{ oczami Oli }
Obudziłam się przed 9. Obok słyszałam ciche pochrapywanie Wojtka .
- Ej ... wstawaj . - pochylam się i szepczę mu do ucha. -Wojtek ...
- ... eszcze 3 minutki ... - mówi zaspany i nakrywa głowę kołdrą .
- Okej . Ale jak się umyję to wchodzisz . - wstaję z kanapy . - Masz gdzieś może nową szczoteczkę do zębów ? - pytam .
Cholera nie wzięłam mojej z domu ... w ogóle nic nie wzięłam, będę musiała pożyczyć od niego też jakąś koszulkę .
- Nie ... weź moją ... - słyszę już w miarę normalny głos Wojtka, który nadal siedzi pod kołdrą .
- Eh ... no dobra. Ale jak wyjdę z łazienki, to wstajesz .
- Czyli mam pół godziny . - śmiech .
Rzucam w niego poduszką i idę do łazienki .
To był cudowny wieczór ... mimo zaistniałej sytuacji z Dawidem ... właśnie . Ciekawe jak się czuje ? Mam nadzieję, że Wojtek zawiezie mnie po południu do szpitala . Mama na pewno jest nadal w sali z moim bratem . Wątpię by opuściła go chociaż na chwilę ... koniecznie muszę tam pojechać.
Myję zęby i myślę o moim bracie i o tym co zaszło między mną i Wojtkiem . Zgodziłam się na bycie z nim pod wpływem tych wszystkich emocji, ale nie mam zamiaru zmieniać zdania . To cudowny facet i chcę spróbować związku z nim . Może okazać się moim największym szczęściem . I mam wrażenie, że bardzo mu na mnie zależy . Z wzajemnością .
Wczoraj utonęłam w jego oczach . Nie mówię, że się tego wstydzę czy coś . Stwierdzam fakt, że ma piękne oczy, w których widać wszystko . Ja też tam zobaczyłam wszystko ... czego pragnę .
Dzielnie znosił mój płacz i strach w nocy . Śpiąc przy nim czułam się bezpieczna i kochana .
Może poza momentami, kiedy budziłam się bo chrapał .
Skończyłam myć zęby więc ubrałam ( znowu ) różowe spodenki i ... cholera potrzebuję koszulki ... ta wczorajsza się nie nadaje, jest nieświeża .
Wychodzę więc z łazienki w szortach i prawie zakrywającej je koszulce ( tej w której spałam ) .
- Wojtuś ...
- Noo ... - już nie śpi tylko leży na kołdrze .
- A dostanę jakąś jeszcze koszulkę ? Bo ta moja się nie nadaje ... - pokazuję na tą czerwoną w której spałam i moją wczorajszą .
- A wybierzesz sobie jakąś z szafy ? - mówi . - Którą chcesz .
- Okej .
Przesuwam drzwi szafy i przeglądam koszulki . Spora część z nich ma obrazki i nadruki z Playboya . Czyżby był fanem ? W końcu znajduję białą z krótkim rękawem i czarnym dużym napisem DADDY'S HOME . Najbardziej mi się podoba . Jak ją włożę w spodnie, tak by wystawał tylko napis, będzie to wyglądało dobrze. Takie trochę to hipsterskie będzie, ale co tam .
- Masz jakąś ? - pyta Wojtek .
- Mam, mogę tą ? - uśmiecham się i pokazuję mu koszulkę .
- Jasne. Będziesz śliczna .
- Widzę, że lubisz Playboya . - rzucam idąc w stronę łazienki .
- Lubię, a bo co ?
- A nic . Nie wyglądam jak laski z rozkładówek . - mówię z przekorą .
- Wyglądasz lepiej . - ładnie z tego wybrnął . - Ale nie pogardzę jak się rozbierzesz . - dodał ze śmiechem .
- Wal się . - pokazuję mu język i szybko wchodzę do łazienki, unikając zderzenia z poduszką, którą we mnie rzucił .
Zakładam stanik i koszulkę . Staram się ją włożyć w spodenki tak, żeby trochę wystawało nad guzikiem . Podkreśli to trochę moje nogi i powiększ jakże mały ( mikro ) biust . Wychodzę po tusz, podkład i błyszczyk, które mam w torebce . Zabieram też naszyjnik z pacyfką, 2 pierścionki i perfumy . Dobrze, że mam tyle pierdół w tej przepastnej torbie . I nigdy ich nie wyciągam ... jak widać przydaje się czasem .
Wracam i nakładam makijaż, zawieszam dodatki i spryskuję się delikatnie perfumami .
Nie wzięłam prostownicy więc będę musiała zostawić te loki, które robią się same z siebie raz na ruski rok . Nigdy nie wiadomo jak będę wyglądać rano ... loki czy proste . Zagadka każdego poranka . Częściej jednak widzę proste pasma włosów .
Teraz mam pozakręcane większe pasma włosów . Nie wygląda to aż tak źle, jak wtedy gdy robią mi się małe loczki . Nie lubię siebie w małych loczkach .
Wychodzę z łazienki, a Wojtek dalej leży na kanapie . Poszedł o krok dalej od wstania i włączył telewizor .
- Wstawaj, leniu jeden ! - podchodzę do niego i ściągam z niego kołdrę.
- No już idę . - mówi nie ruszając się .
- Wstawaj , Wojtek , proszę Cię . - ciągnę go za rękę .
- Noo ale przecież nie musimy iść do szkoły, noo . - mówi błagalnym tonem .
- Obiecałeś mi . - siadam na fotelu obok z założonymi rękoma . - Foch .
- Kochanie no ... - siada na kanapie i przesuwa się w moją stronę . - No już prawie wstałem .
- No to dokończ to prawie, bo będziesz sam sobie robił śniadanie, a chciałam być taka kochana i zrobić też dla Ciebie . - mówię obrażonym tonem . Może zadziała .
- Serio ... ? - potwierdzająco kiwam głową . - No to już idę . - Wstał i wyszedł do łazienki, z której usłyszałam szum wody .
No i nie można było tak od razu ? Już wiem, co moja mama ma ze mną rano ... nie ważne .
Idę do kuchni i szukam czegoś z czego można zrobić sensowne śniadanie . Jedyne co się da tu zrobić to naleśniki ... kit z tym, że już w tym tygodniu jadłam naleśniki . Najwyżej zjem jeszcze raz .
Najpierw włączam jakiś kanał muzyczny, żeby nie było tak cicho i nudno . Leci Esmee Denters i Justin Timberlake - Love Dealer .
Może zostać.
W tym czasie robię ciasto na naleśniki i smażę je .
W ( prawie pustej ) lodówce znajduję dżem i nutellę .
Kiedy kończę Wojtek wychodzi z łazienki . Wyglądał na wyspanego i zadowolonego . Ubrany był w czarne, koszykarskie spodenki do kolan z dwoma białymi paskami i białym napisem nike na końcu nogawki . Do tego biała koszulka z kolorowym napisem Just Do It .
- Śniadanie dla Pana ? - pytam .
- A znajdzie się ?
- A myślisz, że sama zjem tyle naleśników ? - podchodzę do niego i całuję go w usta . Żeby dosięgnąć muszę stanąć na palcach.
Przez kilka sekund, które poświęciłam na całusa, wdycham jego zapach. Pachnie mieszanką męskich perfum ( w łazience widziałam flakonik ... czego ? Playboya oczywiście . ), dezodorantu i ... nie wiem co to ale mi się podoba .
Włosy ma ułożone w małego irokeza . Wygląda w nim całkiem dobrze .
Jest tak wysoki, że to przegięcie .
- Podobają mi się takie poranki, wiesz ? Śniadanko, buziaki ... ładne widoki z samego rana. Nie chcesz może ze mną zamieszkać ? - pyta mnie i siada przy barku do śniadania .
- Wiem . Ale niestety, na razie z Tobą nie zamieszkam, bo strasznie chrapiesz . - śmieję się nakładając mu naleśniki .
- Ciszej niż Ty ... - odgryza się .
- Ale wredzioch ! - śmieję się . - Nic nie mów bo nie dostaniesz śniadania .
- Grozisz mi ? - pyta jedząc naleśnika . - Dobrze gotujesz .
- Dzięki, ale każdy głupi potrafi robić naleśniki . - też zaczynam jeść .
- Eh ... ja nie . - przerywa jedzenie .
- No co Ty ? Nie martw się ... nauczę Cię. Następnym razem robisz ze mną .
- Okej .
Po śniadaniu sprzątamy, zbieramy nasze rzeczy i wychodzimy z mieszkania i ruszamy do szkoły .
Extra super kocham
OdpowiedzUsuń