czwartek, 28 marca 2013

rozdział 6 .

[ mieszkanie Wojtka ]
{ oczami Oli }

Obudziłam się przed 9. Obok słyszałam ciche pochrapywanie Wojtka .
- Ej ... wstawaj . - pochylam się i szepczę mu do ucha. -Wojtek ...
- ... eszcze 3 minutki ... - mówi zaspany i nakrywa głowę kołdrą .
- Okej . Ale jak się umyję to wchodzisz . - wstaję z kanapy . - Masz gdzieś może nową szczoteczkę do zębów ? - pytam .
 Cholera nie wzięłam mojej z domu ... w ogóle nic nie wzięłam, będę musiała pożyczyć od niego też jakąś koszulkę .
- Nie ... weź moją ... - słyszę już w miarę normalny głos Wojtka, który nadal siedzi pod kołdrą . 
- Eh ... no dobra. Ale jak wyjdę z łazienki, to wstajesz . 
- Czyli mam pół godziny . - śmiech . 
 Rzucam w niego poduszką i  idę do łazienki .
  To był cudowny wieczór ... mimo zaistniałej sytuacji z Dawidem ... właśnie . Ciekawe jak się czuje ? Mam nadzieję, że Wojtek zawiezie mnie po południu do szpitala .  Mama na pewno jest nadal w sali z moim bratem . Wątpię by opuściła go chociaż na chwilę ... koniecznie muszę tam pojechać. 
 Myję zęby i myślę o moim bracie i o tym co zaszło między mną i Wojtkiem . Zgodziłam się na bycie z nim pod wpływem tych wszystkich emocji, ale nie mam zamiaru zmieniać zdania . To cudowny facet i chcę spróbować związku z nim . Może okazać się moim największym szczęściem . I mam wrażenie, że bardzo mu na mnie zależy . Z wzajemnością  . 
 Wczoraj utonęłam w jego oczach . Nie mówię, że się tego wstydzę czy coś . Stwierdzam fakt, że ma piękne oczy, w których widać wszystko . Ja też  tam zobaczyłam wszystko ... czego pragnę . 
 Dzielnie znosił mój płacz i strach w nocy . Śpiąc przy nim czułam się bezpieczna i kochana . 
 Może poza momentami, kiedy budziłam się bo chrapał . 
 Skończyłam myć zęby więc ubrałam ( znowu ) różowe spodenki i ... cholera potrzebuję koszulki ... ta wczorajsza się nie nadaje, jest nieświeża . 
Wychodzę więc z łazienki w szortach i prawie zakrywającej je koszulce ( tej w której spałam ) . 
- Wojtuś ... 
- Noo ... - już nie śpi tylko leży na kołdrze . 
- A dostanę jakąś jeszcze koszulkę ? Bo ta moja się nie nadaje ... - pokazuję na tą czerwoną w której spałam i moją wczorajszą . 
- A wybierzesz sobie jakąś z szafy ? - mówi . - Którą chcesz . 
- Okej . 
 Przesuwam drzwi szafy i przeglądam koszulki . Spora część z nich ma obrazki i nadruki z Playboya . Czyżby był fanem ? W końcu znajduję białą z krótkim rękawem i czarnym dużym napisem DADDY'S HOME .  Najbardziej mi się podoba . Jak ją włożę w spodnie, tak by wystawał tylko napis, będzie to wyglądało dobrze. Takie trochę to hipsterskie będzie, ale co tam .
 - Masz jakąś ? - pyta Wojtek . 
- Mam, mogę tą ? - uśmiecham się i pokazuję mu koszulkę .
- Jasne. Będziesz śliczna . 
- Widzę, że lubisz Playboya . - rzucam idąc w stronę łazienki . 
- Lubię, a bo co ? 
- A nic . Nie wyglądam jak laski z rozkładówek . - mówię z przekorą .
- Wyglądasz lepiej . - ładnie z tego wybrnął . - Ale nie pogardzę jak się rozbierzesz . - dodał ze śmiechem . 
- Wal się . - pokazuję mu język i szybko wchodzę do łazienki, unikając zderzenia z poduszką, którą we mnie rzucił . 
 Zakładam stanik i koszulkę . Staram się ją włożyć w spodenki tak, żeby trochę wystawało nad guzikiem . Podkreśli to trochę moje nogi i powiększ jakże mały ( mikro ) biust .   Wychodzę po tusz, podkład i błyszczyk, które mam w torebce . Zabieram też naszyjnik z pacyfką, 2 pierścionki  i perfumy . Dobrze, że mam tyle pierdół w tej przepastnej torbie . I nigdy ich nie wyciągam ... jak widać przydaje się czasem . 
Wracam i nakładam makijaż, zawieszam dodatki i spryskuję się delikatnie perfumami . 
 Nie wzięłam prostownicy więc będę musiała zostawić te loki, które robią się same z siebie raz na ruski rok . Nigdy nie wiadomo jak będę wyglądać rano ... loki czy proste . Zagadka każdego poranka . Częściej jednak widzę proste pasma włosów . 
 Teraz mam pozakręcane większe pasma włosów . Nie wygląda to aż tak źle, jak wtedy gdy  robią mi się małe loczki . Nie lubię siebie w małych loczkach .
 Wychodzę z łazienki, a Wojtek dalej leży na kanapie . Poszedł o krok dalej od wstania i włączył telewizor . 
- Wstawaj, leniu jeden ! - podchodzę do niego i ściągam z niego kołdrę.
- No już idę . - mówi nie ruszając się .
- Wstawaj , Wojtek , proszę Cię . - ciągnę go za rękę . 
- Noo ale przecież nie musimy iść do szkoły, noo . - mówi błagalnym tonem .
- Obiecałeś mi . - siadam na fotelu obok  z założonymi rękoma . - Foch . 
- Kochanie no ... - siada na kanapie i przesuwa się w moją stronę . - No już prawie wstałem . 
- No to dokończ to prawie, bo będziesz sam sobie robił śniadanie, a chciałam być taka kochana i zrobić też dla Ciebie . - mówię obrażonym tonem . Może zadziała . 
- Serio ... ? - potwierdzająco kiwam głową . - No to już idę . - Wstał i wyszedł do łazienki, z której usłyszałam szum wody . 
 No i nie można było tak od razu ? Już wiem, co moja mama ma ze mną rano ... nie ważne . 
Idę do kuchni i szukam czegoś z czego można zrobić sensowne śniadanie . Jedyne co się da tu zrobić to naleśniki ... kit z tym, że już w tym tygodniu jadłam naleśniki . Najwyżej zjem jeszcze raz . 
 Najpierw włączam jakiś kanał muzyczny, żeby nie było tak cicho i nudno . Leci Esmee Denters i Justin Timberlake - Love Dealer . 
 Może zostać. 
 W tym czasie robię ciasto na naleśniki i smażę je . 
 W ( prawie pustej ) lodówce znajduję dżem i nutellę . 
 Kiedy kończę Wojtek wychodzi z łazienki . Wyglądał na wyspanego i zadowolonego . Ubrany był w czarne, koszykarskie spodenki do kolan z dwoma białymi paskami i białym napisem nike na końcu nogawki . Do tego biała koszulka z kolorowym napisem Just Do It . 
- Śniadanie dla Pana ? - pytam . 
- A znajdzie się ? 
- A myślisz, że sama zjem tyle naleśników ? - podchodzę do niego i całuję go w usta . Żeby dosięgnąć muszę stanąć na palcach. 
 Przez kilka sekund, które poświęciłam na całusa, wdycham jego zapach. Pachnie mieszanką męskich perfum ( w łazience widziałam flakonik ... czego ? Playboya oczywiście . ), dezodorantu i ... nie wiem co to ale mi się podoba . 
 Włosy ma ułożone w małego irokeza . Wygląda w nim całkiem dobrze . 
 Jest tak wysoki, że to przegięcie . 
- Podobają mi się takie poranki, wiesz ? Śniadanko, buziaki ... ładne widoki z samego rana. Nie chcesz może ze mną zamieszkać ? - pyta mnie i siada przy barku do śniadania . 
- Wiem . Ale niestety, na razie z Tobą nie zamieszkam, bo strasznie chrapiesz . - śmieję się nakładając mu naleśniki . 
- Ciszej niż Ty ... - odgryza się . 
- Ale wredzioch ! - śmieję się . - Nic nie mów bo nie dostaniesz śniadania . 
- Grozisz mi ? - pyta jedząc naleśnika . - Dobrze gotujesz . 
- Dzięki, ale każdy głupi potrafi robić naleśniki . - też zaczynam jeść . 
- Eh ... ja nie . - przerywa jedzenie . 
- No co Ty ? Nie martw się ... nauczę Cię. Następnym razem robisz ze mną . 
- Okej . 
 Po śniadaniu  sprzątamy, zbieramy nasze rzeczy i wychodzimy z mieszkania i ruszamy do szkoły .

1 komentarz: