środa, 13 lutego 2013
Rozdział 1.
- Serio ? Muszę ? - Ola wychodzi z budynku liceum im. Adama Mickiewicza w Warszawie i kieruje się na parking, gdzie czeka na nią taksówka . - Mamo ... nie chcę iść z Pawłem na trening ... wiem, że nie możesz ale ... Dobrze no . Pójdę i posiedzę z nim, a potem wrócimy . Tak , tak . Wiem, też Cię kocham .
Rozłączam się i wsiadam do samochodu . Informuję kierowcę o adresie szkoły brata, po czym ruszamy w drogę . Po drodze mijamy chłopaka, który w pośpiechu wsiada do czarnego, matowego Porsche Cayenne i rusza z miejsca tuż przed nami , o mało co nie doprowadzając do wypadku .
Taksówkarz klnie na chłopaka, wyjeżdżając ze szkolnego parkingu i wjeżdżając na ulicę .
Nie zwracam na niego większej uwagi . Moje myśli zajmuje to, że znowu będę musiała odmówić spotkania z Damianem . On teraz wyjeżdża na miesiąc na kadrę ( jest w reprezentacji województwa w koszykówce ) , do Rosji . Potem jedzie na obóz ... nie znajdziemy czasu dla siebie . A przecież za tydzień zaczynają się wakacje . Ostatnia okazja by go zobaczyć przed prawie dwumiesięczną rozłąką jest właśnie dzisiaj . A ja właśnie dziś muszę jechać z Pawłem na trening, bo mamie nie dali wyjść z pracy . Jakby sam nie mógł pojechać, naprawdę no .
Nie byliśmy z Damianem na żadnej randce już od dwóch tygodni . W ogóle oddalamy się od siebie, mam wrażenie, że on woli swoich kumpli . Zresztą nieważne ...
Dojeżdżamy do szkoły Pawła, na szczęście jest niedaleko. Idiota ( tak, mój brat ) stoi przed wejściem do budynku szkolnego i gdy zauważa samochód podchodzi i wsiada .
- Cześć ! Mama nie może iść ? - pyta i zapina pasy .
- No, nie wypuścili jej z pracy . Nie mówiła Ci ? - pytam .
- Nie . Mówiła tylko, że przyjedziesz po mnie taksówką, pójdziemy na trening a w drodze do domu , skoczymy do McDonald'a .
- Nie przesadzaj, obejdzie się bez MC. - uśmiecham się na tę próbę zaciągnięcia mnie do fast food'u.
Przez resztę drogi wysłuchuję jakże fascynujących historii z 4 klasy . Podczas słuchania piszę sms-a do Damiana, że nie możemy się spotkać . Nie chce mi się gadać z nim, pewnie jeszcze będzie krzyczał, pokłócimy się ... sms jest bezpieczniejszy niż telefon .
Dojechaliśmy do ośrodka, gdzie trenuje Paweł . Płacę i wysiadamy z taksówki . Idziemy w stronę budynku .
- Dzisiaj będę trenował z bramkarzem pierwszej drużyny . Kuzynem Przemka ... wiesz ?
- No teraz już wiem . To super, nie ? Może w końcu Cię czegoś nauczą . - odpowiadam z przekorą.
- A wal się . Ale no może będę umiał więcej .
- Może ! - śmieję się .
Po wejściu do środka, Paweł kieruje się w stronę szatni, a ja idę na trybuny w międzyczasie przedstawiając się recepcjonistce w hallu . Zostałam wylegitymowana ... zupełnie jakbym miała porwać jakiegoś małego piłkarza z tego treningu czy coś ... No ale dbają o bezpieczeństwo ... próbują przynajmniej .
Wchodzę na trybuny i szukam jakiegoś miejsca, prawie wszystkie są wolne, ale ... jakaś matka z małym dzieckiem, które dłubie w nosie tak, że mu palec okiem prawie wychodzi obrzydza mnie tak , że udaję się na sam dół trybun, najbliżej boiska, niedaleko bramki żeby oglądać Pawła . Siadam sobie kilka siedzonek od jakiejś blondynki, która trzyma za rękę swojego chłopaka . Oboje mają może ... z 28 - 29 lat .
Z głośników na boisku leci akurat moja ulubiona, ostatnio, piosenka : Shaggy feat. Eve - Girls Just Wanna Have Fun. Mocno przy niej imprezujemy z dziewczynami .
Jest gorąco, ze 29 stopni chyba . Ciężko chłopakom będzie trenować w tym słońcu, ale oni podobno tak lubią . No i na świeżym powietrzu jest lepiej ... czerwiec jest czerwiec, to i gorąco jest.
Na boisku pojawili się już trenerzy i jakiś wysoki chłopak . To pewnie z nim będzie trenował Paweł, wnioskując po bramkarskich rękawicach, które on trzyma w dłoni . Chłopak zabawnie rusza biodrami w rytm piosenki i wygląda na wyluzowanego . Rozmawia z trenerem Pawła, stojąc obok bramki .
Po chwili na murawę wbiegają juniorzy . Paweł wzrostem i umiejętnościami spokojnie dorównuje swoim kolegom, którzy mają po 13-14 lat .
Zaczyna się rozgrzewka . Paweł wita się z wysokim chłopakiem ( 190 cm ? 2 m ma ? nie wiem ... ale dużo . ) i zaczynają się rozgrzewać .
Mam wrażenie jakbym już skądś go znała ... tylko skąd ja mogę go znać ? Ale ta twarz ( całkiem przystojna, nie zaprzeczę . ) jest mi znana ... nie chodzę na mecze Agrykoli, więc go nie widziałam chyba nigdy wcześniej .
Damian nie odpisuje na wiadomość, nawet nie dzwoni . Obraził się pewnie ... zadzwonię do niego wieczorem .
Pół godzinna rozgrzewka dobiega końca . Bramkarze zostają na jednej połowie, a reszta przechodzi na drugą, gdzie będą trenować atak i obronę .
Na tej części zostaje 3 młodych chłopców bramkarzy, wielki chłopak i trener bramkarzy .
Chłopcy siadają przed bramką, trener odchodzi na bok a chłopak rozmawia z młodymi . Potem wszyscy wstają i Paweł zgłasza się po coś, chłopak kiwa głową i mój braciszek staje na bramce . Potem przychodzi inny, też pewnie z pierwszej drużyny, chłopak i staje przed bramką . Ma chyba ze 22 lata . Mój Paweł ma to obronić ? Może i da radę ... zobaczymy .
Chłopak mocno uderza w piłkę , a Paweł ... obronił ! Rzucił się w dobrym momencie, w dobrym kierunku . Jestem dumna .
Potem każdy z chłopców próbował bronić, jeżeli komuś coś nie wychodziło duży chłopak im pomagał, poprawiał, dawał wskazówki . Następnie chłopaki zaczynali wybierać się do drużyn i zaczynali grać mecz między sobą .
W tym czasie bramkarz pierwszej drużyny zszedł z boiska, pogadał chwilę z trenerem, a potem niebezpiecznie szybko zbliżał się w moją stronę . Może szedł do kogoś innego, ale ... nie, nie . Patrzy się na mnie i idzie w moim kierunku ... czego chce ?
- Olka Buchiewicz ? Co ty robisz na treningu Agrykoli ? - pyta się z uśmiechem i jakbyśmy byli przyjaciółmi od zawsze, siada obok .
- Skąd wiesz jak się nazywam ? Paweł Ci powiedział ? - Pytam zaskoczona .
- Paweł ? To Twój brat, tak ? Niezły jest, myślę, że wyrośnie na dobrego bramkarza . - Nadal się uśmiecha .
- Wiem . Powiesz mi skąd mnie znasz, skoro to nie on Ci powiedział ? - pytam lekko poirytowana .
On wybucha śmiechem .
- Nie wiem, jak bardzo Cię tym zaskoczę ale chodzimy do jednej szkoły . - śmieje się .
- Żartujesz ?
- Nawet ten sam rocznik . - nadal się śmieje. - Widzę, że mnie nie znasz ... jestem Wojtek . - wyciąga rękę .
- Ola ... ale Ty już wiesz . - tym razem ja też się uśmiecham . - Jak to możliwe, że Cię nie znam skoro ta sama szkoła i rocznik ...
- Wiesz Damian nie pała sympatią do mnie ... a Ty wszędzie chodzisz z Twoimi BFF . Mogliśmy się minąć .
- Możliwe . Duży jesteś, nie wiem czemu Cię nie widziałam ... musiałam przecież, gdzieś Cię spotkać i w ogóle, nie ? - Jestem w szoku ... jak ja go nie widziałam ? Ale może dlatego wydawało mi się, że go skądś znam .
- Hahahaha no jestem duży nic nie poradzę . - uśmiech nie schodzi mu z twarzy . Tymczasem drużyna w której jest mój brat wygrywa 1 : 0 .
- A czy ja mówię, że to źle ? - uśmiech jest zaraźliwy .
- Czy to znaczy, że to dobrze ?
- Hm ... chyba tak .
Zaraz, zaraz. Czy to jest flirt ?
- Mówiłeś, że Damian nie pała sympatią ... skąd go w ogóle znasz, przecież nie chodzi do nas ? - pytam się nie bardzo rozumiejąc fakty.
- No wiesz mieszka obok . Ciężko go nie znać . Kiedyś się kumplowaliśmy, ale było minęło . - Szczękościsk ma, że się tak szczerzy cały czas ? - On wolał swoich pijąco-palących koleżków . Ale jakoś za bardzo nie tęsknię .
- Nigdy mi nie mówił o Tobie . - dziwne ale okej .
- Zdziwiłbym się jakby Ci opowiadał . Powyzywaliśmy się, pobiliśmy i koniec . - Szczękościsk chyba go opuszcza, bo uśmiech jakby mniejszy . - Jakby teraz zobaczył, że rozmawiamy to zabiłby albo Ciebie albo mnie .
- No cóż, osobiście myślę, że ucierpiałbyś ty . - Ooooo nie . Zaczynam go lubić .
- Jesteś podła . - BOŻE CZY ON MOŻE PRZESTAĆ SIĘ SZCZERZYĆ ?! - Możesz mi to wynagrodzić .
W jaki sposób on sobie to wyobraża ?
- Jak ?
- Dasz mi swój numer ?
Czemu nie ?
- Jasne .
Wyciągam z mojej torby piórnik, z niego długopis i wyjmuję pierwszy lepszy zeszyt . Wyrywam kawałek kartki i zapisuję mu numer .
- Dzięks . - Jeszcze trochę i mi się ten uśmiech zacznie podobać . - Twój brat jest dobry, bardzo dobry . Później możecie zapisać go do innego klubu. - mówi patrząc na to jak Paweł broni karnego.
- Jest podstawowym bramkarzem w drużynie . Też myślę, że jest niezły. Musi tylko jeszcze podciągnąć kilka rzeczy, ale pracuje nad tym na treningach i w domu . - Patrzę na niego i uważnie go oglądam .
Umięśnione nogi w zielonych, drużynowych getrach i krótkich piłkarskich spodenkach, luźna również zielona koszulka. Spore, także dobrze umięśnione barki i ręce . Duże dłonie ... ogromne wręcz.
- Kurde . - wymyka mi się .
- Co ? - pyta zdezorientowany ( przestał się szczerzyć nareszcie ... a może i szkoda ? ).
- Masz strasznie duże dłonie . - chyba się zaczerwieniłam mówiąc to . Co za pech .
Znowu się szczerzy .
- Mam to uznać za komplement ? Czy też może właśnie się okazało, że mnie oglądasz i mierzysz ?
- Boże no. Ja nie chciałam tego powiedzieć ... znaczy wiesz no ... serio, duże są . - Sama zaczęłam się śmiać . - Przepraszam .
- Nie, no . Spoko . Wiesz w graniu się przydają . Nie zdziw się jak Twój brat też będzie takie miał . Już jest większy od nich wszystkich .
- Wiem . - uśmiech za uśmiechem uśmiech pogania .
- Ej, czekaj ja też Cię zmierzę i może znajdę coś ciekawego .
- Chyba żartujesz . - śmieję się bez opamiętania .
- Nie .
Faktycznie, jego wzrok wędruje od moich różowych nike'ów , przez nogi w jasnych rurkach, po brzuchu w czarnej koszulce z napisem BOY . No i dochodzi do moich oczu .
- Znalazłeś coś ?
- Masz niewiarygodnie długie nogi .
- Nieeee ? Normalne są .
- Nie . Są ładne i zgrabne ... są . - OMG . Czy ten oto chłopak poczerwieniał na twarzy, chwaląc me odnóża ?
- Wal się. Swoje wiem . - uderzam go pięścią w ramię .
Gwizdek trenera kończy mecz i trening .
- Spadam do szatni, dzięki za numer .cześć . - macha mi i wychodzi z trybun do szatni .
Fajny był . Może być niezłym kolegą .
Jak ja mogłam go nie zauważyć ?
Szybko zbieram moją torbę i wchodzę do hallu ośrodka .
Siadam na ławce i czekam na Pawła. Wychodzi z szatni dosyć szybko i idzie gadając ... z Wojtkiem . No tak, jakże inaczej . Z nimi idzie Przemek ... najlepszy kolega Pawła .
- Mogę jechać do Przemka ? - Brat z miną bezdomnego pieska - bezcenne .
- Nie ? Musisz odrobić lekcje ... - Staram się jakoś go powstrzymać .
- Nie bądź sztywna . Podrzucę ich do Mc Donalda, potem pojadą do Przemka . Sam osobiście ich zawiozę . - Wojtek patrzy na mnie i wciąż się szczerzy ... Ma nawroty szczękościsku .
- No to tym bardziej nie . - Szczękościsk jest zaraźliwy ?
- Daj spokój . Jedziesz z nami ?
Przepraszam ... propozycja spotkania ?
- Emmm ...
- No chodź. - popchnął mnie w stronę drzwi .
- No nie wiem ...
- Za późno ... idziemy .
Dotyk jego dłoni, jak mnie popchnął, sprawił, że przeszedł mnie przyjemny dreszczyk . Źle, źle , źle ...
Idziemy parkingiem do ... czarnego Cayenne ... no tak . To on był przed szkołą . Po jego wyczynie tam chyba boję się z nim jechać .
- Wsiadaj. - Po dżentelmeńsku otworzył mi drzwi . Szalony .
- Dzięki . - Wsiadam na miejsce pasażera .
Wojtek się przebrał ... teraz był w dżinsach, nike'ach i niebieskiej koszulce . W ręku trzymał siwą bluzę i torbę treningową .
Otworzył bagażnik i wrzucił tam bagaż swój i chłopaków. Oni wsiedli do tyłu, a Wojtek obok mnie na siedzenie kierowcy .
Też mam prawko ale tata nie chce mi dać samochodu ... boi się . No cóż, życie .
- To dokąd ? - pyta Wojtek .
- Do domu . - odpowiadam z ironicznym uśmiechem .
- Do McDonalda świrusko . - mówi Paweł .
- Stul twarz .
Wybuch śmiechu chłopców z tyłu . Wojtek też się uśmiecha kątem ust . Ironia ? Chociaż raz, nie wyszczerz .
Chłopaki z tyłu nawijają jak jakieś stare plotkary. O piłce . Też lubię , ale ile można o tym gadać . No widocznie w nieskończoność. Peszek .
Włączam radio ... może za bardzo się poczuwam w jego samochodzie, ale ta cisza między nami mnie krępowała .
Katy Perry - I kissed a girl .
- A Ty całowałaś kiedyś dziewczynę ? - pyta niespodziewanie chłopak .
- Yyyyy ... nie ? - szok .
Pojechało go czy jak ?!
- Nie ? Na żadnej imprezie ? Nic ? - uśmiecha się .
- Nie . Na żadnej imprezie ... przynajmniej nie pamiętam i nikt mnie o tym nie informował . A ty ?
Odpaliłam głupie pytanie. Przecież to jasne, że całował dziewczynę . Mogłam sprecyzować, że chodziło o to czy całował chłopaka ... ale jak chciałam to powiedzieć, wtedy on ...
- A czy ja Ci wyglądam na geja ? - zdążył wypowiedzieć między napadami śmiechu .
- No wiesz ... z tego co widzę nieźle się ubierasz, a to już może czynić Cię podejrzanym ... chociaż ja nic do gejów nie mam . Nawet mam kolegę i on jest spoko, strasznie go lubię . - STOP ! Gadam jak nakręcona . Powaliło mnie ? Denerwuję się tym co powiem, mówię , jak on zareaguje ... LOL . A on się śmieje ...
- Okej . W takim razie wyjaśnijmy sobie. Nie jestem gejem, co oznacza, że całowałem się z dziewczyną . I również nie mam nic do gejów . Do lesbijek też dla ścisłości .
- W ogóle ... skąd takie pytanie ? Zboczony jesteś jakiś ... czy coś ?
- Wiesz, jestem zboczony jak każdy inny 19-latek, a pytanie stąd, że siedzisz cicho i się nie odzywasz, a jakoś musiałem rozluźnić atmosferę .
- Aha . Okej . - odwracam się i patrzę w okno na mijające samochody .
Akurat stanęliśmy w korku. Uroki mieszkania w Warszawie . Ciekawe co odpali teraz ...
- Barca czy Real ?
W miarę normalne pytanie ... okej .
- Barca . A ty ?
- Barca, joł .
- No to w jednym się zgadzamy . - teraz to ja się uśmiecham .
- Masz ładny uśmiech .
Co ? What ? Was ? WTF ?
- Eeee ... dziękuję .
- Ouuu Wojtek podrywaaaaaa Twoją siostrę . - Śmiech Przemka ratuje mnie z dalszej konwersacji ... przynajmniej tak mi się zdawało .
- A coś Ci nie pasuje ? - Wojtek się nie zestresował .
Nie to co ja . On nie zaprzeczył . BOJĘ SIĘ GO .
- Nie spoko jest . - Przemek szybko kończy temat . I wraca do rozmowy, która zeszła na temat Cristiano Ronaldo.
Żeby on tylko nie wracał do tego tematu. Krępuje mnie to . Strasznie . Bardzo . Chcę wysiąść . Teraz .
Na szczęście dojeżdżamy już do fast food'u, zwanego McDonaldem .
- Chodźmy . - Wojtek parkuje i wysiada z samochodu .
Wszyscy po kolei za nim . Ja ostatnia .
- Coś się stało ?
Kiedy młodzi pobiegli do środka, Wojtek zatrzymał się i poczekał na mnie . Coś mu chyba nie pasuje w mojej minie . Jak ja wyglądam ? Chyba jestem smutna ? Może ... Damian dawno nie powiedział mi czegoś w stylu " Masz ładny uśmiech ", tak jak Wojtek zrobił to przed chwilą . Do tej pory mi nie przeszkadzało . Dopóki on tego nie powiedział ... nieważne . Nie można się nad sobą rozczulać . Kocham Damiana, a on mnie . Koniec .
- Wszystko okej ...
- No chyba nie . Nie kłam . Nie wolno . - zatrzymał mnie przytrzymując za ramiona .
- Nieważne, no Wojtek .
- Ej ...
- Nie ! Nie ej ! Znamy się od półtorej godziny, a ja jakoś nie mam ochoty zwierzać się komuś, kogo ledwo znam . Także wyluzuj i się odwal ! Wybacz. Idę do toalety. Niech Paweł zje, ja zapłacę, zamówię taksówkę i jedziemy do domu .
Chyba go zaskoczyłam . Wkurzyłam ... to lepsze określenie .
- Mogę was odwieść ...
Ostatnia próba ?
- Nie dziękuję . - Odmówiłam najspokojniej w świecie i poszłam do MC, kierując się prosto do damskiej toalety, nie oglądając się za siebie .
Może nie powinnam się tak na niego wydzierać ... nie nie . Nie powinien tak na mnie naciskać ... ale chciał dobrze ...
Nie . Nie . Zbieram się i idziemy .
Wychodzę z toalety, do której weszłam tylko po to by pogapić się na moje nędzne odbicie i zadzwonić po taksę .
Wzrokiem szukam stolika, przy którym siedzą Paweł i Przemek oraz Wojtek . Są tuż obok wejścia .
Wojtek uśmiecha się do chłopców . Jest przystojny ... i taki radosny . Idąc w stronę stolika czuję, że powinnam go przeprosić, widzę jego uśmiech, który nie jest już taki szczery i radosny oraz te smutne oczy . Nie nie nie . Ma smutne oczy, przeze mnie . No cóż ... życie .
- Paweł . Taksówka już jest . Idziemy . - mówię oschle .
- A nie wracamy z ...
- Nie .
- Daj mi zostać ... tata mnie wieczorem odbierze od Przemka .
Wojtek milczy, ze wzrokiem wbitym w stolik .
- Jeżeli to nie będzie problem dla ... Wojtka to okej . - też wbijam wzrok w ten nagle bardzo fascynujący stolik.
- Spoko . Nie ma problemu . - Smutny ton jego głosu mnie dobija .
- Dziękuję . To ja idę, bądź grzeczny czy co tam zwykle mama mówi i tego ... bawcie się dobrze . Cześć chłopaki . - Kieruję się do wyjścia, do taksówki .
- No cześć . - odpowiedział mi tylko Wojtek . Najsmutniejszym głosem ever .
____________________________________________________________________________
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super blog fajnie piszesz
OdpowiedzUsuń