to nie wyszło .
W końcu znaleźliśmy się na ślepej ulicy na której znajdowało się kilka domków rodzinnych z ogródkami .
Zaparkowaliśmy przed jednym z nich i wysiedliśmy .
- Tutaj mieszka moja mama, jej chłopak i ... z tego co widzę jest też mój tata i brat . - mówi Wojtek i mam wrażenie, że posmutniał .
- Co się dzieje ? - pytam .
- Nic, a co ma się dziać? - mówi i uśmiecha się .
- Przecież widzę ...
- No nic się nie dzieje, kotku . - obejmuje mnie i gestem zaprasza do domu .
Wchodzimy przez drzwi słyszę kobiecy głos .
- Wojtek ? Wróciłeś ? Gdzieś ty do cholery łaził, żeby o północy bez słowa z domu wyjść, przecież ... - do przed pokoju wchodzi niezbyt wysoka, ale szczupła i zgrabna blondynka po 40., koło 50. Była wyraźnie zdziwiona mną obok Wojtka. - O, dzień dobry .
- Dzień dobry ... - uśmiecham się .
- Cześć mamo . Przepraszam, ale właśnie patrzysz na powód mojego wyjścia .
Czerwienię się, na pewno. Mógł mi z łaski swojej powiedzieć, że poznam jego mamę to ... może ubrałabym dłuższe spodenki i koszulkę ... lols . W sumie ... wyglądam okej i lubię się tak ubierać, więc po co mam udawać, że chodzę inaczej ? Albo mnie polubi taką, albo wcale .
- Jestem Ola, dziewczyna Wojtka, bardzo miło mi panią poznać. - wyciągam rękę, a kobieta ją ściska z uśmiechem .
- Wojtek mi nawet nie wspomniał, że ma dziewczynę . - patrzy na niego karcąco . - Alicja, również miło poznać.
- Eee ... kochanie poczekasz tutaj ? Ja pójdę się przebrać, okej ? - mówi Wojtek i idzie po schodach na górę .
- Wejdź dalej, zapraszam . - mówi jego mama i wchodzę dalej .
Widzę duży kuchnio-salon . Barek, elegancka ciemna kuchnia, duży i przestrzenny salon .
- Napijesz się czegoś ? - proponuje .
- Nie, dziękuję . - uśmiecham się . - Bardzo ładnie tutaj .
Widzę porozrzucane lalki, dużo pluszaków . Panuje tu przyjemna, domowa atmosfera i przytulny bałagan .
Rozglądam się i od tego domu aż bije rodzinne ciepło .
U mnie zawsze było na odwrót, wszędzie było sterylnie czysto, sprzątaczki zawsze czyściły dom na błysk . Wszędzie był określony design i nie można było zaburzyć go bałaganem .
Nie rozumiem czemu Wojtek tak mało mówił o swoim domu ...
- Cześć Ala ! O ... a to kto ? - pyta wysoki, siwy mężczyzna .
Jego akurat znam. Tata był jego fanem w młodości . Przede mną stoi sam Maciej Szczęsny .
- Dziewczyna Wojtka . - uśmiecha się pani Alicja .
- Dzień dobry, Ola Buchiewicz . - wstaję i wyciągam rękę .
- Maciej Szczęsny, bardzo miło poznać. - po dżentelmeńsku całuje mnie w dłoń.
- Na pewno nic nie chcesz ? Kawy, herbaty, soku ? - znowu proponuje mama Wojtka .
- To może soku . - uśmiecham się .
- A jak długo jesteście razem ? - pyta mama Wojtka . - Wojtek o dziwo nic nam nie mówił .
- Bo właściwie to ... tydzień dopiero .
- Ale mój syn ma gust co do kobiet . - mówi jego tata .
Czuję się lekko zażenowana tą sytuacją, a do pokoju znowu ktoś wchodzi i ... niestety nie jest to Wojtek .
- Cześć, wróciliśmy ze spaceru . - mówi chłopak uderzająco podobny do Wojtka jednak trochę starszy i z ciemniejszymi włosami . Idzie z dziewczynką, ma może z 6 - 7lat, bląd włosy i przesłodki uśmiech na twarzy.
- Janek to jest .. dziewczyna Twojego brata . - mówi pan Maciej .
- Cześć, jestem Janek . - uśmiecha się chłopak. Jest niemal tak przystojny jak Wojtek .
- Hej, Ola . - widzę spojrzenie chłopaka, które wędruje od nóg po czubek głowy . Jego mina wskazuje ... zadowolenie ?Uznanie ?
- Cześć Ola, jestem Wiktoria . - po małej widać, że jest wygadana.
- No cześć.-też się uśmiecham .
Z góry schodzi Wojtek w ciemnych rurkach i białej koszulce z napisem PROSTO . Na nogach ma czarne supry. Wygląda zdecydowanie pociągająco .
- Już wszyscy obejrzeli ? - ironicznie pyta, wchodząc do pokoju .
- Wojtek ! - Wiktoria przytula się do jego nóg ( bo wyżej nie sięga ... ) . - Gdzie byłeś ?
- Cześć mała, byłem u Oli . - bierze ją na ręce i pokazuje na mnie . - Chcesz śniadanie ? - pyta już mnie .
- Eee no nie wiem .
- A co wy tak bez śniadania? - pani Alicja jest wyraźnie oburzona . - Siadajcie tu, już robię .
- Nie trzeba, ja mogę zrobić. - mówię zakłopotana tą sytuacją . Po cholerę się odzywał .
- Weź się tak nie patrz na moją dziewczynę, co ? - Wojtek szturcha Janka . Wiktoria leci przez taras na podwórko i bawi się lalkami .
- Sorry stary, ale naprawdę ładna . - cicha uwaga Janka ( którą usłyszałam ... ) sprawia, że Wojtek od razu dumnie się uśmiecha .
- Wiem . - Podchodzi i mnie całuje w policzek . - Mamo, daj spokój, zrobię śniadanie .
Ale jest za późno, bo Alicja już smaży naleśniki.
- Daj spokój, co ? - mówi i uśmiecha się do mnie.
- Kochanie, chcesz kawę ? - pyta mnie Wojtek .
- Chcę . - obejmuję go .
- To siadaj, zaraz Ci zrobię .
Chwilę później dostaję dużą cafe latte i naleśniki .
- Bardzo dziękuję, ale pani naprawdę nie musiała. Zrobiłabym nam to śniadanie .- mówię, bo to dosyć krępująca sytuacja .
- Kochanie nie marudź, jak dają to bierz a jak biją to spierdalaj, proste . - Wojtek siada obok mnie .
- Boże synu, jaki ty romantyczny jesteś . - śmieje się Alicja . - A ty się nie przejmuj, bo lubię gotować, smacznego . - mówi do mnie .
- Dziękuję bardzo . - naleśniki są naprawdę dobre .
Szybko jemy śniadanie i mama Wojtka wykłada ciastka, więc zostajemy jeszcze na kawę .
Poznaję Alicję i Macieja, a oni mnie . Nie jest to jakieś przesłuchanie, tylko miła rozmowa przy kawie . Widać, że oni są rozwiedzeni, ale mają dobry kontakt, to widać po tym jak się odnoszą do siebie.
Wojtek wygląda jakby cała rozmowa go nie obchodziła, czasem mruknie słowo, rzuci jakąś uwagę . Cały czas siedzę mu na kolanach, on się przytula do mnie.
Po około godzinie tej miłej ( poważnie, bardzo fajnie mi się z nimi rozmawiało ) rozmowy, Wojtek ją przerywa :
- Kochanie, ale jeżeli mamy iść, to może już,bo wieczorem jesteśmy umówieni . - mówi i wstaje razem ze mną .
- Tak ? No okej . - zbieram kubki i odnoszę do zlewu . - Bardzo dziękuję za kawę i śniadanie .
- A nie ma za co, kochanie . Miło było Cię poznać, wpadniesz jeszcze do nas ? - pyta Alicja .
- Jeżeli ten złośnik mnie zabierze . - śmieję się i pokazuję na Wojtka, który właśnie zabiera telefon i moją torbę.
- Nie obgaduj mnie, kochanie . Chodźmy . - mówi ciągnąc mnie za rękę . - Może jutro wpadnę . - rzuca do mamy i już ma wyjść z domu .
- A może wpadniecie na kolację ? Jutro, co ? - proponuje Alicja . - Poznasz Konrada, Janek przyjdzie z Magdą ... taka miła rodzinna kolacja.
- No nie wiem czy to dobry po... - Wojtek zaczyna się wykręcać .
- Z przyjemnością przyjdziemy . - przerywam mu .
- Wspaniale ! O 19 u nas, dobrze ? - mówi Alicja .
- Kochanie, a nie uważasz, że powinniśmy to ustalić zanim na cokolwiek się zgodzisz ? - Wojtek chyba się obraża .
- Zaraz się zaczniesz wykręcać, wymyślać, a tak spędzimy miły wieczór, hm ? - uśmiecham się . - A potem pojedziemy do Ciebie i dokończymy go we dwoje ... - staję na palcach i daję mu czułego buziaka w usta .
Przymyka oczy i uśmiecha się .
- Jeżeli zrobisz tak trochę dłużej, to się zgodzę . - mówi .
- Ok . - całuję go w usta .
- No to do zobaczenia jutro . - mówi Alicja, kiedy za rękę wychodzę z Wojtkiem z domu .
- Do widzenia . - macham i wsiadamy do Porsche .
W ciszy wyjeżdżamy z ulicy .
- Wojtek ?
- co ?
- Może zamiast jechać to się przejdziemy ? Mam ochotę na spacer . - mówię patrząc jak słońce przygrzewa za oknem .
- Spoko, zaparkujemy gdzieś w centrum i sobie pochodzimy, okej ?
- Tak . Jesteś zły ? - pytam .
- Nie, cieszę się, że chociaż Ty się z nimi dogadujesz . - mówi .
- A Ty nie ?
- Nie lubię z nimi przebywać .
- Dlaczego?
- Nieważne .
- Wojtek ... - proszę .
- Mówię, że nieważne, no kurwa . - sięga do schowka i wyciąga paczkę papierosów .
- Zostaw to . - zbieram mu paczkę i wyrzucam do tyłu .
- Ola, kurczę, wydaje mi się, że rozmawialiśmy o tym . - stoimy w korku .
- Wojtek ... ja rozumiem, że może nie chciałbyś o tym rozmawiać ale ... jesteśmy razem, tak ? I twoje problemy to moje problemy . Nasze . I chcę Ci pomóc . Nie zawsze mogę, ale chcę wiedzieć, może ... jakoś to rozwiążemy . Ja wiem, co mi mówiłeś i jaki jesteś, ale spróbuj troszkę się otworzyć . Dla mnie, okej? - kładę mu rękę na kolanie .
- Moi rodzice się rozwiedli jak miałem ... kilkanaście lat . Teraz mama ma Konrada i wszystko jest okej, niby. Bo kiedy przyjeżdża tata, zaczynają udawać jaką to cudowną i wspaniałą rodziną jesteśmy . A tak nie jest . W łaskach zawsze był Janek i teraz Wiktoria. Tata faworyzował mnie, ale rzadko był w domu więc gówno z tym . Ale chodzi o to, że zawsze byłem najgorszy . Nie winię za to Janka a tym bardziej Wiktorii . Jak byłem gówniarzem i miałem przerąbane w podstawówce, kiedy ktoś chciał mi wjebać to Janek z kolegami załatwiał sprawę . I wtedy każdy wiedział, że z młodym Szczęsnym się nie zadziera, bo jest jeszcze starszy . I tak naprawdę to Janek akceptował to jaki jestem. Nikt inny. On wie o wszystkim. Wyścigach, narkotykach ... ale wracając do tej podstawówki to wtedy się zaczęło . Bo kiedy Janek ich pobił nie mieli odwagi, żeby kablować . Ale kiedy sam zacząłem z nimi robić porządek to kablowali. Moja mama miała wielkie pretensje, że nic nie chcę się uczyć tylko piłka i bójki mi w głowie i tak zostało . Nie wie gdzie chodzę w nocy ale od czasu wypadku i tego, że byłem naćpany nie ufa mi . I zawsze kiedy nie chce jej czegoś powiedzieć robi awanturę jakim to strasznym dzieckiem jestem i że nie wdzięczny, że po prostu ... beznadziejny i samolubny. Zawsze robię coś egoistycznie . Może jest też wkurwiona za to, że zawsze miałem dobre gadane i pyskowałem, miałem ją gdzieś . I od kiedy jest Konrad trochę się to uspokoiło, bo on też mnie akceptuje, a ja go szanuję . I wtedy ja hamuję się z gadką, a mama nie robi awantur. Ale parę razy słyszałem jej kłótnię z tatą, kiedy przyjeżdżał . Zawsze rozmawiała z nim pierwszego wieczora, kiedy przyjechał. Wtedy żaliła mu się jaki jestem okropny i że gówniarz bezczelny .. takie teksty że jestem pojebany i nie szanuję tego, co mam . To jestem w stanie zrozumieć, ale kiedyś, właśnie po tym wypadku,kiedy wróciłem do domu oni rozmawiali . Stałem za drzwiami mojego pokoju, a oni byli w gościnnym, tam gdzie spał tata. Nie zamknęli drzwi, ja moje uchyliłem i wszystko słyszałem ... powiedziała, że żałuje tego, że ja ... istnieję . Od tamtej pory ... nie lubię z nimi przebywać . Oni nie wiedzą, że ja to słyszałem . I wiem, że może teraz jest ze mnie dumna, może lubi ze mną przebywać, bo czasem uda nam się normalnie pogadać ale ... to zawsze gdzieś we mnie będzie . Od tamtej pory mam kolejne marzenie ... żeby moje dzieci, miały lepsze zdanie o mnie niż ja o moich rodzicach. - mówił spokojnie, ale widać było to, że jest poruszony . - Już wiesz ? Rozumiesz ? Chcesz pomóc ? - uśmiecha się złośliwie .
Zamurowało mnie .
Naprawdę. Nie wiedziałam co powiedzieć ...
- Przepraszam ... ja nie chciałam być wścibska i ... nie wiem co mam Ci teraz powiedzieć, ale wiem, że Twoja mama powiedziała to pod wpływem emocji i ... na pewno bardzo Cię kocha . - mówię .
Spodziewałam się wielu rzeczy, ale nie tego . Współczuję mu. Jego ból musiał być niewyobrażalny .
- Tutaj zaparkujemy . - mówi skręcając na chodnik przy parku . Idealnie wpasował się między dwa samochody . - Nic mi nie musisz mówić, ale ... teraz chyba będziesz mnie rozumieć. Trochę mi lżej jak Ci powiedziałem. - odpina pasy . - Jesteś jedyną osobą, która o tym wie .
Wysiada z auta i idzie do parkomatu . Ja powoli odpinam pasy, zabieram torbę, którą zarzucam na ramię i wysiadam z Porschaka .
- Chodźmy. - Wojtek wkłada wydruk za szybę i zamyka samochód . - Niedaleko jest kilka studiów tatuaży.
- Poczekaj . - łapię go za rękę, kiedy on chce już iść w stronę parku . - Wojtek ... może nie umiem Ci pomóc ale ... rozumiem to co przeżyłeś i chcę, żebyś wiedział, że ... kocham Cię i możesz mi mówić absolutnie o wszystkim, ok ?
- Wiem ... ale jeszcze muszę chcieć się otworzyć. Dziękuję, że jesteś ze mną , skarbie.
- Jeżeli chcesz to ... możemy odwołać tą kolację ...
- Nie . Spróbujemy, ok ? - całuje mnie w czoło ujmując moją twarz .- Widzę, że paparazzi nie śpią .
- Co ? - rozglądam się .
- Spokojnie, przyzwyczajaj się, że mogą za nami chodzić. Dzięki Tobie będę miał więcej artykułów w plotkarskich gazetach niż w ciągu całej mojej kariery . - śmieje się . - chodź kochanie .
_______________________________________________________________________________
Wojtek ... ile Ty chłopie masz tajemnic :o Jak Wam się podoba ?
Myślicie, że zrobi sobie tatuaż ? Jak będzie się podobało Oli na wyścigach i czy kolacja z jego rodzicami będzie idealna czy wręcz przeciwnie ? :D
Bawi mnie akcja z ' nakryciem ' w łazience :)
Love xx