U mnie jesteśmy o 18.36 .
- Wow . Mieszkasz w apartamentowcu ? - pyta Ola, gdy podjeżdżamy pod moje mieszkanie .
Duży, wysoki i przeszklony budynek rzeczywiście robi wrażenie . Jest to jeden z najlepszych apartamentowców w Warszawie .
- Tak, konkretnie na dwudziestym piętrze .
- Ooo no widzisz. Nieźle . Chętnie obejrzę .
- Tylko wiesz, że mam mały bałagan, przepraszam . Spróbuję to ogarnąć.
- Spokojnie, pomogę Ci .
- Nie, daj spokój . Chodźmy .
Wysiadamy z samochodu i wchodzimy do budynku, następnie jedziemy windą na 20 piętro .
Wchodzimy do mojego mieszkania w którym panuje ... totalny rozpierdol .
- Kurcze ... strasznie Cię przepraszam . - głupio mi ... powaga .
- Nie no okej ... - mówi ogarniając wzrokiem chaos panujący w mieszkaniu .
Na podłodze walają się moje ciuchy ( których nie posprzątałem ). Na blacie mam pełno porozrzucanych pudełek, kartoników . Zasłonięte okna .
Mimo to mieszkanie prezentuje się całkiem dobrze . Po wejściu widzimy duże podwójne łóżko za którym jest przeszklona ściana, która zajmuje całą długość mieszkania . Naprzeciwko łóżka jest salon czyli kanapa, dwa fotele i telewizor . Do tego komoda i kilka szafek i duża szafa z ubraniami . Po lewej stronie znajduje się kuchnia, która jest odgrodzona od reszty mieszkania barkiem . Drzwi do łazienki są tuż obok . Od strony ulicy całe mieszkanie jest przeszklone, co daje piękny widok na Warszawę .
- Kurczę, ale tu ładnie ! - mówi Ola podchodząc do " ściany " z widokiem na Warszawę .
Powoli zapadał zmrok, więc niedługo miasto będzie mieniło się milionami świateł .
- Prawda ? - uśmiecham się patrząc jak stoi przy szybie i ogląda .
- Mieszkasz sam ? - pyta mnie .
- Właściwie to nie . To mieszkanie jest moje ale ogólnie nadal jestem zarejestrowany u rodziców . Tutaj mieszkam jak chcę być sam ... no i ostatnio coraz częściej więc myślę, że się tu przeprowadzę .
- Jest super . Chciałabym mieć taki widok z okna .
- Jak zostaniesz dłużej to zobaczysz jak pięknie jest nocą . - mówię i podchodzę bliżej .
- Chętnie zostanę ... To może dzwonimy po pizzę ? - proponuje .
- Tak, dzwonimy. A jaką chcesz ?
- Wszystko jedno, dzisiaj zdam się na Ciebie .
- Może po prostu Margaritę ?
- Okej .
Więc zamawiam jedzenie, będzie za 20 min . Szybko zbieram ubrania z podłogi, śmieci z blatu i stołu. Mieszkanie już czyste. W miarę możliwości ...
Wyciągam colę i sprite z lodówki .
- Czego się napijesz ? - pytam .
Wtedy czuję jej ręce na moich plecach .
- Zostaw. Na razie chodź .
- Nie napijesz się niczego ?
- Na razie nie. Poczekam na jedzenie . Chodź.
Ciągnie mnie za rękę na kanapę .
- Mów co się dzieje . - mówi i siada .
- To nie takie proste ...
- A co się stało ?
- Nie wiem od czego zacząć ... - muszę jej powiedzieć .
- Najlepiej od początku. - mówi .- Mi możesz powiedzieć wszystko, wiesz ?
- Wiem, ale to dotyczy też Ciebie ...
- Jak to ?
- Obiecaj mi coś.
- Ale co ?
- Obiecaj, że jak to usłyszysz to nie wyjdziesz stąd, nie pobijesz, nie nakrzyczysz i nie uciekniesz. Obiecaj, że porozmawiamy jak dorośli ludzie. Błagam, to ważne . - mówię już naprawdę błagając . Ściska mi żołądek w panice, że to może być nasze ostatnie spotkanie . Nie chcę jej za nic na świecie stracić.
- No ... no dobrze . Obiecuję . - widzę, że przez chwilę wahała się nad odpowiedzią .
- Więc ... dzisiaj rozmawiałem z Robertem . On mało wczoraj wypił i dobrze pamięta co się działo . Dokładnie cały wieczór .
- Noo ...
- I mówił, co robiliśmy cały wieczór ...
- Noo ...
- I podobno ... właściwie to już wiesz, że się całowaliśmy i ...
- Tak, to wiem ... - mówiąc to zaczerwieniła się na twarzy . Jest taka ładna .
- Tylko, że właściwie stało się coś więcej ... znaczy między nami .
- Co ale jak to ?!
Wtedy mówię jej dokładnie to samo co mi Robert ... o naszych czułościach i ... o tym, że się kochaliśmy . Miejsce jest nie ważne, aż wstyd się przyznać. Tak w ogóle to głupio do czegokolwiek się przyznać. W takim miejscu i w takim stanie ? To wcale nie miało tak być. Dobrze, że oboje tego nie pamiętamy ... chociaż w sumie nie wiem, czy tak dobrze .
Widzę smutek i frustrację na jej twarzy.
- Jest mi strasznie głupio, że tak wyszło . Nie powinienem tyle pić ... gdyby nie to do niczego by nie doszło . Bardzo Cię za to przepraszam i mam nadzieję, ze mi wybaczysz . Wiesz, że ja też tego nie pamiętam ... przepraszam ...
- Nie ... jest ... eee... nie jest dobrze w sumie . Ale masz rację, powinniśmy porozmawiać.
- Dziękuję .
- Nie masz za co ... i co teraz ... ?
- No właśnie mam propozycję, ale ... nie wiem czy będziesz umiała ...
- Ja proponuję zapomnieć ...
- Chciałem to samo . A będziesz umiała zapomnieć o tym, że Ci to powiedziałem ? Bo samego wydarzenia... no nie pamiętamy..
- Tak . I myślę, że nam to pomoże . Wiesz, może Robert nas wkręca ... w każdym razie ... zapomnijmy o tym, hm ? Będzie lepiej jak nie będziemy o tym rozmawiać, mam nadzieję, że to nie zepsuje naszego kontaktu .
- Też tak myślę .Wow zniosłaś to naprawdę dobrze ...
- Może dlatego, że rano myślałam, że mogliśmy coś takiego zrobić. Ale skoro tego nie pamiętamy do damy radę . No i nie mówmy o tym nikomu ... mam nadzieję, że Rob też nie powie ?
- Nie no co Ty .
- To dobrze .
- Jesteś niesamowita wiesz ? - mówię patrząc na nią z podziwem .
- Nie, to po prostu dlatego, że Cię lubię . - uśmiecha się do mnie . - Na każdego innego bym się pewnie obraziła .
- No to miło ... - tym razem chyba ja się zrobiłem czerwony. Pieprzone uczucie motylków w brzuchu .
- Mam do Ciebie pytanie ...
- Słucham ?
- Czemu mówisz mi o tym dopiero teraz ? Miałeś na to cały dzień .
- Tak, ale chciałem spędzić z Tobą miłe popołudnie ... i nie chciałem go psuć .
- I udało się to popołudnie ?
- Bardzo . No i nie chciałem żebyś mi uciekła albo żebyśmy o takich rzeczach rozmawiali publicznie .
- I tym się przejmowałeś cały czas ?
- Tak ...
- Uwielbiam Cię , wiesz ? - mówiąc to obejmuje mnie za szyję .
- Masz farta, bo nie wiem czemu ale też Cię uwielbiam .
- No to się cieszę .
Odsunęła się kawałek tak, że jej twarz była teraz idealnie naprzeciwko mojej .
Nagle ona była jeszcze piękniejsza niż zwykle . Patrzyła prosto w moje oczy.
Coś mnie tknęło i pochyliłem się w jej stronę i kiedy jej twarz była tuż przy mojej zadzwonił jej telefon .
Automatycznie się cofnąłem.
- Przepraszam, muszę odebrać . Wiesz, mama . - uśmiecha się przepraszająco i odbiera .
- Okej .
Opieram się o górę kanapy ...
Mogło być ciekawie, mogłem ją pocałować. W tej jednej chwili byłaby tylko moja ...
Słyszę, że jest zdenerwowana . Prawie krzycząc, pyta mamę co się stało i w jakim ktoś jest stanie .
Co mogło się stać?
Rozłącza się i wraca z kuchni .
Jest zdenerwowana, trzęsą jej się ręce, po policzku lecą jej łzy .
Podrywam się z kanapy .
- Co się stało ?
- Mój brat ... jest .. w szpitalu . - mówi między szlochami .
- Ale co mu się stało ?
- Przedawkował ... jeszcze nie wiadomo co ... - teraz to Ola już płacze .
- No to chodź, jedziemy tam . - mówię i idę w stronę drzwi .
- Nie mogę . Nie wpuszczają nikogo poza rodzicami . Paweł został u kolegi, a ja powiedziałam mamie, że nocuję u Weroniki ... - mówi powoli, próbując się opanować .
- Aha ... ale ja Cię stąd nie wypuszczę w takim stanie . Zostajesz u mnie . - mówię .
- Nie, nie mogę ... spędziłeś ze mną cały dzień, więc pewnie masz dość .
- Nie mam Cię dość, zostajesz i koniec ! - mówię .
Łzy lecą jej po policzku i znowu zaczyna szlochać.
- Dziękuję . - szepce i przytula się do mnie .
Obejmuję ją i stoimy chwilę w ciszy .
Wtedy słychać dzwonek do drzwi.
- To pizza, poczekaj otworzę . - wstaję z kanapy i idę do drzwi .
Po chwili wracam z dużą Margaritą i siadam obok Oli .
- Skoczę po ketchup i coś do picia, hm ?
- Okej . - ton jej głosu jest smutny .
Widać, że jest załamana .
- Co brał ? - pytam siadając .
- Nie wiem ... na razie starają się go uratować.
- Przepraszam , nie powinienem pytać . - trochę się peszę jej łzami .
- Nie, jest okej. Wiem, że chcę pomóc .
- Bierz kawałek . - pokazuję na pudełko . I sam biorę jeden ...
- Nie dzięki, przeszedł mi apetyt. - podciąga kolana pod brodę .
- Musisz coś zjeść. - sam podaję jej kawałek . - Wiem, że źle się czujesz, ale jesteś głodna i proszę to zjeść albo sam Ci to wcisnę, jasne ?
- No dobrze ... - zabiera kawałek i je .
Posiłek mija w ciszy . Tej krępującej i pełnej bólu .
Włączam telewizor i oglądamy jakieś wiadomości.
Wiem, że ona się na nich nie skupia . Ja też nie bardzo ...
Tylko co tu dalej zrobić ?
Nie wiem jak zacząć temat, co powiedzieć . Jak powiem coś innego pomyśli, że mi nie zależy . Jak powiem o nim to się rozklei .
- Wojtek ... - sama zaczyna rozmowę .
- Tak ?
- Może pójdę wziąć prysznic czy coś ... pomoże mi, hm ?
- Dobry pomysł . Dam Ci jakąś koszulkę do spania.
- Jak możesz ... chyba, że pojedziemy do mnie i zabierzemy moje rzeczy.
- Eee nie. Jak tam pojedziemy będzie Ci gorzej ... Chodź . Znajdziemy jakąś .
Otwieram szafę i Ola wybiera sobie koszulkę .
Wzięła czerwoną z obrazkiem i napisem Playboy .
Daję jej jeszcze ręcznik i Ola zajmuje łazienkę .
Słyszę szum wody i przypominam sobie o pandzie, która została w samochodzie .
Pójdę po nią ... może Oli będzie jakoś lepiej ... czy coś .
Zajęło mi to około 15 minut, bo jeszcze musiałem wracać, żeby zamknąć samochód .
Kiedy wszedłem do mieszkania, Ola siedziała w kącie przy oknie i oglądała już prawie całkiem ciemną Warszawę .
- Proszę . - posadziłem pandę obok, a ona ją objęła . - Pomożesz mi nie zapomnieć o tym wszystkim ?
- Jasne, że tak . - siadam obok .
- Ten reporter wtedy w klubie ... pytał Cię o kluby, że niby masz się przenieść. To prawda ? Czy po prostu dyplomatycznie go okłamałeś ? - wygląda na to, że desperacko szuka tematu.
- Tak, pojawiły się przypuszczenia o tym, że będzie transfer .
- Dokąd byś chciał ?
- Nie wiem ... chętnie zostałbym tu w Legii . Ale wiesz ... inny klub to nowe doświadczenia, więcej pracy i nowe umiejętności . Tylko, że nie chcę iść do jakiegoś klubu tylko po to żeby mi dużo płacili za siedzenie na ławce . Potrzebny taki klub z klasą, z historią ... wiem, że nie ma co marzyć o Realu albo Barcelonie . Ale może coś ... co nie jest na szczycie, a potrzebuje dobrego bramkarza, żeby mógł wrócić na szczyt albo w końcu do niego dojść . Taki klub w którym byłbym potrzebny .
- To wspaniałe, wiesz ? Że nie lecisz na pieniądze .
- A Ty gdzie mnie widzisz w najbliższej przyszłości ?
- Nie wiem ... może gdzieś w Niemczech ? Bundesliga na wysokim poziomie . Może w Bayernie Monachium ? Może w Leverkusen ... albo jako czwarty Polak w Borussi Dortmund ? - uśmiecha się do mnie .
- Może . To całkiem niezły pomysł bo byłbym blisko Polski i mógłbym często przyjeżdżać .
- Właśnie.
Ma mokre włosy i siedzi z kolanami pod brodą, jej proste włosy się zakręciły, teraz na końcówkach ma loki. Wygląda cudownie na tle Warszawy błyskającej milionami światełek .
- Jesteś piękna, wiesz ? - sam nie wiem dlaczego to powiedziałem .
Popatrzyła na mnie chyba lekko zdziwiona .
- Dziękuję to ... przemiłe . - dotyka dłonią mojego policzka . - Tylko co mi po tym, skoro mój brat walczy o życie w szpitalu .
Szybko cofa rękę .
- Brał już kiedyś ? - pytam rzeczowo .
- Tak ... już dosyć długo . Palił i brał ...
- Zależy co wziął teraz . Jeżeli już kiedyś tak brał ma spore szanse na przeżycie . - mówię i przysuwam się do niej tak, że siedzimy ramię w ramię .
- A ja o tym wiedziałam i nic nie powiedziałam ani Mamie, ani Tacie ... to moja wina . Gdyby oni wiedzieli daliby mu jakiś szlaban, żeby nie wychodził z domu, zapisali na odwyk ... cokolwiek ! A tak ? Leży w szpitalu i nie wiadomo czy wyjdzie żywy .
- Po pierwsze to nie Twoja wina . Nie mówiłaś rodzicom bo broniłaś brata, to normalne . On też by Cię bronił w takiej sytuacji . Po drugie odwyk nie zawsze pomaga . A po trzecie Twój brat nie był aż tak bardzo uzależniony skoro rodzice nie zauważyli, że bierze narkotyki . To jeszcze bardziej zwiększa jego szanse na przeżycie .
- Na pewno ? - znów łzy ciekną jej po policzku .
- Tak . Dam Ci chusteczkę . - poszedłem do szafki i wyciągnąłem paczkę chusteczek .- Trzymaj . Nie mogę patrzeć na łzy Kobiety . - podaję jej paczkę i dłonią ocieram kilka łez z jej ciepłego policzka .
- Dziękuję, że jesteś . - wtula się w moją rękę . - Nadal masz duże dłonie . - uśmiecha się przez łzy .
- Raczej się nie zmniejszą . - też się uśmiecham i znowu siadam obok niej .
- Wiem, ale to dobrze . Czuję się w nich bezpieczna ... - przytula się do mnie .
- To dobrze . - obejmuję ją ramieniem . - Wiesz co ? Teraz ja wezmę prysznic i zaraz wrócę, okej ? Będę już tylko do Twojej dyspozycji .
- Spoko . Ja poczekam . - uśmiecha się .
Idę do łazienki i od razu wchodzę pod prysznic .
Ciepła woda spływa po moim ciele,a myśli krążą wokół Oli i jej życia .
Ma tyle spraw na głowie . Do tego trochę problemów . Znajdzie się tam miejsce dla mnie ?
I czy ona w ogóle chce znaleźć dla mnie miejsce ... Chociaż mówi, że mnie lubi to czemu miałaby nie pokochać ?
Nie lubię tego uczucia . Niepewność to najgorsze co może mnie spotkać. Zwykle jestem pewny siebie i nie tracę czasu na zastanawianie się nad moją pozycją w czyimś życiu .
Ale teraz to co innego .
Ciekawe jak to było się z nią całować? Trochę szkoda, że tego nie pamiętam ... no jest mi głupio że wyszło tak, a nie inaczej ale nic z tym nie zrobię .
Chciałbym ją pocałować.
Damian jest jebanym farciarzem . Byli ze sobą długo, miał ją tylko dla siebie . Ciekawe czy z nią ...
Nie no, starczy tego . Za daleko pojechałem z tymi myślami .
Ale teraz jego czas się skończył i może w końcu ona będzie z kimś kto jej to szczęście da ( czytaj : ze mną ).
Wychodzę spod prysznica i zakładam same bokserki .
Dobra ... może jednak dorzucę koszulkę .
Wychodzę z łazienki, a Ola siedzi i ogląda ... Spondgeboba ?
- Co Ty kreskówki oglądasz ? - śmieję się i siadam obok .
- Zawsze mnie odprężają . Zaraz się kończy.
- Spoko, oglądajmy .
- Wygodna kanapa, myślę, że będzie mi się dobrze spało . - mówi przełączając kanał .- co włączyć ?
- Nie wiem w telewizji nie ma nic ciekawego na razie . I nie będziesz spała na kanapie .
- Będę .
- No nie, ja śpię na kanapie, a Ty na łóżku .
- Nie ! Ja śpię na kanapie, kurde, no .
- Jesteś pewna, że chcesz się dalej kłócić ?
- Taaaak ? No bo przecież nie będziesz mnie trzymać do góry nogami za oknem, co ? - patrzy na mnie z uśmiechem . - Nie będziesz ... prawda ? - dodaje mniej pewnie .
- Nieee ... skąd ten pomysł ? - ale za to mam inny ... plan .
- Może z parku i tego jak wisiałam nad stawkiem ?
- Myślę, że skoro tak Ci się nie podobało ... - powoli wstaję z kanapy . - To jednak nie chcesz się więcej ze mną kłócić .
- A jeżeli chcę ? - uśmiecha się wyzywająco .
- To możesz się bać ...
- Czego ?
- Tego ! - łapię ją w pasie i przenoszę na łóżko . - Śpisz tu i koniec .
- Bo co ?
- Bo to .
Zaczynam ją łaskotać po brzuchu i plecach.
- Ała! Ała , Ała ! Weź już starczy noo ... !!! - krzyczy między spazmami śmiechu .
- Nie , jeszcze chwilę . - nadal ją łaskoczę .
Po jeszcze kilku seriach łaskotek, daję jej spokój .
Ola leży na łóżku i próbuje opanować oddech .
- I co ? Śpisz na łóżku ? - pytam leżąc obok .
- Pod warunkiem, że przestaniesz się nade mną znęcać to tak . - mówi między szybkimi oddechami .
- Ja zawsze będę z Tobą wygrywał ! - śmieję się patrząc jak leży na plecach i już prawie uspokoiła oddech . - Chcesz się napić?
- Nie !
Wchodzi na mnie i siada mi na brzuchu .
- Chociaż raz ja się poznęcam . - śmieje się i próbuje znaleźć miejsce, w którym mam łaskotki .
Ciekawe czy jej się uda ?
- O kurwa ... nie , nie , nie nie ! - znalazła .
Przez kolejne 2 minuty to ja jestem brutalnie maltretowany łaskotkami .
- Nie, aua ! Starczy tego ! Hahahahahahahahahaha , oj no weź już przestań no . - błagam ją między próbami złapania powietrza .
- No dobra, ale się nie chwal, że zawsze wygrywasz . - Na moją prośbę Ola przestaje i w końcu normalnie oddycham .
Ona chyba też się zmęczyła, ale uśmiech nie schodzi jej z twarzy .
- Pff, jeszcze zobaczymy . - uśmiecham się i siadam .
Ola nie zeszła ze mnie więc siedzi mi na kolanach. I chyba nie zamierza schodzić. A ja w sumie nie mam zamiaru ją o to prosić.
- Masz ładne oczy ... - mówi Ola i obejmuje mnie za szyję, tak, że jedna jej ręka mierzwi moje włosy, a druga oplata mój kark . - Takie ... głębokie .
Ooo no dobra, teraz nie ma już odwrotu. Chcę ją pocałować, muszę ją pocałować i tak, zrobię to właśnie teraz .
- A Ty jesteś niesamowicie piękna . - to jedyne co zdążyłem powiedzieć, zanim jej usta zetknęły się z moimi.
Czuję jej delikatne wargi na moich ustach.
Obejmuję ją w pasie i przyciskam mocniej do siebie.
W tej jednej chwili jest tylko moja .
Jest cudowna, wspaniale całuje, nie chcę jej wypuszczać .
Jednak po chwili nasze usta się odrywają i cudowna pieszczota kończy się .
- Możesz tak cudownie, jeszcze raz ? - pyta mnie nie otwierając oczu .
- Ile tylko zechcesz ... - tym razem to moje dłonie mierzwią jej zakręcone włosy .
- Chcę jeszcze troszkę ... troszkę tylko . - powieki nadal ma przymknięte i pochyla się w moją stronę .
Tym razem trwa to dłużej .
Jest czuła, naładowana emocjami .
Teraz jej dłonie są na moich plecach i mocno mnie obejmują .
Czuję jej potrzebę bycia kochanym, jej smutek i ból .
Każde dotknięcie ust jest naładowane czułością ... tylko czy miłością też ?
Nigdy nie mam z tym problemu, zwykle jak całuję się z laską nie myślę o tym, czy kocha mnie tak bardzo jak ja ją ( w sumie najczęściej ich nie kochałem ... ), tylko na tym, że jest fajną laską i się ze mną całuje .
W tej sytuacji to ja ją kocham i nie jestem pewien, czy ona czuje to samo .
Ale nie wygląda na dziewczynę, która całuje się z byle kim i z byle powodu . Nie jest taka jak inne z którymi się spotykałem . Starczy tego ...
Teraz pora skupić na pocałunku i na Oli .
Chociaż raz na kimś innym niż na mnie .
Powoli zaczyna brakować nam tchu ... ale nie chcę tego przerwać, ona też .
Jeszcze kilka czułych buziaków i pocałunek się kończy .
Patrzę na nią.
Niczego więcej w tej chwili nie potrzebuję ... nagle tuż za oknem rozbłysło, aż w całym mieszkaniu zrobiło się jasno . Niecałą sekundę później zaczęło grzmieć.
Urokiem mieszkania na 20 piętrze podczas burzy są niestety bardziej słyszalne grzmoty... ale nieźle wyglądają błyskawice, które przecinają niebo .
Gdy zaczęło grzmieć Ola jakoś pobladła .
- Coś się stało ? - pytam .
- Nie, nie . Nic . - mówi i bierze telefon. - Mama napisała . Dawid żyje. Stan jest stabilny . - uśmiecha się z ulgą .
- To wspaniale. Mówiłem, że tak będzie ? - też czuję sporą ulgę . - Słuchaj, rozłożę sobie kanapę, co ? Widzę, że Tobie też chce się spać .
- Taaak ... kac jeszcze trochę trzyma . - kładzie się na łóżku . Na kolejny grzmot aż podskakuje i znowu siada .
- Boisz się burzy ? - pytam .
- Nie ? Po prostu ... tak nagle zagrzmiało, że ... się zdziwiłam . - mówi zacinając się .
- Jesteś pewna ?
- Tak ... - odpowiada mało pewnie .
- Jak coś to możesz spać ze mną ... - proponuję .
- Nie ... dam sobie radę, dziękuję . - uśmiecha się .
Chyba się boi i wciska mi kit ... zobaczymy co będzie jak pójdziemy spać.
Rozkładam swoją kanapę i kładę się spać.
- Dobranoc Wojtek . - uśmiecha się i sama wchodzi pod kołdrę .
- Dobranoc Olu . - gdy moja głowa dotyka poduszki już prawie śpię .
Jest 22 . dopiero teraz czuję zmęczenie .
Po 5 minutach już zasypiam . W tle słyszę grzmoty i pioruny .
- Wojtek ... - ktoś stoi nad łóżkiem i mnie woła ... właściwie szeptem . - Wojtek ...
Ola ?
- Co ? Która godzina ? - pytam sennie . Jeszcze nie do końca wiem, co się dzieje .
- 1 w nocy . Mogę spać z Tobą ? - pyta Ola stojąc nade mną .
- Wskakuj. - mówię z zamkniętymi oczami, podnosząc kołdrę .
- Dzięki . - czuję jej zimne ciało obok mnie .
- Już lepiej ? Czy nadal nie boisz się burzy ? - pytam .
- Trochę lepiej ale jeszcze trochę się jej boję . - mówi leżąc obok .
- Masz jakiś uraz do burzy ? Czy to pretekst żeby mi wskoczyć do łóżka ? - układam się na boku i podpieram głowę na ręce .
- Bardzo zabawne, wiesz ? Mam fobię przed burzą ... nie wiem jak to się nazywa ale jest straszne . A tutaj jeszcze głośniej wszystko słychać. - mówi i patrzy na mnie .
Pioruny co chwilę rozświetlają całe mieszkanie .
Po jednym naprawdę wielkim grzmocie wysadziło korki . Telewizor na czuwaniu zgasł, a za oknem cała dzielnica zniknęła w mroku .
Na dźwięk tego grzmotu, Ola przysunęła się do mnie .
Całkiem miło, nie powiem, że nie .
- Chyba serio się boisz ...
- No nie mów ? - odpowiada przysuwając się. Niemal mnie dotyka .
- No to chodź . - obejmuję ją i przysuwam całkiem do siebie . - Lepiej ?
- Czy ja wiem ... - poczułem jej ręce na moich plecach . - Może i tak . Spróbuję zasnąć, a jak mi się uda to znaczy, że jest lepiej .
Miłe uczucie jak przestraszona dziewczyna się do mnie przytula ...
Co się ze mną dzieje ?
Zwykle byłem cyniczny i raczej nie przywiązywałem się do dziewczyn .
Ona mnie zmienia i chyba się tego boję . Zachowajmy resztki ... zimna ?
- Rozbudziłaś mnie. Teraz przez jakiś czas ja nie zasnę ... i co teraz ? - pytam mając już pomysł .
- No nie wiem ...
- Ja wiem . - w ciemnościach szukam jej ust .
- Poczekaj, pomogę Ci . - ujmuje moją twarz w obie ręce i bez problemu znajduje moje usta .
Znowu jestem gdzieś, nie wiadomo gdzie . Ale czuję, jakbym się unosił .
Na każdy dźwięk burzy, Ola drży na całym ciele .
Przekładam się tak, że w tej chwili jestem nad nią .
W takiej pozycji moglibyśmy spokojnie się ...
Wow . Stop . Znowu za daleko pojechałem .
Jebane hormony .
Chwilę później ona przerywa pocałunek .
- Starczy tego dobrego. - szepce mi do ucha . - Wiesz, że jutro musisz mnie podwieźć do szkoły ?
- Serio chcesz jutro iść do szkoły ? - pytam nie wierząc. I opanowując swoje hormony ... - Przecież to ostatni dzień, no błagam .
- Tak, ale jutro sobie uciekamy . Tak jak co roku ... idziesz z nami ? - pyta i głaszcze mnie po policzku .
- Chętnie, ale nie chcę być jedynym facetem wśród was . - mówię i kładę się obok niej .
- Ale nie będziesz ! Weronika bierze Marcina, Karolina Michała , a Kasia Pitera . - kładzie głowę na mojej klacie . - No proszeeeee . - całuje mnie w policzek .
No nie . Zaczynam ulegać ... wiedziałem, że kiedyś , któraś laska znajdzie na mnie sposób . Ale żeby tak szybko ?
- No nie wiem ... nie będę przeszkadzać?
- Nie . I spędzimy kolejny dzień razem . - kolejny buziak .
Broń się Wojtek, nie daj się .
- No serio nie wiem ...
- Proszę . Proszę . Proszę . Proszę . Proszę . - przytula się i mierzwi mi włosy .
Dobra, dłużej się nie obronię ...
- No niech Ci będzie ... - uśmiecham się . Ale nie bezinteresownie . - Pod warunkiem, że jeszcze trochę mnie pocałujesz, hm ? Bo nadal mam wątpliwości ...
- Sprytne, Wojciechu . Ale niech Ci będzie . - wchodzi na mnie i całuje w usta .
Pocałunek trwa ponad minutę i jest wspaniały . Czuję jej ciepło i teraz jestem pewien, że też coś do mnie czuje .
- Ale myślę, że jak chcemy wstać rano, to powinniśmy iść spać . - mówi i układa się obok mnie .
- Ale ja nie chcę ... - mówię jej na przekór . Ale fakt, że czuję zmęczenie .
- Pff ... i tak wstaniesz .
- Ciekawe jak ?
- Zmuszę Cię . - Odwraca się twarzą do mnie i wtula w moje ramiona .
- Ola ... poczekaj . Muszę Cię o coś spytać...
Teraz albo nigdy. Nie będę żył w niepewności .
- No słucham .
- Chcesz spróbować ... no wiesz ... być razem ? - pytam i o dziwo się jąkam .
Super .
- Proponujesz mi chodzenie ? - upewnia się .
- Tak ... właściwie to tak . - tu już jestem pewien siebie .
- Chcę . - dostałem buziaka . - Dobranoc, chłopaku .
- Dobranoc, dziewczyno . - też ją całuję . W czoło ...
Grzmot .
- Przytulisz mnie mocniej ... kochanie ? - słyszę jej cieniutki i przestraszony głos .
- Jasne .
Niecałe 10 minut później Ola śpi .
Ja leżę dłużej i myślę o tym, co się dzisiaj stało .
Dowiedziałem się, że się z nią całowałem i przespałem .
A teraz , kilka godzin później , całuję się z nią w nocy, w moim domu, na mojej kanapie . śpimy w jednym łóżku i ... i jesteśmy parą .
Za dobrze się układa ... ciekawe co spieprzę ?
Na razie w dupę z tym ... chyba jestem szczęśliwy .
Aaa no i ... ona mnie rozmiękcza . Staję się ciepły i kochany to straszne .
Chyba pora się przyzwyczaić .
Dla niej jestem w stanie być miłym i ... kochanym ?
Tak . Dokładnie .
Zaczynam wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia . Całkowicie w nią wierzę ... od kiedy spotkałem ją na treningu .
W końcu to zrobiłem ... w końcu się zakochałem .
- Wow . Mieszkasz w apartamentowcu ? - pyta Ola, gdy podjeżdżamy pod moje mieszkanie .
Duży, wysoki i przeszklony budynek rzeczywiście robi wrażenie . Jest to jeden z najlepszych apartamentowców w Warszawie .
- Tak, konkretnie na dwudziestym piętrze .
- Ooo no widzisz. Nieźle . Chętnie obejrzę .
- Tylko wiesz, że mam mały bałagan, przepraszam . Spróbuję to ogarnąć.
- Spokojnie, pomogę Ci .
- Nie, daj spokój . Chodźmy .
Wysiadamy z samochodu i wchodzimy do budynku, następnie jedziemy windą na 20 piętro .
Wchodzimy do mojego mieszkania w którym panuje ... totalny rozpierdol .
- Kurcze ... strasznie Cię przepraszam . - głupio mi ... powaga .
- Nie no okej ... - mówi ogarniając wzrokiem chaos panujący w mieszkaniu .
Na podłodze walają się moje ciuchy ( których nie posprzątałem ). Na blacie mam pełno porozrzucanych pudełek, kartoników . Zasłonięte okna .
Mimo to mieszkanie prezentuje się całkiem dobrze . Po wejściu widzimy duże podwójne łóżko za którym jest przeszklona ściana, która zajmuje całą długość mieszkania . Naprzeciwko łóżka jest salon czyli kanapa, dwa fotele i telewizor . Do tego komoda i kilka szafek i duża szafa z ubraniami . Po lewej stronie znajduje się kuchnia, która jest odgrodzona od reszty mieszkania barkiem . Drzwi do łazienki są tuż obok . Od strony ulicy całe mieszkanie jest przeszklone, co daje piękny widok na Warszawę .
- Kurczę, ale tu ładnie ! - mówi Ola podchodząc do " ściany " z widokiem na Warszawę .
Powoli zapadał zmrok, więc niedługo miasto będzie mieniło się milionami świateł .
- Prawda ? - uśmiecham się patrząc jak stoi przy szybie i ogląda .
- Mieszkasz sam ? - pyta mnie .
- Właściwie to nie . To mieszkanie jest moje ale ogólnie nadal jestem zarejestrowany u rodziców . Tutaj mieszkam jak chcę być sam ... no i ostatnio coraz częściej więc myślę, że się tu przeprowadzę .
- Jest super . Chciałabym mieć taki widok z okna .
- Jak zostaniesz dłużej to zobaczysz jak pięknie jest nocą . - mówię i podchodzę bliżej .
- Chętnie zostanę ... To może dzwonimy po pizzę ? - proponuje .
- Tak, dzwonimy. A jaką chcesz ?
- Wszystko jedno, dzisiaj zdam się na Ciebie .
- Może po prostu Margaritę ?
- Okej .
Więc zamawiam jedzenie, będzie za 20 min . Szybko zbieram ubrania z podłogi, śmieci z blatu i stołu. Mieszkanie już czyste. W miarę możliwości ...
Wyciągam colę i sprite z lodówki .
- Czego się napijesz ? - pytam .
Wtedy czuję jej ręce na moich plecach .
- Zostaw. Na razie chodź .
- Nie napijesz się niczego ?
- Na razie nie. Poczekam na jedzenie . Chodź.
Ciągnie mnie za rękę na kanapę .
- Mów co się dzieje . - mówi i siada .
- To nie takie proste ...
- A co się stało ?
- Nie wiem od czego zacząć ... - muszę jej powiedzieć .
- Najlepiej od początku. - mówi .- Mi możesz powiedzieć wszystko, wiesz ?
- Wiem, ale to dotyczy też Ciebie ...
- Jak to ?
- Obiecaj mi coś.
- Ale co ?
- Obiecaj, że jak to usłyszysz to nie wyjdziesz stąd, nie pobijesz, nie nakrzyczysz i nie uciekniesz. Obiecaj, że porozmawiamy jak dorośli ludzie. Błagam, to ważne . - mówię już naprawdę błagając . Ściska mi żołądek w panice, że to może być nasze ostatnie spotkanie . Nie chcę jej za nic na świecie stracić.
- No ... no dobrze . Obiecuję . - widzę, że przez chwilę wahała się nad odpowiedzią .
- Więc ... dzisiaj rozmawiałem z Robertem . On mało wczoraj wypił i dobrze pamięta co się działo . Dokładnie cały wieczór .
- Noo ...
- I mówił, co robiliśmy cały wieczór ...
- Noo ...
- I podobno ... właściwie to już wiesz, że się całowaliśmy i ...
- Tak, to wiem ... - mówiąc to zaczerwieniła się na twarzy . Jest taka ładna .
- Tylko, że właściwie stało się coś więcej ... znaczy między nami .
- Co ale jak to ?!
Wtedy mówię jej dokładnie to samo co mi Robert ... o naszych czułościach i ... o tym, że się kochaliśmy . Miejsce jest nie ważne, aż wstyd się przyznać. Tak w ogóle to głupio do czegokolwiek się przyznać. W takim miejscu i w takim stanie ? To wcale nie miało tak być. Dobrze, że oboje tego nie pamiętamy ... chociaż w sumie nie wiem, czy tak dobrze .
Widzę smutek i frustrację na jej twarzy.
- Jest mi strasznie głupio, że tak wyszło . Nie powinienem tyle pić ... gdyby nie to do niczego by nie doszło . Bardzo Cię za to przepraszam i mam nadzieję, ze mi wybaczysz . Wiesz, że ja też tego nie pamiętam ... przepraszam ...
- Nie ... jest ... eee... nie jest dobrze w sumie . Ale masz rację, powinniśmy porozmawiać.
- Dziękuję .
- Nie masz za co ... i co teraz ... ?
- No właśnie mam propozycję, ale ... nie wiem czy będziesz umiała ...
- Ja proponuję zapomnieć ...
- Chciałem to samo . A będziesz umiała zapomnieć o tym, że Ci to powiedziałem ? Bo samego wydarzenia... no nie pamiętamy..
- Tak . I myślę, że nam to pomoże . Wiesz, może Robert nas wkręca ... w każdym razie ... zapomnijmy o tym, hm ? Będzie lepiej jak nie będziemy o tym rozmawiać, mam nadzieję, że to nie zepsuje naszego kontaktu .
- Też tak myślę .Wow zniosłaś to naprawdę dobrze ...
- Może dlatego, że rano myślałam, że mogliśmy coś takiego zrobić. Ale skoro tego nie pamiętamy do damy radę . No i nie mówmy o tym nikomu ... mam nadzieję, że Rob też nie powie ?
- Nie no co Ty .
- To dobrze .
- Jesteś niesamowita wiesz ? - mówię patrząc na nią z podziwem .
- Nie, to po prostu dlatego, że Cię lubię . - uśmiecha się do mnie . - Na każdego innego bym się pewnie obraziła .
- No to miło ... - tym razem chyba ja się zrobiłem czerwony. Pieprzone uczucie motylków w brzuchu .
- Mam do Ciebie pytanie ...
- Słucham ?
- Czemu mówisz mi o tym dopiero teraz ? Miałeś na to cały dzień .
- Tak, ale chciałem spędzić z Tobą miłe popołudnie ... i nie chciałem go psuć .
- I udało się to popołudnie ?
- Bardzo . No i nie chciałem żebyś mi uciekła albo żebyśmy o takich rzeczach rozmawiali publicznie .
- I tym się przejmowałeś cały czas ?
- Tak ...
- Uwielbiam Cię , wiesz ? - mówiąc to obejmuje mnie za szyję .
- Masz farta, bo nie wiem czemu ale też Cię uwielbiam .
- No to się cieszę .
Odsunęła się kawałek tak, że jej twarz była teraz idealnie naprzeciwko mojej .
Nagle ona była jeszcze piękniejsza niż zwykle . Patrzyła prosto w moje oczy.
Coś mnie tknęło i pochyliłem się w jej stronę i kiedy jej twarz była tuż przy mojej zadzwonił jej telefon .
Automatycznie się cofnąłem.
- Przepraszam, muszę odebrać . Wiesz, mama . - uśmiecha się przepraszająco i odbiera .
- Okej .
Opieram się o górę kanapy ...
Mogło być ciekawie, mogłem ją pocałować. W tej jednej chwili byłaby tylko moja ...
Słyszę, że jest zdenerwowana . Prawie krzycząc, pyta mamę co się stało i w jakim ktoś jest stanie .
Co mogło się stać?
Rozłącza się i wraca z kuchni .
Jest zdenerwowana, trzęsą jej się ręce, po policzku lecą jej łzy .
Podrywam się z kanapy .
- Co się stało ?
- Mój brat ... jest .. w szpitalu . - mówi między szlochami .
- Ale co mu się stało ?
- Przedawkował ... jeszcze nie wiadomo co ... - teraz to Ola już płacze .
- No to chodź, jedziemy tam . - mówię i idę w stronę drzwi .
- Nie mogę . Nie wpuszczają nikogo poza rodzicami . Paweł został u kolegi, a ja powiedziałam mamie, że nocuję u Weroniki ... - mówi powoli, próbując się opanować .
- Aha ... ale ja Cię stąd nie wypuszczę w takim stanie . Zostajesz u mnie . - mówię .
- Nie, nie mogę ... spędziłeś ze mną cały dzień, więc pewnie masz dość .
- Nie mam Cię dość, zostajesz i koniec ! - mówię .
Łzy lecą jej po policzku i znowu zaczyna szlochać.
- Dziękuję . - szepce i przytula się do mnie .
Obejmuję ją i stoimy chwilę w ciszy .
Wtedy słychać dzwonek do drzwi.
- To pizza, poczekaj otworzę . - wstaję z kanapy i idę do drzwi .
Po chwili wracam z dużą Margaritą i siadam obok Oli .
- Skoczę po ketchup i coś do picia, hm ?
- Okej . - ton jej głosu jest smutny .
Widać, że jest załamana .
- Co brał ? - pytam siadając .
- Nie wiem ... na razie starają się go uratować.
- Przepraszam , nie powinienem pytać . - trochę się peszę jej łzami .
- Nie, jest okej. Wiem, że chcę pomóc .
- Bierz kawałek . - pokazuję na pudełko . I sam biorę jeden ...
- Nie dzięki, przeszedł mi apetyt. - podciąga kolana pod brodę .
- Musisz coś zjeść. - sam podaję jej kawałek . - Wiem, że źle się czujesz, ale jesteś głodna i proszę to zjeść albo sam Ci to wcisnę, jasne ?
- No dobrze ... - zabiera kawałek i je .
Posiłek mija w ciszy . Tej krępującej i pełnej bólu .
Włączam telewizor i oglądamy jakieś wiadomości.
Wiem, że ona się na nich nie skupia . Ja też nie bardzo ...
Tylko co tu dalej zrobić ?
Nie wiem jak zacząć temat, co powiedzieć . Jak powiem coś innego pomyśli, że mi nie zależy . Jak powiem o nim to się rozklei .
- Wojtek ... - sama zaczyna rozmowę .
- Tak ?
- Może pójdę wziąć prysznic czy coś ... pomoże mi, hm ?
- Dobry pomysł . Dam Ci jakąś koszulkę do spania.
- Jak możesz ... chyba, że pojedziemy do mnie i zabierzemy moje rzeczy.
- Eee nie. Jak tam pojedziemy będzie Ci gorzej ... Chodź . Znajdziemy jakąś .
Otwieram szafę i Ola wybiera sobie koszulkę .
Wzięła czerwoną z obrazkiem i napisem Playboy .
Daję jej jeszcze ręcznik i Ola zajmuje łazienkę .
Słyszę szum wody i przypominam sobie o pandzie, która została w samochodzie .
Pójdę po nią ... może Oli będzie jakoś lepiej ... czy coś .
Zajęło mi to około 15 minut, bo jeszcze musiałem wracać, żeby zamknąć samochód .
Kiedy wszedłem do mieszkania, Ola siedziała w kącie przy oknie i oglądała już prawie całkiem ciemną Warszawę .
- Proszę . - posadziłem pandę obok, a ona ją objęła . - Pomożesz mi nie zapomnieć o tym wszystkim ?
- Jasne, że tak . - siadam obok .
- Ten reporter wtedy w klubie ... pytał Cię o kluby, że niby masz się przenieść. To prawda ? Czy po prostu dyplomatycznie go okłamałeś ? - wygląda na to, że desperacko szuka tematu.
- Tak, pojawiły się przypuszczenia o tym, że będzie transfer .
- Dokąd byś chciał ?
- Nie wiem ... chętnie zostałbym tu w Legii . Ale wiesz ... inny klub to nowe doświadczenia, więcej pracy i nowe umiejętności . Tylko, że nie chcę iść do jakiegoś klubu tylko po to żeby mi dużo płacili za siedzenie na ławce . Potrzebny taki klub z klasą, z historią ... wiem, że nie ma co marzyć o Realu albo Barcelonie . Ale może coś ... co nie jest na szczycie, a potrzebuje dobrego bramkarza, żeby mógł wrócić na szczyt albo w końcu do niego dojść . Taki klub w którym byłbym potrzebny .
- To wspaniałe, wiesz ? Że nie lecisz na pieniądze .
- A Ty gdzie mnie widzisz w najbliższej przyszłości ?
- Nie wiem ... może gdzieś w Niemczech ? Bundesliga na wysokim poziomie . Może w Bayernie Monachium ? Może w Leverkusen ... albo jako czwarty Polak w Borussi Dortmund ? - uśmiecha się do mnie .
- Może . To całkiem niezły pomysł bo byłbym blisko Polski i mógłbym często przyjeżdżać .
- Właśnie.
Ma mokre włosy i siedzi z kolanami pod brodą, jej proste włosy się zakręciły, teraz na końcówkach ma loki. Wygląda cudownie na tle Warszawy błyskającej milionami światełek .
- Jesteś piękna, wiesz ? - sam nie wiem dlaczego to powiedziałem .
Popatrzyła na mnie chyba lekko zdziwiona .
- Dziękuję to ... przemiłe . - dotyka dłonią mojego policzka . - Tylko co mi po tym, skoro mój brat walczy o życie w szpitalu .
Szybko cofa rękę .
- Brał już kiedyś ? - pytam rzeczowo .
- Tak ... już dosyć długo . Palił i brał ...
- Zależy co wziął teraz . Jeżeli już kiedyś tak brał ma spore szanse na przeżycie . - mówię i przysuwam się do niej tak, że siedzimy ramię w ramię .
- A ja o tym wiedziałam i nic nie powiedziałam ani Mamie, ani Tacie ... to moja wina . Gdyby oni wiedzieli daliby mu jakiś szlaban, żeby nie wychodził z domu, zapisali na odwyk ... cokolwiek ! A tak ? Leży w szpitalu i nie wiadomo czy wyjdzie żywy .
- Po pierwsze to nie Twoja wina . Nie mówiłaś rodzicom bo broniłaś brata, to normalne . On też by Cię bronił w takiej sytuacji . Po drugie odwyk nie zawsze pomaga . A po trzecie Twój brat nie był aż tak bardzo uzależniony skoro rodzice nie zauważyli, że bierze narkotyki . To jeszcze bardziej zwiększa jego szanse na przeżycie .
- Na pewno ? - znów łzy ciekną jej po policzku .
- Tak . Dam Ci chusteczkę . - poszedłem do szafki i wyciągnąłem paczkę chusteczek .- Trzymaj . Nie mogę patrzeć na łzy Kobiety . - podaję jej paczkę i dłonią ocieram kilka łez z jej ciepłego policzka .
- Dziękuję, że jesteś . - wtula się w moją rękę . - Nadal masz duże dłonie . - uśmiecha się przez łzy .
- Raczej się nie zmniejszą . - też się uśmiecham i znowu siadam obok niej .
- Wiem, ale to dobrze . Czuję się w nich bezpieczna ... - przytula się do mnie .
- To dobrze . - obejmuję ją ramieniem . - Wiesz co ? Teraz ja wezmę prysznic i zaraz wrócę, okej ? Będę już tylko do Twojej dyspozycji .
- Spoko . Ja poczekam . - uśmiecha się .
Idę do łazienki i od razu wchodzę pod prysznic .
Ciepła woda spływa po moim ciele,a myśli krążą wokół Oli i jej życia .
Ma tyle spraw na głowie . Do tego trochę problemów . Znajdzie się tam miejsce dla mnie ?
I czy ona w ogóle chce znaleźć dla mnie miejsce ... Chociaż mówi, że mnie lubi to czemu miałaby nie pokochać ?
Nie lubię tego uczucia . Niepewność to najgorsze co może mnie spotkać. Zwykle jestem pewny siebie i nie tracę czasu na zastanawianie się nad moją pozycją w czyimś życiu .
Ale teraz to co innego .
Ciekawe jak to było się z nią całować? Trochę szkoda, że tego nie pamiętam ... no jest mi głupio że wyszło tak, a nie inaczej ale nic z tym nie zrobię .
Chciałbym ją pocałować.
Damian jest jebanym farciarzem . Byli ze sobą długo, miał ją tylko dla siebie . Ciekawe czy z nią ...
Nie no, starczy tego . Za daleko pojechałem z tymi myślami .
Ale teraz jego czas się skończył i może w końcu ona będzie z kimś kto jej to szczęście da ( czytaj : ze mną ).
Wychodzę spod prysznica i zakładam same bokserki .
Dobra ... może jednak dorzucę koszulkę .
Wychodzę z łazienki, a Ola siedzi i ogląda ... Spondgeboba ?
- Co Ty kreskówki oglądasz ? - śmieję się i siadam obok .
- Zawsze mnie odprężają . Zaraz się kończy.
- Spoko, oglądajmy .
- Wygodna kanapa, myślę, że będzie mi się dobrze spało . - mówi przełączając kanał .- co włączyć ?
- Nie wiem w telewizji nie ma nic ciekawego na razie . I nie będziesz spała na kanapie .
- Będę .
- No nie, ja śpię na kanapie, a Ty na łóżku .
- Nie ! Ja śpię na kanapie, kurde, no .
- Jesteś pewna, że chcesz się dalej kłócić ?
- Taaaak ? No bo przecież nie będziesz mnie trzymać do góry nogami za oknem, co ? - patrzy na mnie z uśmiechem . - Nie będziesz ... prawda ? - dodaje mniej pewnie .
- Nieee ... skąd ten pomysł ? - ale za to mam inny ... plan .
- Może z parku i tego jak wisiałam nad stawkiem ?
- Myślę, że skoro tak Ci się nie podobało ... - powoli wstaję z kanapy . - To jednak nie chcesz się więcej ze mną kłócić .
- A jeżeli chcę ? - uśmiecha się wyzywająco .
- To możesz się bać ...
- Czego ?
- Tego ! - łapię ją w pasie i przenoszę na łóżko . - Śpisz tu i koniec .
- Bo co ?
- Bo to .
Zaczynam ją łaskotać po brzuchu i plecach.
- Ała! Ała , Ała ! Weź już starczy noo ... !!! - krzyczy między spazmami śmiechu .
- Nie , jeszcze chwilę . - nadal ją łaskoczę .
Po jeszcze kilku seriach łaskotek, daję jej spokój .
Ola leży na łóżku i próbuje opanować oddech .
- I co ? Śpisz na łóżku ? - pytam leżąc obok .
- Pod warunkiem, że przestaniesz się nade mną znęcać to tak . - mówi między szybkimi oddechami .
- Ja zawsze będę z Tobą wygrywał ! - śmieję się patrząc jak leży na plecach i już prawie uspokoiła oddech . - Chcesz się napić?
- Nie !
Wchodzi na mnie i siada mi na brzuchu .
- Chociaż raz ja się poznęcam . - śmieje się i próbuje znaleźć miejsce, w którym mam łaskotki .
Ciekawe czy jej się uda ?
- O kurwa ... nie , nie , nie nie ! - znalazła .
Przez kolejne 2 minuty to ja jestem brutalnie maltretowany łaskotkami .
- Nie, aua ! Starczy tego ! Hahahahahahahahahaha , oj no weź już przestań no . - błagam ją między próbami złapania powietrza .
- No dobra, ale się nie chwal, że zawsze wygrywasz . - Na moją prośbę Ola przestaje i w końcu normalnie oddycham .
Ona chyba też się zmęczyła, ale uśmiech nie schodzi jej z twarzy .
- Pff, jeszcze zobaczymy . - uśmiecham się i siadam .
Ola nie zeszła ze mnie więc siedzi mi na kolanach. I chyba nie zamierza schodzić. A ja w sumie nie mam zamiaru ją o to prosić.
- Masz ładne oczy ... - mówi Ola i obejmuje mnie za szyję, tak, że jedna jej ręka mierzwi moje włosy, a druga oplata mój kark . - Takie ... głębokie .
Ooo no dobra, teraz nie ma już odwrotu. Chcę ją pocałować, muszę ją pocałować i tak, zrobię to właśnie teraz .
- A Ty jesteś niesamowicie piękna . - to jedyne co zdążyłem powiedzieć, zanim jej usta zetknęły się z moimi.
Czuję jej delikatne wargi na moich ustach.
Obejmuję ją w pasie i przyciskam mocniej do siebie.
W tej jednej chwili jest tylko moja .
Jest cudowna, wspaniale całuje, nie chcę jej wypuszczać .
Jednak po chwili nasze usta się odrywają i cudowna pieszczota kończy się .
- Możesz tak cudownie, jeszcze raz ? - pyta mnie nie otwierając oczu .
- Ile tylko zechcesz ... - tym razem to moje dłonie mierzwią jej zakręcone włosy .
- Chcę jeszcze troszkę ... troszkę tylko . - powieki nadal ma przymknięte i pochyla się w moją stronę .
Tym razem trwa to dłużej .
Jest czuła, naładowana emocjami .
Teraz jej dłonie są na moich plecach i mocno mnie obejmują .
Czuję jej potrzebę bycia kochanym, jej smutek i ból .
Każde dotknięcie ust jest naładowane czułością ... tylko czy miłością też ?
Nigdy nie mam z tym problemu, zwykle jak całuję się z laską nie myślę o tym, czy kocha mnie tak bardzo jak ja ją ( w sumie najczęściej ich nie kochałem ... ), tylko na tym, że jest fajną laską i się ze mną całuje .
W tej sytuacji to ja ją kocham i nie jestem pewien, czy ona czuje to samo .
Ale nie wygląda na dziewczynę, która całuje się z byle kim i z byle powodu . Nie jest taka jak inne z którymi się spotykałem . Starczy tego ...
Teraz pora skupić na pocałunku i na Oli .
Chociaż raz na kimś innym niż na mnie .
Powoli zaczyna brakować nam tchu ... ale nie chcę tego przerwać, ona też .
Jeszcze kilka czułych buziaków i pocałunek się kończy .
Patrzę na nią.
Niczego więcej w tej chwili nie potrzebuję ... nagle tuż za oknem rozbłysło, aż w całym mieszkaniu zrobiło się jasno . Niecałą sekundę później zaczęło grzmieć.
Urokiem mieszkania na 20 piętrze podczas burzy są niestety bardziej słyszalne grzmoty... ale nieźle wyglądają błyskawice, które przecinają niebo .
Gdy zaczęło grzmieć Ola jakoś pobladła .
- Coś się stało ? - pytam .
- Nie, nie . Nic . - mówi i bierze telefon. - Mama napisała . Dawid żyje. Stan jest stabilny . - uśmiecha się z ulgą .
- To wspaniale. Mówiłem, że tak będzie ? - też czuję sporą ulgę . - Słuchaj, rozłożę sobie kanapę, co ? Widzę, że Tobie też chce się spać .
- Taaak ... kac jeszcze trochę trzyma . - kładzie się na łóżku . Na kolejny grzmot aż podskakuje i znowu siada .
- Boisz się burzy ? - pytam .
- Nie ? Po prostu ... tak nagle zagrzmiało, że ... się zdziwiłam . - mówi zacinając się .
- Jesteś pewna ?
- Tak ... - odpowiada mało pewnie .
- Jak coś to możesz spać ze mną ... - proponuję .
- Nie ... dam sobie radę, dziękuję . - uśmiecha się .
Chyba się boi i wciska mi kit ... zobaczymy co będzie jak pójdziemy spać.
Rozkładam swoją kanapę i kładę się spać.
- Dobranoc Wojtek . - uśmiecha się i sama wchodzi pod kołdrę .
- Dobranoc Olu . - gdy moja głowa dotyka poduszki już prawie śpię .
Jest 22 . dopiero teraz czuję zmęczenie .
Po 5 minutach już zasypiam . W tle słyszę grzmoty i pioruny .
- Wojtek ... - ktoś stoi nad łóżkiem i mnie woła ... właściwie szeptem . - Wojtek ...
Ola ?
- Co ? Która godzina ? - pytam sennie . Jeszcze nie do końca wiem, co się dzieje .
- 1 w nocy . Mogę spać z Tobą ? - pyta Ola stojąc nade mną .
- Wskakuj. - mówię z zamkniętymi oczami, podnosząc kołdrę .
- Dzięki . - czuję jej zimne ciało obok mnie .
- Już lepiej ? Czy nadal nie boisz się burzy ? - pytam .
- Trochę lepiej ale jeszcze trochę się jej boję . - mówi leżąc obok .
- Masz jakiś uraz do burzy ? Czy to pretekst żeby mi wskoczyć do łóżka ? - układam się na boku i podpieram głowę na ręce .
- Bardzo zabawne, wiesz ? Mam fobię przed burzą ... nie wiem jak to się nazywa ale jest straszne . A tutaj jeszcze głośniej wszystko słychać. - mówi i patrzy na mnie .
Pioruny co chwilę rozświetlają całe mieszkanie .
Po jednym naprawdę wielkim grzmocie wysadziło korki . Telewizor na czuwaniu zgasł, a za oknem cała dzielnica zniknęła w mroku .
Na dźwięk tego grzmotu, Ola przysunęła się do mnie .
Całkiem miło, nie powiem, że nie .
- Chyba serio się boisz ...
- No nie mów ? - odpowiada przysuwając się. Niemal mnie dotyka .
- No to chodź . - obejmuję ją i przysuwam całkiem do siebie . - Lepiej ?
- Czy ja wiem ... - poczułem jej ręce na moich plecach . - Może i tak . Spróbuję zasnąć, a jak mi się uda to znaczy, że jest lepiej .
Miłe uczucie jak przestraszona dziewczyna się do mnie przytula ...
Co się ze mną dzieje ?
Zwykle byłem cyniczny i raczej nie przywiązywałem się do dziewczyn .
Ona mnie zmienia i chyba się tego boję . Zachowajmy resztki ... zimna ?
- Rozbudziłaś mnie. Teraz przez jakiś czas ja nie zasnę ... i co teraz ? - pytam mając już pomysł .
- No nie wiem ...
- Ja wiem . - w ciemnościach szukam jej ust .
- Poczekaj, pomogę Ci . - ujmuje moją twarz w obie ręce i bez problemu znajduje moje usta .
Znowu jestem gdzieś, nie wiadomo gdzie . Ale czuję, jakbym się unosił .
Na każdy dźwięk burzy, Ola drży na całym ciele .
Przekładam się tak, że w tej chwili jestem nad nią .
W takiej pozycji moglibyśmy spokojnie się ...
Wow . Stop . Znowu za daleko pojechałem .
Jebane hormony .
Chwilę później ona przerywa pocałunek .
- Starczy tego dobrego. - szepce mi do ucha . - Wiesz, że jutro musisz mnie podwieźć do szkoły ?
- Serio chcesz jutro iść do szkoły ? - pytam nie wierząc. I opanowując swoje hormony ... - Przecież to ostatni dzień, no błagam .
- Tak, ale jutro sobie uciekamy . Tak jak co roku ... idziesz z nami ? - pyta i głaszcze mnie po policzku .
- Chętnie, ale nie chcę być jedynym facetem wśród was . - mówię i kładę się obok niej .
- Ale nie będziesz ! Weronika bierze Marcina, Karolina Michała , a Kasia Pitera . - kładzie głowę na mojej klacie . - No proszeeeee . - całuje mnie w policzek .
No nie . Zaczynam ulegać ... wiedziałem, że kiedyś , któraś laska znajdzie na mnie sposób . Ale żeby tak szybko ?
- No nie wiem ... nie będę przeszkadzać?
- Nie . I spędzimy kolejny dzień razem . - kolejny buziak .
Broń się Wojtek, nie daj się .
- No serio nie wiem ...
- Proszę . Proszę . Proszę . Proszę . Proszę . - przytula się i mierzwi mi włosy .
Dobra, dłużej się nie obronię ...
- No niech Ci będzie ... - uśmiecham się . Ale nie bezinteresownie . - Pod warunkiem, że jeszcze trochę mnie pocałujesz, hm ? Bo nadal mam wątpliwości ...
- Sprytne, Wojciechu . Ale niech Ci będzie . - wchodzi na mnie i całuje w usta .
Pocałunek trwa ponad minutę i jest wspaniały . Czuję jej ciepło i teraz jestem pewien, że też coś do mnie czuje .
- Ale myślę, że jak chcemy wstać rano, to powinniśmy iść spać . - mówi i układa się obok mnie .
- Ale ja nie chcę ... - mówię jej na przekór . Ale fakt, że czuję zmęczenie .
- Pff ... i tak wstaniesz .
- Ciekawe jak ?
- Zmuszę Cię . - Odwraca się twarzą do mnie i wtula w moje ramiona .
- Ola ... poczekaj . Muszę Cię o coś spytać...
Teraz albo nigdy. Nie będę żył w niepewności .
- No słucham .
- Chcesz spróbować ... no wiesz ... być razem ? - pytam i o dziwo się jąkam .
Super .
- Proponujesz mi chodzenie ? - upewnia się .
- Tak ... właściwie to tak . - tu już jestem pewien siebie .
- Chcę . - dostałem buziaka . - Dobranoc, chłopaku .
- Dobranoc, dziewczyno . - też ją całuję . W czoło ...
Grzmot .
- Przytulisz mnie mocniej ... kochanie ? - słyszę jej cieniutki i przestraszony głos .
- Jasne .
Niecałe 10 minut później Ola śpi .
Ja leżę dłużej i myślę o tym, co się dzisiaj stało .
Dowiedziałem się, że się z nią całowałem i przespałem .
A teraz , kilka godzin później , całuję się z nią w nocy, w moim domu, na mojej kanapie . śpimy w jednym łóżku i ... i jesteśmy parą .
Za dobrze się układa ... ciekawe co spieprzę ?
Na razie w dupę z tym ... chyba jestem szczęśliwy .
Aaa no i ... ona mnie rozmiękcza . Staję się ciepły i kochany to straszne .
Chyba pora się przyzwyczaić .
Dla niej jestem w stanie być miłym i ... kochanym ?
Tak . Dokładnie .
Zaczynam wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia . Całkowicie w nią wierzę ... od kiedy spotkałem ją na treningu .
W końcu to zrobiłem ... w końcu się zakochałem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz