Rano obudziła mnie mama .
- Wstawaj . Już po 9. - mówi strasznie głośno .
Boli mnie głowa, całe ciało ... ale nie jest mi niedobrze, co dziwne .
- Nie krzycz tak mamo ... - mówię ledwo słyszalnym głosem .
- Mówię normalnie, to teraz twoje picie i wracanie w pół do czwartej wychodzi .
- Nie wypiłam aż tak dużo, nie przesadzaj, co ? - denerwuje mnie .
- Jasne. Pewnie . Idź się myj , śniadanie czeka . Do szkoły .
- Nie mogę zostać ?
- Kara musi być . Dawid Cię podrzuci .
- Dzięki .
- Za 10, góra 20 minut widzę Cię na dole gotową .
- Jasne. Jasne ...
Mama wychodzi z pokoju .
Zostaję sama . Podnoszę się z łóżka z bólem i staram się sobie przypomnieć powrót do domu ...
Kurde .
Moja pamięć sięga gdzieś między 11 drinkiem a 14 tańcem i gdzieś tam się gubi . Cholera ! Jak ja wróciłam do domu ?! Pamięcią sięgam gdzieś do ... północy ... potem już nie . Kurde ! Co ja tam tak długo robiłam ? Co jak zrobiłam coś głupiego ?
Niee ... Wojtek mnie pilnował .
Co ?
On sam był mało trzeźwy.
No cóż ... kiedyś wyjdzie co robiłam ... teraz muszę się umyć i ubrać normalnie. Bo nadal jestem w sukience i lekko ( bardzo ) rozmazanym makijażu .
Prysznic, ubranie się i make up zajmują mi 15 min . Potem się pakuje i idę do kuchni .
Jestem trochę głodna . Czekają na mnie płatki.
- Ooo idzie moja siostra pijaczka.- Dawid teraz będzie gadał cały czas o tym .
- Odwal się, co ?
- Ile razy wczoraj to z nim zrobiłaś ? Pamiętasz ? Czy może masz zaniki ? - śmieje się . Ta hiena . Niech nie przegina . Wiem o dragach i Skrętach .
- Wcale ? Stul mordę i jedz te płatki .
- Może milej dla brata? - Mama po jego stronie .
- Może niech przestanie pieprzyć ?
- Wyrażaj się .
- Sorry . - tak mi przykro, że aż wcale .
- Lolz mówisz że z nim tego nie robiłaś a pod domem lizaliście się jakbyście mieli ...
- Starczy, Dawid . - Mama kończy jego wywód . - ale ma rację, to pożegnanie mogliście sobie darować .
- Przestań mamo ...
Muszę udawać że wszystko pamiętam ... zaraz ? Ale czy oni mnie nie wkręcają ? Całowałam się z Wojtkiem ? Nie możliwe ...
Kończę jeść płatki w ciszy, myśląc o tym co mogło się wczoraj stać ... i o tym co się stało .
- Chodź młoda, jedziemy . - Dawid wstaje .
- Idę . Pa , mamuś . - uśmiecham się i wychodzimy .
W drodze do szkoły Dawid pyta się mnie już spokojnie, jak brat co się wczoraj działo i czy na pewno wszystko pamiętam.
- Wiesz, że jak któryś Cię tknął bez Twojej zgody, albo dał Ci pigułę to go znajdę i zabiję ?
- Przestań, nic mi nie jest . Po prostu się upiłam . I tyle ... - uśmiecham się .
- Dobra, ale jakby co to mów . Słyszałem, że on nie jest taki świetny jak Ci się wydaje . - mówi Dawid .
Czasami potrafi być troskliwym bratem .
- Nie mam zamiaru z nim być ... tylko się przyjaźnimy. - znowu zostaje przy swoim .
- Ej, w nocy pod drzwiami się obściskiwaliście jakbyście mieli tam seks uprawiać .
Takie kulturalne słowa z ust mojego brata? Może go zamienili ...
- Ehhh pijana byłam to dlatego . On o tym wie, też trzeźwy nie był ... może też nie pamięta ...
- Pamięta więcej niż Ty . Często bywa na takich imprezach ...
Jesteśmy już pod szkołą więc wysiadam ...
- Dzięki za podwiezienie ... i rady . Przemyśle. Narka .
- Cześć - odpowiada.
Zamykam drzwi i idę w stronę naszej ławki na której czekają Karolina, Weronika i Kasia .
- Ouuuu idzie nasza imprezowiczka ! - krzyczy Kana na mój widok .
- Ej laska aż tak słabo było, że stoisz na nogach i jeszcze do budy idziesz? - pyta Kasia .
- Dobrze wiecie jak było ... - śmieje się Weronika .
Łeb mi pęka .
- Hej ... nie krzyczcie tak ... głowa mi pęka . - mówię.
- No i jak ? - pyta Kana ...
- No impreza spoko ...
- to akurat wiemy . - przerywa mi Weronika .
- Co ? - Nie rozumiem . - Mam cholernego kaca, nie mówicie szyfrem jakimś tylko walcie o co chodzi .
- No przecież widziałyśmy zdjęcia na fejsie i Instagramie ... - wyjaśnia Kasia .
JAKIE KURDE ZDJĘCIA ?!
- Pokazuj mi je ... teraz .
Weronika wyciąga telefon i wchodzi na instagram Kamila ...
Na zdjęciach widać Jego i Martę jak tańczą i się całują Potem ... mnie i Wojtka jak się CAŁUJEMY ... potem jeszcze kilka . Robert i Monika , Ja i Marta , Marta i Kamil i tak cały czas ... jest jeszcze kilka tych, które pamiętam ... i kilka przytulanych z Wojtkiem. Nie mogę ich sobie przypomnieć .
- O kurwa ... nie pamiętam tego ...
- Co ? Loooool laska ale zapiłaś ... serio ... nic a nic ?
Wtedy opowiedziałam im tyle co zapamiętałam ...
- Ejj ... to fajnie było ... ale kto wie co jeszcze z nim robiłaś . - Kasia patrz na mnie poważnie .
- Nie, nie . Na pewno nic z nim nie robiłam, nic poza całowaniem . On to dopiero był nawalony ... widziałyście go może?
- Laska... on nie przyjdzie . Kaca też pewnie ma ... jeszcze większego niż Ty.
- Kurwa ... zadzwonie do niego za godzinę czy coś ... - wyciągam wodę i piję . Ojjj suszy mnie ...
- Ciekawe czy fajnie całuje, nie ? - odzywa się Kana .
- Jeszcze podobno pod domem się ... no tego ... super po prostu . Mam nadzieję że on też nie pamięta .
- A może właśnie pamięta wszystko . - śmieje się Kasia.
Odwiedzamy jeszcze Instagram Wojtka, na którym też są fotki dodane w nocy ... ale nie z lizaniem się . Normalne, cała paczka i my tańczący . No i Marta i ja jak tańczymy na stoliku .
Słyszę dzwonek na lekcje . Głowa mi pęka, wszystko boli i nieznośnie suszy .
Na lekcji przysypiałam podczas filmu .
Ciągle piłam wodę i już mi się kończyła ... na przerwie koniecznie muszę iść po drugą .
Siedzę z dziewczynami gdzieś z tyłu, żebyśmy mogły gadać do woli i nikomu nie przeszkadzać . ( chociaż każdy olewał film i siedział na fejsie albo innych portalach . Niektórzy spali ... co dziwne było nas dzisiaj aż 13 osób .
Siedziałam i przysypiałam ... aż poczułam wibracje Iphone'a .
Wiadomość . Facebook . Wojtek ... zapomniałam wyłączyć internet ... no nieważne . Co napisał ?
Wojtek : Już nie śpisz ?
Ola : Jestem w szkole . :/
Wojtek : o kurwa . Po co ? :p
Ola : za karę . Za picie ... wiesz kac w szkole boliii ...
Wojtek : Wiem, dlatego mnie nie ma . Nawet z łóżka nie dam rady wstać >.<
Ola : Dobrze Ci tak . Byłeś nawalony, że masakra .
Wojtek : więcej z wami nie pije . Nie no pamiętam prawie wszystko tylko nie wiem jak do domu wróciłem.
Ola : Ja pamiętam tylko do północy ... :/
Nauczyciel zasnął i chrapie . Nie ma to jak biologia ...
Dziewczyny patrzą na mnie i na telefon . Moje spojrzenie mówi wszystko : TAK TO ON . NIE PRZESZKADZAĆ .
Znów patrzę w ekran .
Wojtek : Ouuu ... pijana w trzy dupy widzę .
Ola : -.- widziałeś swój Instagram ?
Wojtek : nie ? A co ?
Ola : Polecam ... ten Kamila też . >.<
Wojtek : czekaj ...
Posłusznie czekam, zatem .
Wojtek : O kurwaaaaa ... źle wyszedłem na zdjeciach :((
Ola : Nie, no . Powaga ... tylko to Cię obchodzi ? .___.
Wojtek : Wiem o czym mówisz ... widzę . głupio wyszło . Trzeba Kamila poprosić żeby usunął to .
Ola : Wiem ...
Wojtek : Przepraszam .
Ola : Za ... ?
Wojtek : głupio to całowanie wyszło ... byliśmy pijani i ... kurde sorki ... zapomnimy o tym fakcie ?
Ola : I tak nie pamiętamy tego więc ... chyba że Ty tak .
Wojtek : No właśnie nie :o myślałem że tylko powrotu nie pamiętam ... a tu szok:o bardzo Cię przepraszam .
Ola : Nic się nie stało, luzik . :)
Wojtek : Jak bardzo niestosowne będzie zaproponowanie Ci spotkania po południu ? :))
Ola : wcale ... :p
Wojtek : o której kończysz ?
Ola : o 15.00 ... ale mogę wcześniej jak chcesz ... :p
Wojtek : Nie, bo Twoi rodzice pomyślą, że To ja Cię tak demoralizuje ... xd
Ola : A kto mnie na imprezy wyciągia ? :D
Wojtek : ... nie wiem :o ale pewnie jest fajny ten ktoś :3 to będę po Ciebie po 15. Pod szkołą :))
Ola : no fajny, fajny ... a może mi powiesz dokąd się wybieramy? :p
Wojtek : słodka tajemnica ... a teraz idę się wygrzebać z łóżka ... do 15 muszę zdążyć ... see Ya, laska :*
Ola : Powodzenia :*
Chowam telefon do kieszeni i napotykam ciekawe spojrzenia dziewczyn .
- Spotykamy się dziś po lekcjach ... - uśmiecham się i chyba czerwienie.
- Awww Słodziaki . - Weronika jest szczęśliwa .
Klaudia i Iga są już na wakacjach .. fajnie mają . Siedzą na Majorce . Świadectwa odbiorą po powrocie .
- Jasne, pewnie . Już mnie przeprosił za to całowanie ... i idziemy ... gdzieś ... - uśmiecham się na myśl o jego ciepłym spojrzeniu .
- Ouuuu i Ty chcesz mi wmówić , że Ci się nie podoba nasz Wojtuś .
Tak leci cały dzień aż do 15 ...
_________________________________________________________________________________
[ Dom Wojtka , w tym samym czasie . ]
{ oczami Wojtka }
Głowa boli rzeźnicko ... ale chyba było warto . Całowałem się z mega laską . Szkoda, że wiem o tym tylko ze zdjęć ... Cholernie mi się podoba, a jutro już ostatni dzień szkoły . Potem zakończenie roku i koniecznie trzeba ją wyciągnąć pod namiot .
Jak można nigdy nie być pod namiotem ? Masakra .
Do 15 muszę się ogarnąć, w końcu się z nią umówiłem.
Poszedłem spać w ubraniach, super . Wstaję i przeciągam się . Pora na prysznic i coś do jedzenia .
Po śniadaniu stwierdziłem, że pora na małe odmóżdżanie więc do 15 siedziałem na portalach społecznościowych .
Dowiedziałem się czegoś czego tak naprawdę nie chciałem. To nigdy nie powinno się zdarzyć ... albo przynajmniej nie w takich okolicznościach i takim miejscu ...
_________________________________________________________________________________
Punktualnie o 15 podjeżdżam pod LO im.Adama Mickiewicza .
Ze szkoły wychodzi sporo osób a wśród nich ona w białych szortach i różowej koszulce. Jest śliczna jak zawsze . Wysiadam i witam się z nią .
- Cześć pijaczko !
- Cześć alkoholiku . - przytula mnie .
Również obejmuję ją w pasie i czuję to zidiociałe uczucie w brzuchu .
- Dokąd jedziemy ? - pyta z uśmiechem od ucha do ucha .
- No właśnie nie mam pojęcia, ale proponuję kawę na dobry początek, co ?
- Jasne, chętnie wypiję coś innego niż woda .
Moje spojrzenie mimowolnie wędruje po jej nogach i zatrzymuje się w pasie, po czym powraca na nogi .
Przez moment widzę te same nogi tylko że w szpilkach, reszta jej ciała jest w tej samej sukience co wczoraj, a oboje siedzimy na siedzeniach w limuzynie i czuję jej ciało tuż przy moim i ...
- Wszystko okej ? - pyta stojąc przede mną znów w szortach i różowej koszulce .
- Tak, zamuliłem . Sorry . - odpowiadam zmieszany i otwieram jej drzwi mojego Porsche.
- Okej, a gdzie na tą kawę ?
- Przy parku Rydza Śmigłego jest zajebista kawiarnia ... mają też dobre żarcie . Niedaleko jezioro to może jakiś spacer ?
- Wojtek ... czy to jest spotkanie towarzyskie czy randka ? - patrzy w drugą stronę, gdy to mówi .
- A co wolisz ?
- A Ty ? Ja spytałam pierwsza. - uśmiecha się do mnie .
- Ja zdecydowanie jestem za randką . - odpowiadam .
Po co ją oszukiwać ? Naprawdę chcę żeby to była randka.
- To dobrze .
- Dlaczego ?
- Bo też byłam za randką, ale wstydziłam się powiedzieć pierwsza . - zaczyna się śmiać.
Jak ktoś tak pociągający może bać się przyznać, że chce iść z kimś na randkę .
Śmieję się razem z nią, ma bardzo zaraźliwy śmiech .
Szkoda, że będę musiał popsuć jej humor tą wiadomością ... jak na to zareaguje ? Kurwa, boję się . Powiem jej później ...
- Ej Wojtek, coś się stało ? Jesteś jakiś nieobecny ... - chyba zauważyła moje rozmyślania .
Jak tu nie być nieobecnym kiedy dowiaduję się o czymś takim ...
- Przepraszam . Sam nie wiem co się dzieje, ale mnie mega muli . - kłamię .
Nigdy nie mam z tym problemów, teraz jednak są pewne wyrzuty . TO dotyczy też jej, a właściwie głównie jej ... ale powiem jej później, żeby jeszcze chwilkę nacieszyć się przebywaniem z nią .
- Ale jak coś będzie nie tak to wiesz, że możesz mi powiedzieć ?
- Wiem, dziękuję .
Ona naprawdę się martwi ...
Poczucie winy to nie częste uczucie w moim życiu.
- A co z wakacjami ? - pytam . - Dalej chcesz ze mną jechać pod namiot ?
- No wiesz myślałam o tym i chyba chcę .
- Chyba? Co Cię powstrzymuje ?
- No właśnie nie jestem pewna i nie wiem czemu .
- Masz mocne argumenty, wiesz ?No to dobrze to przemyśl . Może być naprawdę super .
W radiu leci " Trying Not To Love You " Nickelback .
- Lubię to . Super zespół .
- Wiem, byłem na koncercie . Zajebiści są .
- Zawszę płaczę jak słyszę " Lullaby " .
- Co Ty ? Poważnie ?
- Noo, wiem że głupie ale już tak mam .
- Nieee no czemu ? Słodko .
Chcę więcej ... informacji o niej, oczywiście .
Jesteśmy już pod parkiem. Zajmujemy miejsce parkingowe niedaleko od wejścia do parku .
- To co , kawa ? - pytam i wysiadam z samochodu . Ola robi to samo tylko jeszcze zostawia torbę z portfelem i telefonem w samochodzie, bo ją o to poprosiłem .
- Ja płacę za wszystko dzisiaj .
- Jak miło .Widzę tam mrożone koktajle, może to lepsze od kawy ? - mówi, gdy wchodzimy przez bramę do parku i idziemy w stronę kafejki .
- Ja wolę kawę . Więc dla Ciebie koktajl ?
- Jak można to tak . - łapie mnie pod rękę .
- Okej . Ale najpierw bardzo ładnie błagam o kawę .
- No niech Ci będzie .
Biorę dużą białą z małym cukrem . Najlepsze na obudzenie ... nieważne że po 15 to obudzenie, ale może będę mógł ogarnąć myśli i powiedzieć jej o wszystkim .
Kiedy dostaję kawę idziemy w stronę faceta z koktajlami .
W parkach zawsze stoją uliczni sprzedawcy . Lodów, koktajli, hot dogów . Czasem nawet kwiaciarze . Nie brakuje też ludzi wciskających dzieciom balony i zabawki .
Kupujemy duży malinowy koktajl i idziemy w stronę stawu ( prawie jeziora ... ) .
Siadamy na ławce naprzeciwko barierek oddzielających drogę od wody .
- Dawno tu nie byłam ...
- Ja też ale strasznie lubię tu przychodzić. Tam grałem w piłkę jak byłem mały. - pokazuję na pustą, ale bardzo wydeptaną trawę między czterema drzewami . - Miejsce między dwoma drzewami to bramka . Akurat tu jest fajnie bo są cztery no i można grać jak na boisku .
- Fajnie . Znaczy z piłką od małego ?
- No tak . Inaczej być przecież nie mogło .
- Bycie synem słynnego bramkarza do czegoś zobowiązuje .
- Czy ja wiem ? Chciałem grać w ataku, ale byłem tak fatalny, że od razu zdjęli mnie na bramkę . Tam dawałem radę, a potem już zapieprzałem .
- Ja na przykład też nie umiem grać w piłkę .
- Ale Ty jesteś baba, to możesz nie umieć. - śmieję się .
- Jasne ? Bo co ? Bo baba ? Są takie piłkarki, które wrąbały by Ci takie bramki, że byś się nie pozbierał !
- Ale Ty nie jesteś żadną z nich . - teraz już śmieję się na maxa .
- Jak możesz ! Męski szowinista . I też taki dobry wcale nie jesteś .
Wtedy na trawę między drzewami weszła grupka chłopaków z piłką . Mieli 11-12 lat .
- Oni by Ci bramkę wbili . - mówi obrażona Ola .
- Pewnie, w takich chłopcach są ukryte największe talenty . Drugi Messi albo Ronaldo ... Ibra ewentualnie .
- Przestań się nabijać. Jak jesteś taki mądry to idź z nimi pograj .
- Weź mam 19 lat, gdzie będę się do dzieci pchał żeby w piłkę pograć.
- Peniasz ?
- Nie ? Na mnie takie numery nie działają . - spokojnie piję dalej kawę, a chłopcy zaczynają grać.
- Ouuuu ! Boisz się ! Ten oto facet boi się zagrać z małymi chłopcami ! - wydziera się Ola .
- Dobra nie rób siary . Zagram z nimi, zadowolona? Tylko skończę kawę .
- Okej ... ale pamiętaj " na Ciebie to nie działa . " - śmieje się .
- Jasne, że nie . Tylko jak się tak wydzierasz to co mam robić ?
- Może być mężczyzną ?
- A konkretniej ?
- Domyśl się ... Ale wiesz, że będziesz cały uwalony w trawie i piachu ?
- Wiem, na szczęście jestem prawie na czarno ?
- Na czarnym widać piasek ...
- To Ty chciałaś i to Ty jesteś ze mną na randce, więc jak ja się tego nie wstydzę tego to Ty też nie, co ?
- No niby .. jak coś to przetrzemy wodą .
- Tak, mamo . - kończę kawę i wstaję z ławki . - No to chodź .
Idziemy w stronę chłopców . Widzę uśmiech na twarzy Oli i jej ciekawość.
- Siema chłopaki ! - wołam podchodząc do " lini " boiska .
Zatrzymali się i patrzą na nas .
Kilku ma koszulkę Legii i chyba mnie poznali ...
- Co chcesz ? - pyta jeden .
- Moja .... koleżanka twierdzi, że nie umiem grać i chce żebym z Wami chwilę zagrał . Mogę ?
- Ona jest głupia ... przecież Ty grasz w Legii ! - odzywa się inny w koszulce z (L) .
- Nie no głupia nie jest . Ale mi nie wierzy . To mogę ? - pytam i ledwo powstrzymuję śmiech .
- Spoko ale jesteś w naszej drużynie .
- Nie ! W naszej !
- SPADAJ LAMUSIE !
- Ej chłopaki, trochę będę w tej , trochę w drugiej, okej ? - śmieję się z nich .
- No dobra .
- Ej , ona jest ładna . - słyszę od któregoś z nich .
- Wiem, niezła laska, nie ?
- Noo - zbiorowe .
- Dobra, to najpierw będę tu . Trzymaj . - Daje Oli telefon, portfel i kluczyki, które wyciągnąłem z kieszeni . I idę na lewą bramkę .
Gramy 20 min . Wpuszczam 1 bramkę w jednej i drugiej drużynie . Żeby potem nie było, że jednym pomogłem drugim nie .
Schodzę z boiska , dziękuję chłopakom i kilku prosi o podpisy na koszulkach . Podpisuję i odchodzę razem z Olą .
- I co ? - uśmiecham się otrzepując spodnie z piachu .
- Noo nawet nawet jesteś ... - oddaje mi moje rzeczy .
- Nawet , nawet ? Żartujesz ? Dla Ciebie ja się rzucam w trawę i piasek jak pojebany i jestem nawet nawet ? - pytam .
- Tak .
- No nie ! - gdy jesteśmy już na drodze znów obok stawu . - Pożałujesz tego co powiedziałaś . - Śmieję się .
Do głowy przyszedł mi genialny pomysł .
Złapałem ją w pasie i szybko przerzuciłem sobie przez ramię, po czym podszedłem do barierki nad stawkiem .
- Nadal jestem nawet nawet ?- pytam .
- TAK ! Weź mnie postaw co ? - piszczy na moim ramieniu .
- NIE ! Kara musi być !
Przerzucam ją w drugą stronę i teraz jest połową ciała ( od bioder w górę ) za barierką i wisi nad wodą .
- aaaaaaaa ! Głupku ! Puszczaj mnie !!
- Serio mam Cię teraz puścić ? - Mówię trzymając ją za nogi .
- No to mnie wciągnij z powrotem no !!! Kurde Wojtek !
Końcówki włosów miała już w wodzie .
- To jaki jestem ? - pytam znowu .
- Dobry no ! - odpowiada .
- Jaaaki ? - opuszczam ją trochę niżej .
- Wspaniały, najlepszy ! Wciągnij mnie już noo ! - krzyczy .
- No już lepiej .
Wciągam ją z powrotem . Stawiam na ziemi i się śmieję . Wiedziałem, że się wkurzy .
- Debilu !!! Wiesz jak się bałam ?! - krzyczy na mnie . Nadal się śmieję ... - Weź się nie śmiej co ?! Jaki Ty głupi jesteś !!
- Oj tam oj tam . Przecież bym Cię nie puścił .
- Ale ... no kurde Wojtek ! Kto normalny rzuca ludzi przez barierkę !
- Bo nie doceniłaś co dla Ciebie zrobiłem to teraz masz . - powoli opanowuję śmiech . - No powiedz, że nie było zabawnie .
- Nie, nie było . Może jakbyś prawie był głową w wodzie to byś zrozumiał ! - odwraca się i idzie na ławkę . Siada i zakłada ręce . Obraziła się .
Idzie kwiaciarz z wózkiem pełnym róż, tulipanów i takich innych kwiatów, których nazw nie znam .
- Proszę 5 róż . - mówię i płacę za nie .
Biorę kwiatki i idę w stronę obrażonej Oli, która była zajęta swoimi włosami więc raczej na mnie nie patrzyła .
Siadam obok na ławce .
- Idź sobie, nie chce mi się z Tobą gadać . - odwraca się do mnie plecami .
- Na pewno ? W moim samochodzie masz swoje rzeczy ... - mówię z przekorą .
- Daj mi spokój . - chyba naprawdę się obraziła .
Przekładam rękę, w której trzymam róże i obejmuję nią Olę tak, że moja dłoń jest na jej brzuchu .
- Dla Ciebie ... w ramach przeprosin . - drugą pokazuję jej kwiaty, a głowę opieram na jej ramieniu .
- Myślisz, że to wystarczy ? - mówi . Ale ton jej głosu jest cieplejszy i nie zrzuca mojej ręki .
- No nie wiem ... a co jeszcze mam zrobić? - pytam nie bardzo wiedząc co dalej .
- Tutaj . - dotyka palcem policzka .
- Okej ... - uśmiecham się i całuję ją w policzek .
- Co tak krótko ? Jeszcze trochę się focham ... - protestuje i patrzy na mnie .
Poważnie ?
- Hm ... no dobra .
Tym razem pochylam się i moje usta dotykają jej policzka zdecydowanie dłużej .
Używa ładnych perfum . I jest niesamowicie pociągająca .
- Mhm ... dziękuję . - Mówi, więc ( z ogromną niechęcią ) odrywam usta od jej skóry .
- Proszę bardzo . A czy zostało mi wybaczone ? - Pytam .
- Tak ... - odchyla się do tyłu i opiera o moją klatkę piersiową . - I wiesz masz rację, to było całkiem zabawne . - teraz się do mnie uśmiecha i wącha róże . - śliczne są .
Teraz to jej usta wędrują do mojego policzka .
- To dobrze . Lubisz róże ?
- Tak. Uwielbiam .
- Cieszę się . - obejmuję ją ramieniem .
- Idziemy gdzieś jeszcze ? - pyta mnie .
- No tak ... dokąd tylko zechcesz .
- No to chodź, poszukamy czegoś ciekawego . - wstała z ławki i wyciągnęła rękę .
- Dobrze . - również wstaję i łapię ją za rękę .
Idziemy przez cały park rozmawiając, śmiejąc się i ... nadal trzymając za ręce . Jej dłoń w mojej wydawała się malutka i drobna .
Wyszliśmy z drugiej strony parku, na przeciwko było wesołe miasteczko .
- Chcesz iść ? - pytam się jej .
- A wygrasz mi coś ? - uśmiecha się zaczepnie .
- No jak chcesz ...
- Chcę .
- Więc chodźmy .
Przechodzimy przez ulicę i wchodzimy przez bramkę do Wesołego Miasteczka .
Na wejściu mamy karuzele i strefę dla małych dzieci .
Idziemy dalej, gdzie zaczynają się trochę trudniejsze zabawy i konkurencje oraz duże rollercoaster'y .
- Chodź tutaj ! - mówię pokazując na wielki młot . Wsiada się na siedzenia, zapina pasy i leci w górę, a potem " młot " obraca się w koło i do góry nogami . Po czym opada na dół .
- Żartujesz ? Boję się ! - mówi .
- Daj spokój ... będziesz ze mną ... - mocniej ściskam jej dłoń .
- Eeee ... no nie wiem ...
- Nie marudź, chodź .
Właśnie zostały zajęte wszystkie miejsca, więc musieliśmy czekać na następną kolejkę ...
Ola patrzy na to co się dzieje z " młotem " i na reakcje ludzi . Boi się chyba . Kupujemy bilety.
Z nami czeka jeszcze 18 osób co oznacza, że mamy już pełny komplet ludzi na młota .
- Boję się ... może jednak stąd chodźmy . - mówi Ola .
- Ej, spokojnie . Jesteś ze mną tak ? Więc wszystko będzie dobrze . - przytulam ją do siebie . Czuję jej dotyk na moich plecach . - Róże zostaw tam w depozycie .
Idziemy razem do depozytu .Starsza pani z obsługi uśmiecha się do nas :
- Dzień dobry !
- Dzień dobry w czym pomóc ? - pyta się kobieta . Ma około 60-65 lat .
- Chcielibyśmy zostawić kilka rzeczy ... - mówię .
- Dobrze. 3 złote za godzinę . Płatne przy odbiorze . - nadal się uśmiecha .
- A czy można by włożyć kwiaty do wody ? Możemy dopłacić, a nie chcę żeby się zniszczyły . - mówi Ola .
- Oczywiście, że można . Nie trzeba dopłacać . Jakie śliczne róże . To od Niego ?
- Tak, od niego . - Ola też się uśmiecha i patrzy na mnie .
- Bardzo ładne . Śliczna z Was para . - kobieta bierze kwiaty i wstawia je do wazonu, do którego nalewa wody . Potem wstawia do szafki w której są nasze rzeczy .
- Dziękujemy bardzo . Do widzenia . - Uśmiecham się i odchodzę .
Oj chyba nie powiedziałem, że my tą parą nie jesteśmy ... ale Ola też nie zaprzeczyła więc ... co się będę upominać .
Gdy wracamy pod młot, on już schodzi na ziemię . Ludzie powoli wysiadają i wsiadają następni .
Daję bileterowi nasze bilety i zajmujemy miejsca .
- Ej, mam prośbę ... - Ola mówi niepewnie kiedy ostatni ludzie zajmują siedzenia .
- Tak ?
- Trzymaj mnie za rękę i obiecaj, że nie puścisz do samego końca . - prosi .
- Dobrze . - trzymam jej dłoń .
Wszyscy zajęli już miejsca . Stratujemy .
Bardzo szybko młot podnosi się w górę i lecimy . Potem szybkie obroty . Nie widać nic poza rozmazanymi plamami . Słychać tylko piski jadących dziewczyn i niektóre płaczą . Gdy byliśmy do góry nogami ktoś puścił pawia ... współczuję tym na dole .
Wracamy już z mniejszą prędkością na sam dół .
- O Boże ! Dziękuję, że przeżyłam . - Ola siedzi lekko ( bardzo ) wystraszona .
- Zajebiście było, może jeszcze raz ?
Mi się podobało .
- A teraz może chodźmy na coś ... spokojniejszego .
- Dobrze, chodźmy . - Pomagam jej wstać bo kręci jej się w głowie .
Idziemy dalej i widzimy stoisko do ... sprawdzenia siły . Jeżeli dobijemy młotem aż na sam szczyt i usłyszmy brzdęknięcie dzwonka zgarniamy największą maskotkę . Poziomy są wyznaczone co kilka kresek . Im wyższy poziom tym większa maskotka . Poziomów jest 10 .
- Ej, spróbujesz ? - pyta mnie Ola .
- A chcesz ?
- Chcę . - uśmiecha się i idziemy do stoiska .
Płacę za uderzenie i staję przed maszyną .
- No zobaczymy jaki jesteś silny ... - mówi Ola zaczepnie .
- Zobaczymy .
Łapię dosyć ( nie spodziewałem się, że aż tak bardzo ) ciężki młot, biorę rozmach i uderzam z całej siły w podstawkę . Kreska wędruje na samą górę i słyszmy głośny brzdęk .
Łooo nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze .
- Wow ! Niesamowite ! - Ola jest chyba pod wrażeniem . - Dobry jesteś .
- Brawo dla Pana! Wygrywa pan największą maskotkę , proszę wybrać. - mówi facet od urządzenia .
- Chodź. Wybierzesz sobie, którąś . - mówię i idziemy wybierać pluszaka .
Mamy do wyboru Tygrysa, Słonia, Pandę, Niedźwiedzia i Królika . Panda i Królik trzymają w ręku duże czerwone serduszka .
- Chcę pandę . Może być ?
- Tak, panda jest extra .
- W takim razie proszę pandę dla ślicznej pani ! Dziękuję i zapraszam !
Odchodzimy od stoiska .
- Dziękuję . - Ola się uśmiecha i tuli do siebie zwierzaka .
- Ona jest prawie taka jak Ty . - śmieję się .
- Oj tam Oj tam . Cudowna jest .
- Gdzie chcesz teraz ?
- Szczerze ? Jestem głodna, może skoczymy coś zjeść ?
- Wiesz, że to dobry pomysł . - też jestem głodny .
Wtedy przypominam sobie, że musimy porozmawiać o ... bardzo ważnej sprawie, więc ...
- Pojedziemy do mnie ? Mam niedaleko dobrą pizzerię .
- Do ciebie ? Eeee ... okej, czemu nie ? - uśmiecha się . - W sumie trochę zmęczona jestem, więc chętnie posiedzę na kanapie i poobżeram się niezdrowym żarciem .
- Dobra, to po nasze rzeczy i do auta .
Idziemy do depozytu i odbieramy nasze rzeczy .
- Ooo widzę, że miłość kwitnie, pani z kolejnym prezentem . - miła kobieta nadal o nas ...
- Można tak powiedzieć. - mówię uśmiechając się .
Zabieramy kwiaty i moje rzeczy .
- Do widzenia .
- Do widzenia, do widzenia .
Odchodzimy do wyjścia z miasteczka .
- Bardzo miły dzień, wiesz ? Dawno się tak dobrze nie bawiłam . - Ola idzie i nadal wącha róże .
- To dobrze .
- A Ty ? Podobało Ci się ze mną ?
- Tak, muszę przyznać, że bardzo fajnie wyglądasz jak wisisz do góry nogami . I w tej pozycji jesteś meeeega pociągająca ! - śmieję się .
- Zboczuch . - też się śmieje . - Ale ja się poważnie pytam ...
- Wiesz jest bardzo fajnie, ale pamiętaj, że dzień jeszcze się nie skończył .
- Sugerujesz, że coś się może popsuć ?
- Nie, no skąd .
Chyba widać, że nadal gryzie mnie ta sytuacja ... chociaż jakby nie patrzeć to prawie o niej zapomniałem dzięki spotkaniu z Olą .
- Stój . - powiedziała, kiedy byliśmy już w połowie drogi do samochodu . Właśnie szliśmy przy stawku .
- Co ? - pytam, wiedząc jakie pytanie zaraz padnie .
- Mów co się dzieje . Na początku byłeś nieobecny, potem jakby Ci przeszło, a teraz znów się martwisz .
- Niczym się nie martwię, chodźmy już do samochodu . - mówię i ruszam drogą .
Ola została w miejscu z założonymi rękoma .
Wracam po nią i mówię coś po czym będę musiał się tłumaczyć jak już będziemy u mnie .
- Chodź, obiecuję, że wszystko Ci wyjaśnię jak już będziemy w domu . Okej ?
- Dobrze, ale ja będę o tym pamiętać .
- Okej . Chodźmy . - Łapię ją za rękę i idziemy dalej .
Po przyjemnym spacerze dochodzimy do samochodu .
- Wsiadaj mała . - mówię .
- Już, już, nie śpiesz się tak .
Wsiadamy do samochodu . Ola sprawdza komórkę .
- Odwieziesz mnie wieczorem do domu ?
- Pewnie, że tak.
- Okej, napiszę mamie, że będę późno, żeby się nie denerwowała czy coś ...
- Spoko . - mówię i odpalam silnik .
- Kurczę już po 18, szybko poszło,nie ?
- No strasznie .
Resztę drogi do domu spędzamy słuchając muzyki i podśpiewując ( fałszując, dokładniej ) razem .
Nigdy nie mam z tym problemów, teraz jednak są pewne wyrzuty . TO dotyczy też jej, a właściwie głównie jej ... ale powiem jej później, żeby jeszcze chwilkę nacieszyć się przebywaniem z nią .
- Ale jak coś będzie nie tak to wiesz, że możesz mi powiedzieć ?
- Wiem, dziękuję .
Ona naprawdę się martwi ...
Poczucie winy to nie częste uczucie w moim życiu.
- A co z wakacjami ? - pytam . - Dalej chcesz ze mną jechać pod namiot ?
- No wiesz myślałam o tym i chyba chcę .
- Chyba? Co Cię powstrzymuje ?
- No właśnie nie jestem pewna i nie wiem czemu .
- Masz mocne argumenty, wiesz ?No to dobrze to przemyśl . Może być naprawdę super .
W radiu leci " Trying Not To Love You " Nickelback .
- Lubię to . Super zespół .
- Wiem, byłem na koncercie . Zajebiści są .
- Zawszę płaczę jak słyszę " Lullaby " .
- Co Ty ? Poważnie ?
- Noo, wiem że głupie ale już tak mam .
- Nieee no czemu ? Słodko .
Chcę więcej ... informacji o niej, oczywiście .
Jesteśmy już pod parkiem. Zajmujemy miejsce parkingowe niedaleko od wejścia do parku .
- To co , kawa ? - pytam i wysiadam z samochodu . Ola robi to samo tylko jeszcze zostawia torbę z portfelem i telefonem w samochodzie, bo ją o to poprosiłem .
- Ja płacę za wszystko dzisiaj .
- Jak miło .Widzę tam mrożone koktajle, może to lepsze od kawy ? - mówi, gdy wchodzimy przez bramę do parku i idziemy w stronę kafejki .
- Ja wolę kawę . Więc dla Ciebie koktajl ?
- Jak można to tak . - łapie mnie pod rękę .
- Okej . Ale najpierw bardzo ładnie błagam o kawę .
- No niech Ci będzie .
Biorę dużą białą z małym cukrem . Najlepsze na obudzenie ... nieważne że po 15 to obudzenie, ale może będę mógł ogarnąć myśli i powiedzieć jej o wszystkim .
Kiedy dostaję kawę idziemy w stronę faceta z koktajlami .
W parkach zawsze stoją uliczni sprzedawcy . Lodów, koktajli, hot dogów . Czasem nawet kwiaciarze . Nie brakuje też ludzi wciskających dzieciom balony i zabawki .
Kupujemy duży malinowy koktajl i idziemy w stronę stawu ( prawie jeziora ... ) .
Siadamy na ławce naprzeciwko barierek oddzielających drogę od wody .
- Dawno tu nie byłam ...
- Ja też ale strasznie lubię tu przychodzić. Tam grałem w piłkę jak byłem mały. - pokazuję na pustą, ale bardzo wydeptaną trawę między czterema drzewami . - Miejsce między dwoma drzewami to bramka . Akurat tu jest fajnie bo są cztery no i można grać jak na boisku .
- Fajnie . Znaczy z piłką od małego ?
- No tak . Inaczej być przecież nie mogło .
- Bycie synem słynnego bramkarza do czegoś zobowiązuje .
- Czy ja wiem ? Chciałem grać w ataku, ale byłem tak fatalny, że od razu zdjęli mnie na bramkę . Tam dawałem radę, a potem już zapieprzałem .
- Ja na przykład też nie umiem grać w piłkę .
- Ale Ty jesteś baba, to możesz nie umieć. - śmieję się .
- Jasne ? Bo co ? Bo baba ? Są takie piłkarki, które wrąbały by Ci takie bramki, że byś się nie pozbierał !
- Ale Ty nie jesteś żadną z nich . - teraz już śmieję się na maxa .
- Jak możesz ! Męski szowinista . I też taki dobry wcale nie jesteś .
Wtedy na trawę między drzewami weszła grupka chłopaków z piłką . Mieli 11-12 lat .
- Oni by Ci bramkę wbili . - mówi obrażona Ola .
- Pewnie, w takich chłopcach są ukryte największe talenty . Drugi Messi albo Ronaldo ... Ibra ewentualnie .
- Przestań się nabijać. Jak jesteś taki mądry to idź z nimi pograj .
- Weź mam 19 lat, gdzie będę się do dzieci pchał żeby w piłkę pograć.
- Peniasz ?
- Nie ? Na mnie takie numery nie działają . - spokojnie piję dalej kawę, a chłopcy zaczynają grać.
- Ouuuu ! Boisz się ! Ten oto facet boi się zagrać z małymi chłopcami ! - wydziera się Ola .
- Dobra nie rób siary . Zagram z nimi, zadowolona? Tylko skończę kawę .
- Okej ... ale pamiętaj " na Ciebie to nie działa . " - śmieje się .
- Jasne, że nie . Tylko jak się tak wydzierasz to co mam robić ?
- Może być mężczyzną ?
- A konkretniej ?
- Domyśl się ... Ale wiesz, że będziesz cały uwalony w trawie i piachu ?
- Wiem, na szczęście jestem prawie na czarno ?
- Na czarnym widać piasek ...
- To Ty chciałaś i to Ty jesteś ze mną na randce, więc jak ja się tego nie wstydzę tego to Ty też nie, co ?
- No niby .. jak coś to przetrzemy wodą .
- Tak, mamo . - kończę kawę i wstaję z ławki . - No to chodź .
Idziemy w stronę chłopców . Widzę uśmiech na twarzy Oli i jej ciekawość.
- Siema chłopaki ! - wołam podchodząc do " lini " boiska .
Zatrzymali się i patrzą na nas .
Kilku ma koszulkę Legii i chyba mnie poznali ...
- Co chcesz ? - pyta jeden .
- Moja .... koleżanka twierdzi, że nie umiem grać i chce żebym z Wami chwilę zagrał . Mogę ?
- Ona jest głupia ... przecież Ty grasz w Legii ! - odzywa się inny w koszulce z (L) .
- Nie no głupia nie jest . Ale mi nie wierzy . To mogę ? - pytam i ledwo powstrzymuję śmiech .
- Spoko ale jesteś w naszej drużynie .
- Nie ! W naszej !
- SPADAJ LAMUSIE !
- Ej chłopaki, trochę będę w tej , trochę w drugiej, okej ? - śmieję się z nich .
- No dobra .
- Ej , ona jest ładna . - słyszę od któregoś z nich .
- Wiem, niezła laska, nie ?
- Noo - zbiorowe .
- Dobra, to najpierw będę tu . Trzymaj . - Daje Oli telefon, portfel i kluczyki, które wyciągnąłem z kieszeni . I idę na lewą bramkę .
Gramy 20 min . Wpuszczam 1 bramkę w jednej i drugiej drużynie . Żeby potem nie było, że jednym pomogłem drugim nie .
Schodzę z boiska , dziękuję chłopakom i kilku prosi o podpisy na koszulkach . Podpisuję i odchodzę razem z Olą .
- I co ? - uśmiecham się otrzepując spodnie z piachu .
- Noo nawet nawet jesteś ... - oddaje mi moje rzeczy .
- Nawet , nawet ? Żartujesz ? Dla Ciebie ja się rzucam w trawę i piasek jak pojebany i jestem nawet nawet ? - pytam .
- Tak .
- No nie ! - gdy jesteśmy już na drodze znów obok stawu . - Pożałujesz tego co powiedziałaś . - Śmieję się .
Do głowy przyszedł mi genialny pomysł .
Złapałem ją w pasie i szybko przerzuciłem sobie przez ramię, po czym podszedłem do barierki nad stawkiem .
- Nadal jestem nawet nawet ?- pytam .
- TAK ! Weź mnie postaw co ? - piszczy na moim ramieniu .
- NIE ! Kara musi być !
Przerzucam ją w drugą stronę i teraz jest połową ciała ( od bioder w górę ) za barierką i wisi nad wodą .
- aaaaaaaa ! Głupku ! Puszczaj mnie !!
- Serio mam Cię teraz puścić ? - Mówię trzymając ją za nogi .
- No to mnie wciągnij z powrotem no !!! Kurde Wojtek !
Końcówki włosów miała już w wodzie .
- To jaki jestem ? - pytam znowu .
- Dobry no ! - odpowiada .
- Jaaaki ? - opuszczam ją trochę niżej .
- Wspaniały, najlepszy ! Wciągnij mnie już noo ! - krzyczy .
- No już lepiej .
Wciągam ją z powrotem . Stawiam na ziemi i się śmieję . Wiedziałem, że się wkurzy .
- Debilu !!! Wiesz jak się bałam ?! - krzyczy na mnie . Nadal się śmieję ... - Weź się nie śmiej co ?! Jaki Ty głupi jesteś !!
- Oj tam oj tam . Przecież bym Cię nie puścił .
- Ale ... no kurde Wojtek ! Kto normalny rzuca ludzi przez barierkę !
- Bo nie doceniłaś co dla Ciebie zrobiłem to teraz masz . - powoli opanowuję śmiech . - No powiedz, że nie było zabawnie .
- Nie, nie było . Może jakbyś prawie był głową w wodzie to byś zrozumiał ! - odwraca się i idzie na ławkę . Siada i zakłada ręce . Obraziła się .
Idzie kwiaciarz z wózkiem pełnym róż, tulipanów i takich innych kwiatów, których nazw nie znam .
- Proszę 5 róż . - mówię i płacę za nie .
Biorę kwiatki i idę w stronę obrażonej Oli, która była zajęta swoimi włosami więc raczej na mnie nie patrzyła .
Siadam obok na ławce .
- Idź sobie, nie chce mi się z Tobą gadać . - odwraca się do mnie plecami .
- Na pewno ? W moim samochodzie masz swoje rzeczy ... - mówię z przekorą .
- Daj mi spokój . - chyba naprawdę się obraziła .
Przekładam rękę, w której trzymam róże i obejmuję nią Olę tak, że moja dłoń jest na jej brzuchu .
- Dla Ciebie ... w ramach przeprosin . - drugą pokazuję jej kwiaty, a głowę opieram na jej ramieniu .
- Myślisz, że to wystarczy ? - mówi . Ale ton jej głosu jest cieplejszy i nie zrzuca mojej ręki .
- No nie wiem ... a co jeszcze mam zrobić? - pytam nie bardzo wiedząc co dalej .
- Tutaj . - dotyka palcem policzka .
- Okej ... - uśmiecham się i całuję ją w policzek .
- Co tak krótko ? Jeszcze trochę się focham ... - protestuje i patrzy na mnie .
Poważnie ?
- Hm ... no dobra .
Tym razem pochylam się i moje usta dotykają jej policzka zdecydowanie dłużej .
Używa ładnych perfum . I jest niesamowicie pociągająca .
- Mhm ... dziękuję . - Mówi, więc ( z ogromną niechęcią ) odrywam usta od jej skóry .
- Proszę bardzo . A czy zostało mi wybaczone ? - Pytam .
- Tak ... - odchyla się do tyłu i opiera o moją klatkę piersiową . - I wiesz masz rację, to było całkiem zabawne . - teraz się do mnie uśmiecha i wącha róże . - śliczne są .
Teraz to jej usta wędrują do mojego policzka .
- To dobrze . Lubisz róże ?
- Tak. Uwielbiam .
- Cieszę się . - obejmuję ją ramieniem .
- Idziemy gdzieś jeszcze ? - pyta mnie .
- No tak ... dokąd tylko zechcesz .
- No to chodź, poszukamy czegoś ciekawego . - wstała z ławki i wyciągnęła rękę .
- Dobrze . - również wstaję i łapię ją za rękę .
Idziemy przez cały park rozmawiając, śmiejąc się i ... nadal trzymając za ręce . Jej dłoń w mojej wydawała się malutka i drobna .
Wyszliśmy z drugiej strony parku, na przeciwko było wesołe miasteczko .
- Chcesz iść ? - pytam się jej .
- A wygrasz mi coś ? - uśmiecha się zaczepnie .
- No jak chcesz ...
- Chcę .
- Więc chodźmy .
Przechodzimy przez ulicę i wchodzimy przez bramkę do Wesołego Miasteczka .
Na wejściu mamy karuzele i strefę dla małych dzieci .
Idziemy dalej, gdzie zaczynają się trochę trudniejsze zabawy i konkurencje oraz duże rollercoaster'y .
- Chodź tutaj ! - mówię pokazując na wielki młot . Wsiada się na siedzenia, zapina pasy i leci w górę, a potem " młot " obraca się w koło i do góry nogami . Po czym opada na dół .
- Żartujesz ? Boję się ! - mówi .
- Daj spokój ... będziesz ze mną ... - mocniej ściskam jej dłoń .
- Eeee ... no nie wiem ...
- Nie marudź, chodź .
Właśnie zostały zajęte wszystkie miejsca, więc musieliśmy czekać na następną kolejkę ...
Ola patrzy na to co się dzieje z " młotem " i na reakcje ludzi . Boi się chyba . Kupujemy bilety.
Z nami czeka jeszcze 18 osób co oznacza, że mamy już pełny komplet ludzi na młota .
- Boję się ... może jednak stąd chodźmy . - mówi Ola .
- Ej, spokojnie . Jesteś ze mną tak ? Więc wszystko będzie dobrze . - przytulam ją do siebie . Czuję jej dotyk na moich plecach . - Róże zostaw tam w depozycie .
Idziemy razem do depozytu .Starsza pani z obsługi uśmiecha się do nas :
- Dzień dobry !
- Dzień dobry w czym pomóc ? - pyta się kobieta . Ma około 60-65 lat .
- Chcielibyśmy zostawić kilka rzeczy ... - mówię .
- Dobrze. 3 złote za godzinę . Płatne przy odbiorze . - nadal się uśmiecha .
- A czy można by włożyć kwiaty do wody ? Możemy dopłacić, a nie chcę żeby się zniszczyły . - mówi Ola .
- Oczywiście, że można . Nie trzeba dopłacać . Jakie śliczne róże . To od Niego ?
- Tak, od niego . - Ola też się uśmiecha i patrzy na mnie .
- Bardzo ładne . Śliczna z Was para . - kobieta bierze kwiaty i wstawia je do wazonu, do którego nalewa wody . Potem wstawia do szafki w której są nasze rzeczy .
- Dziękujemy bardzo . Do widzenia . - Uśmiecham się i odchodzę .
Oj chyba nie powiedziałem, że my tą parą nie jesteśmy ... ale Ola też nie zaprzeczyła więc ... co się będę upominać .
Gdy wracamy pod młot, on już schodzi na ziemię . Ludzie powoli wysiadają i wsiadają następni .
Daję bileterowi nasze bilety i zajmujemy miejsca .
- Ej, mam prośbę ... - Ola mówi niepewnie kiedy ostatni ludzie zajmują siedzenia .
- Tak ?
- Trzymaj mnie za rękę i obiecaj, że nie puścisz do samego końca . - prosi .
- Dobrze . - trzymam jej dłoń .
Wszyscy zajęli już miejsca . Stratujemy .
Bardzo szybko młot podnosi się w górę i lecimy . Potem szybkie obroty . Nie widać nic poza rozmazanymi plamami . Słychać tylko piski jadących dziewczyn i niektóre płaczą . Gdy byliśmy do góry nogami ktoś puścił pawia ... współczuję tym na dole .
Wracamy już z mniejszą prędkością na sam dół .
- O Boże ! Dziękuję, że przeżyłam . - Ola siedzi lekko ( bardzo ) wystraszona .
- Zajebiście było, może jeszcze raz ?
Mi się podobało .
- A teraz może chodźmy na coś ... spokojniejszego .
- Dobrze, chodźmy . - Pomagam jej wstać bo kręci jej się w głowie .
Idziemy dalej i widzimy stoisko do ... sprawdzenia siły . Jeżeli dobijemy młotem aż na sam szczyt i usłyszmy brzdęknięcie dzwonka zgarniamy największą maskotkę . Poziomy są wyznaczone co kilka kresek . Im wyższy poziom tym większa maskotka . Poziomów jest 10 .
- Ej, spróbujesz ? - pyta mnie Ola .
- A chcesz ?
- Chcę . - uśmiecha się i idziemy do stoiska .
Płacę za uderzenie i staję przed maszyną .
- No zobaczymy jaki jesteś silny ... - mówi Ola zaczepnie .
- Zobaczymy .
Łapię dosyć ( nie spodziewałem się, że aż tak bardzo ) ciężki młot, biorę rozmach i uderzam z całej siły w podstawkę . Kreska wędruje na samą górę i słyszmy głośny brzdęk .
Łooo nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze .
- Wow ! Niesamowite ! - Ola jest chyba pod wrażeniem . - Dobry jesteś .
- Brawo dla Pana! Wygrywa pan największą maskotkę , proszę wybrać. - mówi facet od urządzenia .
- Chodź. Wybierzesz sobie, którąś . - mówię i idziemy wybierać pluszaka .
Mamy do wyboru Tygrysa, Słonia, Pandę, Niedźwiedzia i Królika . Panda i Królik trzymają w ręku duże czerwone serduszka .
- Chcę pandę . Może być ?
- Tak, panda jest extra .
- W takim razie proszę pandę dla ślicznej pani ! Dziękuję i zapraszam !
Odchodzimy od stoiska .
- Dziękuję . - Ola się uśmiecha i tuli do siebie zwierzaka .
- Ona jest prawie taka jak Ty . - śmieję się .
- Oj tam Oj tam . Cudowna jest .
- Gdzie chcesz teraz ?
- Szczerze ? Jestem głodna, może skoczymy coś zjeść ?
- Wiesz, że to dobry pomysł . - też jestem głodny .
Wtedy przypominam sobie, że musimy porozmawiać o ... bardzo ważnej sprawie, więc ...
- Pojedziemy do mnie ? Mam niedaleko dobrą pizzerię .
- Do ciebie ? Eeee ... okej, czemu nie ? - uśmiecha się . - W sumie trochę zmęczona jestem, więc chętnie posiedzę na kanapie i poobżeram się niezdrowym żarciem .
- Dobra, to po nasze rzeczy i do auta .
Idziemy do depozytu i odbieramy nasze rzeczy .
- Ooo widzę, że miłość kwitnie, pani z kolejnym prezentem . - miła kobieta nadal o nas ...
- Można tak powiedzieć. - mówię uśmiechając się .
Zabieramy kwiaty i moje rzeczy .
- Do widzenia .
- Do widzenia, do widzenia .
Odchodzimy do wyjścia z miasteczka .
- Bardzo miły dzień, wiesz ? Dawno się tak dobrze nie bawiłam . - Ola idzie i nadal wącha róże .
- To dobrze .
- A Ty ? Podobało Ci się ze mną ?
- Tak, muszę przyznać, że bardzo fajnie wyglądasz jak wisisz do góry nogami . I w tej pozycji jesteś meeeega pociągająca ! - śmieję się .
- Zboczuch . - też się śmieje . - Ale ja się poważnie pytam ...
- Wiesz jest bardzo fajnie, ale pamiętaj, że dzień jeszcze się nie skończył .
- Sugerujesz, że coś się może popsuć ?
- Nie, no skąd .
Chyba widać, że nadal gryzie mnie ta sytuacja ... chociaż jakby nie patrzeć to prawie o niej zapomniałem dzięki spotkaniu z Olą .
- Stój . - powiedziała, kiedy byliśmy już w połowie drogi do samochodu . Właśnie szliśmy przy stawku .
- Co ? - pytam, wiedząc jakie pytanie zaraz padnie .
- Mów co się dzieje . Na początku byłeś nieobecny, potem jakby Ci przeszło, a teraz znów się martwisz .
- Niczym się nie martwię, chodźmy już do samochodu . - mówię i ruszam drogą .
Ola została w miejscu z założonymi rękoma .
Wracam po nią i mówię coś po czym będę musiał się tłumaczyć jak już będziemy u mnie .
- Chodź, obiecuję, że wszystko Ci wyjaśnię jak już będziemy w domu . Okej ?
- Dobrze, ale ja będę o tym pamiętać .
- Okej . Chodźmy . - Łapię ją za rękę i idziemy dalej .
Po przyjemnym spacerze dochodzimy do samochodu .
- Wsiadaj mała . - mówię .
- Już, już, nie śpiesz się tak .
Wsiadamy do samochodu . Ola sprawdza komórkę .
- Odwieziesz mnie wieczorem do domu ?
- Pewnie, że tak.
- Okej, napiszę mamie, że będę późno, żeby się nie denerwowała czy coś ...
- Spoko . - mówię i odpalam silnik .
- Kurczę już po 18, szybko poszło,nie ?
- No strasznie .
Resztę drogi do domu spędzamy słuchając muzyki i podśpiewując ( fałszując, dokładniej ) razem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz