[ Szpital ]
{ oczami Wojtka }
Siedzi tam już ponad godzinę . Ale co się dziwić to jej brat .
Tak to jest jak się nie wie co się kupuje i ile się bierze ... równie dobrze możemy tu teraz siedzieć do 1 w nocy bo koleś będzie pół nocy wymyślał wymówki że nic nie brał a jak brał to sprawdzone i w dobrych ilościach . Pierdolenie .
Mógłbym z nią zostać tylko, że dzisiaj o 23 muszę już być na placu . Chodzi o niezłą kasę . Ola nie może wiedzieć . Mam nadzieję, że ten frajer jej o niczym nie powie .
Damian dobrze wie o co chodzi . Liczę, że ona nie będzie chciała z nim rozmawiać .
- Wojtek ? - z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Oli . - Odwieziesz mnie do domu ? Mama zostaje z Dawidem ...
- Jasne, że tak - wstaję z ławki i wyrzucam kubeczek po kawie .
- Ok . Tylko wezmę torbę . - weszła z powrotem do sali. - Trzymaj się . Pa mamo - usłyszałem .
Wyszła i zamknęła drzwi .
- Jak się czuje ? - pytam.
- Jest dobrze ... ale nienawidzę go za to co zrobił . - smutno opuściła głowę . - Przytulisz mnie ?
- Jasne ... - czuję jej dłonie na plecach . Mocno przytula się do mnie . Obejmuję ją w pasie . - Będzie dobrze, zobaczysz . A teraz chodźmy . - Złapałem ją za rękę i poprowadziłem do windy .
Całą drogę do samochodu nie odezwała się ani słowem . W aucie to samo ... była smutna i cicha jak nie ona . Ten chłopak musiał ją mega dobić .
- Ej ... uśmiechniesz się do mnie ? - powiedziałem do niej kiedy staliśmy na światłach . - Nie bądź smutas, błagam .
- Przepraszam, jestem trochę zmęczona . - uśmiechnęła się delikatnie .
- Spoko ... aż takie męczące to pływanie ? - śmieję się . - brak kondycji, skarbie .
- Sam nie masz kondycji mądralo ! - teraz już się śmieje .
- No jasne, jestem tylko piłkarzem ... ja nie wiem co to kondycja .
- Ja jestem tylko siatkarką i tancerką ... też przecież nie wiem .
Jesteśmy już pod jej domem .
- Bardzo Ci dziękuję za wczoraj i dzisiaj . Z Tobą zapowiadają się cudowne wakacje . - pochyla się i przeciągle całuje mnie w policzek. - Może chcesz wejść ? - proponuje .
Nawet nie wiesz jak bardzo ... ale nie mogę .
- Chętnie ale masz napiętą sytuację z powodu Dawida, nie będę jej jeszcze bardziej komplikował . Może następnym razem ? - uśmiecham się .
- No okej ... jutro spotkamy się na zakończeniu, nie ?
- Jasne .
- Okej . To pa . - wysiada .
Wysiadam za nią i kiedy już stoi pod drzwiami ją wołam
- Tak ? - pyta odwracając się .
- Chcę trochę dłuższe pożegnanie . - całuję ją czule w usta .
Jej delikatne wargi doprowadzają mnie do szaleństwa . Muszę skończyć bo jeszcze będę chciał zostać .
- Dobranoc, kochanie . - szepczę i wracam do samochodu .
- Dobranoc . - uśmiecha się lekko czerwieniąc .
Macham jej i włączam silnik. Ona wchodzi do domu .
Kiedy jadę Warszawą dzwoni telefon .
- Halo ?
- Gdzie Ty kurwa jesteś ? Mamy tylko 2 i pół godziny na ogarnięcie ! - Kuba drze ryja .
- Już jadę, weź się nie spinaj co ? - fakt, że trochę późno .
- Stary to jest za dużo kasy, żeby przejebać . - spoważniał .
-Wiem kurwa, jadę już . Zaraz będę na garażach . - przyśpieszam .
- Dobra czekam. - rozłączył się .
Ja pierdole . Światła wszędzie są czerwone .
Znowu dzwoni telefon.
- Halo ? - kto to znowu ?
- jak już przyjechałem do Warszawy to Mógłbyś kiedyś wrócić do domu ? - jasne, któż by to inny .
- Cześć tato . Będę jutro po zakończeniu ...
- Nie znajdziesz dla mnie czasu dzisiaj ? - pyta swoim surowym tonem.
- Mogłeś się zapowiedzieć . Kiedy wyjeżdżasz ? - pytam .
- Dopiero przyjechałem a już mam jechać ? Nie, tak szybko się mnie nie pozbędziesz- śmieje się .
- No to będziemy mieli czas żeby się zobaczyć .
- Wojtek gdzie Ty jesteś ? - z powrotem surowy, ojcowski ton.
- Jadę do ... po moją dziewczynę . - szybka wymówka .
- A ... nie no skoro tak ... to kiedy się zobaczymy ? - pyta .
- Jutro .. jakoś po południu się zdzwonimy, okej ?
- Okej ... tylko bezpiecznie mi tam! - znowu się śmieje .
- Dobra, dobra. Zadbam o to . - też się śmieje i rozłączamy się .
Dojeżdżam pod garaże . Przed jednym z nich czeka na mnie Kuba .
- Siema . Łap ! - rzuca mi torbę .
- Co to ? - pytam nie rozumiejąc .
- Stary jesteśmy teamem, a to są ciuchy . Bo znając Ciebie nic nie wziąłeś .
- No fakt, że nie mam .
W torbie są czarne spodnie, czarne Supry, biała koszulka i skórzana kurtka .
- O stary na Supry się szarpnąłeś . Wiesz mam takie same i ...
- Ej wziąłem je z Twojego domu. Co ty ćpiesz ? Twój brat mi dał .
- A . Eeee ... okej . Nieważne . - czemu nie zauważyłem, że są moje ?
- Stary ... możesz wrócić na ziemię . Chodzi o 30 tysięcy ... tyle drogą nie chodzi, jasne ? Mamy jedną szansę, nie możesz tego spieprzyć .
- Zawiodłem kiedyś ? - pytam . Wkurwiają mnie takie rzeczy .
- Jeździmy dopiero 4 lata razem ... ale nie .
- No właśnie . I nie mam zamiaru ... poza tym nieźle się wzbogaciłeś przez te 4 lata .
- Dobra, sorry . Po prostu napięcie rozpierdala .
Kuba otwiera garaż i wyjeżdża srebrnym Nissanem Skyline . Przemalowany i podrasowany przez nas samochód wygląda zajebiście . Na miejsce Nissana wjeżdżam Porschakiem i przebieram się .
- Dobra, jedziemy . - wsiadam na siedzenie kierowcy Nissana i z piskiem opon wyjeżdżamy z garaży kierując się na wyjazd z Warszawy .
Całą drogę Kuba pruje się o to jak mam jechać . W dupie to mam . Zawsze jadę jak chcę, jestem tylko ja i mój samochód, mój tor . On wie, że serdecznie mnie jebie to co on gada w tej chwili . Musi się wygadać, żeby mu ulżyło . Stresuje się, mimo, że nie on jedzie tylko ja .
On umawia i przyjmuje zakłady i wyścigi . Ja jadę i wygrywam . Jesteśmy teamem .
Jeszcze nie czuję tej adrenaliny w żyłach, jeszcze potrzebuję chwili żeby poczuć ten samochód .
Moje myśli krążą wokół Oli i jej życia ... w sumie bardziej ciała ale to szczegół . Niesamowite jak blisko staliśmy się w tak krótkim czasie .
Ej, dobra starczy tego . Teraz muszę się skupić .
Chodzi o 30 tysięcy . Dzielimy się fifty-fifty. 15 tysięcy mi się przyda .
Wciskam mocniej pedał gazu . W pełni kontroluję mój samochód, to się liczy . Wskazówka prędkościomierza skacze do 240 km/h . Podrasowanie Nissa się opłacało .
Słyszę ten niesamowity dźwięk silnika, czuję jak adrenalina przepływa przez całe moje ciało . To jest TO . Uczucie, trans który mnie ogarnia jest zawsze tak samo zajebisty .
W końcu dojeżdżamy do opuszczonego magazynu starej firmy budowlanej . Jest to praktycznie jeden budynek . Reszta spłonęła odsłaniając ogromny plac prowadzący na niezbyt często uczęszczaną drogę w zaskakująco dobrym stanie. Droga prowadzi od magazynu przez 3 wsie . Następnie zawraca i autostradą prowadzi z powrotem pod magazyn.
Tutaj najczęściej odbywają się wyścigi . Jest ich kilka , każdy o inną stawkę . Zbiera się tu mnóstwo ludzi, okoliczne gangi i takie podobne . Są bukmacherzy, kierowcy, pasjonaci wyścigami, którzy przychodzą oglądać. Ludzie chcący się zakładać, dealerzy, groupies szukające frajera i okazji . Różni ludzie .
Wjeżdżamy na wolne miejsce i wysiadamy z auta .
Od razu podchodzi kilku zainteresowanych i oglądają samochód . Kuba staje w zakłady i gada o dzisiejszych wyścigach.
Wyjebane, idziemy dalej szukać czegoś godnego uwagi .
Ociera się o mnie jakaś laska ... liczy, że za nią pójdę chyba. Twoje niedoczekanie, suko .
Dzisiaj nie czuję tego klimatu takich imprez .Szczerze mówiąc wolałbym siedzieć w domu . Ale muszę się skupić . Za te 15 kawałków mogę jechać na niezłe wakacje, dopracować Nissę, kupić parę rzeczy .
Nic tu kurwa nie ma dzisiaj . Wracam przez pół placu do mojego wozu . Jest już 22.20 . Niedługo wyścig .
Jeżeli przejebię to samochód idzie w dupę ... WTF ? Nie przegram .
Czuję wibrację Iphone'a w kieszeni. Dostałem sms'a . Kto kurwa o tej porze ?
' Dziękuję za dzisiaj. Dobranoc Kotku ♥ ' .
Uśmiecham się na widok tej wiadomości, a szczególnie serduszka na końcu .
' Kocham Cię :* ' .
Eeee ... muszę się ogarnąć na wyścig. Nie mogę teraz o niej myśleć .
Za niecałe 30 minut zaczyna się jak najważniejszy do tej pory .
Jestem zmęczony, potrzebuję kofeiny . Wsiadam do Nissy i ze schowka wyciągam butelkę Tiger'a .
- Jak forma, mistrzu ? - pyta Kuba zaglądając do auta .
- Spoko . Trochę kofeinki i będę jak nowy . - nadal piję z butelki.,Dobrze, że mamy dwie .
- Na pewno ?
- Tak, kurwa . Mówię, że dam radę to dam.
- Właśnie młody, słuchaj go . - znajomy głos włącza się do rozmowy . - Postawiłem na Ciebie dzisiaj 4 tysiące, nie pozwól mi ich stracić .
Przede mną stoi sam West. ' Głowa ' najbardziej znanego Gangu wyścigowego w okolicach Warszawy .
- Siema West. Widzę, że nadal inwestujesz .
Obok 24 letniego bruneta mojego wzrostu stoi szczupła,seksowna i nieźle roznegliżowana laska. Wyjątkowo brunetka . Jego numerek na tą noc .
- Jasne, ale tylko w zaufanych ludzi. Nie spierdol tego młody.
- Nie mam zamiaru. Spoko damy radę .
- Dobrze . Chcesz ? - wyciągnął skręta i włożył do ust . Jego dziewczyna mu go odpaliła. Drugiego wyciągnął dla mnie .
- Nie, dzięki .
- Aaaa dopiero po zwycięstwie, co ? - śmieje się . Laska mu wtóruje . Ciekawe, czy cizia czai o co chodzi w ogóle . Przez różowe ciuszki wygląda na mało inteligentną w dodatku nieźle nawaloną, bo ledwo stoi na tych swoich szpilach .Ale w sumie takie najprościej wyrwać . - Pójdziemy się najebać i może od razu coś złowimy, hm ? - po tych słowach klepnął swoją ' zdobycz ' w tyłek .
- Nie dzięki, dzisiaj raczej nie .
- Ej no ej . Wojtek, Ty tu mi się przypadkiem nie rób poprawny obywatel, bo na kim będę zarabiać jak nie będzie na kogo obstawiać ? - śmieje się . W sumie go lubię, spoko koleś . W dodatku nieźle pojechany, a z takimi lepiej się dogaduję.
- Pojebało Cię ? Nie mam zamiaru . Dzięki komu miałbym większe stawki ? - już prawie skończyłem pić półtoralitrową butelkę Energetyka .
- Masz coś przy sobie ? Jakieś skręty coś ? mi się kończą, a nie mogę nikogo znaleźć . - West trochę ścisza głos .
- Coś się znajdzie, chodź . - wstaję i podchodzę do bagażnika, który otwieram .
Mam tam torbę z ciuchami, moją i Kuby . Zgrzewkę wody, skrzynkę z narzędziami do samochodu i ... czarną walizkę.
Otwieram ją .
- Co chcesz ? - pokazuję mu otwartą walizkę .- mało mam muszę sprowadzić.
- Daj to ... - wyciąga 4 skręty. Ostatnie zresztą .
- Okej. Ostrożnie stary te są mocne .- ostrzegam .
- Okej, Okej... ile chcesz ? - pyta wyciągając portfel .
- Po znajomości 200 .
- Aż tyle ? Drogo trochę . - śmieje się podając banknot .
- Import, stary . - chowam kasę do kieszeni .
- O kurwa, zaszalałeś . - odchodzi razem z dziewczyną . - Powodzenia i pamiętaj o moich 4 kawałkach !
- Jasne .
Zamykam bagażnik i idę do maski samochodu . Przeglądam ostatnie potrzebne rzeczy, po czym wsiadam do auta i przychodzi Kuba .
- Jedź na start za chwilę wyścig.
- Ale przecież dopiero za 15 jedenasta .
- Przesunęli do przodu chwilę. Jedź stary. Powodzenia .- przybił mi żółwika i poszedł do ludzi przyjmować zakłady .
Odpaliłem silnik, zamknąłem drzwi i ruszyłem na start .
________________________________________________________
- Nie znajdziesz dla mnie czasu dzisiaj ? - pyta swoim surowym tonem.
- Mogłeś się zapowiedzieć . Kiedy wyjeżdżasz ? - pytam .
- Dopiero przyjechałem a już mam jechać ? Nie, tak szybko się mnie nie pozbędziesz- śmieje się .
- No to będziemy mieli czas żeby się zobaczyć .
- Wojtek gdzie Ty jesteś ? - z powrotem surowy, ojcowski ton.
- Jadę do ... po moją dziewczynę . - szybka wymówka .
- A ... nie no skoro tak ... to kiedy się zobaczymy ? - pyta .
- Jutro .. jakoś po południu się zdzwonimy, okej ?
- Okej ... tylko bezpiecznie mi tam! - znowu się śmieje .
- Dobra, dobra. Zadbam o to . - też się śmieje i rozłączamy się .
Dojeżdżam pod garaże . Przed jednym z nich czeka na mnie Kuba .
- Siema . Łap ! - rzuca mi torbę .
- Co to ? - pytam nie rozumiejąc .
- Stary jesteśmy teamem, a to są ciuchy . Bo znając Ciebie nic nie wziąłeś .
- No fakt, że nie mam .
W torbie są czarne spodnie, czarne Supry, biała koszulka i skórzana kurtka .
- O stary na Supry się szarpnąłeś . Wiesz mam takie same i ...
- Ej wziąłem je z Twojego domu. Co ty ćpiesz ? Twój brat mi dał .
- A . Eeee ... okej . Nieważne . - czemu nie zauważyłem, że są moje ?
- Stary ... możesz wrócić na ziemię . Chodzi o 30 tysięcy ... tyle drogą nie chodzi, jasne ? Mamy jedną szansę, nie możesz tego spieprzyć .
- Zawiodłem kiedyś ? - pytam . Wkurwiają mnie takie rzeczy .
- Jeździmy dopiero 4 lata razem ... ale nie .
- No właśnie . I nie mam zamiaru ... poza tym nieźle się wzbogaciłeś przez te 4 lata .
- Dobra, sorry . Po prostu napięcie rozpierdala .
Kuba otwiera garaż i wyjeżdża srebrnym Nissanem Skyline . Przemalowany i podrasowany przez nas samochód wygląda zajebiście . Na miejsce Nissana wjeżdżam Porschakiem i przebieram się .
- Dobra, jedziemy . - wsiadam na siedzenie kierowcy Nissana i z piskiem opon wyjeżdżamy z garaży kierując się na wyjazd z Warszawy .
Całą drogę Kuba pruje się o to jak mam jechać . W dupie to mam . Zawsze jadę jak chcę, jestem tylko ja i mój samochód, mój tor . On wie, że serdecznie mnie jebie to co on gada w tej chwili . Musi się wygadać, żeby mu ulżyło . Stresuje się, mimo, że nie on jedzie tylko ja .
On umawia i przyjmuje zakłady i wyścigi . Ja jadę i wygrywam . Jesteśmy teamem .
Jeszcze nie czuję tej adrenaliny w żyłach, jeszcze potrzebuję chwili żeby poczuć ten samochód .
Moje myśli krążą wokół Oli i jej życia ... w sumie bardziej ciała ale to szczegół . Niesamowite jak blisko staliśmy się w tak krótkim czasie .
Ej, dobra starczy tego . Teraz muszę się skupić .
Chodzi o 30 tysięcy . Dzielimy się fifty-fifty. 15 tysięcy mi się przyda .
Wciskam mocniej pedał gazu . W pełni kontroluję mój samochód, to się liczy . Wskazówka prędkościomierza skacze do 240 km/h . Podrasowanie Nissa się opłacało .
Słyszę ten niesamowity dźwięk silnika, czuję jak adrenalina przepływa przez całe moje ciało . To jest TO . Uczucie, trans który mnie ogarnia jest zawsze tak samo zajebisty .
W końcu dojeżdżamy do opuszczonego magazynu starej firmy budowlanej . Jest to praktycznie jeden budynek . Reszta spłonęła odsłaniając ogromny plac prowadzący na niezbyt często uczęszczaną drogę w zaskakująco dobrym stanie. Droga prowadzi od magazynu przez 3 wsie . Następnie zawraca i autostradą prowadzi z powrotem pod magazyn.
Tutaj najczęściej odbywają się wyścigi . Jest ich kilka , każdy o inną stawkę . Zbiera się tu mnóstwo ludzi, okoliczne gangi i takie podobne . Są bukmacherzy, kierowcy, pasjonaci wyścigami, którzy przychodzą oglądać. Ludzie chcący się zakładać, dealerzy, groupies szukające frajera i okazji . Różni ludzie .
Wjeżdżamy na wolne miejsce i wysiadamy z auta .
Od razu podchodzi kilku zainteresowanych i oglądają samochód . Kuba staje w zakłady i gada o dzisiejszych wyścigach.
Wyjebane, idziemy dalej szukać czegoś godnego uwagi .
Ociera się o mnie jakaś laska ... liczy, że za nią pójdę chyba. Twoje niedoczekanie, suko .
Dzisiaj nie czuję tego klimatu takich imprez .Szczerze mówiąc wolałbym siedzieć w domu . Ale muszę się skupić . Za te 15 kawałków mogę jechać na niezłe wakacje, dopracować Nissę, kupić parę rzeczy .
Nic tu kurwa nie ma dzisiaj . Wracam przez pół placu do mojego wozu . Jest już 22.20 . Niedługo wyścig .
Jeżeli przejebię to samochód idzie w dupę ... WTF ? Nie przegram .
Czuję wibrację Iphone'a w kieszeni. Dostałem sms'a . Kto kurwa o tej porze ?
' Dziękuję za dzisiaj. Dobranoc Kotku ♥ ' .
Uśmiecham się na widok tej wiadomości, a szczególnie serduszka na końcu .
' Kocham Cię :* ' .
Eeee ... muszę się ogarnąć na wyścig. Nie mogę teraz o niej myśleć .
Za niecałe 30 minut zaczyna się jak najważniejszy do tej pory .
Jestem zmęczony, potrzebuję kofeiny . Wsiadam do Nissy i ze schowka wyciągam butelkę Tiger'a .
- Jak forma, mistrzu ? - pyta Kuba zaglądając do auta .
- Spoko . Trochę kofeinki i będę jak nowy . - nadal piję z butelki.,Dobrze, że mamy dwie .
- Na pewno ?
- Tak, kurwa . Mówię, że dam radę to dam.
- Właśnie młody, słuchaj go . - znajomy głos włącza się do rozmowy . - Postawiłem na Ciebie dzisiaj 4 tysiące, nie pozwól mi ich stracić .
Przede mną stoi sam West. ' Głowa ' najbardziej znanego Gangu wyścigowego w okolicach Warszawy .
- Siema West. Widzę, że nadal inwestujesz .
Obok 24 letniego bruneta mojego wzrostu stoi szczupła,seksowna i nieźle roznegliżowana laska. Wyjątkowo brunetka . Jego numerek na tą noc .
- Jasne, ale tylko w zaufanych ludzi. Nie spierdol tego młody.
- Nie mam zamiaru. Spoko damy radę .
- Dobrze . Chcesz ? - wyciągnął skręta i włożył do ust . Jego dziewczyna mu go odpaliła. Drugiego wyciągnął dla mnie .
- Nie, dzięki .
- Aaaa dopiero po zwycięstwie, co ? - śmieje się . Laska mu wtóruje . Ciekawe, czy cizia czai o co chodzi w ogóle . Przez różowe ciuszki wygląda na mało inteligentną w dodatku nieźle nawaloną, bo ledwo stoi na tych swoich szpilach .Ale w sumie takie najprościej wyrwać . - Pójdziemy się najebać i może od razu coś złowimy, hm ? - po tych słowach klepnął swoją ' zdobycz ' w tyłek .
- Nie dzięki, dzisiaj raczej nie .
- Ej no ej . Wojtek, Ty tu mi się przypadkiem nie rób poprawny obywatel, bo na kim będę zarabiać jak nie będzie na kogo obstawiać ? - śmieje się . W sumie go lubię, spoko koleś . W dodatku nieźle pojechany, a z takimi lepiej się dogaduję.
- Pojebało Cię ? Nie mam zamiaru . Dzięki komu miałbym większe stawki ? - już prawie skończyłem pić półtoralitrową butelkę Energetyka .
- Masz coś przy sobie ? Jakieś skręty coś ? mi się kończą, a nie mogę nikogo znaleźć . - West trochę ścisza głos .
- Coś się znajdzie, chodź . - wstaję i podchodzę do bagażnika, który otwieram .
Mam tam torbę z ciuchami, moją i Kuby . Zgrzewkę wody, skrzynkę z narzędziami do samochodu i ... czarną walizkę.
Otwieram ją .
- Co chcesz ? - pokazuję mu otwartą walizkę .- mało mam muszę sprowadzić.
- Daj to ... - wyciąga 4 skręty. Ostatnie zresztą .
- Okej. Ostrożnie stary te są mocne .- ostrzegam .
- Okej, Okej... ile chcesz ? - pyta wyciągając portfel .
- Po znajomości 200 .
- Aż tyle ? Drogo trochę . - śmieje się podając banknot .
- Import, stary . - chowam kasę do kieszeni .
- O kurwa, zaszalałeś . - odchodzi razem z dziewczyną . - Powodzenia i pamiętaj o moich 4 kawałkach !
- Jasne .
Zamykam bagażnik i idę do maski samochodu . Przeglądam ostatnie potrzebne rzeczy, po czym wsiadam do auta i przychodzi Kuba .
- Jedź na start za chwilę wyścig.
- Ale przecież dopiero za 15 jedenasta .
- Przesunęli do przodu chwilę. Jedź stary. Powodzenia .- przybił mi żółwika i poszedł do ludzi przyjmować zakłady .
Odpaliłem silnik, zamknąłem drzwi i ruszyłem na start .
________________________________________________________
Ktoś z Was spodziewał się tego, że Wojtek jednak nie jest taki słodki jaki się wydawał?
jak myślicie co będzie dalej ?
Proszę o komentarze, to dla mnie ważne, chciałabym wiedzieć czy mam dla kogo to pisać . :)
co myślicie o tym opowiadaniu ? ; >
-
Cicha woda z Wojtka :3
OdpowiedzUsuńUwielbiam jak piszesz <333
Czekam na więcej :))
Nie piszesz na darmo :3 blog jest wspaniały
OdpowiedzUsuń