czwartek, 9 maja 2013

rozdział 12 - C.D.

- A jak się poznaliście ? - pyta mnie Mama Oli.
- Na treningu ... kiedy byłam z Pawłem . - mówi Ola i patrzy na mnie z uśmiechem .
- Ale ... to było całkiem niedawno ... miłość od pierwszego wejrzenia ? - pyta nadal uśmiechając się .
- Tak, można tak powiedzieć . - zaczynam jeść moje, prawdopodobnie krewetki i sznycel .
- A to niesamowicie romantyczne, prawda ? - mówi Anna z przesympatycznym uśmiechem wpatrzonym we mnie.
- Tak, dokładnie ... ale jakoś mi się to nie widzi . - mówi Marek .
- Tato ... - Ola przestała jeść.
- Ale dlaczego ? - pytam zasadniczo .
- Przepraszam ? - mówi zdziwiony .
- Co panu nie pasuje w tym, że jesteśmy razem krótko ?
- Słuchaj ... szczenięce miłości każdy miał. I każdy wie, że one nie przetrwają . Zresztą Ty pewnie miałeś ich wiele ...
 Ola spojrzała na mnie przepraszająco .
- Wie pan co ? Szczerze mówiąc jestem tutaj nie po to, żeby mnie pan oceniał tylko poznał . Zrobiłem to dla Oli, bo tak naprawdę wcale nie chciałem tu siedzieć . I nie życzę sobie takich opinii na mój temat, jeżeli spędził pan ze mną jakieś pół godziny . - mówię spokojnie ale z lekkim poirytowaniem .
 Zaczynają mi działać na nerwy .  Wszyscy .
- Weź daj spokój tato, koleś ma pewnie kontakty z mafią jakąś ... - mówi Dawid znudzonym głosem .
 Chyba się kurwa przesłyszałem . Koleś zarobi kolejny strzał w ryj przy naszym kolejnym spotkaniu kiedy ma przynieść pieniądze .
- A może zamiast pieprzyć bez sensu opowiesz nam jak jest na odwyku ? - pytam ze stoickim spokojem .
 Napotykam karcące spojrzenie Oli i smutne oczy Anny skierowane na Dawida .
- Uspokójcie się obaj, co ? - mówi Anna .
- Przepraszam, nie chciałem nikogo urazić. - mówię przepraszającym tonem.
 Kolejne półtorej godziny kolacji mija na pytaniach Pawła o Legię i na pytaniach Anny o nasz związek .
Atmosfera zaczynała być całkiem przyjemna.
- Kochanie ... - zaczyna Ola . - Mogę dzisiaj jechać do Ciebie ?
- No jasne, tylko musimy zrobić małe zakupy .
- Eee ... ale kochanie jak to u Wojtka spać ? - pyta jej tata zdezorientowany . Wszyscy skończyli jeść i kelner zaraz przyniesie rachunek .
- No, normalnie . Jestem pełnoletnia, chyba mam jakieś prawa, nie ? - uśmiecha się zawadiacko .
 Czerwona szminka dodaje jej niesamowitej kobiecości . Jest jeszcze bardziej seksowna, jakby bardziej ostra i w dodatku elegancka .
- Oj Marek, nie czepiaj się tak . Widzisz, że to dobry chłopak i że się kochają . Dajmy trochę swobody . - Mama Oli uśmiecha się do mnie i puszcza oczko .
Chyba mnie polubiła .
- No może masz rację, młodzi są niech poszaleją. Tylko uważaj  na moją córeczkę, bo jedyna ! - mówi Marek ze śmiechem .
 No tak, te kilka szklanek Whiskey wyjaśnia jego śmiech .
- Spokojnie, będę uważał . - całuję Olę w czoło i obejmuję .
 Marek płaci za kolację kiedy wszyscy wstają od stolika . Żegnam się z Mamą Oli, Przybijam żółwika z Pawłem . Podchodzę do Dawida i mówię cicho, żeby nikt nie słyszał :
- Jeszcze jeden taki tekst jak dzisiaj a tak Ci ryj obiję, że się nie poznasz kurwa. Zrozumiano ? Zbieraj kasę a nie się w gówniane podchody bawisz ...
 Nie odpowiedział mi więc odszedłem . W jego oczach widać było strach . Słyszałem jak w panice przełykał ślinę. Więcej nic nie powie ...
- Jedziemy kochanie ? - Ola łapie mnie za rękę .
- Oczywiście . - Obejmuję ją w pasie .  - Do widzenia . - uścisk dłoni z jej ojcem i już tylko we dwoje opuszczamy restaurację .
 ______________________________________________________________________________












3 komentarze:

  1. Jej ... ten Jego wybuchowy charakterek :D
    wspaniałe :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz :D Pochłaniam każdy rozdział... ogólnie nie lubię czytać... Ale to jest tak Doskonałe, że mogłabym czytać to na okrągło :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jesteś Geniuszem *-*
    Pewnie się wszyscy Ci mówią, że mega piszesz i to samo powtórzę :D po prostu KOCHAM CIĘ za to :D :*

    OdpowiedzUsuń